Golden wake, A - ocena użytkownika

Co sądzisz o grze?

10. Idealna pod każdym względem
0
Brak głosów
9. Prawie doskonała
0
Brak głosów
8. Świetna z małymi niedociągnięciami
0
Brak głosów
7. Dobra, ale czegoś jej brakuje
2
40%
6. Mogłaby być troszkę lepsza
2
40%
5. Niczym specjalnym się nie wyróżnia
1
20%
4. Więcej wad niż zalet
0
Brak głosów
3. Mogło być jeszcze gorzej
0
Brak głosów
2. Kiepska, to mało powiedziane
0
Brak głosów
1. Szkoda pieniędzy i zachodu
0
Brak głosów
 
Liczba głosów: 5

Awatar użytkownika
jarecki83
Publicysta
Posty: 806
Rejestracja: 12 sierpnia 2013, 01:47
Lokalizacja: Zielona Góra
Podziękował(a): 10 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 11 razy
Płeć: Mężczyzna

Golden wake, A - ocena użytkownika

Postautor: jarecki83 » 14 lutego 2015, 14:31

Obrazek

Mile widziane uzasadnienie oceny

[hr]
No cóż, przypuszczałem, że A Golden Wake nie będzie tak dobra, jak poprzednie tytuły Wadjet Eye Games, toteż nie spodziewałem się jakiejś rewelacji. Mimo to poczułem się rozczarowany, bo wyszedł z tego tytuł dość znacznie odbiegający jakością, do której zdążył mnie przyzwyczaić Dave Gilbert.

Pierwsza sprawa to zagadki. Zadania ekwipunkowe czy dialogowe, których w grze jest najwięcej, to taka łatwizna, że miałem wrażenie jakby dodali je tylko po to, by gra oferowała jakąkolwiek interakcję między wydarzeniami. Nieco ciekawiej było podczas przekonywania postaci do podjęcia odpowiednich decyzji - trzeba było nieco pogłówkować, dopasowując odpowiednie kwestie do charakteru i nastawienia postaci, ale i w tych przypadkach gra wybacza wszystkie błędy i w przypadku klęski oferuje inne rozwiązanie problemu - zazwyczaj użycie jedynego przedmiotu, który akurat przy sobie mamy, na jedynym oczywistym obiekcie interaktywnym.

Najbardziej jednak dziwiło mnie z jaką niewiarygodną łatwością przychodzi bohaterowi rozwiązywanie wszystkich problemów. Niesamowitym zbiegiem okoliczności zawsze ma pod ręką odpowiedni przedmiot, jego znajomi bez żadnego ale zawsze służą mu pomocą i niemal każda sytuacja jest mu na rękę. Facet jest albo w czepku urodzony i nie wie co to pech, albo... życie w latach 20. było łatwiejsze, ludzie byli bardziej życzliwi, mieli więcej szczęścia i każdemu wiatr wiał w plecy :bezradny:

Mieszane uczucia mam także w kwestii fabuły. Z jednej strony klimat lat 20. jest na tyle odmienny od ówczesnych czasów, a ukazane wydarzenia historyczne na tyle barwne, że całość po prostu wciąga. I chociaż pięcie się po szczeblach kariery zostało w pierwszych rozdziałach przedstawione w dość nudny sposób, to w momencie pierwszego zwrotu akcji wreszcie zaczyna się coś dziać i w dalszej części gra rekompensuje słabą pierwszą połowę bardziej interesującymi, nieprzewidywalnymi wydarzeniami. Z drugiej strony miałem wrażenie, że historia została opowiedziana zbyt pobieżnie. Tutaj wszystko odbywa się w ekspresowym tempie - ledwo przybyliśmy do nowego miejsca i już mamy pracę u najważniejszej osoby w okolicy, a za chwilę jesteśmy najlepszym pracownikiem największego przedsiębiorstwa w mieście... Wszystko to jest przerywane bardzo krótkimi dialogami i niezwykle prostymi zagadkami. Akcja skacze między najważniejszymi wydarzeniami, pomijając przy tym wszystkie wątki poboczne, bardzo skrótowo przedstawiając życiorys postaci i tło historyczne. To tak, jakby z dwugodzinnego filmu wybrać tylko najważniejsze sceny i skomponować z nich 3 minutowy trailer...

Graficznie mogło być nieco lepiej - odwiedzane scenerie nie zachwycają wyglądem, zabrakło też dbałości o detale - przykładowo niektóre postacie drugoplanowe w ogóle nie są animowane. Gra błyszczy za to pod względem muzyki. To jest coś, co urzekło mnie od momentu uruchomienia gry. Jazzowe i ragtimowe utwory świetnie oddają ducha lat dwudziestych i swym profesjonalnym wykonaniem dystansują pozostałe aspekty gry. Wspomnę tylko, że przy kilku pierwszych uruchomieniach gry, nie byłem w stanie rozpocząć rozgrywki, póki nie wysłuchałem wstępnego kawałka od początku do końca - czasami nawet dwukrotnie. Parę razy w czasie gry złapałem się też na tym, że po prostu zwlekam z popchnięciem akcji do przodu, chcąc wysłuchać utworu w całości. Tak, muzyka to jest coś, co chyba najbardziej zapadnie mi w pamięć po skończeniu gry.

Całość jednak, mimo ciekawej koncepcji, zawodzi przez zbyt ogólnikowe przedstawienie ciekawych przecież czasów. Tu aż prosi się o wstęp opisujący przeszłość bohatera i choćby skrótowy opis zmian, jakie zachodziły między przedstawianymi okresami. Tak rozległy zakres wydarzeń fabularnych nadaje się na znacznie dokładniejsze przedstawienie, tymczasem miałem wrażenie, że gra prezentuje formę skrótowej kroniki wydarzeń. Tak więc, jest interesująco, ale mogło być znacznie, znacznie ciekawiej, bardziej szczegółowo i bardziej dramatycznie. Ten zbiór pobieżnie przedstawionych faktów nie wystarczył, bym poczuł, że uczestniczę w historii opisanej w pełni możliwości. Stąd tylko naciągana szósteczka - głównie za świetną muzykę i klimat lat dwudziestych.

Awatar użytkownika
earwig11
Przyjaciel forum
Posty: 444
Rejestracja: 19 kwietnia 2012, 22:33
Lokalizacja: Maupiti Island
Podziękował(a): 4 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 36 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Golden wake, A - ocena użytkowników

Postautor: earwig11 » 16 lipca 2015, 19:16

Chyba najsłabsza gra z katalogu WadjetEye Games. Opowiedziana historia nie jest tak wciągająca jak w np: Gemini Rue czy Resonance i raczej mało przekonywująca (np: kradzież dokumentów jako część rozmowy kwalifikacyjnej). Jest jednak ona dość mocno oparta na realnych wydarzeniach z lat 20 i 30 ubiegłego wieku w USA takich jak np: bańka cenowa na nieruchomości w Miami czy Wielki Kryzys.

Zagadki są bardzo proste i w większości polegają na użyciu jedynego przedmiotu w inwentarzu na jedynym logicznym hotspocie, choć zdarzają się też jak np: znajdź wszystkie przedmioty na obrazku. Trudniejsze i ciekawsze są zadania kiedy musimy kogoś do czegoś namówić lub zniechęcić. Widzimy wtedy rozmówcę w zbliżeniu, który w zależności od naszych wypowiedzi inaczej reaguje. Naszym zadaniem jest, obserwując mowę ciała, odpowiednio pokierować rozmową. Jeśli nam się to nie uda, nie będziemy mieli drugiej szansy na powtórkę, ale za to zagadkę będzie można rozwiązać innym sposobem.

Co do oprawy audiowizualnej to o ile dźwiękowo jest dosyć dobrze to graficznie gra trochę odstaje od poprzednich produkcji studia. Na minus również jedna dosyć upierdliwa zręcznościówka. Golden Wake jest niestety przeciętną przygodówką, nie wiem czy to wina tego, że nie jest fanem takich klimatów - Ameryka początku XX wieku, czy po prostu spodziewałem się czegoś lepszego po studiu, które wydało Primordię czy Gemini Rue. Stąd ocena 6/10

Awatar użytkownika
PawelJasiak
Poszukiwacz Przygód
Posty: 323
Rejestracja: 10 kwietnia 2016, 18:58
Podziękował(a): 1 raz
Otrzymał(a) podziękowania: 1 raz
Płeć: Mężczyzna

Re: Golden wake, A - ocena użytkownika

Postautor: PawelJasiak » 06 grudnia 2016, 16:17

5/10

Przeciętna pełną gębą. Ani zaskoczenia w fabule, ani fajnych zagadek - z reguły ogranicza się do podniesienia jednego przedmiotu na danej planszy i użycia go z jednym z dwóch-trzech dostępnych "miejsc". Do tego fabuła ma troszkę nieskładne przeskoki.

Awatar użytkownika
crouschynca
Publicysta
Posty: 517
Rejestracja: 06 września 2012, 23:51
Podziękował(a): 3 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 6 razy
Płeć: Kobieta
Kontakt:

Re: Golden wake, A - ocena użytkownika

Postautor: crouschynca » 17 stycznia 2017, 01:48

A Golden Wake przedstawia odbiorcom ciekawą opowieść, której niezaprzeczalny atut stanowi nieoklepana tematyka w postaci kariery pewnego agenta nieruchomości. Rzecz dzieje się w pierwszej połowie minionego stulecia, a co najważniejsze, dobrze odzwierciedlono realia tamtych czasów, w satysfakcjonujący sposób łącząc fikcję z prawdą historyczną. To zarazem solidny dramat obyczajowy, którego fabułę można odczytać na bardziej uniwersalnym gruncie, dotyczącym prób, jakim ludzki charakter zostaje poddawany przez życie. I to właśnie takie codzienne – kariera, sukcesy czy niepowodzenia, które potrafią dotknąć człowieka nawet w obliczu sumiennej pracy. Co prawda kilkuletnie przeskoki w historii niezbyt dobrze się sprawdziły, lecz generalnie scenariusz oceniam jak najbardziej na plus. Gameplay w sumie niezły, a rozmowy zostały w paru przypadkach urozmaicone trybem perswazji. Niemniej amatorzy skomplikowanych wyzwań raczej nie znajdą tu nic dla siebie. Jeśli chodzi o oprawę audiowizualną, ta w ogólnym rozrachunku stoi na zadowalającym poziomie i niewątpliwie podkreśla klimat z dawnych lat, aczkolwiek tutejszy pixel art nie jest niestety tak ładny jak np. w Blackwell Epiphany, porównując grę z innymi tytułami z producencko-wydawniczego portfolio Wadjet Eye Games. Moja ocena: 7/10
crouschynca.blogspot.com - blog o filmach, grach i książkach

Awatar użytkownika
Eramas
Publicysta
Posty: 235
Rejestracja: 04 stycznia 2012, 00:09
Lokalizacja: Kalisz
Podziękował(a): 2 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 6 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Golden wake, A - ocena użytkownika

Postautor: Eramas » 01 marca 2017, 14:28

Nie miałem styczności z większością gier z katalogu Wadjet Eye Games, więc ciężko jest mi porównywać, ale w A Golden Wake grało mi się przyjemnie. Na pewno nie jest to tytuł wybitny, ani nawet bardzo dobry, jednak sam klimat produkcji sprawiał, że mogłem po prostu usiąść z kawą i pograć sobie na luzie. O konkretnych cechach gry napisali już poprzednicy i nie widzę sensu powtarzania tego samego.

6,5/10 (w ankiecie 7).


Wróć do „Golden wake, A”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość