Memoria - recenzja

Awatar użytkownika
jarecki83
Publicysta
Posty: 806
Rejestracja: 12 sierpnia 2013, 01:47
Lokalizacja: Zielona Góra
Podziękował(a): 10 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 11 razy
Płeć: Mężczyzna

Memoria - recenzja

Postautor: jarecki83 » 24 maja 2014, 06:06

Wróżki, legendy, magowie i zaklęcia... Któż z nas nie lubi pogrążyć się w dobrej historii w klimatach fantasy? Ten niezmiernie wdzięczny temat zyskał sobie sporą grupę fanów. Gatunek ten, czy to utrzymany w konwencji humorystycznej, czy też potraktowany trochę bardziej poważnie, uwielbiany jest przez rzesze żądnych kolejnych wrażeń graczy i zazwyczaj, niczym magnes, przyciąga ich do monitorów. Bo czyż nie jest przyjemnym zajęciem przeniesienie się z naszego codziennego życia do światów pełnych magii, legend i tajemnic? Światów, w których można zmieniać własne wspomnienia, rozmawiać z zaczarowanymi przedmiotami lub pokonać wroga jakimś zaklęciem? Światów, w których tak naprawdę wydarzyć się może wszystko. Memoria jest właśnie typową przedstawicielką tego gatunku, choć jakby trochę poważniejszą i mroczniejszą od innych tego typu gier.

Obrazek

Właściwie należałoby zacząć od tego, że jest to kontynuacja bardzo ciepło przyjętej przez graczy Klątwy Wron. Fabuła Memorii jest bezpośrednią kontynuacją wydarzeń z jej poprzedniczki i koncentruje się na losach znanego nam już z pierwszej części łapacza ptaków Gerona oraz jego towarzyszce Nuri. To jednak nie wszystko. Podczas naszej przygody zapoznamy się z historią księżniczki Sadji, towarzyszącej jej mówiącej Laski, a także z Brydą – nowicjuszką w szkole magii. Oczywiście spotkamy również całą plejadę postaci pobocznych, wśród których pojawi się także kilka znajomych twarzy. Ponadto przyjdzie nam odkryć tajemnicę magicznej Maski Malakkara, zamienionych w kamienne klumny postaci oraz odszukać drogę do Ogrodu Zapomnienia. Przyznacie, że sporo tego… Jednak naszym głównym zadaniem będzie próba przywrócenia Nuri jej dawnej, pierwotnej postaci. Jak być może pamiętacie, Geron, by uwolnić ją z rąk Wróża, musiał poświęcić jej ciało, a duszę zamknął w postaci kruka. Na szczęście, już na początku naszej wędrówki, napotkamy starego wędrownego kupca, który w zamian za rozwikłanie trapiącej go w snach zagadki, zaoferuje nam swoją pomoc w tym zadaniu. Wiadomość tę przyjmujemy oczywiście z wielką radością, gdyż Nuri w swym prawdziwym ciele była istotą przesłodką, a my – miłośnicy przygodówek - rozwiązywanie zagadek przecież kochamy.
Obrazek

A jakie to zagadki przygotowało dla nas studio Deadalic Entertainment? Jak to często bywa w grach fantasy, będziemy odszukiwać zastosowania wielu magicznych przedmiotów, używać przeróżnych zaklęć, a także rozwiązywać łamigłówki dialogowe. Memoria zdominowana została jednak przez zadania inwentarzowe i to głównie nad nimi przyjdzie nam się trudzić. Nie są one zbyt wymagające, gdyż zazwyczaj posiadamy przy sobie jedynie kilka przedmiotów. Dość często jednak mamy dostęp do wielu lokacji oraz miejsc interaktywnych, przez co gra zachęca raczej do logicznego myślenia, niż do klikania wszystkiego na wszystkim. Doskonałym tego przykładem okazała się zagadka z „odnalezieniem” skradzionego rubinu w jednym z początkowych rozdziałów gry, której rozwiązanie wywołało u mnie uśmiech oraz myśl o treści: „ależ to cwane!”.
Obrazek

Oprócz wykorzystywania przeróżnych przedmiotów będziemy mieli okazję skorzystać z kilku dostępnych zaklęć. W porównaniu do Klątwy Wron, forma tej interakcji została nieco poszerzona. Po pierwsze samych zaklęć jest tym razem trochę więcej, a na dodatek jedno z nich zostało w bardzo pomysłowy sposób rozbudowane. Otóż jedną z naszych mocy będzie wpływanie na myśli napotkanych osób. By jednak tego dokonać, będziemy musieli najpierw zdobyć jakiś przedmiot należący do tej osoby, a następnie wskazać trzy rzeczy na ekranie, by wywołać odpowiednią u tej osoby wizję. Nie jest to takie proste i wymaga kilku prób oraz pewnej dawki pomyślunku, ale przynosi za to sporą satysfakcję. Trochę mniej spodobał mi się łatwy, za to dość żmudny i czasochłonny labirynt. Co prawda lokacje, w których staramy się odnaleźć odpowiednią ścieżkę są dość ładne, a samo zadanie można jednym kliknięciem pominąć, jednak dla osób chcących pochłonąć grę w całości jest to sztuczne i niepotrzebne wydłużenie rozgrywki. Nie spodobała mi się również zagadka związana z przypisywaniem odpowiednich nazw żywiołów do niezbyt jasnych opisów. Zadanie to wydało mi się zbyt nieintuicyjne, gdyż zbyt wiele możliwości wydaje się pasować i trudno mi było zrozumieć, dlaczego akurat taka kombinacja jest prawidłowa. Na usprawiedliwienie autorów nadmienię jednak, że sprawę mocno ułatwiają wbudowane podpowiedzi, istnienie których odkryłem dopiero po ukończeniu gry…
Obrazek

Śpieszę jednak z wyjaśnieniem,że te dwa, trochę nieudane przypadki, to kropla w morzu wielu fajnych zagadek, których najciekawszy zbiór nastąpił blisko końca gry. Autorzy pokusili się o dość złożony etap, będący połączeniem zadań ekwipunkowych, dialogowych oraz wykorzystania magicznych mocy. Chcąc zablokować dostęp do kryształów podtrzymujących barierę ochronną naszego przeciwnika, będziemy musieli wykazać się dość wnikliwą obserwacją otoczenia, kreatywnością oraz inteligencją przestrzenną. Przyznam, że przez długi czas gry wyczekiwałem tak skomplikowanych zagadek i w końcu się doczekałem. Ten najtrudniejszy etap gry zaważył nad tym, że mogę z pełnym przekonaniem stwierdzić, iż Memoria pod względem zagadek w pełni mnie usatysfakcjonowała. Czasami szło łatwo, miejscami trochę trudniej, a parę razy zdarzyło się nawet utknąć. Uznaję to za wielki plus. Myślę, że poziom trudności został bardzo dobrze wyważony i każdy gracz, czy to początkujący, czy doświadczony, znajdzie tu coś dla siebie.
Obrazek

Daedalic Entertainment przyzwyczaiło nas do dopieszczonych wizualnie produkcji.Memoria nie jest oczywiście wyjątkiem. Zresztą po kontynuacji doskonałej pod względem grafiki Klątwy Wron można się było tego spodziewać. Przepiękne, ręcznie rysowane lokacje robią wrażenie, szczególnie w przypadku malowniczych, górskich widoków w krainie Fasar oraz majestatycznych, ogromnych sal zamku w Drakonii. Wnętrza pomieszczeń cieszą oczy ogromną ilością detali, często tak drobnych i szczegółowo przedstawionych, że czasami odczuwałem brak większego, co najmniej 40-sto calowego monitora. Niektóre lokacje z pierwszej części gry powtarzają się, zostały one jednak w dużym stopniu pozmieniane, przez co nie mamy wrażenia powtórki w zabawie, a wręcz jest to miłym przywołaniem niektórych wspomnień. Do plusów zaliczyć należy również przeplatające się historie Gerona oraz księżniczki Sadji, przez co nie możemy narzekać na brak różnorodności w zwiedzanych lokacjach. Postacie zostały równie dobrze przedstawione i choć nie imponują one tak bardzo, jak fantastyczne tła, to trudno im zarzucić brak dbałości o detale, czy nieciekawy design. Pod względem grafiki Memoria wypada bardzo dobrze, choć sam wygląd poszczególnych elementów to nie wszystko…
Obrazek

Skazą na tle prześlicznej grafiki jest nieco kulejąca animacja. Najbardziej bolesne jest to w przypadku ruchów postaci. Wszelkie wykonywanie czynności poprzedzone jest zauważalnym doczytywaniem grafiki, co objawia się pogubionymi klatkami animacji oraz częstym brakiem płynności. Przechodzenie postaci z jednego końca lokacji na drugi powoduje skokowe przewijanie ekranu, a sama animacja czasami pozostawia wiele do życzenia. Przykładowo, bohater nie potrafi się płynnie obrócić, tylko zmienia nagle kierunek swych kroków. Kolejnym problemem są zbliżenia postaci, na których dość marnie wypada mimika twarzy. Zaskakuje prawie zupełny brak wyrażania emocji przez postacie, które nie zmieniając nigdy kierunku wzroku i nie poruszając nigdy głową, przypominają raczej manekiny, a nie ludzi. Nie zgadzają się nawet ruchy ust, które ustają czasem nawet w połowie wypowiadanego dialogu…
Obrazek

Z drugiej jednak strony trzeba przyznać, że w przeciwieństwie do innych przygodówek, gdzie możemy obserwować prawie zupełnie statyczne tła, w Memorii wiele elementów posiada swą, mniej, lub bardziej płynną, ale jednak nigdy nie pominiętą animację. Czy są to kołyszące się na wietrze liście, chwiejący się żyrandol, czy oddychające podczas snu zwierzęta - każdy szczegół, który może i powinien się poruszać, w tej produkcji zazwyczaj otrzymał swoją ruchomą grafikę. Przyznać też muszę, że spore wrażenie zrobiły na mnie animacje przywoływanych do życia, imponujących rozmiarów kamiennych strażników oraz widowiskowe i przyznam, że dość klimatyczne przerywniki filmowe. Sumując ze sobą wszystkie za i przeciw, uważam, że Memoria posiada przewspaniałą oprawę wizualną, w której kunszt i klasa artystów zostały nieco przyćmione przez niedopracowany silnik graficzny. Niewielkie niedoróbki techniczne nie przeszkadzają jednak cieszyć się stroną artystyczną tej produkcji. Warstwa wizualna Memorii, a w szczególności arcy-piękne lokacje, na których aż przyjemnie zawiesić oko, jest jednym z głównych jej atutów.
Obrazek

Dbałość o detale nie ominęłarównież udźwiękowienia gry. Podczas wędrówki przez otoczone magią krainy do naszych uszu dobiegać będą typowe dla różnych miejsc dźwięki otoczenia. Przechodząc obok strumyka, usłyszymy delikatny szum wody, palące się ognisko uraczy nas charakterystycznym trzaskaniem drewna, a śnieżny wiatr zagwiżdże, przypominając nam o swym niemiłym chłodzie. Podobnie jest z efektami dźwiękowymi: wszelkie użycie przedmiotów, zaklęć, czy zwykłe poruszanie się postaci posiada swoje charakterystyczne dźwięki. Od czasu do czasu odezwie się do nas także nienachalna, wtopiona w tło muzyka. Pewnym rozczarowaniem było dla mnie to, że zdarza się to tak rzadko, gdyż dopiero w jej towarzystwie gra naprawdę się ożywia. Zazwyczaj pojawiała się ona jedynie w trakcie ważniejszych wydarzeń oraz podczas cutscenek, co w pewnym stopniu przeszkadzało w budowaniu klimatu. Dubbing wypadł całkiem przyzwoicie, ze szczególnym uwzględnieniem przepełnionego smutkiem i bólem głosu Nuri. Jako jedna z niewielu postaci potrafiła wzbudzić we mnie uczucie współczucia, żalu, a gdy udało się ją pocieszyć – także radości. Spodobały mi się również wypowiedzi tajemniczej Laski, której zamiarów oraz stosunku do księżniczki Sadji nie potrafiłem przez długi czas rozgryźć. Pozostałe postaci wypadły po prostu poprawnie, z wyjątkiem głównego antagonisty, któremu przydałby się nieco bardziej złowieszczy głos.
Obrazek

Jeśli jesteśmy już przy głosach, to warto wspomnieć o tym, że gra posiada ogromną ilość dialogów. Nie oznacza to wcale, że jest ona przegadana. Większość kwestii możemy pominąć, wybierając od razu najważniejsze tematy rozmów. Autorzy zadbali o to, byśmy nigdy nie poczuli się osamotnieni, przypisując do postaci, którą kierujemy, towarzysza wędrówki. W przypadku Sadji jest to niepamiętająca swego dawnego życia mówiąca Laska, a gdy kierujemy Geronem, jest nim oczywiście zraniona Nuri. Zdarzają się chwile, gdy na pewien czas tracimy kontakt z naszym kompanem, jednak i wtedy nie pozostajemy sami. Zazwyczaj jest to jakaś postać poboczna, pomagająca nam w osiągnięciu celu. Same dialogi nie są jakoś arcyciekawie poprowadzone, ale spodobał mi się w nich subtelny, inteligentny humor. Nie występuje on zbyt często, gdyż nie jest to przygodówka humorystyczna, jest jednak czasami zauważalny. Najważniejsze jednak, że zawsze mamy się do kogo odezwać.
Obrazek

Parę słów należałoby też poświęcić spolszczeniu.W stosunku do wersji angielskojęzycznej, na premierę polskiej wersji językowej musieliśmy poczekać dodatkowe pół roku. Czy było warto? Zdecydowanie tak. Jak to zazwyczaj bywa, podjęto się jedynie tłumaczenia napisów, pozostawiając dubbing w oryginalnym wydaniu. Uważam to za najrozsądniejszy wariant, nie tylko w obawie o jakość polskiego dubbingu, lecz także ze względu na wykorzystanie takiej samej opcji w Klątwie Wron, przez co zachowana została konsekwencja w serii. Gra w naszym rodzimym języku została profesjonalnie przetłumaczona, choć nie uniknięto paru drobnych błędów. Zdarzyło się parę potknięć w stylu brakującego zaimka, jakiejś literówki, czy złej odmiany wyrazów w postaci „ładna poidełko” lub „uwolnienie legiony”. Jeden z przedmiotów w ekwipunku, który jest niczym innym jak drewnem na opał, został nazwany „polaną”. Poważniejszym błędem okazało się zastąpienie jednej z wypowiedzi na mapie podczas poszukiwań jednym, lakonicznym słowem „Nic”. Akurat w tym przypadku miała to być podpowiedź do jednej z zagadek, przez co gracz może poczuć się nieco zdezorientowany. Kolejną rzeczą, do której mógłbym się przyczepić jest brak tłumaczenia napisów końcowych. Nie byłoby to wielkim problemem, gdyby nie fakt, że aby je w ogóle obejrzeć w całości, konieczne może się okazać przełączenie napisów na język angielski (co na szczęście gra umożliwia). Biorąc jednak pod uwagę ogrom tekstu w grze, nie uważam tych błędów za znaczące. Polski przekład sprawia bardzo pozytywne wrażenie i choć z reguły preferuję angielskie wydania, to przyznam, że tym razem grało mi się przyjemnie i bez stresu, że za chwilę natknę się na kolejny błąd. Ponadto jest szansa, że niektóre z tych niedociągnięć zostaną poprawione, więc miejmy nadzieję, że wkrótce ukaże się stosowna łatka.
Obrazek

Jaka jest więc Memoria?Myślę, że nie sposób uniknąć tutaj porównań do jej poprzedniczki. W porównaniu do Klątwy Wron, wydała mi się ona nieco bardziej mroczna i poważniejsza. Spodobała mi się koncepcja przeplatających się wątków dwóch odległych od siebie czasowo światów – Gerona z Andergastu oraz Sadji zmierzającej do Drakonii, choć pewnym rozczarowaniem było dla mnie skupienie się na tej drugiej postaci. Miałem nadzieję na bardziej rozwinięty wątek dotyczący Nuri, gdyż to właśnie jej osoba wywoływała we mnie najwięcej pozytywnych uczuć i to na jej uratowaniu najbardziej mi zależało. Tymczasem więcej miałem do czynienia z chłodną i zapatrzoną w siebie księżniczką Sadją. Postacią skoncentrowaną wyłącznie na własnym celu, bezwzględną i trudną do polubienia. Również posiadająca niemałe znaczenie dla fabuły postać Brydy wydała mi się nijaka i bez charakteru. Powracając do świata Dark Eye, nie potrafiłem tym razem sympatyzować z bohaterami w takim stopniu, jak to było w przypadku Klątwy Wron. Być może z tych powodów odebrałem Memorię jako grę odrobinę gorszą od poprzedniczki. Z drugiej strony, kiedy już mogłem nacieszyć swe zmysły interakcją z Nuri, kiedy w końcu rozlegała się w tle wzruszająca muzyka, wtedy gra pokazywała, na co ją stać. Potrafiła wzruszyć, chwycić za gardło, ale i czasem rozweselić.
Obrazek

Poza tym Memoria w pełninasyciła mnie tak pod względem zagadek, jak i opowiadanej historii. Wielowątkowa fabuła oraz zróżnicowane zadania czynią tę grę prawdziwą przygodówką z krwi i kości. Wspaniała oprawa audiowizualna również podnosi walory tej produkcji. Gra ma przynajmniej jeden zaskakujący zwrot akcji, dwa nieco różniące się od siebie, ale utrzymane w melancholijnym tonie zakończenia, całe mnóstwo zróżnicowanych postaci, oraz (jak to się twórcy chwalą) 120 pięknych, ręcznie malowanych lokacji. Do tego otrzymujemy bardzo dobrą polską wersję językową oraz dość długi czas rozgrywki. Gra, jak przystało na dzisiejsze czasy, oferuje wszelkie udogodnienia w postaci podświetlania punktów interaktywnych, przenoszenia się między lokacjami za pomocą dwukliku, czy też wyświetlania możliwych kombinacji przedmiotów (ale można to wyłączyć). Dodatkowo mamy dostęp do dziennika, który w przystępny sposób opisuje wszystkie wydarzenia, dzięki czemu łatwo połapać się w tej, jakby nie było, nieco pogmatwanej opowieści. Znajdziemy w nim także aktualne cele oraz podpowiedzi, w jaki sposób do nich dotrzeć. Zadbano nawet o samouczek wprowadzający nowicjuszy do przygodówkowego sposobu rozgrywki.
Obrazek

Podsumowując, Memoria to wspaniała gra. Posiada wszystkie cechy dobrej gry przygodowej, w tym bogatą fabułę, mnóstwo ciekawych zagadek, zróżnicowanych lokacji, ciekawych postaci oraz boską oprawę audiowizualną. Myślę, że jest to bardzo udana kontynuacja i mogę ją z czystym sumieniem polecić każdemu, komu Klątwa Wron choć trochę się podobała. Być może są wśród was osoby, które zastanawiają się, czy warto zagrać w Memorię, nie zapoznając się wcześniej z jej poprzedniczką. Odpowiem w ten sposób: jeśli zadajecie sobie to pytanie, to znaczy, że czym prędzej musicie swoje zaległości nadrobić! Nie zwlekajcie zbyt długo, gdyż seria The Dark Eye to jedne z najlepszych przygodówek ostatnich czasów, a jeśli uważacie się za fanów tego gatunku, to wstydem byłoby pominąć tak znaczące tytuły. Tak więc gorąco zachęcam do zapoznania się z przygodami Gerona, Nuri, księżniczki Sadji oraz wielu innych postaci tego przepełnionego magią uniwersum!

Ocena gry: 8/10

Plusy:
+ bogata, wielowątkowa fabuła
+ wiele zróżnicowanych, ciekawych zagadek
+ oprawa audiowizualna, w tym olśniewające lokacje
+ długi czas rozgrywki
+ bardzo dobra wersja PL

Minusy:
- szczegółowa, jednak niedopracowana animacja
- sztuczne ruchy postaci na zbliżeniach
- zbyt rzadko pojawiająca się muzyka

Wróć do „Memoria”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość