Blackwell: convergence - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2525
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 40 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 32 razy
Płeć: Mężczyzna

Blackwell: convergence - recenzja

Postautor: Adam_OK » 19 września 2015, 21:40

Obrazek

Z kolejną odsłoną cyklu stworzonego przez Wadjet Eye Games powracamy już na stałe do Rosy i jej wybitnie uduchowionego przyjaciela – Joeya. Odsłona ta również początkuje pewną nową tradycję – jest trzecią grą z serii i jej podtytuł zaczyna się na trzecią literę alfabetu łacińskiego (pomijając oczywiście te, które są charakterystyczne dla języka polskiego). Poza tym wiele nowości nie ma, ale to wcale nie musi być wadą. Jak jest w tym przypadku, tego dowiecie się z dalszej części tego tekstu.

Już początek gry można określić jako „strzał z grubej rury”. Bez żadnych ceregieli znajdujemy się w budynku, w którym musimy dostać się do zamkniętego pokoju. Za jednym z jego okien, na gzymsie, stoi zagubiona dusza. Dzięki współpracy naszej pary udaje się nie tylko wejść do tego pomieszczenia, ale i wysłać ją w kierunku światła. Potem można udać się na zasłużony odpoczynek i zrelaksować się na otwarciu galerii sztuki. Podczas tego, wydawałoby się nudnego wieczorku, Rosa poznaje osobę, która zna ciekawą historię o duchach. Umawia się więc z nią na następny dzień, aby poznać szczegóły tej opowieści. Nim do tego spotkania dojdzie, to w nocy, we śnie Rosie ukazuje się tajemnicza kobieta. Kim ona jest? Czy ma ona coś wspólnego z historią Monique (to ta nowa znajoma z galerii)? Tego nie zdradzę, bo dużo lepiej jest odkryć to samemu. Poza tym fabularnie ta gra jest powiązana z poprzednią, a panna Blackwell będzie musiała dokończyć dzieło swojej ciotki. A wszystkiemu winna pewna niepozorna z wyglądu staruszka (a raczej jej duch), która sama siebie zwie „Hrabiną”. Jak zapewne pamiętacie, chciała ona jedynie pomagać ludziom, ale nie od dziś wiadomo, że dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Komu teraz ona „pomoże”? Czy Rosa i Joey jej „pomoc” przyjmą, a może sami jej pomogą? Odpowiedzi czekają w wielkim finale tej gry. Niestety, podobnie jak do tej pory, także i tym razem ujrzycie go bardzo szybko, mniej więcej po trzech godzinach zabawy. Cóż, ważna jest jakość, choć gdy ona jest wysoka, jak w tym wypadku, to chciałoby się, aby rozgrywka trwała jak najdłużej i aby przyjemność była jak największa.


Obrazek

Przyjemnością dla mnie w przygodówkach jest m.in. możliwość rozwiązywania ciekawych zagadek. Z tym elementem w tej grze jest nieco dziwnie. Trudno mówić o zadaniach inwentarzowych, gdy w ekwipunku ma się góra dwa przedmioty typu spinacz do papieru, wizytówka czy papieros. Trudno też mówić o łamigłówkach czy zadaniach „puzzlowatych”, gdyż ich na dobrą sprawę nie ma. A jeśli ich nie ma, to co jest? Ano jest notatnik Rosy, w którym są tematy do omówienia z napotkanymi postaciami. Tym razem, inaczej niż w poprzednich częściach gry, nie można ich ze sobą łączyć, ale nie uważam tego za wadę. Jest też komputer z dostępem do internetu, można więc skorzystać z wyszukiwarki Oogle czy ze skrzynki pocztowej w domenie bmail.com. Co fajniejsze, można skorzystać nie tylko z konta naszej rudej piękności, ale również z kont innych osób. Oczywiście, potrzebne do tego będą hasła, ale od czegóż jest Joey? Pomoże on w rozwiązaniu wielu problemów, nie tylko tych internetowych. Poza tym, jeśli się zatniecie, to zawsze można skorzystać z jego rad, które pełnią rolę systemu podpowiedzi. Wytrawnemu graczowi raczej nie będą one potrzebne, ale komuś mniej obeznanemu z gatunkiem mogą się okazać niezbędne. Fajnie, że są, choć dużo bardziej niż z ich obecności ucieszyłbym się z jednej czy dwóch łamigłówek.

Obrazek

Na szczęście powodów do radości dostarcza ta gra w innych aspektach. Jednym z nich jest oprawa wizualna, która w porównaniu z poprzednimi częściami uległa poprawie. Piksele już nie rzucają się tak w oczy, a kolorowe tła cieszą wzrok. Dodano również efekty związane z deszczem, które są na odpowiednio wysokim poziomie. Do tego całkiem dobrze zaprojektowane postacie. Widać (szczególnie na zbliżeniach podczas dialogów), że przywiązano sporą uwagę do szczegółów, dzięki czemu każda postać jest wyrazista. Podobną opinię można wyrazić o animacji, zarówno ruchu warg podczas rozmowy, jak i ruchu całej postaci. Co tu dużo się rozpisywać – twórcy grafiki spisali się naprawdę dobrze i niewiele gier z oprawą w stylu retro może pochwalić się lepszą stroną wizualną.

Muzycznie też jest bardzo dobrze. Kawałki są oczywiście w nieco innym stylu niż wcześniej, ale i tak wpadają w ucho (szczególnie główny motyw), przyjemnie łechcąc zmysł słuchu. Równie udanie wypadła strona dźwiękowa. Dotyczy to zarówno odgłosów otoczenia, jak i aktorów podkładających swe głosy pod różnych bohaterów. Widać (a raczej słychać), że w zdecydowanej większości są to weterani serii, bo z każdą kolejną częścią wykonują swą prace coraz lepiej. W sumie warstwa audio tej gry jest jej kolejną zaletą.


Obrazek

Cóż, na tym mogę już zakończyć ten tekst. W dużym skrócie „Blackwell: Convergence” jest kolejnym sequelem stworzonym w oparciu o zasadę „więcej, ładniej, lepiej”. Powiela on bowiem praktycznie wszystkie cechy poprzedników, zarówno pod względem fabuły, zagadek, oprawy audio–wizualnej, jak i sterowania oraz krótkości rozgrywki. Nie oznacza to, że dam jej tę samą ocenę, co poprzedniej odsłonie, ale dołożę do niej jeszcze jeden punkcik. Za co? A za ścisłe powiązanie z drugą częścią, dzięki czemu gra z ciotką Rosy w roli głównej nie jest przysłowiowym piątym kołem u wozu. Poza tym bardzo lubię wszelkie smaczki tego typu, bo dzięki nim fabuła jest dla mnie jeszcze ciekawsza. Tak było i tym razem, więc ocena 8/10 jest jak najbardziej zasłużona.

OCENA GRY: 8/10

ZALETY:

+ fabuła
+ powiązania z poprzednią częścią serii
+ oprawa audio
+ ładna grafika

WADY:

- praktycznie same zagadki przedmiotowe
- za krótka

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Wróć do „The Blackwell: convergence”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość