Alone in the dark 2 - ocena użytkownika

Co myślisz o grze?

10. Idealna pod każdym względem
0
Brak głosów
9. Prawie doskonała
0
Brak głosów
8. Świetna z małymi niedociągnięciami
1
50%
7. Dobra, ale czegoś jej brakuje
0
Brak głosów
6. Mogłaby być troszkę lepsza
0
Brak głosów
5. Niczym specjalnym się nie wyróżnia
0
Brak głosów
4. Więcej wad niż zalet
0
Brak głosów
3. Mogło być jeszcze gorzej
0
Brak głosów
2. Kiepska, to mało powiedziane
0
Brak głosów
1. Szkoda pieniędzy i zachodu
1
50%
 
Liczba głosów: 2

Awatar użytkownika
tynieczka
Moderator
Posty: 1395
Rejestracja: 05 stycznia 2012, 12:28
Podziękował(a): 1 raz
Otrzymał(a) podziękowania: 9 razy
Płeć: Kobieta

Alone in the dark 2 - ocena użytkownika

Postautor: tynieczka » 03 stycznia 2014, 15:58

Obrazek

Mile widziane uzasadnienie oceny

Awatar użytkownika
kchudon
Publicysta
Posty: 15
Rejestracja: 20 stycznia 2013, 15:34
Ukończone gry przygodowe - link do tematu: viewtopic.php?f=68&t=634&p=34918#p34918
Podziękował(a): 2 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 1 raz
Płeć: Mężczyzna

Re: Alone in the dark 2 - ocena użytkownika

Postautor: kchudon » 04 stycznia 2014, 15:44

Nie unikniemy porównania Alone in the Dark "dwójki" z "jedynką", więc szybko się z tym uporajmy.
Symptomatyczne są już intra do obu części gry. W pierwszej części mamy przede wszystkim monotonny długi (zdaje się dwuminutowy!) "spacer" bohatera na strych domu przez jego kolejne pomieszczenia i schody. W drugiej mamy skradanie się, opętaną morderczą zabawkę i eksplodujący ładunek wybuchowy. I taka jest właśnie podstawowa różnica pomiędzy tymi dwoma tytułami.
"Dwójka" wita nas mocną zmianą klimatu: zamiast klaustrofobicznej atmosfery zamknięcia w nawiedzonym domostwie Derceto mamy sporo biegania po ogrodzie posesji Hell's Kitchen oraz strzelania i walk z uzbrojonymi w Tommy Guny oprychami. I przyznam, że nie jest to dobry początek i skutecznie mnie odrzucił od gry. Ale później zaczęły do mnie docierać niezaprzeczalne atuty tej gry. Ale po kolei.
Najwspanialsza część tej gry to cudowna wręcz muzyka (zdecydowanie najlepsza z całej klasycznej trylogii AitD)! Świetnie nadaje się jako soundtrack do gry, ale i nieźle sprawdza się słuchana niezależnie od wydarzeń toczących się na ekranie. (posłuchajcie choćby tego).
Druga wspaniała kwestia to historia Jednookiego Jacka, wspomnianego już w minigierce Jack in the Dark. Tym razem zastąpiono miks zombie z Chtulu silnie zarysowaną magią Voodoo, dodano także przewrotnie uroczą historię jego romansu z Elizabeth Jarret, a wszystko to połączono z legendą o Latającym Holendrze.
Świetnie podkręcono także poczucie zagrożenia - tym razem dokonywałem zapisu przed otwarciem każdych kolejnych drzwi. Bo trzeba przyznać, że zginąć można było w tej grze wyjątkowo łatwo.
Co do walk, zwykle były one moim zdaniem całkiem sensowne. Poza jednym przypadkiem wrogów nie było trudno pokonać. Można było albo wykorzystać własną pomysłowość (np. zamiast pchać się na siłę do pokoju pełnego potężnych przeciwników można było sobie na razie odpuścić to pomieszczenie, by później móc przez komin wrzucić granat i mieć już swobodny dostęp do przedmiotów tam schowanych) albo... słabość silnika gry (wbrew logice do strzelających wrogów należało podejść jak najbliżej - będą oni posyłać swoje kule już za nasze plecy, a my spokojnie będziemy mogli ich pokonać ciosami walki wręcz).
Inna sprawa to sensowność połączenia voodoo, piratów i karabinów Thomson... A także paradowania przez naszego bohatera przez znaczną część gry w stroju świętego Mikołaja. Wiem, że fabuła gry toczy się w Wigilię, ale...
Tym razem twórcy zrezygnowali z wyboru bohaterów, za to w trakcie gry raz (albo w wersji CD-ROM dwukrotnie) w miejsce sterowania detektywem Edwardem Carnbym będziemy kierować porwaną dziewczynką Grace Saunders (tą samą, która była bohaterką minigierki Jack in the Dark). Wówczas rozgrywka przemienia się w prostą skradankę oraz, naturalnie, przygodówkową eksplorację oraz rozwiązywanie zagadek.
Tym razem gra obyła się bez skakania, ale też i lektura znalezionych książek, notatników itp. nie byłą już tak ciekawa... Trzeba też podkreślić znacznie poprawioną grafikę (nie tyko tła mają więcej szczegółów, ale i niemal w każdym ujęciu było jakieś życie: przeleciał ptak, przemknął się szczur, kapała woda itp.)
Ogólnie: na przekór panującej "w branży" opinii grę polecam. Mi osobiście grało się szybko, przyjemnie i... czy wspominałem już o muzyce?

Awatar użytkownika
PawelJasiak
Poszukiwacz Przygód
Posty: 463
Rejestracja: 10 kwietnia 2016, 18:58
Podziękował(a): 1 raz
Otrzymał(a) podziękowania: 2 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Alone in the dark 2 - ocena użytkownika

Postautor: PawelJasiak » 13 listopada 2018, 18:53

1/10

Rzadko zdarza mi się zjechać aż do 1, ale to jest zdecydowanie jeden z tych przypadków, który na to zasłużył. Co było silną stroną pierwszej części? Przytłaczająca, mroczna atmosfera opuszczonego domu. W drugiej części mamy do czynienia nie z maszkaronami prosto z kart Lovecrafta, a z bandą rozbrykanych piratów. Sam główny bohater może biegać w kostiumie Świętego Mikołaja i okładać przeciwników patelnią (nie żartuję). Do tego leci wesoła muzyczka rodem z szantów. To miała być gra z dreszczykiem? W pierwszej częsci mieliśmy fajne zagadki. Tutaj natomiast mamy tępą siekę karabinem, którym przez spieprzoną mechanikę nie można w nic trafić z większej odległości (i żeby pokonać przeciwnika trzeba podejść na metr, co zabija w ogóle sens używania broni). Jak spotkałem kolejnego pirata w tym "survival horrorze" to tylko mi brakowało, żeby nad postacią pokazał się dymek a'la "You fight like a dairy farmer!" "How appropriate, you fight like a cow". Zdecydowanie nie polecam.


Wróć do „Alone in the dark 2”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość