Edna & Harvey: the breakout - recenzja

Awatar użytkownika
Zagadka
Publicysta
Posty: 208
Rejestracja: 07 lipca 2012, 07:13
Podziękował(a): 2 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 17 razy
Płeć: Mężczyzna

Edna & Harvey: the breakout - recenzja

Postautor: Zagadka » 01 listopada 2013, 16:34

Obrazek

autor: Zagadka

„Ucieczka” Edny i królika Harveya to gra miszmasz – pełna absurdalnego humoru, skrzywionych postaci i dziwacznych zjawisk, skrywająca pod powierzchnią tragiczną opowieść. Uniwersytecki i niskobudżetowy projekt Jana Müllera-Michaelisa (ukrytego pod pseudonimem „Poki”), w klimacie staroszkolnych przygodówek, nieoczekiwanie zaskarbił sobie przychylność graczy. Produkcja w 2008 roku pomogła zabłysnąć niemieckiemu studiu Daedalic Entertainment, którego specjalizacją stały się gry przygodowe.


Normalność do reklamacji

Edna Konrad budzi się pewnego dnia w celi bez klamek, w zakładzie dla psychicznie chorych. Nie pamięta, jak znalazła się w tym miejscu – w zasadzie nie pamięta absolutnie nic. Świadoma swej poczytalności, dziewczyna planuje powrócić do rodzinnego domu i odkryć, co doprowadziło ją do tego opłakanego stanu. Niebieski pluszak o imieniu Harvey, niejako podręczny głos podświadomości Edny, towarzyszy jej w ucieczce i składaniu w całość rozbitych wspomnień. Dzięki posiadanym przez Harveya umiejętnościom cofania się w czasie, Edna może przypomnieć sobie kluczowe wydarzenia ze swego dzieciństwa. Jednak doktor Marcel, zgorzkniały kierownik szpitala, zrobi wszystko, by powstrzymać pacjentkę przed poznaniem mrocznej tajemnicy.

Z początku nastolatka poruszać się będzie wyłączenie po swej izolatce oraz po kilku przyległych pokojach, wykonując nieskomplikowane zadania. Z czasem uzyska ona swobodny dostęp do przeogromnego budynku i możliwość poznania jego osobliwych gości. Trzyaktowa fabuła w miarę postępu przybierze poważniejszy i smutniejszy ton.


Obrazek

W hołdzie klasyce

Ponieważ tytuł stanowi ukłon w stronę klasyki przygodówkowej, system sterowania to intuicyjny „wskaż i kliknij”, z tekstowym interfejsem czynności u dołu ekranu, niczym w dawnych grach studia LucasArts. Wystarczy wybrać kursorem interesującą nas czynność (obejrzyj, weź, rozmawiaj i użyj) i „przenieść” ją na aktywny obiekt otoczenia. Ikony czasowników potrafią niekiedy spłatać figla i nie funkcjonować tak, jak należy, lub po prostu nie reagować na wysiłki gracza. Irytuje również niewielka liczba miejsc na zapisy gry – zbyt mało w stosunku do liczby lokacji. Inne problemy techniczne występują rzadko, choć niekiedy gra potrafi się znienacka zawiesić.

Po dłuższym czasie spędzonym nad przygodą, w oczy rzuca się wręcz niebotyczna ilość możliwych interakcji ze światem gry. Oznacza to, że Edna lub Harvey skomentują niemal każdą czynność i sytuację (często z ukrytą podpowiedzią). Ten fenomen na przestrzeni lat zniknął z przygodówek. Z jednej strony we współczesnych, uproszczonych grach taki zabieg jest rzadki, więc jego zastosowanie wyróżnia tę produkcję na tle innych. Z drugiej jednak strony może zostać niedoceniony przez nieprzywykłych do niego odbiorców, gdyż zdarzają się dialogi mało zabawne. Warto jednak zwolnić tempo i postarać się wyłapywać wiele uszczypliwych uwag i aluzji do znanych filmów lub gier. Bohaterka może również użyć posiadanych przedmiotów w sposób destrukcyjny. I tak znalezionym długopisem można do woli mazać po meblach, a młotkiem do polo roznieść je w drobny mak. Akcje te, co prawda, nie wpływają na fabułę, ale mogą dać wiele satysfakcji osobom o niszczycielskich zapędach (takim jak Edna).


Obrazek

Tam i z powrotem

Główną oś historii przerywają od czasu do czasu wspomnienia z dzieciństwa bohaterki, kiedy to dziewczyna stara się odświeżyć swą pamięć i nauczyć przydatnych zdolności (np. odkręcania śrub bez pomocy śrubokrętu). Gracz przejmuje też kontrolę nad Harveyem, który nie ma fizycznej możliwości wpływania na rzeczywistość, ale potrafi dostać się w trudno dostępne miejsce i zbierać tematy rozmów o otoczeniu do ekwipunku. Sam ekwipunek jest mocno uproszczoną wersją tego z teraźniejszości. Retrospekcje ukazują ciekawy kontrast pomiędzy obecną, ponurą egzystencją w szpitalu, a kolorową, choć kłopotliwą, przeszłością nadpobudliwej pacjentki.

Diagnoza zagadek

Zagadki polegają w głównej mierze na prowadzeniu dialogów i używaniu przedmiotów z ekwipunku w odpowiednim czasie i miejscu. Poziom trudności bywa nierówny. Czasami, aby otoczenie Edny uległo zmianie lub stało się aktywne, musi ona wykonać odpowiednią czynność lub przeprowadzić rozmowę. Takie zagadki organizacyjne wymagają większego skupienia się na otaczającym nas świecie i sprawdzania, czy na skutek naszych działań pewne obiekty nie zyskały nowych funkcji. Oznacza to niekiedy mozolną wędrówkę po wszystkich piętrach wariatkowa (a lokacji jest sporo), lub konieczność konsultowania się z pluszowym kompanem.

Obrazek

Świat według Edny

Kreskówkowa grafika, zastosowana z powodu niewielkich nakładów na produkcję, przypomina proste rysunki z kolorowanek dla maluchów (choć gra bynajmniej nie jest przeznaczona dla tej grupy wiekowej). Można założyć, że jest to celowy zabieg, ponieważ lokacje odzwierciedlają stan dziecinnego umysłu Edny – jaskrawe kolory z plansz dzieciństwa oraz szare i melancholijne barwy psychiatryka. Szpital buduje odpowiedni klimat absurdu i szaleństwa.

Animacja nie powala – najczęściej ogranicza się tylko do dwóch klatek lub zastąpiona jest dźwiękiem symbolizującym daną czynność. Muzyki nie uświadczymy zbyt wiele. Jazzowe zagrywki, pokręcone dźwięki, niepokojące i śmieszące rytmy budują odpowiednią atmosferę, jednak lwia część utworów nader często się powtarza.

Obrazek

Ich speeche niemiecki, angielski... ale nie polski

Polskim graczom zakup produkcji w dystrybucji cyfrowej zaoferował serwis cdp.pl. Wydanie zawiera napisy i dialogi w języku niemieckim (oryginalnym) lub angielskim, lecz polskiej wersji brak. Dubbing angielski tytułowego duetu jest bardzo udany – z rozmarzonym i pół dziecinnym głosem Edny oraz piskliwym Harveya, które pasują do charakterów i graficznego stylu postaci. Różnie bywa z tłumaczeniem niemieckich gier słownych na język angielski (notabene, których liczba sięga kilku tysięcy). Dla przykładu, ławka podpisana zostaje jako „bank” zamiast „bench” (w jęz. niemieckim słowo „bank” posiada dwa znaczenia), a pewien żart o absurdalnej próbie ucieczki poza mury zakładu zostaje przetłumaczony odwrotnie w stosunku do oryginału. Ciekawy dodatek stanowią komentarze twórcy, które można odsłuchać w poszczególnych scenach – wystarczy najechać kursorem na ikonę w lewym górnym rogu ekranu i dowiedzieć się, co autor miał na myśli (szkoda, że wyłącznie w języku niemieckim).

Nura w króliczą norę?

Edna & Harvey: The Breakout to tytuł, który wciąga, bawi i frapuje pytaniem o poczytalność. Szkoda, że niedopieszczony interfejs, błędy techniczne oraz nierówny poziom trudności przyćmiewają pomysłowość twórców. Zaskakujący jest jednak fakt, że historia zmienia swój ton z początkowo zabawnego w poważny, mroczny i smutny. Zdecydowanie warto zagłębić się w grę i doznać wrażeń podobnych tym, jakie towarzyszą lekturze książki Alicja w krainie czarów, czyli cudacznej historii z ukrytym drugim dnem o wewnętrznej podróży zagubionej dziewczyny. Taka to dziwna przygodówka.

Obrazek

Zalety
+ zabawny tytułowy duet
+ długość gry i wymagające zagadki
+ pokręcony świat i historia z przesłaniem
+ gigantyczna liczba komentarzy i interakcji do odkrycia
+ stopniowe przejście od komedii do dramatu

Wady
- nie wszystkie żarty bawią
- można się pogubić przy natłoku opcji, lokacji i skaczącym poziomie trudności
- błędy techniczne i interfejsu
- znikoma animacja

Ocena: 7,5/10
"Przygodówka jest niczym innym, jak dobrą opowieścią, obleczoną w zajmujące zagadki, które gładko wpasowują się w historię i bohaterów, a do tego cieszącą wzrok i słuch" - Roberta Williams

Wróć do „Edna & Harvey: the breakout”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość