Tormentum: dark sorrow - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2446
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 37 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 31 razy
Płeć: Mężczyzna

Tormentum: dark sorrow - recenzja

Postautor: Adam_OK » 04 marca 2015, 14:31

Obrazek
Czy zdarzyło się Wam, że nie mieliście zielonego pojęcia, gdzie jesteście, co robicie ani jak się znaleźliście w danej sytuacji? Raczej w to wątpię, bo o ile można mieć czasem wyrwę w pamięci spowodowaną nadmiarem wypitych napojów wyskokowych, to nawet wtedy jesteście w stanie zorientować się w sytuacji i poznać miejsce i ludzi, z którymi spożywaliście owe napoje. Nie każdy ma jednak to szczęście, a przykładem na to jest bohater opisywanej tu gry.

Poznajemy go, gdy znajduje się w klatce przyczepionej do wielkiego sterowca. Obok niego jest druga klatka z drugim nieszczęśnikiem wyglądającym jak przerośnięty szczur. Towarzysza naszej niedoli zabrano z domu, a on sam nie wie dlaczego. Nasz bohater również nie zna przyczyny, dla której znalazł się w tak beznadziejnym położeniu, ale on nie wie też kim jest, kim są ludzie, którzy go porwali, nie wie nic. Gdy sterowiec wylądował, a nasza postać została zamknięta w celi, jeden z oprawców mówi o ciężkich winach obciążających sumienie naszego alter ego i o równie ciężkich torturach, które mają być karą za te grzechy. Cóż, nie brzmi to dobrze, dlatego gdy tylko nasz przyszły kat odchodzi, bohater postanawia uwolnić się z celi i dowiedzieć się prawdy o sobie i o otaczającym go świecie. W tym celu będzie przemierzał trzy rozbudowane lokacje – zamek, pustkowia oraz Mroźne Łzy. W każdym z tych miejsc jest wiele pomieszczeń, budynków i obszarów, które należy odwiedzić, spenetrować i wykonać w nich odpowiednie czynności, by móc przejść dalej. I choć jest ich naprawdę dużo, a zadań stawianych przed graczem też nie brakuje, to niestety nie oznacza to, że przy tym tytule można spędzić wiele godzin. Myślę, że wielu doświadczonych przygodomaniaków napisy końcowe zobaczy po maksymalnie 5-6 godzinach. Trochę to mało, nawet jak na współczesne standardy, choć nic nie stoi na przeszkodzie, aby tę liczbę zwiększyć. Jest to możliwe za sprawą alternatywnych zakończeń rozgrywki, które zależne są od decyzji podjętych podczas zabawy (kilka razy trzeba będzie wybrać, czy np. dany przedmiot dać tej postaci, czy może innej? Kogoś uwolnić, czy nie; a może należałoby kogoś zabić?). Poza tym w zależności od decyzji gracza dostanie on takie lub inne osiągnięcie na platformie Steam. Jeśli więc ktoś chce mieć je wszystkie, to musi przejść tę grę minimum dwa razy.


Obrazek

Jeśli jednak kogoś to zdobywanie osiągnięć nie bawi, to przy Tormentum spędzi wspomniane 5-6 godzin. Taki czas rozgrywki dziwi tym bardziej, jeśli weźmie się pod uwagę ilość zagadek i łamigłówek. Szczególnie tych drugich jest bardzo dużo, bodajże ponad dwadzieścia. Są one dość różnorodne i mają najczęściej średni stopień trudności. Wśród nich są przesuwanki, układanie obrazków różnego rodzaju, są zagadki „zegaropodobne” (jest jakaś maszyneria ze wskazówkami, które należy ustawić w odpowiednich miejscach lub przesunąć w odpowiedniej kolejności), są i inne. Na szczęście prawie nie ma tu czasówek, ani zręcznościówek, co sprawia, że ci, co mają na nie alergię, mogą spokojnie sięgnąć po ten tytuł. No dobrze, „prawie”? Użyłem tego słowa celowo, gdyż jest jedno zadanie, w którym należy się nieco pospieszyć. Otóż w pewnym momencie natkniemy się na zagadkę typu memory, czyli trzeba odnaleźć pary obrazków powiązanych ze sobą. Podczas rozwiązywania tej łamigłówki można zobaczyć, jak w tle podnosi się poziom jakiejś zielonej substancji. Jak się podniesie do samej góry, to choć nie oznacza to śmierci bohatera, ale wiąże się z zakryciem pary obrazków, która została odkryta jako ostatnia. Tak więc, aby nie robić wiele razy tego samego, należy się nieco pospieszyć, aby przy każdym „resecie” ostatniej pary było jak najmniej obrazków do odsłonięcia. Poza tym wszelkie inne zadania puzzlowate nie mają limitów czasowych, więc można myśleć nad nimi do woli. A jeśli chodzi o zagadki przedmiotowe, to one oczywiście występują i też jest ich niemało. Na szczęście nie wiąże się to z noszeniem tony przedmiotów, zwykle w naszej torbie jest ich kilka. Zdarza się też, że będzie w niej więcej niż jedna taka sama rzecz (np. monety, odważniki czy płytki z fragmentem obrazka), ale są one wtedy pogrupowane i opisane właściwą liczbą, dzięki czemu np. trzy monety zajmują jedno miejsce, a nie trzy. Generalnie zagadki to „mocny punkt programu”, zarówno pod względem ich ilości, jak i jakości, choć na miano „gwoździa programu” nie zasługują.

Obrazek

Jakiż więc element można tak określić? Zdecydowanie grafikę. Inspirowana ona była pracami takich malarzy jak Zdzisław Beksiński czy H.R. Giger. W efekcie powstał bardzo surowy, surrealistyczny świat pełen zimnych, kamiennych budowli i postaci z sennych koszmarów. Wiele z nich wygląda jakby były efektem nieudanych eksperymentów medycznych albo jak osoby poddane bardzo wymyślnym torturom, czy też jak postacie z horrorów. Tak czy inaczej, jedno jest pewne – to wszystko są to wytwory chorej wyobraźni ;) Nie jest to jednak wada, przeciwnie – taki świat bardzo pasuje do fabuły, a szczególnie do jej finału. Poza tym graficy naprawdę się przyłożyli do swej pracy i stworzyli kilkadziesiąt ręcznie rysowanych plansz oraz wiele innych dodatkowych elementów, jak choćby obrazy w katedrze. Podobały mi się też różne animacje obrazujące np. efekty działań naszego bohatera, w szczególności zaś te towarzyszące poprawnie rozwiązanym łamigłówkom. Jako (niewielką) wadę zaliczam brak klasycznych filmików. Zamiast nich najczęściej widzimy jedynie czarny ekran z tekstem opisującym daną sytuację. Tak jest np. po opuszczeniu zamku czy po uruchomieniu pociągu do Mroźnych Łez. Szkoda, choć zapewne wynika to bardziej ze zbyt małego budżetu tej produkcji niż z braku chęci czy umiejętności twórców. Mimo tego uważam, że oprawa wizualna Tormentum jest naprawdę świetna.
Podczas rozgrywki towarzyszy nam równie udana, klimatyczna muzyka. Oczywiście nie ma co się nastawiać na żywe, skoczne brzmienie, ale na ponure i ciężkie klimaty. Muzyka idealnie wręcz pasuje do charakteru gry, trudno sobie wyobrazić lepszą. Równie udane są dźwięki otoczenia czy przedmiotów napotykanych w grze. Martwić może jedynie brak dubbingu postaci, gdyż pod żadną z nich nie został podłożony głos. Wynika to z faktu, że twórcy nie zebrali aż tak dużo pieniędzy w kampanii crowdfundingowej, ile chcieli, i zwyczajnie nie było ich stać na lektorów. Z drugiej strony może to i lepiej, bo raz że brak głosów postaci jakoś bardzo nie przeszkadzał podczas zabawy, a dwa – jeśli efekt pracy lektorów miałby być podobny do tego, jaki był w 1Heart, to ja już wolę czytać same napisy.


Obrazek

Z tym nie ma żadnych problemów, gdyż wśród dostępnych wersji jest również i polska. Cieszy fakt, że Panowie z OhNoo Studio nie zapomnieli o rodzimych odbiorcach, a niestety bywało czasem, że krajowa gra nie miała nawet napisów w naszym języku lub też wpierw wykonano wersję angielską, a nasza powstała z jej tłumaczenia. Tutaj wszystko jest w porządku, także dzięki temu, że czcionka jest wyraźna i dobrze widoczna, a treść została napisana poprawnie językowo. Na tym zakończę rozważania o polonizacji.

A jak zakończę rozważania o całej grze? Na pewno jest ona godna uwagi, a jak na debiut twórców można ją nazwać bardzo dobrą. Na pewno są w niej drobne mankamenty (oprócz wcześniej wymienionych zaliczę tu brak możliwości zapisu w dowolnym momencie, sejw wykonywany jest automatycznie przy wyjściu z gry), ale nie przeszkadzają one bardzo i nie odbierają przyjemności z rozgrywki. A ta jest duża, głównie dzięki zagadkom i grafice, choć i inne elementy też na nią wpływają. Osobiście mnie ta gra się bardzo podobała i czekam na kolejne produkcje spod szyldu OhNoo Studio.

OCENA GRY: 8,5/10

ZALETY:

+ zagadki
+ grafika
+ fabuła
+ udźwiękowienie
+ polonizacja

WADY:

- trochę za krótka
- brak sejwa w dowolnym momencie
- brak dubbingu (dla niektórych)

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Wróć do „Tormentum: dark sorrow”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość