Podwójne kłopoty Buda Tuckera - recenzja

Awatar użytkownika
Urszula
Administrator
Posty: 9959
Rejestracja: 31 grudnia 2011, 12:05
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował(a): 103 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 120 razy
Płeć: Kobieta

Podwójne kłopoty Buda Tuckera - recenzja

Postautor: Urszula » 24 stycznia 2012, 18:06

autorka: Urszula


Obrazek


Gdzieś w świecie znajduje się miasteczko Barryvill, w którym została osadzona akcja gry pod tytułem „Podwójne kłopoty Buda Tuckera”. Bohaterem tej przygodówki jest młody nastolatek, który być może z powodu młodzieńczego buntu lub z powodu zbyt długiego przebywania w towarzystwie szalonego profesora postanowił porzucić szkołę i poszukać sobie lepszego zajęcia. Własne pieniądze, jakie zarabiał na roznoszeniu pizzy uznał za lepszy sposób na życie.

Wszystko jednak do czasu, bo niejaki Dick Tate mocno pokrzyżuje plany naszego bohatera, a wszystko za sprawą wynalazku stworzonego przez profesora, który jest przyjacielem Buda. Otóż nasz szalony naukowiec wymyślił maszynę do klonowania produktów i z jednej pizzy jest wstanie zrobić ich tysiące rozwiązując np.: problem głodu na świecie.

O wynalazku dowiaduje się Dick Tate, który chce maszynę wykorzystać do własnych celów, aby osiągnąć władze nad światem. Zamierza nie walczyć z głodem i klonować żywność, tylko samego siebie, jako najmądrzejszego i najbardziej urodziwego przedstawiciela płci męskiej na świecie. Byłoby więc, wielką dziejową niesprawiedliwością pozbawić ludzi możliwości oglądania i przebywania w towarzystwie tak wspaniałego faceta. Wiadomo, więc jak to zwykle w grach bywa - „bożyszcze” kradnie maszynę oraz porywa profesora by osiągnąć swój cel. Wymyślając różne tortury, próbuje nakłonić twórcę owej machiny do współpracy i wyjawienia mechanizmu jej działania. W tym momencie do akcji wkracza Bud Tucker, czyli gracz i musi odnaleźć przyjaciela, wyrwać go z rąk oprawcy i nie dopuścić do przejęcia władzy nad światem, czy może tylko nad tym jednym miasteczkiem. Jakiekolwiek są jego zamiary działać trzeba i to szybko. Na ile jego misja się powiedzie i czy rzeczywiście uda się zrealizować zamierzenia sprawdźcie sami, a nie pożałujecie, bo choć to stara gra to może dostarczyć dobrej rozrywki pod wieloma względami.


Obrazek


Jakich? Już spieszę z wyjaśnieniem.

Przede wszystkim zwariowany i pokręcony humor. Przez cała grę buzia mi się cieszyła, a mało jest gier, które by powodowały chęć do ciągłego uśmiechu. Nie dlatego, że jestem życiowym smutasem, tylko potrzebny mi jest albo bardzo dobry, albo wręcz absurdalny i pokręcony humor. Tutaj jest i jeden i drugi w dużej dawce, więc co chwilę się śmiałam i z tego, co mówił i czynił główny bohater, jak również profesor i szczególnie megalomański Dick Tate. Cała trójka była fantastyczna, a i pomniejsi bohaterowie gry nie próżnowali i również potrafili rozbawić. To pierwsza i najważniejsza zaleta tej przygodówki.

Druga równie ważna to ilość zagadek, choć przedmiotowe, ale są czasem równie absurdalne i pokręcone jak humor. Mamy zadań dużo, a właściwie zbierania różnych rzeczy, choć wszechobecna pikseloza znacznie utrudniała nam zadanie. Szczytem było odszukanie gwoździa po rozwaleniu drzwi do muzeum, czy przyklejonej gumy do żucia pod blatem stołu w piwnicy. Jednak mimo takich utrudnień i tak kombinowanie zbieranie czy zdobywanie przedmiotów w różnoraki sposób było dobrą zabawą i wymagało czasem myślenia znacznie odbiegającego od logiki.


Obrazek


Następny plus to oprawa audio, polonizacja gry oraz dubbing. Aktorzy użyczający głosom bohaterów odrobili swoją lekcję na piątkę. Samo słuchanie lektorów nadaje grze styl i charakter. Intonacją głosu potrafią rozbawiać i zainteresować gracza, a oprawa muzyczna dodaje jej wyrazistości i odrębności. Wciągu całej rozgrywki przewija się kilka motywów muzycznych, które zmieniają się w zależności od lokacji.

Oprawa graficzna - choć gra działa w niskiej rozdzielczości i pikseloza może czasem w znacznym stopniu utrudnić nam rozgrywkę, również prezentuje się nie najgorzej. Lokacji jest dużo. Dzięki bardzo kolorowej i dopracowanej stronie wizualnej ma się wrażenie bycia w środku i uczestniczenia w losach bohaterów tej bardzo wesołej gry. Chodzimy po tym wirtualnym świecie, rozmawiamy z napotkanymi ludźmi i obserwujemy Buda, który stroi miny. Gdy zastanawiamy się nad dalszymi krokami, ten zachowuje się przeróżnie okazując zniecierpliwienie czy znudzenie zbyt długą bezczynnością. Prowadzenie rozmów oraz pojedynki słowne są bardzo ważne, bo dzięki nim pchamy akcję gry do przodu, a często również przez nie zdobywamy kolejne przedmioty. Jedno, co mnie osobiście denerwowało to zbyt długie animacje i przerywniki filmowe niedające się pominąć. Wstęp do drugiego rozdziału był szczytem tego, bo trwał dobre 15 minut.
Jest to klasyczna przygodówka w trzeciej osobie, point & click, 2D,w której mamy możliwość ustawienia sobie interfejsu w formie graficznej lub słownej. Komendy możemy wydawać za pomocą ikonek, ale nie tylko, bo również ppm przełącza na dostępne akcje (np. użyj, otwórz itd.) Każdy gracz, więc może dostosować sobie sposób prowadzenia gry według własnych upodobań. Przygodówka studia Merit Studios chyba nie została zauważona i doceniona, a szkoda, bo to wyjątkowo udana produkcja. Grę można spokojnie uruchomić pod ScummVM lub dzięki emulacji systemu win 98. Pomimo jej wieku (została wydana 1996) zachęcam do zapoznania się z tym tytułem, bo naprawdę warto. Moja ocena końcowa to 9/10


Zalety
+ humor równie zwariowany jak w bardziej nam znanym Simonie
+ bardzo dobra oprawa audio
+ polonizacja
+ bardzo udany dubbing
+ długość gry
+ oprawa graficzna
+ animacja i przerywniki filmowe.

Wady
- długość niektórych animacji
- pikseloza

Obrazek

Wróć do „Podwójne kłopoty Buda Tuckera”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości