The 11th hour - ocena użytkownika

Co myślisz o grze?

10. Idealna pod każdym względem
0
Brak głosów
9. Prawie doskonała
0
Brak głosów
8. Świetna z małymi niedociągnięciami
0
Brak głosów
7. Dobra, ale czegoś jej brakuje
0
Brak głosów
6. Mogłaby być troszkę lepsza
0
Brak głosów
5. Niczym specjalnym się nie wyróżnia
0
Brak głosów
4. Więcej wad niż zalet
0
Brak głosów
3. Mogło być jeszcze gorzej
0
Brak głosów
2. Kiepska, to mało powiedziane
0
Brak głosów
1. Szkoda pieniędzy i zachodu
0
Brak głosów
 
Liczba głosów: 0

Awatar użytkownika
adventurka
Administrator
Posty: 1806
Rejestracja: 16 lutego 2012, 00:23
Lokalizacja: Słupsk
Podziękował(a): 81 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 35 razy
Płeć: Kobieta

The 11th hour - ocena użytkownika

Postautor: adventurka » 25 września 2013, 23:10

Obrazek

Mile widziane uzasadnienie oceny

Awatar użytkownika
ALEX
Przyjaciel forum
Posty: 729
Rejestracja: 06 marca 2012, 13:59
Lokalizacja: Kraków
Podziękował(a): 2 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 10 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: The 11th hour - ocena użytkownika

Postautor: ALEX » 26 września 2013, 16:04

Pierwsza część serii, mimo że uważana za kultową, moim zdaniem nigdy nie powinna zostać wydana. To druga najkoszmarniejsza gra, w jaką grałem (pierwsza to Phantasmagoria 2) więc miałem nadzieje, że w przypadku sequela autorzy poprawią większość rzeczy. Niestety po weekendzie z tym tytułem stwierdzam, że jest on jeszcze bardziej nudny, monotonny, absurdalnie trudny, nieprzemyślany, fatalnie udźwiękowiony i zawiera część błędów niepoprawionych od pierwszej części. Ale nie dostanie ode mnie niższej oceny, bo to jedna z najlepszych gier w jakie grałem. Jeżeli moja wypowiedz nie ma sensu to macie racje, ale po kolei. :D Zacznę może od minusów.

1. Muzyka w grze nadal jest fatalna i psuję atmosferę. Pomijając kwestie, że jest to kiepskie midi, momentami zupełnie nie pasuje gry. Czasem stara się budować klimat, ale chwilami utwory muzyczne zamiast potęgować atmosferę horroru brzmią po prostu jak wycięte z jakiejś kolorowej i wesołej gry dla dzieci. Na dodatek twórcy, mimo że nareszcie dodali dość liczne opcje nadal nie pozwalają w żaden sposób ustawić głośności dźwięków i muzyki ( teraz już wiem że to nie przypadek :)).

2. Zagadki jak wspomniałem są wyjątkowo absurdalne i tym razem nie jest to tylko moja opinia ale i większości recenzentów. Naprawdę nie wierzę, że ktoś jest w stanie przejść tę grę nie korzystając z metody klikania wszystkiego na wszystkim, albo wbudowanego systemu podpowiedzi. System podpowiedzi skoro o nim mówimy również zepsuto. Niestety nie rozwiązuje on zagadek, w których mierzymy się ze Staufem. Wykonuje tylko za nas ruch przypadający na naszą turę. Problem w tym, że SI wykonuje czasami tak głupie posunięcia, że można spędzić cały wieczór na danym wyzwaniu i nadal nie jesteśmy w stanie poradzić sobie z przeciwnikiem.

3. Kolejna rzecz, która zniechęca do grania to monotonia. Znów chodzimy po pustym domu, od drzwi do drzwi i rozwiązujemy zagadki logiczne oraz słowne. I ponownie nie możemy zrobić nic innego. Nie możemy rozmawiać, wchodzić w interakcję, oglądać rzeczy itp. Chodzimy tylko od jednej zagadki do kolejnej, nie mając zupełnie na nic wpływu. W pierwszej części narzekałem, że zagadki nie są w żaden sposób wkomponowane w grę i nie są powiązane z fabułą. Tutaj nareszcie twórcy rozwiązali ten problem, ale udało im się coś innego (pkt. 4).

4. Sama gra, czyli gameplay nie ma powiązania z fabułą. Dokładniej pisząc, jeżeli obejrzymy na YT tylko wszystkie filmy z gry bez elementów rozgrywki to całą historię poznamy w 100% i nie stracimy nic z opowiedzianych wydarzeń. ZUPEŁNIE NIC. Możemy wtedy udawać eksperta od tej gry, bo fragmenty, w których przejmujemy sterowanie nad bohaterem mają tylko na celu odblokowanie nowych sekwencji filmowych nie dodając nic do wydarzeń. A te poza małymi wyjątkami toczą się na dodatek w zupełnie innych lokacjach. Nawet w prostych grach HO, które też są ciągiem różnych zagadek w tym logicznych te dwa elementy są ze sobą lepiej ujednolicone.

Dlaczego w takim razie twierdzę, że to bardzo dobra gra? Bo w końcu otrzymujemy ciekawą i wciągającą opowieść (aczkolwiek nie oczekujcie czegoś ambitnego, bo tytuł nawet nie próbuje nim być). W porównaniu do pierwszej części historia przedstawiona jest też dużo lepiej. Mamy do wyjaśnienia tajemnicze zaginięcie, a każdy kolejny film zamiast wyjaśniać, co się dzieje dodaje kolejne niewiadome i wątki. Opowieść strasznie wciąga, nie ma dłużyzn ani wątków, które sztucznie wydłużają grę nic nie wnosząc, do samego końca nie wiemy, co się wydarzy a na ekranie wciąż coś się dzieje (mamy nawet bardzo krwawe sceny). Sama fabuła, mimo że dotyczy nawiedzonego domu jest daleka od standardów w tym gatunku i bardziej skupia się na mieszkańcach sennego miasteczka (a są oni dość ciekawi), w którym znajduje się wspomniany dom niż samej posiadłości oraz zaczepia o motywy, które bardzo rzadko poruszane są w grach. Pochwalę również filmy, które chociaż są w niskiej jakości i występują w niej amatorzy, są świetnie wyreżyserowane i spokojnie można je pomylić z fragmentami jakiegoś filmu telewizyjnego. Nie zdziwiłbym się gdyby reżyser był powiązany z tą branżą.

Podsumowując:
Gra jest bardzo trudna i jeżeli ktoś chcę w nią zagrać to radzę obowiązkowo korzystać od razu z poradnika i podpowiedzi. Gameplay jest bardzo archaiczny i potrafi znużyć, ale historia wciąga i wyróżnia się na tle innych horrorów. Jeżeli ktoś dotarł to końca moich kolejnych, długich wywodów (w co wątpię :D) i się nie zanudził oraz lubi stare horrory z czasów VHS: POLECAM. :) W innym wypadku to produkt skierowany wyłącznie do fanów bardzo trudnych zagadek.

PLUSY:
- Ładna grafika
- Fabuła
- Ciekawe Postacie
- Przerywniki filmowe
- Oprawa muzyczna w filmach

MINUSY:
- Monotonia i nuda w czasie rozgrywki
- Gameplay zupełnie oderwany od historii
- Oprawa muzyczna w grze
- Absurdalny poziom zagadek
- Drobne niedociągnięcia techniczne
- Aktor grający Denninga

OCENA: 8/10
NEW YEAR, NEW RULES, NEW LIFE

Awatar użytkownika
kchudon
Publicysta
Posty: 15
Rejestracja: 20 stycznia 2013, 15:34
Ukończone gry przygodowe - link do tematu: viewtopic.php?f=68&t=634&p=34918#p34918
Podziękował(a): 2 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 1 raz
Płeć: Mężczyzna

Re: The 11th hour - ocena użytkownika

Postautor: kchudon » 30 września 2013, 17:45

Miałem napisać własne wrażenia, ale zrobił to już ALEX. :rotfl2: Serio. Mógłbym podpisać się pod niemal wszystkim, co napisał powyżej. A zatem pozwolę sobie tylko albo na małe uzupełnienia, ale komentarz.

ALEX pisze:Pierwsza część serii, mimo że uważana za kultową, moim zdaniem nigdy nie powinna zostać wydana. To druga najkoszmarniejsza gra, w jaką grałem (pierwsza to Phantasmagoria 2) więc miałem nadzieje, że w przypadku sequela autorzy poprawią większość rzeczy.

To chyba jedne z dwóch zdań, z którymi zgodzić się nie mogę. 7th Guest bardzo lubię za nieśpieszny nastrój, tu zamordowano go poprzez maniakalne ubieganie się za kolejnymi "podpowiedziami" przesyłanymi na nasz komputerek. Niewiarygodnie drażniąca rzecz. Aha. I bardzo lubię Phantasmagorię 2. Jedyny zarzut, jaki mam do niej, to debilne zakończenie i to, że jest mocno przegadana. Ale fabularnie (i gameplayowo) to moim zdaniem perełka. Jej nieszczęściem było to, że wydana została jako sequel jedynki i wszyscy spodziewali się podobnej gry... Ale to wina wydawcy, nie zaś samej gry... No, ale to nie o niej miało być.

ALEX pisze: 1. Muzyka w grze nadal jest fatalna i psuję atmosferę.

Z mego punktu widzenia to wspaniały soundtrack ze świetnymi kawałkami (teraz gra mi ścieżka do tej gry z wydania GOG.COM). Dlatego jestem pewien, że to nie midi (skąd byłby wówczas śpiew?) - midi było chyba zastosowane tylko w jedynce. Dwójka to bardzo dobre amerykańskie granie świetnie dopasowane do atmosfery małego miasteczka Harley-on-the-Hudson. A już temat In front of Doc's, w którym widzimy rodzące się uczucie pomiędzy Robin a miejscowym szefem policji, jest przepiękny. Ale wiem, że o gustach się nie dyskutuje.

ALEX pisze:Naprawdę nie wierzę, że ktoś jest w stanie przejść tę grę nie korzystając z metody klikania wszystkiego na wszystkim, albo wbudowanego systemu podpowiedzi.

Zupełnie nie pamiętam, jak tę grę odbierałem, gdy grałem w nią po raz pierwszy (i drugi) - pamiętam jedynie wrażenie świetnie opowiadanej historii. I to się potwierdziło. Ale co do zagadek, czarna dziura. Tym razem jednak gra skutecznie wyleczyła mnie z jakichkolwiek ambicji. Anagramy zastosowane w tej grze to horror sam w sobie. I, moim zdaniem, nikt, kto nie posługuje się językiem angielskim na co dzień od dziecka i nie myśli w tym języku, nie ma szans na rozszyfrowanie tych zagadek. Choć nie są one głupie, skądże (np. świetny ciąg logiczny prowadzący do lokomotywy)! Tylko niemożliwe do odgadnięcia przez nierodowitego Anglika. I tu doceniłem wysiłek polskiego wydawcy gry Kod Da Vinci, który wspaniale przetłumaczył zagadki językowe... W każdym razie na wysokości chyba już drugiego lub trzeciego anagramu odpuściłem sobie i zacząłem korzystać z solucji. Gra ma dawać rozrywkę, a nie frustrować. Z tego też powodu, gdy trafił mnie szlag przy rozwiązywaniu zagadki z pająkami, odpuściłem sobie także samo rozwiązywanie zagadek logicznych. Dlaczego? Bo wiem, jak rozwiązać zagadkę. Brakuje mi jednego ostatniego ruchu, a tu gra mi przerywa i mówi, żebym przestał zgadywać! No i weź tu bądź spokojny!!!! I od tej pory prułem do przodu korzystając z solucji i systemu podpowiedzi, by zobaczyć dalszą część "właściwej" historii.
ALEX pisze:3. Kolejna rzecz, która zniechęca do grania to monotonia.

Gdy do gry podchodzi się bez ciśnienia (to znaczy prze się do przodu, by odblokować kolejne filmiki), monotonia nie grozi. Nie ma wówczas zbyt długich przerw w narracji "traconych" na łażeniu i szukaniu... Tylko ile to jeszcze ma wspólnego z grą?
ALEX pisze:4. Sama gra, czyli gameplay nie ma powiązania z fabułą.

To nie musi być wada. A moim zdaniem nawet sami twórcy uznali, że gameplay jest tu najmniej ważny. Dowody? Przede wszystkim fakt, że go sobie odpuściłem i grę przeklikałem. Bo ważniejszy był klimat odkrywanej historii (a ten jest świetny). Podobnie jak atmosfera domu, który w pierwszej części widzieliśmy w czasach świetności, a teraz jako ruderę. I nie odpuszczający aż do końca "motywator", co dalej? A to moim zdaniem najważniejszy atut każdej gry (nie tylko przygodowej).

ALEX pisze: w końcu otrzymujemy ciekawą i wciągającą opowieść (...). Mamy do wyjaśnienia tajemnicze zaginięcie, a każdy kolejny film zamiast wyjaśniać, co się dzieje dodaje kolejne niewiadome i wątki. Opowieść strasznie wciąga, nie ma dłużyzn ani wątków, które sztucznie wydłużają grę nic nie wnosząc, do samego końca nie wiemy, co się wydarzy a na ekranie wciąż coś się dzieje (mamy nawet bardzo krwawe sceny).

Zgadzam się z wszystkim, tylko zastanawiam się, po jakie licho wstawiono w tę grę tego fana markiza De Sade, który później przeradza się w wilka, a ten znów w niego.. Dla mnie kompletny bezsens. Ale poza tym - kapitalna sprawa. Zwłaszcza gdy wpierw poczyta się dziennik Robin i "akta Staufa", które dodane są do gry. Dostajemy wtedy całkiem inteligentną historię (nawet motyw z zaproszeniem do domu dla lalek ma wówczas swoje uzasadnienie).
Co mi się tylko nie podobało w samej fabule? Kto przesyłał te wszystkie pokręcone anagramy?
Spoiler:
. Poza tym, super!
ALEX pisze: POLECAM. :)

Ja też! :)

Przy okazji muszę wyróżnić jeszcze dwie postacie: przede wszystkim Michelle Gaudreau, która grała rolę Marie: ucieleśnienie (i to jakie! :) ) wszelkiego zła. Równocześnie niesamowicie zmysłowa (no dobrze, poza końcówką, w której jest obrzydliwie przerysowana, ale chyba o to chodziło) i niebezpiecznie nieprzewidywalna. Cudo!
Oraz Robert Hirschboeck, który grał samego Henry'ego Staufa. Facet okazał się niesamowicie ciekawy, z poczuciem humoru, odrobiną szaleństwa i ogromnymi pokładami pasji.
A ponadto niezwykle inteligentny: w grach przeciwko niemu niekiedy wyciskał siódme poty z gracza (stąd cierpliwe proszenie Samanthy, by zrobiła kolejny krok za nas).

Przy okazji: jeśli chcecie zobaczyć wszystkie zakończenia, to po wyborze i napisach wyjdźcie z gry, wejdźcie w folder z grą i usuńcie plik S11H.0. Wówczas będziecie mogli wczytać save po wybraniu godziny 11 na zegarze (który mam nadzieję zrobiliście) i znów zagrać na pierwotnych zasadach kamyczkami na podłodze w domku dla lalek. Bo za drugim razem Stauf jest moim zdaniem nie do przejścia... Aha... I nie warto czekać, aż wybije 12. Nic się wtedy nie dzieje, tylko pojawiają się napisy... Minus dla scenarzysty...


Wróć do „11th hour, The”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość