Mortville manor - ocena użytkownika

Co myślisz o grze?

10. Idealna pod każdym względem
0
Brak głosów
9. Prawie doskonała
0
Brak głosów
8. Świetna z małymi niedociągnięciami
0
Brak głosów
7. Dobra, ale czegoś jej brakuje
0
Brak głosów
6. Mogłaby być troszkę lepsza
0
Brak głosów
5. Niczym specjalnym się nie wyróżnia
0
Brak głosów
4. Więcej wad niż zalet
0
Brak głosów
3. Mogło być jeszcze gorzej
1
100%
2. Kiepska, to mało powiedziane
0
Brak głosów
1. Szkoda pieniędzy i zachodu
0
Brak głosów
 
Liczba głosów: 1

Awatar użytkownika
Urszula
Administrator
Posty: 9794
Rejestracja: 31 grudnia 2011, 12:05
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował(a): 99 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 119 razy
Płeć: Kobieta

Mortville manor - ocena użytkownika

Postautor: Urszula » 18 kwietnia 2013, 08:37

Obrazek

Mile widziane uzasadnienie oceny

qwerty
Publicysta
Posty: 1111
Rejestracja: 28 lutego 2012, 15:45
Otrzymał(a) podziękowania: 8 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Mortville manor - ocena użytkownika

Postautor: qwerty » 21 kwietnia 2013, 17:58

Na początek informacja: Screeny w galerii pochodzą z wersji na Amigę. Wersja na blaszaki wygląda troszkę inaczej (gorzej, Amiga rulez!), ale nie o tym chciałem napisać. Osoby, które chciałyby zagrać w tę produkcję, muszę uprzedzić, że nie ma angielskiej wersji językowej na PC. A przynajmniej nikomu nie udało się znaleźć.

Fabuła nie jest skomplikowana. Urzędując w swoim małym biurze, dostajesz list, w którym dawna znajoma prosi cię o rozwiązanie pewnej sprawy. Zbierasz manatki i docierasz do tytułowej posiadłości podczas śnieżnej zawieruchy. Przez kilka dni wszystkie drogi będą zamknięte, a tobie nie pozostaje nic, jak tylko rozpocząć śledztwo.

Na rozwiązanie sprawy gracz ma całe 3 dni czasu gry. Z tym, że musi się spieszyć, bo czas nie będzie na niego czekał. Co kilka minut (nie wiem dokładnie ile) czasu rzeczywistego zegar gry przeskakuje o 15min.

Jak w to grać? Klikając PPM ekran, u góry na pasku pojawia się kilka rozwijanych menu: inwentarz, save/load, komendy, lokacje, rezydenci. Jak widać na jednym ze screenów w galerii, jest aż 21 czynności do wyboru, przy czym część z nich jest zbędna (albo ja nie znalazłem dla nich zastosowania). Ekwipunek jest mocno ograniczony do zaledwie 6 przedmiotów, które można mieć jednocześnie w kieszeniach. Jest to spore utrudnienie, jako że w rezydencji znajduje się mnóstwo niepotrzebnych rzeczy. Początkowo jest się mocno skonfundowanym co brać, a czego nie, ale po jakimś czasie wiadomo czego nie ruszać. Zazwyczaj wiadomo. W prawym górnym rogu ekranu znajduje się małe okienko wyświetlające imię osoby (lub osób) znajdującej się w tym samym pomieszczeniu co gracz. Jest to o tyle ważne, że lepiej nie myszkować po pokojach, gdy ktoś się w nich znajduje. Trzeba bardzo uważać, nawet jeśli przeszukuje się kuchnię czy jadalnię. Można zostać wyrzuconym z posiadłości i przedwcześnie skończyć grę.

Oczywiście w grach tego typu (czytaj: detektywistycznych) nie mogło zabraknąć rozmów z mieszkańcami. No właśnie, rozmowy. Zanim zacznę narzekać, jedna ważna informacja. To jest pierwsza gra, która na tak dużą skalę wykorzystała digitalizowaną mowę, i nie tylko jako dodatek, ale jako integralną część produktu. Ale wracajmy do tematu – rozmowy. Nie wiem jaki szaleniec wpadł na pomysł użycia digitalizowanej mowy, ale nie mógł niczego gorszego wymyśleć. Że niby cóż takiego? No tak, zapomniałem wam powiedzieć, że gra jest z 1987 roku. Czyli poznajcie się z PC Speakerem (Amiga nie lepsza). Jak ktoś miał z nim do czynienia, to wie co to za szorstka przyjaźń. Dodajcie do tego francuski akcent (gra zrobiona przez Francuzów...) i fatalne tłumaczenie (...i przez nich samych tłumaczona), a będziecie mieli pełny obraz. Nie, nie będziecie mieli. Wyobraźcie sobie, że ci geniusze zrezygnowali (napiszę raz jeszcze, jakby ktoś nie doczytał: ZREZYGNOWALI) z podpisów pod audio. Nawet nie wyobrażacie sobie, jaka to mordęga wsłuchiwać się w zniekształcony, słabo słyszalny, źle przetłumaczony angielski z francuskim akcentem. Zgroza! Dobrze, że chociaż dali opcję powtórzenia wypowiedzi. O takich kwiatkach jak wysłuchiwanie ciągu identycznych odpowiedzi (bo twórcom nie chciało się ich zróżnicować albo zabrakło im miejsca na dyskietce – nieważne) nie ma co wspominać.

W trakcie poszukiwań gracz może zostać zabity. Problem w tym, że zakończenie żywota przez głównego bohatera wydaje się być losowe. Nic i nikt nie wskazuje na jakiekolwiek zagrożenie, a zakończenie (notabene niesatysfakcjonujące) też tego nie wyjaśnia. Na pewno trzeba sobie wyrobić nawyk nie szwendania się nocą po rezydencji.

Na koniec zabawna (wcale nie) rzecz. Podczas mojej pierwszej rozgrywki, w pewnym momencie nie mogłem wejść do niczyjego pokoju, bo każdy był zajęty. Pomyślałem sobie, że zobaczę, kto jest w jadalni i szybko wkradnę się do pokoju tej osoby. Nie dało się. Gra pozwala być postaciom w kilku miejscach jednocześnie, albo ścigali się ze mną, kto pierwszy dobiegnie do danego pomieszczenia. Po jakimś czasie okazało się, że to była moja wina, gdyż myszkując po różnych pokojach, zostawiałem szuflady, szafy, walizki, itd. otwarte. Wszyscy zaczęli myśleć, że wśród nich jest złodziej i nie opuszczali swoich pokoi. Tylko, do jasnej cholery, co oni robili w kuchni czy jadalni?! Trochę mi zajęło, zanim się zorientowałem. Oczywiście musiałem rozpocząć rozgrywkę od początku.

Czas gry (pierwsze podejście): kilkanaście godzin
Czas gry (po wcześniejszym jej przejściu): 5 – 10 min.

Nawet nie chce mi się tego komentować.


Podsumowując (dla tych, którzy nie lubią czytać): gra jest nudna, żmudna, trudna i frustrująca.

3/10
Na tapecie:
Przygodówka: Space Bar / Professor Leyton and the Diabolical Box (NDS)
RPG: Final Fantasy (PSP)
Taktyczna: Front Mission (SNES)
Survival Horror: Silent Hill
FPS: Half-Life 2: Episode 2
Akcja: Little Nightmares: Secrets of the Maw
Logiczna: Babel Tower


Wróć do „Mortville manor”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość