Murdered: śledztwo zza grobu - recenzja

Awatar użytkownika
Vicek
Publicysta
Posty: 1623
Rejestracja: 04 stycznia 2012, 00:53
Lokalizacja: Kielce
Podziękował(a): 3 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 48 razy
Płeć: Mężczyzna
Kontakt:

Murdered: śledztwo zza grobu - recenzja

Postautor: Vicek » 16 czerwca 2014, 01:23

Ostatnio coraz częściej pojawiają się na rynku gier interaktywne opowieści, które choć pod względem gameplayu zwykle nie zachwycają, to jednak potrafią przykuć uwagę gracza na długie godziny. Z najnowszym produktem studia Airtight Games jest podobnie – rozgrywka jest w nim wręcz nieprzyzwoicie prosta i schematyczna, ale opowiedziana historia w pełni to rekompensuje.

W Murdered wcielamy się w Ronana O’Connora tuż po jego… śmierci. Nasz bohater jest oficerem policji w Salem, gdzie rozpracowuje seryjnego mordercę zwanego „Dzwonnikiem”. Podczas próby schwytania przeciwnika, Ronan zostaje wypchnięty przez okno, a po chwili dobity siedmioma kulami. Zamiast jednak odejść w niebyt, tudzież przejść do innego świata, staje się duchem i pozostaje w miasteczku, aby doprowadzić swoje ostatnie śledztwo do końca.
Brak cielesnej powłoki nakłada na Ronana poważne ograniczenia, daje mu jednak również zupełnie nowe możliwości – jako duch może opętywać ludzi i czytać im w myślach, a także odwracać ich uwagę, działając na zasadzie Poltergeista na różnego rodzaju przedmioty. Z czasem bohater nabywa kolejnych umiejętności, które znacznie ułatwiają mu prowadzenie śledztwa oraz pozwalają uniknąć wielu niebezpieczeństw.


Obrazek

Mogłoby się wydawać, że wachlarz działań, jakie mamy do dyspozycji, przełoży się na rozbudowaną i wymagającą rozgrywkę. Nic bardziej mylnego. Twórcy nie wykorzystali rewelacyjnego pomysłu i dali nam jedynie zasmakować tego, co Ronan (a właściwie jego duch) potrafi. W efekcie lwia część występujących w grze wyzwań opiera się na dokładnej eksploracji odwiedzanych miejscówek. Będąc duchem możemy przenikać przez przeszkody, poza zewnętrznymi ścianami budynków mieszkalnych, które zostały przed laty poświęcone i żaden niematerialny byt nie jest w stanie ich pokonać. Często musimy się więc trochę namęczyć, by dostać się w ważne dla śledztwa miejsca. Zmęczenia nie odczujemy niestety w trakcie typowo śledczych działań . Gromadzenie i analiza dowodów niemal nie wymagają myślenia. Opętując świadków i klikając we wszelkie możliwe elementy interaktywne dajemy pole do popisu Ronanowi, który wyciąga wnioski sam, bez naszego udziału. Na koniec musimy jedynie wybrać, które z jego wniosków bezpośrednio wiążą się ze sprawą i… na tym kończy się nasza detektywistyczna praca. Powyżej opisany schemat powtarza się wielokrotnie i choć ze względu na spostrzeżenia Ronana i wynikające z nich konsekwencje nie nudzi, to jednak pozostawia po sobie uczucie lekkiego niedosytu.
Nieco większą trudność stanowią potyczki z demonami. Są to stworzenia stadne i rzadko występują pojedynczo, a pokonać je można jedynie poprzez atak z zaskoczenia. Na szczęście łatwo im uciec, ich obecność nie powinna być więc dla co bardziej konserwatywnych przygodomaniaków przeszkodą nie do pokonania.


Obrazek

O ile rozgrywka niczym szczególnym nie zachwyca, o tyle fabuła prezentuje się bardzo dobrze. Murdered jest świetnie pomyślanym thrillerem paranormalnym, w którym akcja rozgrywa się dynamicznie i momentami nieprzewidywalnie. Postacie są żywe i charakterne – Ronan jest bohaterem z przeszłością i ciekawą osobowością, z kolei Dzwonnik wydaje się potężny i tajemniczy. Najbardziej polubiłem jednak pewną młodą niewiastę o imieniu Joy, która chodzi swoimi ścieżkami i nie daje sobą manipulować.
Poza wątkiem głównym, Murdered oferuje bogate tło fabularne. Zbierając znajdźki, których w grze jest ponad 240, poznajemy historię miasteczka, a także dowiadujemy się szczegółów z przeszłości głównego bohatera. Możemy także odblokować osiem dodatkowych opowieści – na tę chwilę usłyszałem dwie z nich i obie bardzo mi się spodobały. Choć nie wiązały się bezpośrednio ze sprawą Dzwonnika, to jednak wzmocniły złowrogą aurę unoszącą się nad Salem.

Obrazek

Na koniec zostawiłem sobie technikalia. Cóż, grafika do porywających nie należy. Tekstury nie są najwyższej jakości, a i szczegółowość miejscówek jest daleka od ideału. Mimo to miasteczko ma swój klimat. Duża w tym zasługa odpowiedniego oświetlenia i niewielkiej palety barw. Swoje robi też bardzo dobra oprawa audio. Muzyka nie wybija się na pierwszy plan, ale umiejętnie podkreśla atmosferę danej sytuacji, z kolei dźwięki momentami przyprawiały mnie o gęsią skórkę (zwłaszcza gdy słyszałem charakterystyczne syczenie demonów). Pochwalić należy także aktorów dubbingowych, którzy spisali się na medal – głosy są świetnie dopasowane do poszczególnych postaci, wręcz nadają im charakteru.

Obrazek

Trudno jednoznacznie ocenić Murdered. Z jednej strony jest to gra łatwa i schematyczna, z drugiej – oferuje bardzo dobrą fabułę ze sporą liczbą wątków pobocznych i ciekawostek. Jeśli ktoś lubi interaktywne opowieści i jest w stanie przymknąć oko na brak wyzwań, powinien dobrze się bawić. Ja spędziłem z Murdered bardzo przyjemne jedenaście godzin i z chęcią przejdę grę raz jeszcze – choćby po to, by odblokować pozostałe opowieści.

Ocena: 7.5/10

Plusy:
+ Główny wątek fabularny
+ Tło fabularne (historia miasteczka, dodatkowe opowieści)
+ Klimat
+ Charakterni bohaterowie
+ Oprawa audio

Minusy:
- Schematyczna rozgrywka
- Nie w pełni wykorzystane specjalne umiejętności bohatera
- Niski poziom trudności

Wróć do „Murdered: śledztwo zza grobu”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość