Helga deep in trouble - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2303
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 26 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 28 razy
Płeć: Mężczyzna

Helga deep in trouble - recenzja

Postautor: Adam_OK » 29 września 2013, 11:31

Obrazek

O tym, że Czesi potrafią robić dobre przygodowki wiadomo przynajmniej od czasów pierwszego Black Mirror. Tamtą grę stworzyło duże (jak na rok premiery BM) studio Future Games. Dziś jednak chciałbym skupić się na produkcji mniejszego, niezależnego studia znanego do tej pory z dwóch, krótkometrażowych gier – Pięć Magicznych Amuletów i Pięć Śmiertelnych Demonów. Ta druga doczekała się właśnie kontynuacji i to jej poświęcę ten tekst.

Tytułową bohaterką jest Helga – była szefowa Kick Off Studio – której miejsce zajmuje niejaka Magda. Głównym atutem Magdy jest jej wygląd, gdyż doświadczenia w branży gier komputerowych nie ma ona żadnego. Pomimo tego to ona zajmuje miejsce Helgi, która początkowo pełni rolę jej sekretarki, a następnie doprowadzona do frustracji, zakłada swoje własne studio. Próbuje też nakłonić do pracy w nim swoich byłych podwładnych z Kick Off Studio, co wcale takie łatwe nie będzie. Każdy z nich – grafik, programista i scenarzysta – ma swoje wymagania, od spełnienia których uzależnia dalszą współpracę z naszym alter ego. Naszej bohaterce nie pozostaje więc nic innego, jak zakasać rękawy i wziąć się do pracy i spełniania, niejednokrotnie dziwnych, zachcianek wspomnianych wcześniej panów. Czy jej się to uda i jak cała historia się rozwinie – tego oczywiście nie zdradzę, by nikomu nie psuć zabawy. Powiem tylko, że gra ma dziwne zakończenie, szczególnie jeśli nie uda się odblokować dodatkowego rozdziału (o nim nieco później). Szkoda tylko, że nawet uwzględniając ten bonus, do napisów końcowych dochodzi się tak szybko. Twórcy obiecywali nam nawet 6-8 godzin zabawy, mnie udało się przejść całą grę w czasie zbliżonym do połowy tego, co zapowiadano (dokładnie było to 3,5 godziny). Jest to największy minus strony fabularnej tej produkcji, gdyż sama historia jest opowiedziana ciekawie i potrafi ona wciągnąć.

Krótki czas potrzebny na ukończenie tego tytułu może wynikać też z niezbyt wysokiego poziomu trudności, szczególnie jeśli na początku zdecydujemy się na to, aby dostępne były podpowiedzi (jak ktoś chce, może grać i bez nich). Przyznam, że z nich nieraz korzystałem, choć system wskazówek, moim zdaniem, był nieco denerwujący. Co prawda informacje w nim zawarte przekazywane były od najbardziej ogólnych do najbardziej szczegółowych, czyli wszystko było tak, jak być powinno. Tyle tylko, że te ogólne wskazówki dotyczyły rzeczy wiadomych i absolutnie nie wnosiły nic do rozwiązania problemu. Przykładowo – trzeba było ugotować gulasz, a jednym z jego składników było mięso. Problem stanowiło zdobycie tego mięsa, gdyż kiełbasa, którą miałem w inwentarzu się do tego celu nie nadawała. Gdy włączyłem podpowiedzi na początku otrzymałem informację w stylu: „Helga musi ugotować gulasz, choć jest beznadziejną kucharką.” Druga podpowiedź brzmiała mniej więcej tak: „Do ugotowania gulaszu potrzebne jest mięso.” Dopiero trzecia informacja naprowadzała na to, gdzie należy się udać, aby po wykonaniu pewnych czynności zdobyć poszukiwany składnik wspomnianej potrawy. Podobnie jest z podpowiedziami do innych problemów – najpierw są teksty o rzeczach wręcz oczywistych, a dopiero trzecie zdanie (a często są właśnie trzy, czasem bywa więcej) wnosi informacje pomocne w ruszeniu fabuły do przodu. Trochę to było denerwujące, ale na szczęście nie przeszkadzało zbytnio w czerpaniu radości z gry.


Obrazek

Tę ostatnią zwiększyły u mnie zagadki logiczne, których było kilka. Były one stosunkowo proste, bo podobne rzeczy spotykałem już w dziesiątkach innych produkcji – układanie w całość podartej kartki, włamywanie się do sejfu (kod jest losowy, bo mój był inny niż np. to, co jest w naszej forumowej solucji) czy przebieranie się za Magdę na podstawie zdjęć tej ostatniej – nic nowego twórcy tu nie wymyślili, ale nie ma się co czepiać, bo te elementy uatrakcyjniają rozgrywkę. Jest też jedna mini-zręcznościowka polegająca na strzelaniu do królików, ale była ona bardzo prosta i przeszedłem ją za pierwszym podejściem, więc nie ma się co nad nią rozwodzić. Oprócz tego jest też sporo zadań przedmiotowych, ale one też trudne nie są, bo raz, że rzadko mamy w ekwipunku więcej niż pięć rzeczy jednocześnie; dwa, że praktycznie wszystko jest jednorazowego użytku; trzy – te zadania są na tyle logiczne, że znalezienie właściwego zastosowania dla danej rzeczy trudne nie jest. Dodatkowo można też pobawić się w szukanie sześciu pluszowych misiów, których odnalezienie odblokowuje wspomniany wcześniej dodatkowy rozdział. Warto to zrobić, bo choć jest on króciutki, to sporo wyjaśnia i stanowi idealne zakończenie całej historii.

Jeśli miałbym użyć słowa „idealna” w odniesieniu do grafiki, to bym sporo przesadził. Z tym aspektem gry miałem pewne problemy w ocenieniu jej, bo z jednej strony opiera się ona na starym, wręcz wysłużonym silniku, jakim jest Wintermute Engine. Jeśli więc ktoś oczekuje wizualnych fajerwerków i wodotrysków, to ich w tej produkcji nie znajdzie. Z drugiej strony całość wykonano bardzo starannie, wszelkie postacie i obiekty są szczegółowe i bardzo kolorowe. Jeśli więc ktoś chciałby zagrać w tytuł z ładną, ręcznie rysowaną grafiką 2D, to Helga: Deep in Trouble będzie doskonałym wyborem.

O ile zawiedziony grafiką nie byłem, to oprawa audio dała mi pewien powód do narzekań. Chodzi mianowicie o fakt, że wszystkie postacie w grze są nieme. I nie, nie zrozumcie mnie źle – nie twierdzę, że przez całą rozgrywkę nie będziemy prowadzić żadnych dialogów. Twierdzę, że nie usłyszymy tego, co nasza bohaterka i osoby, z którymi rozmawia mówią. A wszystko przez to, że nie ma żadnego lektora i żadnego dubbingu – ani czeskiego, ani angielskiego, niemieckiego, polskiego czy innego. A szkoda, bo reszta warstwy dźwiękowej jest naprawdę dobra. Główna w tym zasługa Davida Leunga Haslama, który skomponował muzykę. Może to, co teraz powiem będzie nieco na wyrost, ale niejedna gra stworzona przez większe studio i sprzedawana za większe pieniądze nie może pochwalić się tak udaną stroną muzyczną, jak Helga: Deep in Trouble.


Obrazek

Opisywana tu produkcja jest typową przygodówką point and click, więc opanowanie jej interfejsu jest rzeczą banalną. Wśród dostępnych opcji takich jak „spójrz”, „rozmawiaj” czy „weź” oznaczonych odpowiadającym im symbolom dość szybko pojawi się dodatkowy znaczek – serduszko (pod koniec gry zamiast niego będzie coś innego, ale co, to nie zdradzę). Jeśli na nim klikniemy, to Helga będzie dla kogoś wyjątkowo miła i uprzejma, co czasem się przydaje w celu uzyskania dodatkowych informacji. Poza tym wszystko jest do bólu klasyczne, więc nie ma co się o tym rozpisywać.

Tutaj tradycyjnie opisuję polonizację, ale tej póki co jeszcze nie ma (ma być, dzięki Pawłowi Krzemieniowi). Nawet gdyby nie było jej w planach, to uważam, że wersja angielska, w jaką ja grałem, jest bardzo dobra i na tyle prosta, że każdy, kto choć w stopniu średnim opanował „lengłydż” powinien zrozumieć przedstawioną tu historię. Oczywiście, jak tylko polska wersja się pojawi, to nie omieszkam w nią zagrać.

Podsumowując Helga: Deep in Trouble to dobra, a w niektórych aspektach wręcz bardzo dobra, gra. Może i spędziłem przy niej niewiele czasu, ale było miło, zgodnie z zasadą, że to, co dobre, to szybko się kończy. Biorąc też pod uwagę niewielką cenę (3,5 euro lub 5 dolarów), to nie ma co się zastanawiać, tylko trzeba odwiedzić stronę autorów i kupić ją, bo gra jest warta swej ceny.


OCENA GRY: 7,5/10

ZALETY:

+ fabuła
+ zagadki
+ grafika
+ muzyka

WADY:

- trochę za krótka
- nieco za prosta
- lekko denerwujące podpowiedzi
- brak dubbingu

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Wróć do „Helga deep in trouble”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość