Nelly Cootalot: spoonbeaks ahoy! - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2435
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 33 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 31 razy
Płeć: Mężczyzna

Nelly Cootalot: spoonbeaks ahoy! - recenzja

Postautor: Adam_OK » 12 czerwca 2017, 14:52

Obrazek

Moja ulubiona seria gier jest o piratach, więc chętnie sięgam po inne produkcje spod znaku Jolly Rogera. Jakiś czas temu wpadła w me ręce darmowa przygodówka, której bohaterką jest młoda korsarka. Czy ta produkcja też zrobiła na mnie duże wrażenie? A może to gniot, który należy omijać szerokim łukiem? To wszystko postaram się wyjaśnić w tym tekście.

Naszą tytułową bohaterkę spotykamy, gdy sobie żegluje po morzu. Wtem pojawia się duch kapitana Krwawobrodego, który zleca jej pewną misję. Dotyczy ona warzęch łyżkodziobych – ptaków, których jeszcze niedawno było bardzo dużo w baronii Meeth, a obecnie one gdzieś zniknęły. Trzeba to wyjaśnić, a zadanie to przypada naszej jednookiej postaci. Trzeba więc zakasać rękawy i udać we wspomniane miejsce i odnaleźć te ptaki. Zaczynamy w miejscowej tawernie, a potem odwiedzimy również takie miejsca jak sklep, cmentarz czy kopalnię. Lokacje może nie są bardzo rozbudowane, ale jest ich całkiem sporo i są one dosyć zróżnicowane. Niestety, za wiele w nich nie ma do zrobienia, więc nic dziwnego, że gra kończy się stosunkowo szybko. Myślę, że przeciętnemu graczowi jej ukończenie zajmie dwie, może trzy godziny. Z jednej strony jest to mało, ale biorąc pod uwagę dwie rzeczy – ta produkcja jest darmowa oraz to, że bawiłem się przy niej naprawdę dobrze, więc potraktuję ten fakt jedynie jako małą niedogodność, a nie poważną wadę tej gry.

Obrazek


Sporo radochy dostarczyły mi zagadki. Są wśród nich zarówno te inwentarzowe, jak i te „puzzlowate”. Tych pierwszych jest więcej, ale na szczęście korzystanie z ekwipunku jest lekkie, łatwe i przyjemne, a wszystkie rzeczy mają swoje logiczne zastosowanie. Jeśli zaś idzie o zadania nieprzedmiotowe, to wśród nich jest odszyfrowywanie pewnej wiadomości czy zagadka ze sterowaniem elektromagnesem. Jest też pewna zręcznościówka – łapanie kaczek na hak. Co prawda, można to powtarzać do skutku, ale bywa denerwujące. Mnie szczególnie wkurzało to, że należy tym hakiem kliknąć w określony punkt kaczki, a nie w dowolny jej kawałek. Kilka prób poświęciłem na to, aby zorientować się, gdzie jest to właściwe miejsce, a gdy to się udało, to potem poszło gładko. Poza tym wszystkie te zagadki były naprawdę ciekawe, dobrze przemyślane i na pewno nie można o nich powiedzieć, że zostały wciśnięte na siłę, aby wydłużyć czas gry. W sumie więc za ten element dam plusa.

Kolejny aspekt, który zaliczę do zalet, to grafika. Z jednej strony ktoś powie: „Ale jak to? Przecież to zwykłe 2D”, ale z drugiej – czy ładna oprawa wizualna to MUSI BYĆ pełny trójwymiar? Ta zastosowana w tej grze jest estetyczna, wykonana starannie i co więcej (dla niektórych będzie to zaleta) nie jest to modne w ostatnich latach „pixel art”. Tak więc nie ujrzycie tu żadnej pikselozy, ale ładne tła i postacie. Kolorystyka wykorzystana w tej produkcji jest stonowana, dominują barwy brązowo – żółte, choć są też różne odcienie zieleni, niebieskiego czy czerwonego. Co więcej, mamy tu do czynienia z ciekawym stylem. Przypatrzcie się uważnie krawędziom poszczególnych przedmiotów czy budynków – widać je wyraźnie, ale te obiekty wyglądają tak, jakby malował je przedszkolak, który ma problemy z nie wychodzeniem poza linie. Osobiście uważam, że to ciekawy zabieg, dzięki niemu można mówić o własnym, niepowtarzalnym stylu graficznym, co dla mnie jest sporą zaletą. Do tego należy dodać całkiem udane animacje postaci, w tym mimikę podczas dialogów.

Szkoda jedynie, że podczas wspomnianych rozmów nie słychać tego, co one mówią. I nie, nie wynika to z faktu, że porozumiewają się one jakimiś znaczkami, tylko dlatego, ze nie ma w tej grze dubbingu. Mówię tu nie tylko o polskich głosach, ale także np. o angielskich (grałem w ten tytuł dwa razy – najpierw w „lengłydżu”, a potem w naszej rodzimej mowie). Dobrze, że treść tych rozmów wyświetla się w postaci napisów, dzięki czemu wiadomo, o co w nich chodzi. Wracając zaś do tego, co słychać, to należało by spytać, czy w ogóle coś słychać. A i owszem – podczas rozgrywki przygrywa nam całkiem miła dla ucha muzyczka. Nagrano całkiem sporą ilość kawałków, które umilają nam czas. Nie ma też praktycznie żadnych dźwięków, (chyba?) jedynie wspomniane kaczki kwaczą, gdy zostaną złapane. Poza tym nic nie brzęczy, nie skrzypi, nie strzyka ani nic innego. Trochę szkoda, bo nawet w darmowej produkcji takie rzeczy powinny być zaimplementowane.

Obrazek


Gra zawiera również sporo elementów humorystycznych. W zasadzie to już główne zadanie postawione przed naszą bohaterką jest „z czapy”. W końcu od kiedy to piraci zajmują się jakimiś ptakami? A gdzie łupienie innych, bitwy morskie czy poszukiwanie skarbów? Oczywiście, to nie jedyna śmieszna rzecz w tej produkcji. Jest też baron, słusznie zwany Szerokobordym, bo jego zarost jest (mniej więcej) trzy razy szerszy od jego twarzy. Jest też osobnik prowadzący wspomnianą grę z kaczkami, który swą facjatą i jej mimiką budzi skojarzenia ze Stanem z cyklu „Monkey Island”. Ponadto, w pewnym momencie trzeba wykonać flagę, a kluczowym jej elementem są... różowe gacie baronowej. Jest też wiele innych rzeczy czy wydarzeń sprawiających, że uśmiech pojawia się na obliczu gracza, więc humor również zaliczę do pozytywnych aspektów tego tytułu.

Na koniec słów nieco o polonizacji. W jej powstaniu maczał swe palce niejaki Elum, który udziela się także i na naszym forum (choć bardziej zaangażowany jest na zaprzyjaźnionym z nami Przygodoskopie). Generalnie wykonał on swoją robotę bardzo dobrze, nie przypominam sobie żadnych błędów ortograficznych czy stylistycznych. Na uwagę zasługuje również fakt, że po polsku jest KAŻDE słowo pojawiające się podczas rozgrywki – nieważne, czy to jest linia dialogowa czy napis na szyldzie nad sklepem. Nieczęsto się to zdarza, nawet w profesjonalnych tłumaczeniach dużych produkcji, więc należy to docenić, co właśnie czynię.

Podsumowując opisywana tu gra jest całkiem udana. Ma wiele elementów godnych uwagi, jak fabuła, oryginalna grafika, niezłe zagadki, humor czy polska lokalizacja. Są też elementy nieco słabsze jak niewielka długość rozgrywki, brak dubbingu czy nieco denerwująca zręcznościówka z łapaniem kaczek, ale jak na darmową produkcję, to jest więcej niż przyzwoicie. Naprawdę warto zapoznać się z pierwszą odsłoną przygód Nelly Cootalot.

OCENA GRY: 7/10

ZALETY:

+ fabuła
+ zagadki
+ oryginalny styl graficzny
+ humor
+ polska wersja językowa

WADY:

- nieco za krótka
- brak dubbingu
- trochę denerwujące łapanie kaczek

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Awatar użytkownika
Elum
Obserwator
Posty: 134
Rejestracja: 26 lutego 2012, 23:45
Płeć: Nieokreślona
Kontakt:

Re: Nelly Cootalot: spoonbeaks ahoy! - recenzja

Postautor: Elum » 13 czerwca 2017, 19:18

Niejaki Adamie! Trafiłeś z tą recenzją dokładnie w moje urodziny. Wzrószyłem się.

Cieszę się też, że "nie przypominasz sobie żadnych błędów ortograficznych czy stylistycznych" (wprawdzie nie rozumiem, po co miałbym udostępniać tłumaczenie z błędami ortograficznymi czy stylistycznymi, ale to szczegół :E).

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2435
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 33 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 31 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Nelly Cootalot: spoonbeaks ahoy! - recenzja

Postautor: Adam_OK » 13 czerwca 2017, 21:14

Elum pisze:Cieszę się też, że "nie przypominasz sobie żadnych błędów ortograficznych czy stylistycznych" (wprawdzie nie rozumiem, po co miałbym udostępniać tłumaczenie z błędami ortograficznymi czy stylistycznymi, ale to szczegół :E).


Nie posądzam ciebie, ze zamierzałeś wypuścić wybrakowane spolszczenie, ale czasem zdarza się cos przeoczyć, o czymś zapomnieć czy coś w tym stylu i po raz kolejny potwierdzone zostanie powiedzenie "chciałem dobrze, wyszło jak zwykle". Tobie się udało to tak zrobić, że to powiedzenie nie ma tu zastosowania.
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Awatar użytkownika
Elum
Obserwator
Posty: 134
Rejestracja: 26 lutego 2012, 23:45
Płeć: Nieokreślona
Kontakt:

Re: Nelly Cootalot: spoonbeaks ahoy! - recenzja

Postautor: Elum » 13 czerwca 2017, 23:03

Prawdę mówiąc, to jeden błąd się wkradł (wyłapany przez Madzius, niedługo po premierze). Ale ponieważ jest bardzo dobrze "ukryty" (trzeba być doświadczonym graczem/testerem, żeby tę linijkę znaleźć/zauważyć :P), nie było sensu gry specjalnie z tego powodu aktualizować.

Naturalnie w wersji HD/zremasterowanej będzie poprawiony.


Wróć do „Nelly Cootalot: spoonbeaks ahoy!”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość