Jack Orlando: a cinematic adventure director's cut - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2543
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 41 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 32 razy
Płeć: Mężczyzna

Jack Orlando: a cinematic adventure director's cut - recenzja

Postautor: Adam_OK » 23 czerwca 2013, 18:26

Obrazek

Na początku lat 30-tych ubiegłego wieku cały świat pogrążony był w wielkim kryzysie gospodarczym, a w Stanach Zjednoczonych obowiązywała prohibicja. Tę jednak po kilku latach zniesiono, co wielu ludzi przyjęło z olbrzymią ulgą, bo znów mogli się raczyć swoim ulubionym piwkiem albo usiąść w knajpie przy szklaneczce whiskey. Do tych „szczęśliwców” zaliczał się też Jack Orlando, prywatny detektyw, który od pewnego czasu cierpiał na brak zajęć i topił żale w kieliszku. Pewnego dnia nasz bohater budzi się na ulicy i widzi wokół siebie martwego człowieka. Nietrudno się domyślić, że to na niego spadnie podejrzenie o zabójstwo, ale Jackowi uda się przekonać policję do tego, aby dała mu szansę oczyścić się z zarzutów. Szansę tę dostanie też gracz, bo to on kieruje poczynaniami Jacka. W tym celu trzeba będzie najpierw dokładnie zbadać miejsce, gdzie znaleziono ciało i jego okolice, a później odwiedzić takie miejsca jak hotel, kasyno, warsztat samochodowy, port i bazę wojskową. Wszędzie tam pokieruje nas fabuła, która jest dosyć ciekawa, choć na pewno oryginalna nie jest. Mimo to gra potrafi wciągnąć i zapewnić kilka godzin dobrej rozrywki.

Dobra przygodówka powinna mieć też sporo ciekawych zagadek na zróżnicowanym poziomie trudności. Tutaj, niestety, spełniono tyko ostatnią część tego założenia, co przejawia się w tym, że na początku możemy wybrać, czy chcemy zmierzyć się z trudniejszą czy łatwiejszą wersją gry. Różnica polega na tym, że w wersji łatwiejszej nie trzeba wykonywać pewnych czynności i nie trzeba mierzyć się z niektórymi problemami. Ten wariant osobiści polecam tym, którzy dopiero stawiają pierwsze kroki w gatunku, a reszta powinna wybrać wariant bardziej skomplikowany, choć tak naprawdę i on nie zmusza gracza do wielkiego wysiłku umysłowego. Wszystko za sprawą faktu praktycznej nieobecności zagadek logicznych, które określam mianem „puzzlowatych”. Cała trudność gry to odpowiednie kojarzenie faktów, dopasowywanie przedmiotów oraz odpowiednie wczucie się w realia tamtych czasów. Trzeba też mocno wytężyć wzrok i zbierać wszystko, co się da, bo choć 80% zebranych przez nas „rupieci”, które nosimy do niczego się nie przydadzą, to przez brak jednej rzeczy można utknąć na dobre [sic!]. Sam tego doświadczyłem, gdyż nie przeprowadziłem odpowiedniej „łańcuchowej reakcji” (wymiany gratów z inwentarza) i nie dostałem żetonu bez którego nie mogłem wejść do kasyna. Przez to gra leżała u mnie „odłogiem” cały rok na półce i gdyby nie sejw od Emmy (dzięki), to dalej by tam leżała. Szkoda, bo to psuje końcowy odbiór tej gry.


Obrazek

Na szczęście dużo lepiej jest z grafiką, która nawet dziś, po kilku latach od premiery, może uchodzić za ładną. Jest to typowa grafika „kreskówkowa” cechująca się odpowiednim dobraniem kolorów, ładnymi tłami, starannie wykonanymi postaciami i niezłymi animacjami. Jeśli więc ktoś myślał, że z ekranu bić po oczach go będą piksele, to się w tym wypadku zawiedzie.

Bardzo dobrze wykonano oprawę dźwiękową. Praktycznie cały czas z głośników lub słuchawek dobiega do nas miła dla ucha muzyczka. Jest ona również na tyle zróżnicowana, że się nie nudzi i nie męczy.

Teraz kilka słów o „międzymordziu”. Jest to typowe „wskaż i kliknij” wzbogacone jedynie o kilka opcji. Są to mianowicie uderzenie pięścią i strzał z pistoletu (pomocne, np. aby zmusić kogoś do podzielenia się z nami swą wiedzą przydatną w śledztwie). Cała reszta jest znana z innych gier, więc nie ma sensu o tym więcej pisać.

Wielu graczy w naszym kraju preferuje gry „spolszczone”. W tym przypadku grę „spolszczono” całkowicie, czyli napisy i głosy postaci. Według mnie wykonano to naprawdę dobrze, bo w grze nie ma ani jakichś rażących błędów w tekście pisanym, ani głosy bohaterów nie są „drętwe”. Zapewne, w tej ostatniej kwestii, można było kilka szczegółów zrobić lepiej, ale i tak całość trzyma dość wysoki poziom.

Ogólnie ta produkcja jest całkiem udana, choć do gier wybitnych zaliczyć jej nie można. Jeśli więc ktoś jeszcze się z nią nie zapoznał powinien to nadrobić, bo warto.


OCENA GRY: 7/10
ZALETY:
+ fabuła
+ klimat lat 30-tych XX wieku
+ muzyka
+ grafika
+ polonizacja

WADY:
- brak zagadek „puzzlowatych”
- dużo zbędnych rupieci do zbierania
- można utknąć na dobre

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Wróć do „Jack Orlando: a cinematic adventure director's cut”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość