Blackwell: deception - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2390
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 28 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 29 razy
Płeć: Mężczyzna

Blackwell: deception - recenzja

Postautor: Adam_OK » 30 września 2015, 10:58

Obrazek

Często jest tak, że jeśli jakaś gra doczeka się swojego sequela z numerkiem 3, 4 lub większym, to pojawia się narzekanie, że to wszystko już było, że ta odsłona nic nie wnosi, że poprawiono jedynie grafikę i nic więcej. Dzieła studia Wadjet Eye Games są zaprzeczeniem tej tezy, gdyż gry z paniami Blackwell się wyraźnie rozkręcają i z każdą kolejną częścią są coraz lepsze. Czy „Deception” podtrzyma tę passę? Odpowiedź na to pytanie otrzymacie poniżej.

Fabuła znów od początku rzuca nas na głębokie wody i to dosłownie. Rosa i Joey badają sprawę pewnego opuszczonego jachtu, który co noc wyrusza w swój rejs. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nie ma na nim żadnego żywego ducha (duch co prawda na nim się znajduje, ale nie jest to nikt żywy ;) ). Po rozwiązaniu tej sprawy (i przymusowej kąpieli w ujściu rzeki Hudson), która stanowi wstęp do właściwej rozgrywki, zadzwonił do Rosy niejaki Jeremy. Byli oni kiedyś kolegami z pracy, ale ich drogi kilka lat wcześniej się rozeszły. Teraz pan Sams potrzebuje pomocy, więc zgłasza się do swojej dawnej koleżanki i umawia się z nią na spotkanie w jego mieszkaniu. Jak się okazuje jest on duchem, więc nic dziwnego, że tylko panna Blackwell może mu pomóc. Badając sprawę jego śmierci, Rosa „wdepnie” w coś większego i groźniejszego niż „tylko” morderstwo. Oczywiście, nie zdradzę dokładnie o co chodzi, bo nie chcę nikomu odbierać przyjemności z zabawy. Tym bardziej, że tej przyjemności jest więcej niż wcześniej. Wynika to zapewne z faktu, że tym razem mamy o jednego „klienta” więcej niż w „Convergence”, co przełożyło się na nieco dłuższy czas gry – mnie ukończenie czwartej części cyklu zajęło około 5 godzin, co (jak na tę serię do tej pory) jest wynikiem wręcz bardzo dobrym. Czas ten minął mi bardzo szybko, gdyż fabuła potrafi przykuć do monitora i wciągnąć bardziej niż niejeden odkurzacz. Po pierwszym przejściu tej gry miałem ogromnego smaka na kolejną odsłonę, a gdy ją zdobyłem, to po drugim podejściu do „Deception” od razu sięgnąłem po „Epiphany”, choć obiecywałem sobie, że wpierw napiszę ten tekst nim je uruchomię. Ta gra i ta seria jest tak dobra fabularnie, że łatwiej jest oprzeć się pokusie zjedzenia całego opakowania lodów czekających w zamrażarce niż pokusie sięgnięcia po kolejne przygody Rosy i Joeya.


Obrazek

Trochę szkoda, że tej pokusy nie zwiększają zagadki. Tradycyjnie bowiem dla tej serii nie uświadczymy zadań innych niż przedmiotowe. No, na siłę można za łamigłówkę uznać pewien dialog Joeya z Rosą pod koniec gry, gdyż trzeba cztery razy z rzędu wybrać właściwą linię. Jeśli się pomylimy, trzeba powtarzać całą sekwencję od początku, co sprawia, że te właściwe opcje można poznać metodą prób i błędów, a efekty tej metody widoczne będą po góra trzech minutach. Poza tym czekają nas jedynie zagadki przedmiotowe, co sprawia, że stopień trudności gry nie jest zbyt wysoki. Oczywiście, można się zaciąć, ale zwykle wystarczy chwilę spokojnie pomyśleć i już wiadomo, co powinno się zrobić. Do zagadek inwentarzowych zaliczyć należy też te, w których należy wykorzystać smartfona Rosy. Ma on zastosowanie bardzo zbliżone do prawdziwych urządzeń tego typu - służy nie tylko do rozmów z innymi postaciami, ale także jako notatnik czy do sprawdzania poczty e-mail i do wyszukiwania potrzebnych informacji w sieci. Z telefonem wiąże się również pewna ciekawostka – nazwano go MyPhone, a firma o takiej nazwie istnieje w rzeczywistości. Jest to polska marka, choć jej produkty można kupić m.in. u naszych południowych sąsiadów (sam kiedyś miałem telefon tej firmy). W Stanach Zjednoczonych ta firma nie jest jednak znana, zapewne stąd też taką nazwę dali twórcy gry dla urządzenia panny Blackwell.

A skoro już przy głównej bohaterce jesteśmy – wydawać by się mogło, że powinna być ona ładniejsza i lepiej animowana niż w poprzednich odsłonach cyklu, wszak nie od dziś obowiązuje zasada, że każda kolejna część serii ma poprawioną grafikę względem poprzednika. Tu zaś mamy w tej kwestii dziwny regres – postać Rosy jest jakby rozmazana, niewyraźna i ogólnie rzecz biorąc brzydka. Do tego porusza się ona strasznie sztywno, jak to ująłem w swej opinii na forum „jakby połknęła nie tylko kij od szczotki, ale maszt z jakiegoś żaglowca”. Szkoda, że nie porusza się ona jak pewien chłopiec z tej gry – niby ma on zaledwie 8 miesięcy a chodzi...., eeeeeee.... biega, eeee...... nie, raczej zap*****la jakby miał motorek w tyłku (swoją drogą, ośmiomiesięczne dzieci raczej raczkują, niż chodzą ;) ). Poza tym jest całkiem przyzwoicie (oczywiście jak na grę z pikselami na pół ekranu), bo lokacje są dosyć zróżnicowane i ciekawe. Na pewno też prezentują się lepiej od Rosy, więc aż tak źle nie jest.


Obrazek

Jeśli zaś chodzi o oprawę muzyczną, to trzyma ona poziom poprzednich części. A że był on wysoki, więc i tutaj można się spodziewać przyjemnego łechtania naszych receptorów słuchowych. Trudno się temu dziwić, w końcu odpowiada za nią ten sam człowiek, co wcześniej (później zresztą też) – Thomas Regin. Jest ona bardzo zróżnicowana, ale zawsze dobrze dobrana do lokacji i do sytuacji na ekranie. Kilka z kawałków było naprawdę świetnych, ale najbardziej spodobała mi się melodia, przy której Jamie (a raczej jej duch) tańczyła w klubie z Joeyem. Ta muzyka i ten widok były wręcz rewelacyjne, można powiedzieć, że to była wręcz uczta dla zmysłów. Pisząc te słowa, słucham tego fragmentu na okrągło, a to (cytując pewną reklamę) „wyraża więcej niż tysiąc słów”. A skoro o słowach mowa – aktorzy użyczający swych głosów postaciom ponownie wykonali kawał świetnej roboty. Widać (a raczej słychać), że się do niej przyłożyli, bo brzmią naturalnie i potrafią wyrazić emocje odpowiednią tonacją. Zastrzeżeń nie mam też do dźwięków otoczenia ani do żadnego innego elementu oprawy audio.

Teoretycznie mógłbym jeszcze napisać nieco o sterowaniu, ale to tradycyjny point and click, więc szkoda się rozwodzić nad tym tematem. O polonizacji nie ma co wspominać, bo jej zwyczajnie nie ma. A co jeszcze jest? Są tradycyjne nawiązania do poprzednich części, i nie chodzi mi tylko i wyłącznie o tych kilka fotek z mieszkania Rosy, które widać w każdej odsłonie serii. Mam tu również na myśli np. spotkanie z synem Cecila Sharpe’a (tatuś pojawił się w Unbound). Są też e-maile od bohaterów z poprzednich części, a także pewne smaczki, jak choćby to, że w biurze naprzeciwko studia nagrań pracuje niejaka Rebecca Whittaker (tak nazywa się aktorka dubbingująca Rosę). To wszystko sprawia, że ta gra jest jeszcze lepsza.


Obrazek

Niestety, „Blackwell: Deception” nie jest grą idealną, choć do pełni szczęścia wiele nie zabrakło – w zasadzie wszystko rozbija się o pewne elementy oprawy graficznej, przydałyby się też jakieś łamigłówki. Cała reszta jest jednak naprawdę udana, więc z czystym sumieniem mogę śmiało wystawić tej grze ocenę 8/10.
OCENA GRY: 8/10

ZALETY:

+ świetna fabuła
+ znacznie dłuższa od poprzednich części
+ bardzo dobra muzyka
+ różne smaczki i nawiązania do wcześniejszych odsłon serii
+ generalnie całkiem udana jest grafika...

WADY:

- ...poza wyglądem i animacją Rosy
- praktycznie nie ma też zagadek nieprzedmiotowych.
Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Awatar użytkownika
SpokoWap
Przyjaciel forum
Posty: 811
Rejestracja: 19 czerwca 2012, 16:22
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował(a): 3 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 9 razy
Płeć: Mężczyzna
Kontakt:

Re: Blackwell: deception - recenzja

Postautor: SpokoWap » 30 września 2015, 12:01

Chyba sprawie sobie jakiegoś bundla ze wszystkimi odsłonami tej serii (bo tak jest taniej). Ciągle trafiam na pozytywne recenzje, aż wstyd nie znać żadnej części :P Do tekstu wkradła się literówka - napisałeś "pewnie chłopiec", zamiast "pewien" :)
Obecnie grane: Krater (PC), Alienation (PS3)
Stacja Sto Słów - moje miejsce w sieci

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2390
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 28 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 29 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Blackwell: deception - recenzja

Postautor: Adam_OK » 01 października 2015, 01:02

SpokoWap pisze:Chyba sprawie sobie jakiegoś bundla ze wszystkimi odsłonami tej serii (bo tak jest taniej). Ciągle trafiam na pozytywne recenzje, aż wstyd nie znać żadnej części :P


Poszukaj na allegro. Ja tam kupiłem półtora roku temu czteropak Blackwell za bodajże 20 zeta, a teraz niedawno za Epiphany dałem też góra dwie dyszki. Jest jeden minus - są to wersje Steam.
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Awatar użytkownika
Annica
Moderator
Posty: 459
Rejestracja: 27 listopada 2012, 21:37
Lokalizacja: Łódź
Podziękował(a): 1 raz
Otrzymał(a) podziękowania: 6 razy
Płeć: Kobieta

Re: Blackwell: deception - recenzja

Postautor: Annica » 02 października 2015, 18:27

Ja jakiś czas temu kupowałam bundle'a na steamie, ale w tej części mam zupełnie inne portrety postaci niz na załączonych tu screenach...
Kontakt w sprawach forum: annica(at)przygodomania(kropka)pl
Mój kanał na YT: KLIK

Awatar użytkownika
earwig11
Przyjaciel forum
Posty: 460
Rejestracja: 19 kwietnia 2012, 22:33
Lokalizacja: Maupiti Island
Podziękował(a): 4 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 39 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Blackwell: deception - recenzja

Postautor: earwig11 » 02 października 2015, 22:57

Annica pisze:Ja jakiś czas temu kupowałam bundle'a na steamie, ale w tej części mam zupełnie inne portrety postaci niz na załączonych tu screenach...


To oznacza, że masz najnowszą wersję gry. Wadjet Eye zrobił update do Deception z nowymi portretami na prośbę graczy. Argumentowali tym, że te na załączonych obrazkach są zbyt komiksowe, w podwyższonej rozdziałce i w ogóle nie pasują do reszty gry. Zgadzam się z tym w 100%. Szkoda, że czcionka pozostała...


Wróć do „The Blackwell: deception”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość