Dracula 4: the shadow of the dragon - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2383
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 28 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 29 razy
Płeć: Mężczyzna

Dracula 4: the shadow of the dragon - recenzja

Postautor: Adam_OK » 04 września 2014, 21:01

Obrazek

W świecie popkultury jest wiele postaci, które można spotkać praktycznie wszędzie – w książkach, w filmach czy grach komputerowych. Jedną z nich, szczególnie znaną wśród miłośników przygodówek jest Indiana Jones. Ten tekst nie będzie jednak o nim, ale o drugiej, równie ważnej, ale znacznie starszej postaci, jaką jest hrabia Drakula. Stworzony pod koniec XIX wieku przez Brama Stokera i od tego czasu jest on synonimem słowa wampir. Jeśli jednak ktoś się ich boi, to nie musi rezygnować z możliwości zagrania w opisywaną tu produkcję, gdyż tak naprawdę w niej ich nie ma.

„Zaraz, zaraz” – powiecie – „Jak to? W grze o Drakuli nie ma wampirów? Może też nie spotkamy się z hrabią, choć jest on wymieniony w tytule?” Ano, wampirów nie ma, hrabiego też nie, choć nie do końca. Nie będę tutaj teraz tłumaczyć co oznacza zwrot „nie do końca”, gdyż zdradziłbym zakończenie historii, a tego robić nie chcę. Poza tym, aby je poznać nie trzeba będzie długo czekać, wystarczy nieco ponad trzy godziny. To jest największy minus tej produkcji, bo poza tym fabularnie jest naprawdę dobrze. Naszym alter ego będzie Ellen Cross, pracownica nowojorskiego Metropolitan Museum, która zostaje wysłana do Budapesztu, gdyż pojawił się tam obraz, który mógł być częścią pewnej kolekcji. Miała ona trafić właśnie do muzeum, w którym pracuje Ellen, ale niestety, kilka miesięcy wcześniej, podczas transportu drogą morską doszło do katastrofy i statek, wraz z ładunkiem, zatonął. Badając tę sprawę Ellen trafi także do posiadłości kolekcjonera, a na końcu do Stambułu. Tam odnajdzie zaginiony portret, ale to, kogo on przedstawia bardzo ją zaskoczy. Oczywiście, tego nie zdradzę, podobnie jak i tego, jaki ma to związek z Drakulą. Warto sprawdzić to samemu, gdyż opowiedziana tu historia jest naprawdę wciągająca i potrafi przykuć do monitora. Gdyby tylko była nieco dłuższa, ech.


Obrazek

O dziwo, w tak krótkiej produkcji jest wręcz zatrzęsienie zagadek, w większości tych nieprzedmiotowych. Są one mocną stroną tej gry, bo są różnorodne, ciekawe, logiczne, a i ich poziom trudności został właściwie dobrany. Był jednak pewien wyjątek, gdyż jedna łamigłówka niespecjalnie przypadła mi do gustu. Mowa o sytuacji, w której trzeba było dorobić rękę do lalki z kukiełkowego teatrzyku. Po pierwsze, choć w ekwipunku wyglądało na to, że dłoń należy pomalować na żółto, to gdy tak zrobiłem, to gra nie chciała mi tego zaliczyć. Okazało się bowiem, że ma być ona niepomalowana, co mnie zdziwiło, bo ręka miała być wykonana z szarej tektury (a przynajmniej tak to wyglądało). To jednak było nic w porównaniu z tym, co stało się pół minuty później. Otóż, tę rękę trzeba było wyciąć. Wydawało mi się, że wystarczy wziąć nożyk, kliknąć nim na ręce i po sprawie. Boleśnie okazało się, że miałem rację – wydawało mi się. Tu dochodzimy do momentu, gdzie należy napisać „po drugie”, gdyż to wycinanie ręki było strasznie wkurzające i musiałem to robić chyba z dziesięć razy, nim się mi to udało. A co było w tym tak denerwującego? Otóż, nie wiem czy pamiętacie, jak w recenzji CSI: New York narzekałem na pobieranie próbek krwi i konieczność obrysowania ich kształtu wacikiem. Tu trzeba zrobić dokładnie to samo – obrysować nożykiem kształt ręki. A jeśli „wyjedziesz” o milimetr za dużo, to trzeba powtarzać całość od początku. Na szczęście cała reszta łamigłówek była dużo lepsza i nie napsuła mi krwi. Są też oczywiście zadania inwentarzowe, ale nie są one ani odkrywcze, ani trudne, ani udziwnione. W sumie więc Drakula 4 ma za nie u mnie dużego plusa.

Obrazek

Jest tu też pewien ciekawy patent, który mi się spodobał (można to nazwać „zabawą w doktora”, ale na innych zasadach niż robią to przedszkolaki). Wiąże się on z faktem, że Ellen cierpi na bardzo rzadką i nieuleczalną chorobę krwi, a na domiar złego fabryka produkująca leki na nią postanowiła zaprzestać ich produkcji. Ostatnią dawkę medykamentów nasza bohaterka dostaje od swojej lekarki tuż przed wyjazdem do Europy. Potem musi ona, a raczej gracz, zadbać o swoje zdrowie. W tym celu, w ekwipunku widoczny jest pasek zdrowia, znany choćby z gier RPG czy strzelanek. Nie można dopuścić, aby spadł on do zera, dlatego trzeba czasem zażyć jakieś leki, lub cos innego np. owoce (jak wiadomo owoce są zdrowe). Można je zjadać pojedyńczo lub po dwa czy trzy jednocześnie, dzięki czemu można zwiększyć ich skuteczność. Szukanie różnych kombinacji jest fajne i przypomina nieco tworzenie przedmiotów znane choćby z „Powrotu na Tajemniczą Wyspę”.

Kolejnego plusa dam za oprawę graficzną, gdyż bardzo mi się ona podobała. Dobre wrażenie szczególnie robiły lokacje, gdyż były dopracowane, a to nie było takie łatwe, przy ich ilości. Mamy tu bowiem posterunek policji w Budapeszcie i miejscowy areszt, posiadłość (a w niej kilka różnych pokoi, w tym jeden ukryty), pobliski cmentarz i kryptę pod nim oraz hotel w Stambule i mieszkanie miejscowego łotrzyka. Jak na tytuł, który równie dobrze mógłby być epizodem jakiejś większej całości, to naprawdę spory i ciekawy zestaw. Jeśli zaś chodzi o postacie, to tych za wiele nie napotkamy, tak na oko coś koło pięciu. Ich wygląd i animacja były co najmniej poprawne, więc się czepiać nie będę. Podobały mi się również wstawki filmowe, choć za wiele ich nie było. Te, które widziałem były dynamiczne, klimatyczne i potrafiące wciągnąć w świat gry.


Obrazek

W zasadzie to samo mogę powiedzieć o muzyce, gdyż towarzyszyła nam ona praktycznie tylko podczas filmików. W samej rozgrywce było jej tyle, co kot napłakał, niemniej to, co usłyszałem generalnie mi się podobało. Zastrzeżeń nie mam też od odgłosów i dźwięków otoczenia, ani do dubbingu – wszystko brzmi tak, jak powinno. O sterowaniu napiszę tylko tyle, że gdzieś to już widziałem. I nie chodzi tylko o to, że jest to typowy point & click (z dziwnym systemem zapisu, gdyż sejw robiony jest TYLKO automatycznie przy wychodzeniu do systemu), ale o wygląd kursora w zależności od tego, co chcemy wykonać. Wyglądał on bowiem praktycznie tak samo jak w grach „Kurs: Wyspa Skarbów” czy „Nostradamus”. Czyżby Koalabs Studio wzorowało się na firmie Kheops Studio, czy też wykupiło od nich jakąś sub-licencję? Nie wiem, ale nie mam nic przeciw temu, w końcu jak się uczyć, to od najlepszych, prawda? Z innych zapożyczeń (tym razem od Sierry) mamy tutaj punkty (maksymalnie do zdobycia 300, da się to zrobić) i osiągnięcia (spotykane w różnych grach; maksymalnie 20, ja miałem 14).

Szkoda tylko, że opisywany tu tytuł najlepszy nie jest, a wszystko przez mizerną jego długość. I nawet świetne (w większości) zagadki, dobra oprawa audio – wizualna oraz przejrzysty interfejs tego nie zmienią. Mimo tego nie żałuję, że zagrałem w tę pozycję, co więcej narobiła mi ona smaka na część z numerkiem pięć. Kończę więc, by móc iść pograć w „The Blood Legacy” i poznać dalsze losy Ellen Cross.


OCENA GRY: 7/10

ZALETY:

+ fabuła
+ zagadki
+ oprawa audio – wizualna
+ interfejs
+ „zabawa w doktora”

WADY:

- zdecydowanie za krótka!
- zagadka z wycinaniem ręki
- za mało muzyki
- brak możliwości zapisu w dowolnym momencie

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Awatar użytkownika
Gocciana
Publicysta
Posty: 2562
Rejestracja: 03 stycznia 2012, 19:52
Lokalizacja: Małopolskie
Podziękował(a): 11 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 10 razy
Płeć: Kobieta

Re: Dracula 4: the shadow of the dragon - recenzja

Postautor: Gocciana » 08 września 2014, 18:30

Brawo Adam :okok: Mniemam, że gdybym ja napisała do tej gry recenzję, to wyglądałaby mniej więcej podobnie. Myślałam, że może się przyczepię, no bo skoro dano nam pole do popisu :D Ale nie mam do czego :bezradny: :D
Один человек сказал, всем нам улыбается смерть, мы лишь можем улыбнутся ей в ответ:-)


Wróć do „Dracula 4: the shadow of the dragon”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość