Violett - recenzja

Awatar użytkownika
jarecki83
Publicysta
Posty: 806
Rejestracja: 12 sierpnia 2013, 01:47
Lokalizacja: Zielona Góra
Podziękował(a): 10 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 11 razy
Płeć: Mężczyzna

Violett - recenzja

Postautor: jarecki83 » 16 stycznia 2014, 18:27

Obrazek

Przygodówki to obecnie niszowy gatunek.Twórcy chcąc dotrzeć do większego grona odbiorców, często decydują się ułatwić rozgrywkę, faszerując nasze ulubione tytuły wszelkiego rodzaju pomocami, systemami podpowiedzi, a czasem nawet wbudowaną i dostępną po jednym kliknięciu solucją. Wszystko po to, aby w żadnym wypadku nie zniecierpliwić nowego gracza i zapewnić mu pozbawioną przestojów rozgrywkę. Cierpią na tym bardziej doświadczeni gracze, oczekujący od gier wyzwania i sprawdzianu ich umiejętności. Autorzy Violett postanowili jednak zaspokoić tęgie umysły spragnionych główkowania fanów przygodówek, a jednocześnie zwabić nowicjuszy wspaniałą oprawą audiowizualną. Czy im się to udało? Czytajcie, a się dowiecie.

Obrazek

Tytułową Violett poznajemy w momencieprzeprowadzki do nowego miejsca zamieszkania, a jest nim stary, wielki dom, ulokowany gdzieś daleko od zgiełku miasta. Niestety, pomysł przeprowadzki nie spodobał się naszej nastoletniej bohaterce, a że podczas całego zamieszania rodzice nie zwracali na nią najmniejszej uwagi, ta obrażona na cały świat udała się do swojego nowego pokoju. Siedząc tam bezczynnie, dostrzegła kątem oka dziwny błysk w mysiej norze i postanowiła wsadzić tam swoje ciekawskie łapska. Odnalazła tam pewien podejrzany amulet, lecz, jak wiemy, ciekawość to pierwszy stopień do piekła i tym oto sposobem przeniesiona została do zupełnie innego – miniaturowego świata. Jak już się być może domyślacie, naszym zadaniem będzie odnalezienie drogi powrotnej, gdyż nie wypada tak bez słowa ulatniać się bez śladu… A i rodzice młodej dziewczyny raczej nie są zachwyceni nagłym zniknięciem ich zbuntowanej pociechy.
Przyznacie, że fabuła jest dość prosta,ale jak już zdążyliśmy się przyzwyczaić - w świecie przygodówek istnieje pewien podział. Bogate fabularnie produkcje często okazują się ubogie w zagadki i odwrotnie – gry nastawione na łamigłówki, cierpią na niedobory fabularne. Bardzo rzadko twórcom udaje się znaleźć złoty środek i zadowolić wszystkich, a Violett zdecydowanie prezentuje grupę produkcji potrafiących zapewnić naszym szarym komórkom niezły wycisk. Zagadki to największa zaleta tej przygodówki. Przyznać muszę, że niedowierzałem w reklamowe zapowiedzi jakoby gra ta miała zmusić mnie do tak intensywnego główkowania, gdyż z pewnym niepokojem obserwuję ostatnie produkcje i trudno mi trafić na coś, co zatrzymałoby mnie na dłużej. Tymczasem okazało się, że Violett przypomniała mi te wszystkie wspaniałe chwile, gdy przygodówki dawały mi prztyczka w nos i nie pozwalały tak łatwo ruszyć akcji do przodu. W czasie rozgrywki nie raz zdarzyło mi się utknąć, a w wyniku braku pomysłów dwa razy zasięgnąłem porady w internecie (po czym oczywiście plułem sobie w brodę, gdyż rozwiązanie jak zwykle było „pod nosem”). Będąc jednak ciągle kuszonym do skorzystania z solucji, przypomniałem sobie, że tak rozpaczliwe szukanie rozwiązania to jedna z tych rzeczy, za które uwielbiam ten gatunek gier.

Obrazek

Trzeba wspomnieć, że Violett pozbawionajest modnych ostatnio ułatwień. Nie mamy nawet wyświetlacza hotspotów, a kursor po napotkaniu miejsca interaktywnego nie zawsze zmienia swój wygląd. Jest co prawda opcja podpowiedzi, ale działanie jej ogranicza się do minimum i w rzeczywistości nie przydaje się. Wśród typowych łamigłówek logicznych, jak rozgryzienie sposobu na otworzenie rzędów szuflad (jedna z fajniejszych zagadek w grze), czy sterowanie windą za pomocą ułożenia chorągiewek, jest też trochę elementów znanych z gier Hidden Object, ale nie wszystkie z nich są obowiązkowe. Często przyjdzie nam też łamać sobie głowę nad tym, co tak właściwie jest celem na danej planszy, gdyż nie zawsze jest to oczywiste. Postacie porozumiewają się za pomocą komiksowych „dymków” z niekoniecznie zawsze jasnymi ilustracjami, co również powoduje pewną dezorientację. Nie jest łatwo i w dobie nadopiekuńczego podejścia do graczy, należy za ten brak prowadzenia za rękę autorów pochwalić. By jednak nie przesłodzić, muszę wspomnieć, że pewna część zagadek wydała mi się zbyt nieintuicyjna, a w paru przypadkach nie potrafiłem doszukać się logiki po znalezieniu rozwiązania. Były też okazje, że postać zareagowała dopiero po którymś z kolei kliknięciu na punkt interaktywny, więc przez cały czas szukałem rozwiązania gdzie indziej, a problem okazał się natury technicznej. Niestety, w tych paru przypadkach po uporaniu się z zadaniem zamiast satysfakcji, odczuwałem jedynie ulgę. Dodatkowo przedmioty w inwentarzu nie są podpisane i czasem nie wiedziałem, co tak właściwie posiadam, co prowadziło do prób użycia wszystkiego na wszystkim. Niemniej jednak zagadki to wielki plus tej produkcji i to głównie dzięki nim tak dobrze się przy niej bawiłem.

Obrazek

Grafika to również mocny punkt programu. Wizualnie świat w Violett prezentuje się wspaniale. Cieszą oko pomysłowe lokacje, wyraźnie inspirowane Alicją w Krainie Czarów oraz surrealistycznymi obrazami Salvadora Dali (do czego zresztą sami autorzy się przyznają). Tła, choć wykonane w technice 2D, dzięki umiejętnemu połączeniu wielu warstw, dają wrażenie trzech wymiarów. Walory wizualne dodatkowo podnosi fakt, że wszystko obserwujemy z perspektywy miniaturowej Violett, a więc każdy element otoczenia mamy okazję oglądać w znacznym powiększeniu. Ogromne krasnale ogrodowe czy schody zbudowane z bibliotecznych książek imponują swym wyglądem. Z przygotowanymi z wielką pieczołowitością, barwnymi i efektownymi planszami, kontrastują nieco słabe modele 3D postaci. Choć same w sobie dość ciekawe, bo jak inaczej określić zakochane w operze żaby, gotujące zupę krabową ślimaki, czy wężopodobne ręczniki, to jednak pozbawione dbałości o detale obiekty trochę rozczarowują. Dobre wrażenie robi za to animacja wody oraz ognia. Mimo pewnych braków, warstwa wizualna jest drugim, po dobrych zagadkach, udanym elementem gry, a głównym jej atutem są wspaniałe lokacje.
Ścieżka dźwiękowa w Violett to spokojne,łagodne melodie nie rozpraszające nas w naszych zmaganiach nad zadaniami. Od samego początku wprowadzają nas w leniwe, powolne tempo, niczym kołysanki albo muzyka relaksacyjna. Od razu też skojarzyły mi się z pod pewnymi względami podobną produkcją - The Tiny Bang Story. Co jest jednak ich wielką zaletą, to fakt, że po prostu się nie nudzą i są na tyle dobre, że całkiem przyjemnie słucha się ich jako samodzielny soundtrack (dostępny zresztą po zakupieniu gry na Steamie). Natomiast jeśli chodzi o dubbing, to usłyszymy go jedynie w postaci mamrotania postaci, co w sumie nie jest w tym wypadku ani wadą, ani zaletą, choć wydaje mi się, że można było to zrobić trochę lepiej, dodając tu i ówdzie nieco humoru przy „wypowiedziach” bohaterów. Sam do dziś pamiętam jaki ubaw miałem przy wysłuchiwaniu bełkotania w drugiej i trzeciej części popularnej kiedyś serii Goblins. Szkoda, że nie udało się zrealizować tego pomysłu w podobny sposób. Tę małą niedogodność rekompensują jednak wpadające w ucho, odprężające utwory, korzystnie wpływające na nas podczas rozwiązywania zadań.

Obrazek

Na koniec wypada jeszcze wspomnieć o dwóch niedostatkach. Pierwszym z nich jest ostateczna scena, w której to nasza bohaterka samodzielnie wykonuje za nas wszystkie czynności. Sama lokacja, a szczególnie układ platform, po których Violett może się poruszać, sugerowałyby, że będziemy mieć do czynienia z jakąś zagadką. Z pewnych nieznanych mi przyczyn zostało to uproszczone i wszystko dzieje się automatycznie, bez naszego udziału. Chyba pierwszy raz spotkałem się z takim podejściem do zakończenia gry, które samo w sobie jest w porządku, jednak scena, która je poprzedza jakby odbiera nam kontrolę nad bohaterką. Drugą sprawą jest rzadko występujący w grze humor. Możecie się ze mną nie zgodzić, ale osobiście wydaje mi się, że tego typu przygodówka powinna obfitować w śmieszne sytuacje, tym bardziej, że autorzy mieli do tego mnóstwo okazji. Tymczasem jedynie znajdowane podczas naszej wędrówki żartobliwe opisy napotkanych postaci starają się nas rozbawić (co zresztą w moim przypadku często się udawało).

Obrazek

Biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw, jest to produkcja udana, choć nie dla wszystkich. Poziom trudności może się okazać zbyt wysoki dla nadmiernie rozpieszczonych graczy. Z drugiej jednak strony, wymagające zagadki zadowolą grono osób narzekających na wszechobecną łatwiznę w ostatnio wydanych grach. Także efektowna oprawa audiowizualna może być wabikiem, który przyciągnie was do monitorów. Uzyskanie dostępu do kolejnej fantazyjnej lokacji, stanowić może nagrodę po rozwikłaniu serii zadań, co również pomoże zatrzymać was przy grze na dłużej. Jeśli jednak z tego wszystkiego najbardziej chcielibyście przypomnieć sobie, jak to jest utknąć i dumać nad rozwiązaniem (jednocześnie walcząc z własnym ego, nie pozwalającym skorzystać z solucji), to gwarantuję wam, że pod tym względem przy Violett się nie zawiedziecie. Wszystkim lubiącym wysiłek intelektualny graczom polecam najnowsze dzieło polskiego studia Forever Entertainment, a samym autorom życzę kolejnych udanych (i coraz lepszych!) produkcji.

Ocena gry: 7+/10

Plusy:
+ wymagające zagadki
+ brak prowadzenia za rączkę
+ atrakcyjna oprawa graficzna, szczególnie olśniewające lokacje
+ przyjemna ścieżka dźwiękowa
+ ciekawy, pełen fantastycznych postaci świat

Minusy:
- bardzo prosta fabuła
- niektóre zadania zbyt nieintuicyjne
- brak podpisów w inwentarzu
- potraktowana po macoszemu końcowa scena
- mało humoru

Awatar użytkownika
Urszula
Administrator
Posty: 9905
Rejestracja: 31 grudnia 2011, 12:05
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował(a): 103 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 120 razy
Płeć: Kobieta

Re: Violett - recenzja

Postautor: Urszula » 23 maja 2016, 00:50

Zagraj w wersję odświeżoną, a będziesz miał końcową scenę, która mnie osobiście zmęczyła. :)
___________________________________________________________________________________________________
Moje gry
Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Dawstwa Szpiku - KRS 0000202597 - przekaż 1% podatku

kontakt w sprawach PrzygodoManii: urszula(at)przygodomania(kropka)pl


Wróć do „Violett”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość