Puzzle Agent - recenzja

Awatar użytkownika
Urszula
Administrator
Posty: 9873
Rejestracja: 31 grudnia 2011, 12:05
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował(a): 103 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 119 razy
Płeć: Kobieta

Puzzle Agent - recenzja

Postautor: Urszula » 31 sierpnia 2015, 21:57

autor: Rufus

Obrazek

Spośród wszystkich gier studia Telltale Puzzle Agent był jedyną produkcją, która początkowo nie wywołała we mnie żadnych emocji. Wprost przeciwnie, tytuł gry sugerował infantylną i banalną rozgrywkę, jednak wystarczył rzut okiem na obrazki i trailer, by w mojej głowie zalśnił blask, niczym od kineskopu telewizora „Rubin” po ciężkim uderzeniu w obudowę. Za fabułę i grafikę odpowiada bowiem nie kto inny, jak Graham Annable – były pracownik m.in. studia Lucas Arts, który maczał palce (i pędzelek) przy tworzeniu wielu klasycznych już tytułów tego studia – np. The Curse of Monkey Island. Po zagraniu w Puzzle Agent stał się jednym z moich ulubionych grafików i animatorów.

Fabuła gry nawiązuje luźno do jednego z filmów krótkometrażowych Grahama – „The Hidden People” – dość nietypowej animacji z dreszczykiem, która straszyła nas… echem, małymi czerwonymi ludkami o aparycji naszego krasnala Hałabały – jednak w przeciwieństwie do sympatycznego skrzata z dobranocki, istoty te nie były bynajmniej przyjaźnie nastawione do przybyszów, którzy nieopatrznie zawitali w ich rejony. Mówcie co chcecie – oni do dziś śnią mi się po nocach…


Obrazek

Wróćmy jednak do naszego Puzzle Agenta, który jak sama nazwa wskazuje jest agentem rezydującym w niewielkiej komórce FBI – departamencie puzzli, ulokowanym gdzieś pomiędzy Archiwum X a schowkiem na detergenty… Sympatycznego, choć niezbyt rozgarniętego Nelsona Tethersa poznajemy w momencie, gdy w natłoku rutynowych zajęć (rozwiązywania krzyżówek i przeżuwania gumy) ucina sobie drzemkę. Drzemka zmienia się w koszmar, z którego na szczęście wyrywa go dzwonek telefonu od szefa: mamy udać się do Scoggins, zabitej dechami dziury gdzieś na lodowym pustkowiu Minnesoty, w celu rozwikłania tajemniczych zajść, które miały miejsce w… fabryce gumek (od ołówków). Jej zamknięcie grozi poważnym światowym kryzysem, toteż bez wahania wdziewamy ciepłą czapę i odpalając wierny skuter śnieżny, rzucamy się prosto w objęcia przygody…
Intryga, choć z suchego opisu może wydawać się infantylna, wciąga po same uszy. Opowieść jest ciekawa, pełna tajemnic, niespodziewanych zwrotów akcji oraz charakterystycznej dla Grahama mieszanki grozy, humoru i absurdu. Trzyma w napięciu i atmosferze tajemniczości od początku do końca. Jeśli lubisz duszny klimat małych, wyludnionych miasteczek na pustkowiu, pełnych nieufnych, złośliwych i czasem nadprzyrodzonych mieszkańców, niczym z najlepszych powieści Kinga – będziesz z pewnością usytasy… tfu! zadowolony.


Obrazek


System interakcji jest dość nietypowy jak na grę przygodową – nie ma tu bowiem zbierania przedmiotów, których używa się z mniejszym lub większym sensem na innych przedmiotach. Tutaj wszystko odbywa się za pomocą układanek, które zostały bardzo sprytnie wplecione w fabułę. Poziom trudności oscyluje w granicach łatwy/średni, jednak ich rozwiązywanie (zwłaszcza bez podpowiedzi i za pierwszym razem) jest bardzo satysfakcjonujące. Nie każdy przecież musi być członkiem MENSY. Gdyby jednak zagadki sprawiały problem, zawsze można skorzystać z podpowiedzi. Te jednak kosztują podatników grube miliony, a poza tym cierpi na tym nasz prestiż.

Od strony technicznej gra prezentuje się, niestety, dość nierówno. Z jednej strony mamy fajną, ręcznie rysowaną grafikę w stylu Annable’a (jeśli nie jesteś jego fanem – cóż, nie jest to gra dla Ciebie), dobrze dopasowaną do rozwoju akcji muzykę i doskonale dobranych aktorów, a z drugiej - sporo problemów technicznych – gra lubi się zawieszać i zacinać nawet na dobrym sprzęcie, co biorąc pod uwagę jej specyfikę, woła o pomstę do nieba. Nie można też zapisać gry w dowolnym momencie. Największą jej wadą jest jednak to, że jest zdecydowanie zbyt krótka. Na szczęście na horyzoncie widać już drugą część.


Obrazek

Puzzle Agent nie jest absolutnie grą przełomową, ani nawet specjalnie nowatorską. Ma jednak to, co w takich tytułach jest najważniejsze – ciekawych bohaterów i zapadającą w pamięć historię. Czerpie pełnymi garściami z twórczości wspomnianego już parokrotnie Grahama Annable’a, którego twórczość mimo wszystko warto poznać przed uruchomieniem programu. Według mnie warto. Podziękujesz mi później i śmiało dodasz punkt lub nawet dwa do oceny.

OCENA GRY: 7/10

ZALETY:
+Klimat twórczości Grahama Annable’a
+Pomysłowa i zapadająca w pamięć fabuła
+ Dobrze dobrani aktorzy
+ Łatwe zagadki (dla początkujących)
+ Dobrze dopasowana do akcji muzyka

WADY:
- Dla zawodowców zbyt łatwe zagadki
- Zacina się
- Krótka
- Tylko po angielsku (dla laików)

Wróć do „Puzzle Agent - seria gier”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość