Sherlock Holmes: crimes & punishements - recenzja

Awatar użytkownika
Point_Click
Publicysta
Posty: 94
Rejestracja: 15 maja 2016, 15:47
Podziękował(a): 75 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 10 razy
Płeć: Kobieta
Kontakt:

Sherlock Holmes: crimes & punishements - recenzja

Postautor: Point_Click » 22 maja 2016, 01:12

Sherlock Holmes: Zbrodnia i Kara, podobnie jak poprzednie części serii, jest produkcją studia Frogwares. Swoją premierę, zarówno na świecie (Focus Home Interactive), jak i w Polsce (CD Project) miała 30 września 2014 r.

Obrazek
Gra jest przygodówką detektywistyczną typu point & click, z możliwością prowadzenia rozgrywki w trybie pierwszoosobowym. Nie jest to jednak nowość - zabieg ten był już stosowany w starszych częściach serii.

W ramach tytułu mamy do rozwiązania sześć, niezależnych od siebie spraw. Takie rozwiązanie jest dużym minusem. Poszczególne sprawy są krótkie i niesamowicie proste. Gra nie wymaga od gracza większego myślenia. Nawet jeśli użytkownik ma problem z i tak banalnymi zagadkami, to Sherlock w każdej chwili przyjdzie mu z pomocą, mówiąc co należy zrobić w danej sytuacji, krok po kroku. Można odnieść wrażenie, że jest to gra z wbudowaną solucją, jedna z gatunku tych "samoprzechodzących się". Jednak od produkcji, opartej o niesamowicie skrupulatny i piękny umysł najsłynniejszego detektywa świata, oczekuje się więcej. Z nowości, niespotykanych dotąd w poprzednich częściach serii, pojawiła się możliwość podejmowania przez gracza własnych wyborów - zarówno tych dotyczących samego rozwiązania zagadki, jak również wyborów moralnych, odnoszących się do samego sposobu ukarania winowajców. Wybór moralny opiera się o oddanie sprawcy w ręce policji, bądź wykazanie zrozumienia i "puszczenia go wolno". O ile sam zabieg decyzyjności zasługuje na pochwałę, o tyle fakt, że podjęte wybory nie mają żadnego wpływu na fabułę jest znaczącym minusem. Załóżmy, że nie zebraliśmy wszystkich dowodów lub popełniliśmy błąd w procesie dedukcji, skutkiem czego skazaliśmy niewinnego człowieka, jakie gra wyciąga z tego konsekwencje? Żadne. Sprawa zostaje zamknięta i możemy o niej zapomnieć - zaczyna się kolejna. Pytanie więc: jaki sens ma taka decyzyjność?

Co zaś do samego poziomu zagadek to weźmy pod lupę archiwa Holmesa. Czy ktokolwiek z nas spotkał się kiedyś z sytuacją, że natrafia na jakąś nieznaną mu rzecz, organizację, czy osobę, potrzebuje pozyskać na ten temat więcej informacji, po czym udaje się do domowej biblioteczki i znajduje książkę, encyklopedię bądź gazetę, w której znajduje się artykuł lub strona zatytułowana słowo w słowo nazwą, która nas interesuje i zawiera w sobie 100% potrzebnych nam informacji? Przykład: mamy nazwę nieznanej nam organizacji przestępczej xxx, jakiegoś gangu. Otwieramy >archiwa< i znajdujemy tam artykuł o tytule "Organizacja XXX". Czyż to nie jest zbyt banalne? Czy nie powinniśmy zajrzeć chociażby do materiałów o tytule, np. "Najgroźniejsze organizacje świata" i tam poszperać, zamiast bezmyślnie przerzucać materiały, w poszukiwaniu nagłówka zawierającego w sobie dokładnie tą nazwę, której potrzebujemy? W takiej sytuacji gracz ma pełne prawo poczuć się urażonym, przez twórców gry, sposobem oceny jego zdolności intelektualnych.


Obrazek

Przejdźmy teraz do kolejnego aspektu, którym jest grafika i silnik gry. Tutaj bez dwóch zdań można rzec, że oprawa graficzna Sherlock Holmes: Zbrodnia i Kara jest naprawdę piękna i godna uwagi. Natomiast ma to swoją cenę. W grze można spotkać się z czymś, czego do tej pory próżno było szukać w jej poprzednich częściach, mianowicie niewidzialne przeszkody, długie ekrany ładowania i maleńkie lokacje. Oczywistym jest, że lokacje w pewnym miejscu muszą być domknięte, a także, że nie wszystkie obiekty mogą być interaktywne, ale to, co znalazło się Zbrodni i Karze, woła o pomstę do nieba. Maleńkie lokacje otoczone niewidzialnymi przeszkodami, absurdy dochodzące do takich szczytów, że główny bohater nie może wejść na niski krawężnik (odbijając się od niego), bądź zeskoczyć z niewielkiego wzniesienia w dowolnym miejscu, do tego dochodzi jeszcze automatyczne zawracanie postaci i długie ekrany ładowania, ciągnące się minutami. Opisane aspekty odbierają całkowicie chęć prowadzenia dalszej rozgrywki. Wyobraźcie sobie sytuację, w której znajdujecie się w jakiejś lokacji. Musicie, ze względu na fabułę, udać się "na szybko" w inne miejsce, aby zabrać jakiś przedmiot, czy porozmawiać z jakąś postacią. I tak: opuszczanie lokacji - ekran ładowania trwający kilkadziesiąt sekund. Powrót do lokacji - kolejny ekran ładowania i kolejne stracone minuty. Takich problemów nie było jak dotąd z żadną z pozostałych części, po raz pierwszy można się z tym spotkać właśnie w Sherlock Holmes: Zbrodnia i Kara.

Obrazek

Omówmy sobie teraz "nowości" - w rozgrywce pojawia się moc specjalna Holmesa, tak zwany szósty zmysł. Fajny pomysł, szkoda tylko, że umiejętność ta zamiast urozmaicać grę, urozmaica poziom irytacji gracza. Powód? Miejsca przeznaczone do zbadania szóstym zmysłem są równie dobrze widoczne z poziomu wszystkich innych zmysłów, jedyna różnica polega na tym, że bez użycia mocy specjalnej są po prostu nieaktywne. Co więcej, nawet gdyby doszło do sytuacji, że mniej wprawiony użytkownik nie dostrzegłby "ukrytego miejsca", to gra i tak mu je pokaże, tzn. w momencie, kiedy gracz znajdzie się w okolicy "ukrytego miejsca", na ekranie zaświeci się ikona szóstego zmysłu sugerująca, że należałoby go wykorzystać, a i sam Sherlock skomentuje to w odpowiedni sposób. Z kolejnych nowości w Zbrodni i Karze można wymienić elementy zręcznościowe. Ten zabieg zwykle nadaje rozgrywce dynamiczności, jednak stosowanie go w grach typu point & click jest po prostu typowym drażnieniem się z graczem. Wybierając grę z tego gatunku, użytkownik nie oczekuje elementów zręcznościowych, wręcz przeciwnie. Oczekuje ciekawej fabuły z zagadkami na optymalnym poziomie. Jednak w opisywanej tu części serii to właśnie te elementy zręcznościowe zabierają graczowi więcej czasu niż zagadki myślowe - coś ewidentnie jest nie w porządku. Ponadto zmieniona została tabela dedukcji. Teraz została przedstawiona jako sieć neuronowa z powiązanymi ze sobą niteczkami. OK - wygląda to przyjemnie, ale jest całkowicie niefunkcjonalne - niteczki podświetlają się co jakiś czas, powodując, że ujawnione zostają niewidzialne dotąd powiązania, których gracz jeszcze nie odkrył. Taki zabieg całkowicie psuje radość z gry, jest niejako "spojlerem", który pokazuje jak wiele pozostało jeszcze do odnalezienia i powiązania ze sobą. Będąc przy temacie "spojlerów", nie można zapomnieć o trofeach, które chyba są najgorszym bólem dla użytkownika, który zdecyduje się je obejrzeć przed ukończeniem sprawy. Niby trofea są nieco wygaszone, ale można z nich odczytać niejednokrotnie dane winowajcy w danej sprawie i rozpoznać, ewentualne, narzędzie zbrodni.

Obrazek
Reasumując, Sherlock Holmes: Zbrodnia i Kara jest wielkim rozczarowaniem, które dodatkowo spotęgowane zostało ceną premierowego wydania. Można odnieść wrażenie, że jest to kolejna produkcja dla "mas", wpasowująca się w nijaki rynek zbytu gier. Produkcja o tak dobrych poprzednikach, posiadająca wielu fanów, powinna spełniać zdecydowanie wyższe standardy.

Moja ocena to 3/10.

Point & Click

Wróć do „Sherlock Holmes: crimes and punishments”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość