Shadows on the Vatican - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2383
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 28 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 29 razy
Płeć: Mężczyzna

Shadows on the Vatican - recenzja

Postautor: Adam_OK » 21 października 2014, 19:19

Obrazek

W samym sercu stolicy Włoch na powierzchni 44 hektarów znajduje się Watykan – najmniejsze państwo świata. I choć nie ma ono potężnej armii, a jedynie pełniącą bardziej reprezentacyjne niż militarne funkcje Gwardię Szwajcarską, to nie znaczy, że ranga tego państwa jest proporcjonalna do jego obszaru. Przeciwnie, wpływy Watykanu są na całym świecie, w końcu Kościół ma zarówno swych ludzi (księży, zakonnice, wiernych), jak i majątek w wielu państwach na wszystkich kontynentach. A gdzie pieniądze, tam są i ludzie chętni, aby je zdobyć i wykorzystać we własnych celach. Z tego powodu nieraz nad Watykanem zbierają się cienie.

Opisywana tu gra fabularnie luźno nawiązuje do powieści Davida Yallopa pt. „W Imię Boga”. We wstępie widać wydarzenia z Afryki, które potem odcisnęły swe piętno w dalszym życiu Jamesa Murphy’ego – głównego bohatera tej gry. W 1996 roku był w Togo jako ksiądz, by po kilkunastu latach powrócić do Rzymu już jako amerykański lekarz. Miał się tu spotkać ze swoim dawno niewidzianym przyjacielem – ojcem Christoforo, ale tuż przed tym doszło do wypadku, w wyniku którego został on poważnie ranny i zapadł w śpiączkę. James postanawia dowiedzieć się prawdy i wyjaśnić, komu ojciec Christoforo zaszedł za skórę. Wie jedno – ten „wypadek” nie był przypadkowy, ale kto za nim stoi – tego nie wiadomo. Jak można się domyślić, będzie to główne zadanie gracza, który będzie kierował poczynaniami byłego księdza. Łatwo nie będzie, bo w całą aferę zamieszanych jest wiele osób, wśród nich lokalny, ale dość wpływowy gangster oraz płatna zabójczyni, która początkowo będzie chciała zabić Jamesa, a potem ... – o nie, tego już nie zdradzę, zresztą chyba i tak powiedziałem za dużo. W sumie intryga w obu aktach jest utkana naprawdę ciekawie i precyzyjnie. Szkoda tylko, że po pierwsze jest taka krótka (ukończenie zarówno „Chciwości”, jak i „Gniewu” zajęło mi łącznie około 5-6 godzin), a po drugie – że to zaledwie połowa historii, a nie wiadomo, kiedy nastąpi (jeśli w ogóle) jej ciąg dalszy. Mimo tego dam za nią plusa, bo naprawdę potrafi wciągnąć, a czas przy grze nie był czasem straconym.


Obrazek

Spora w tym zasługa również zagadek. Wśród nich jest oczywiście sporo zadań polegających na odpowiednim wykorzystaniu przedmiotów z naszego ekwipunku, ale są też łamigłówki logiczne. Trzeba będzie m.in. odnaleźć tajną skrytkę w starym kościele, zrobić węzeł, znaleźć właściwą kombinację do sejfu i wiele innych. W pamięć zapadły mi szczególnie dwie inne. Jedna polega na tym, aby śledzić samochód „tego złego”. Na szczęście nie wymaga to zwinnych palców, a logicznego myślenia i klikania na strzałki symbolizujące kierunek, w który chcemy pojechać. Druga to odnalezienie właściwych słów w konkretnej książce i ułożenie z nich wskazówki. Tu niestety pojawił się pewien problem – otóż w dwóch przypadkach (a trzeba odnaleźć pięć wyrazów) klikanie na właściwe słowo nie przynosiło pozytywnego efektu w postaci zaznaczenia go. Musiałem kliknąć na jeden z sąsiednich wyrazów, by James zakreślił... ten właściwy. Na szczęście był to jedyny zgrzyt w tym elemencie w obu aktach; w pozostałych przypadkach łamigłówki były ciekawe i dobrze przemyślane. A że i ich liczba była naprawdę zadowalająca, i stopień ich trudności odpowiednio zrównoważony, to wszystko sprawiło, że rozwiązywało się je z dużą przyjemnością.

Przyjemność sprawiła mi również oprawa graficzna tego tytułu. Może nie jest to Unreal Engine 3, ale naprawdę daje radę. Kolorowe tła, sporo różnorodnych lokacji, całkiem udane modele postaci są zasługą głównie dwóch młodych i utalentowanych włoskich twórców komiksów – Lorenzo Ruggiero i Danieli Di Matteo. Zresztą, ich komiksowe powiązania widać w całej grze – dialogi wyświetlane są w charakterystycznych dymkach, a i przerywniki filmowe można określić mianem „ruchomych komiksów”. Zapewne znajdą się i tacy, którzy stwierdzą, że są one zbyt statyczne, ale mi się bardzo podobały, bo raz że stylistycznie bardzo pasowały do tej gry, a dwa dlatego, że były bardzo klimatyczne. Jak widać, można stworzyć coś naprawdę ładnego i bez super zaawansowanych technologii, trzeba „tylko” mieć do tego odrobinę talentu.


Obrazek

Na pewno miał go autor muzyki. Bardzo podobały mi się motywy menu obu epizodów (trochę były do siebie podobne, ale nie na tyle, by nie dało się ich od siebie odróżnić). Można powiedzieć, że były one takie „kościelne”, ale nie mam tu na myśli podobieństwa do jakichś pieśni śpiewanych podczas takiego czy innego nabożeństwa. Przez to stwierdzenie rozumiem, że brzmiały one jakby były śpiewane przez profesjonalny chór przy akompaniamencie m.in. starych organów i kościelnych dzwonów. Robiło to naprawdę duże wrażenie i myślę, że nieprędko zagram w coś okraszonego bardziej monumentalną ścieżką dźwiękową. Pozostałe kawałki słyszalne podczas rozgrywki nie były może aż tak klimatyczne, jak te z menu, ale też brzmiały przyjemnie. Jeśli zaś do tego dodamy zupełnie poprawne odgłosy otoczenia i pasujące do poszczególnych postaci głosy angielskich lektorów, to sprawia, że oprawę audio uważam za naprawdę udaną.

Na koniec kilka zdań o interfejsie i polonizacji. Ten pierwszy to stare, dobre point and click, gdzie praktycznie wszystkie czynności wykonujemy myszą. Zarówno starzy wyjadacze, jak i nowicjusze z jego opanowaniem nie powinni mieć problemów, więc na tym zakończę jego omawianie. Jeśli zaś mowa o polonizacji, jest to powszechna w ostatnich latach wersja kinowa, a więc polscy tłumacze skupili się na napisach. Tekstu było naprawdę dużo, bo nie tylko zlokalizowano linie dialogowe, ale również np. fragmenty książek, które James czyta. Na moje „krzywe” oko wykonano to co najmniej dobrze, gdyż nie stwierdziłem praktycznie żadnych błędów ortograficznych czy innych. Zapewne problem, o którym pisałem przy okazji omawiania zagadek, wynikał właśnie z jakichś błędów w polonizacji, ale ani on, ani żaden inny, który umknął mojej uwadze, nie wpłynął negatywnie na przyjemność z gry, a to jest najważniejsze.


Obrazek

Jak widać, Shadows on the Vatican jest, w mojej ocenie, całkiem udaną produkcją. Argumentami przeważającymi szalę na jej korzyść są ciekawa fabuła, sporo łamigłówek, zwłaszcza tych nieprzedmiotowych oraz naprawdę udana oprawa, szczególnie audio. Szkoda tylko, że jest tak krótka oraz, że opowiedziana tu historia została ucięta w połowie, gdyż jest to gra odcinkowa. Mimo tego, uważam, że warto po nią sięgnąć, tym bardziej, że cena za oba akty jest na rozsądnym poziomie.

OCENA GRY: 8/10

ZALETY:

+ interesująca fabuła
+ liczba i jakość łamigłówek
+ bardzo dobra muzyka
+ miła dla oka grafika
+ dobra polonizacja

WADY:

- za krótka!
- nie wiadomo czy będzie (a jeśli tak, to kiedy) ciąg dalszy

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

qwerty
Publicysta
Posty: 1086
Rejestracja: 28 lutego 2012, 15:45
Otrzymał(a) podziękowania: 8 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Shadows on the Vatican - recenzja

Postautor: qwerty » 22 października 2014, 00:19

Stary, walnąłeś taki spojler, że o matko.

Co do zagadek, to śledzenie samochodu jest zrobione na zasadzie zgadywanki. Nie ma niczego wspólnego z myśleniem. Szkoda, że spartaczyli polonizację, psując tym samym zagadkę, o której wspomniałeś w 3 akapicie.
Na tapecie:
Przygodówka: Space Bar / Adventures of the Smart Patrol
RPG: Final Fantasy (PSP)
Taktyczna: Front Mission (SNES)
Survival Horror: Silent Hill
FPS: Half-Life
Akcja: Cold Zero: Ostatni sprawiedliwy
Logiczna: Babel Tower

Awatar użytkownika
Vicek
Publicysta
Posty: 1557
Rejestracja: 04 stycznia 2012, 00:53
Lokalizacja: Kielce
Podziękował(a): 3 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 34 razy
Płeć: Mężczyzna
Kontakt:

Re: Shadows on the Vatican - recenzja

Postautor: Vicek » 22 października 2014, 01:23

W wersji testowej tego błędu nie ma (przed chwilą sprawdziłem). Poczekam na pudełko i wtedy zobaczę o co chodzi.
_________________________________________________________________________________________________
Kanał na youtube o przygodówkach i nie tylko: http://www.youtube.com/user/vicek83

Awatar użytkownika
SpokoWap
Przyjaciel forum
Posty: 811
Rejestracja: 19 czerwca 2012, 16:22
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował(a): 3 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 9 razy
Płeć: Mężczyzna
Kontakt:

Re: Shadows on the Vatican - recenzja

Postautor: SpokoWap » 22 października 2014, 11:50

Całkiem udaną? Ósemka to nota rewelacyjna. Prawdę mówiąc spodziewałem się czegoś słabszego, chyba za sprawą jakiejś opinii w sieci. A tu proszę, jednak warto nabyć :)
Obecnie grane: Krater (PC), Alienation (PS3)
Stacja Sto Słów - moje miejsce w sieci


Wróć do „Shadows on the Vatican”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość