Inner world, The - recenzja

Awatar użytkownika
jarecki83
Publicysta
Posty: 806
Rejestracja: 12 sierpnia 2013, 01:47
Lokalizacja: Zielona Góra
Podziękował(a): 10 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 11 razy
Płeć: Mężczyzna

Inner world, The - recenzja

Postautor: jarecki83 » 11 listopada 2013, 03:30

Obrazek


Czy znacie to uczucie, gdy już po chwili od rozpoczęcia rozgrywki wiecie, że będzie to dobra gra? W przypadku The Inner World odniosłem to wrażenie już w momencie ujrzenia ekranu tytułowego. Kojąca uszy melodia początkowa i szczegółowa grafika w kreskówkowym stylu zapowiadały dobrą zabawę. Później było już tylko lepiej - świetnie animowane intro łączące humor słowny oraz sytuacyjny wprowadziło mnie w dobry nastrój. Od razu też polubiłem dopiero co poznanego Roberta. Tak, to właśnie ten kruchy, mały chłopiec, który ratowanie świata zaczyna od pogoni za gołębiem, staje się główną siłą tego tytułu. Ale zacznijmy od początku…

Ile to razy przyszło nam już ratować świat w przygodówkach? Mniej więcej tyle, ile tych światów wymyślono. Jak to też często bywa, niejako przy okazji towarzyszy temu niesienie pomocy pewnej (wrednej w tym wypadku) niewiaście. Temat oklepany jak twarz boksera po walce, ale w niczym to nie przeszkadza, bo my – przygodomaniacy, kolejny raz zaciśniemy zęby i doprowadzimy historię do happy endu. Co się wydarzyło tym razem? Otóż w pewnej krainie zwanej Asposią życie opierało się o trzy dostarczające wiatr źródła. Źródła te miały swych opiekunów, niestety jeden z nich popadł w alkoholizm, a drugiemu coś odbiło i zamieszkuje teraz pobliski las strzelając do wszystkiego, co się rusza. Na stanowisku pozostał tylko jeden, pozornie tylko niegroźny i chroniący mieszkańców Asposii przed klęską… ale wiadomo jak to bywa z tymi, którzy mają nad ludem kontrolę... Na domiar złego, nad głowami mieszkańców krążą rozwścieczeni bogowie wiatru i paraliżują nieszczęśników swym wzrokiem. Z całym tym bałaganem musimy sobie jakoś poradzić, bo sami widzicie, że nie zmierza to w dobrą stronę. A to przecież dopiero początek kłopotów…


Obrazek

Ratowanie świata umilać nam będzie doskonała oprawa graficzna i już nie tak doskonała, ale nadal dobra oprawa dźwiękowa. Świat Asposii przedstawiony został w barwnych i bogatych w szczegóły, ręcznie rysowanych tłach. Natomiast jego mieszkańcy animowani są w sposób przypominający trochę produkcje flashowe. W żadnym wypadku nie jest to wadą, gdyż oba te elementy doskonale do siebie pasują. Spora część wydarzeń opatrzona jest dobrze zrealizowanymi cutscenkami. Mają one co prawda jeden mankament, otóż większość z nich to zbliżenia postaci na aktualnie wyświetlanych lokacjach. Niestety na potrzeby zbliżeń, tła te nie zostały narysowane od nowa, lecz po prostu przeskalowane, co daje dość marny efekt. Tę lekką niedoróbkę nadrabia dobra animacja postaci, szczególnie lip-sync oraz mimika wyszła autorom na piątkę. To zadziwiające jak za pomocą paru kresek można tak umiejętnie wyrazić emocje bohaterów. Sprawa dźwięku i muzyki to mieszanka mniej i bardziej udanych elementów. Na główny plan wybija się głos głównego bohatera, lecz o tym trochę później. Dubbing pozostałych postaci jest z małymi wyjątkami po prostu poprawny, choć mi osobiście przypadł do gustu jeszcze pewien cierpiący na rozdwojenie jaźni jegomość, trochę przypominający jednego z członków grupy Monty Pythona. Ścieżka dźwiękowa początkowo zachwyca swym spokojem, jednak w pewnych momentach wydała mi się zbyt poważna i złowieszcza. Ma to pewne uzasadnienie w niektórych wydarzeniach, jednak dla mnie to nadal przygodówka utrzymana w konwencji humoru i wolałbym, aby kompozytor muzyki tego się trzymał.

Obrazek

Trzon tego typu klasycznych przygodówek stanowią zagadki. Na tym polu również jest bardzo dobrze. Mamy tu do czynienia głównie z zadaniami ekwipunkowymi, choć jest też jedna dość ciekawa układanka, odgadywanie kodu na podstawie wiersza oraz odgrywanie odpowiedniej sekwencji dźwiękowej… Pochwalić muszę dobrze dobrany poziom trudności. Zagadki nie powinny sprawić dużych problemów poczatkującym graczom, ale i weterani przygodówek znajdą tu coś dla siebie. W akcie desperacji możemy skorzystać z wbudowanego systemu podpowiedzi, który pokieruje nas na właściwą ścieżkę. Przyznać trzeba, że jest on dość inteligentnie zorganizowany i nie zmusza nas do wykonywania jedynie słusznej kolejności czynności. Możemy za to określić temat, z którym mamy problem i na tym polu otrzymamy kilkustopniową podpowiedź. W odstępstwie od typowych zadań typu użyj jednego na drugim, mamy jeszcze do dyspozycji pewną szczególną umiejętność, którą został obdarzony nasz bohater. Otóż potrafi on grać na… własnym nosie. Jak się okazuje, jest to rzecz dość przydatna i parę razy ratuje nas ona z opresji. Pomysł dość ciekawy, szkoda jednak, że nie rozwinięto go trochę bardziej. Myślę, że kilka dodatkowych zagadek związanych z użyciem tej zdolności, pomogłoby uatrakcyjnić nieco rozgrywkę. Dodatkowo od czasu do czasu przyjdzie nam pokierować ruchami naszej towarzyszki, aczkolwiek szkoda, że tak mało tutaj współpracy między postaciami – tutaj autorzy zdecydowanie mogliby się zdobyć na trochę więcej kreatywności. Pomimo tych drobnych niedociągnięć stwierdzam, że zagadki w The Inner World to mocny punkt programu. Przede wszystkim rozwiazywanie ich sprawia radość i nie nudzi.

Obrazek

Osobny akapit chciałbym poświęcić naszemu protagoniście. Jak już na początku wspomniałem, Robert nie jest typem twardziela. To raczej delikatny chłopiec, trochę nieświadomie i strachliwie kroczący w nieznane mu dotąd ścieżki. I to właśnie jego dziecięca naiwność i brak obycia nadaje mu mnóstwo uroku. Uśmiech wzbudza również jego zauroczenie poznaną Laurą. Ślepo wpatrzony w niezbyt przyjazną i na dodatek drwiącą z niego młodą kryminalistkę, stara się jej za wszelką cenę zaimponować. Robert nieskażony złymi doświadczeniami, patrzy na każdą sprawę z niepoprawnym optymizmem i nic nie jest w stanie zasmucić go na dłużej niż 5 sekund. Kiedy jednak orientuje się, że nie wszystko na świecie jest takie piękne, potrafi stanąć na wysokości zadania i gdy trzeba wykazuje się czynem i odwagą. Omawiając postać głównego bohatera, nie sposób nie wspomnieć o idealnie wręcz dopasowanym dubbingu. Aktor o niezwykle delikatnym głosie wywoływał mój zachwyt niemal przy każdej linii dialogowej i to właśnie jego talent w połączeniu z niewinnością i prostodusznością odgrywanej postaci sprawił, że stała się ona największą atrakcją całej gry. Robert jest bohaterem, który od początku wzbudza naszą sympatię i jego postać właściwie pozwoliła wybić się temu tytułowi ponad przeciętność.

Obrazek

Teraz co nieco o wadach. Są to przede wszystkim drobne niedoróbki techniczne, wśród których najbardziej doskwierało mi długie doczytywanie lokacji oraz pewne drobne problemy związane z interfejsem, jak i ze stabilnością programu. Nie ma sensu dłużej się nad tym rozwodzić, gdyż pewnie większość z tych usterek zostanie, albo już została poprawiona. Jedną z ważniejszych spraw, o których jednak warto wspomnieć, to brak niektórych wypowiedzi naszego bohatera. Problem ten nie pojawia się zbyt często, jest jednak trochę drażniący. Szkoda, że element, który wydawał mi się tak ważny, nie został do końca dopracowany. Można by też ponarzekać na długość rozgrywki, wystarczającą tylko na kilka krótkich wieczorów… Tak naprawdę jednak jeśli spojrzeć na całość, to nie ma tu jakichś większych wpadek.

Obrazek

Podsumowując The Inner World nie jest ani odkrywcza, ani rewolucyjna pod żadnym względem. Nie jest też grą doskonałą. To po prostu bardzo poprawnie wykonany point and click w klasycznym stylu, oparty na starych, sprawdzonych zasadach, jednakże z wyjątkowo wdzięczną pierwszoplanową postacią. Debiut niemieckiego Studio Fizbin zachwyca od samego początku i dostarcza mnóstwo zabawy na wysokim poziomie. Można by powiedzieć, że wszystko to już gdzieś było, jednak rzadko zdarza się, aby wszystkie elementy były tak dobrze ze sobą zgrane i tak dopracowane. Jeszcze rzadziej zdarza się tak uroczy główny bohater. Gdyby nie on, byłaby to tylko dobra gra, a dzięki niemu jest bardzo dobra. Dlatego z czystym sumieniem polecam ją wszystkim wielbicielom staroszkolnych przygodówek, zarówno tym doświadczonym, jak i dopiero rozpoczynającym swą przygodę z tym pięknym gatunkiem gier. Mój werdykt końcowy: 8/10.

Plusy:
+ urocza postać głównego bohatera z genialnym dubbingiem
+ oprawa audiowizualna
+ ciekawy, pełen zwariowanych postaci świat
+ humor
+ sprawiające frajdę zagadki
+ gra od samego początku wprowadza w spokojny, błogi nastrój

Minusy:
- drobne potknięcia natury technicznej
- chciałoby się, aby była trochę dłuższa

Awatar użytkownika
jarecki83
Publicysta
Posty: 806
Rejestracja: 12 sierpnia 2013, 01:47
Lokalizacja: Zielona Góra
Podziękował(a): 10 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 11 razy
Płeć: Mężczyzna

Inner world, The - opinia na temat polskiej wersji

Postautor: jarecki83 » 25 marca 2014, 23:30

Po prawie sześciu miesiącach od światowej premiery doczekaliśmy się w końcu polskiej wersji opisywanej powyżej gry. Czy jest to lokalizacja udana? Bez zbędnego owijania w bawełnę mogę od razu powiedzieć - tak. Zdecydowanie tak. Jednakże takie lakoniczne stwierdzenie może niektórych z was nie usatysfakcjonować, więc postaram się coś więcej na ten temat powiedzieć.

Przede wszystkim wersja jaką otrzymaliśmy posiada przetłumaczone jedynie napisy, dubbing pozostał w oryginalnej formie. Jestem z tego faktu bardzo ucieszony, gdyż dubbing w wersji angielskiej, a szczególnie głos głównego bohatera jest dla mnie jedną z wielkich zalet tej gry. Poza tym jakość samego tłumaczenia jest wg mnie... perfekcyjna. Pisze te słowa zwolennik oryginalnych, angielskojęzycznych wydań, sparzony kilkukrotnie marną polonizacją niektórych przygodówek. Oczywiście nie jestem ekspertem od języka polskiego i być może osoby bardziej wyedukowane w tym kierunku znalazłyby jakieś błędy, jednak osobiście nie natknąłem się na ani jeden, najmniejszy nawet błąd. Wszystkie teksty zostały bardzo profesjonalnie przetłumaczone. Nie znalazłem żadnej literówki, żadnego brakującego przecinka, czy nieodpowiedniego wyrazu. Co więcej, problem brakującego dubbingu niektórych kwestii w oryginalnym wydaniu został tutaj wyeliminowany. Poza tym autorzy polskiego przekładu wykazali się w niektórych momentach kreatywnością i przykładowo jeden z żartów dotyczących kuchennych zapisków w grze odnosi się do naszej polskiej, znanej z telewizji rewolucjonistki, a nie do jakiejś innej, zagranicznej gwiazdy. Pochwalić muszę również autorów za trafne i pomysłowe odpowiedniki angielskich określeń, a także za odpowiednio złagodzone wersje wyrazów niecenzuralnych. Kolejnym plusem jest pozostawienie możliwości gry z angielskimi napisami. Ponadto do gry dołączona została całkiem obszerna encyklopedia świata Asposii, równie dobrze przetłumaczona, choć zawierająca niestety parę byków. Tak naprawdę jednak jedyną rzeczą, do której mogę się przyczepić jest brak tłumaczenia napisów końcowych, ale to wg mnie mało znaczący szczegół.

Tak więc czy jest to wydanie pozbawione wad? Otóż... nie. Problem pojawił się, gdy dotarłem do czwartego etapu gry. Gra się zawiesiła, a po ponownym wczytaniu stanu gry zobaczyłem jedynie... ciemność. Być może to wina mojego komputera, być może tylko mi się to przytrafiło, w każdym razie autorzy gry udostępnili na Steamie odpowiednią poprawkę naprawiającą dokładnie ten błąd. Niestety dla wersji polskiej poprawki tej na stronie wydawcy nie odnalazłem. Rozwiązaniem okazało się użycie gotowych zapisów gry, dostępnych na naszym forum. Zaznaczam jednak, że testowałem jedynie wersję elektroniczną, być może w wydaniu pudełkowym problem ten nie występuje.

Podsumowując, poza tym jednym problemem technicznym, polskie wydanie jest rewelacyjne. Nie pozostaje mi nic innego, jak gorąco zachęcić was do zakupu polskiej wersji The Inner World. Wspaniała gra, bardzo dobra lokalizacja i śmiesznie niska cena. Czego chcieć więcej?


Wróć do „Inner world, The”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość