Magritte - recenzja

Awatar użytkownika
Vicek
Publicysta
Posty: 1654
Rejestracja: 04 stycznia 2012, 00:53
Lokalizacja: Kielce
Podziękował(a): 4 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 52 razy
Płeć: Mężczyzna
Kontakt:

Magritte - recenzja

Postautor: Vicek » 20 stycznia 2013, 20:51

autor: Vicek

Obrazek

Jeśli nauka jest dla was jedynie monotonnym zakuwaniem do egzaminów, przygotujcie się do weryfikacji swoich poglądów. Dzięki Magritte przekonacie się, że przyswajanie wiedzy nie musi być ani trudne, ani męczące. Produkcja ta jest częścią praktyczną pracy dyplomowej "Gry komputerowe w walce z analfabetyzmem funkcjonalnym i informacyjnym - darmowe programy do tworzenia gier i możliwość wykorzystania ich w edukacji na przykładzie programu Adventure Maker". Jest także jedną z najpopularniejszych polskich gier niezależnych, mogącą pochwalić się liczbą przeszło 100 tysięcy ściągnięć. Podczas rozgrywki poznacie tytułowego belgijskiego surrealistę i jego obrazy. Uzmysłowicie sobie także, że są jeszcze ludzie, którzy mimo swoich talentów, działają bezinteresownie, nie nastawiając się na zarobek.

Obrazek

Głównym bohaterem gry jest Piotr, trzydziestolatek z pokaźnym bagażem życiowych doświadczeń. Mimo młodego wieku, wygląda jak wrak człowieka. Bolesne wspomnienia tłumi alkoholem i lekami psychotropowymi. Błądząc bez celu, na drodze do kolejnego delirium, trafia do Wrocławia. Ale Wrocław nie jest już tym samym miastem, które Piotr poznał i ukochał. Wygląda wprawdzie podobnie, ale… wypełniony jest postaciami z obrazów Rene Magritte’a. Wszystko wskazuje na to, że prawdziwy świat miesza się z alternatywnym światem wspomnień. A to dopiero początek. Cała gra opiera się bowiem na ścieraniu się przeciwieństw. Nadzieja walczy z rezygnacją, odwaga z tchórzostwem, a skrajny egoizm z głębokim uczuciem do ukochanej. Piotr, dręczony poczuciem winy, musi nieustannie wybierać. Czy wystarczy mu sił, by odnaleźć Joannę, miłość z dawnych lat, którą niegdyś porzucił bez słowa wyjaśnienia? Czy będzie gotów, by poświęcić dla niej życie? To już zależy tylko i wyłącznie od nas. Gra może zakończyć się na trzy różne sposoby. Mamy więc możliwość wyboru. Nie jesteśmy już uwiązani na łańcuchu jedynych słusznych rozwiązań. Nikt nie każe nam wykazywać się odwagą, nikt nie zmusza nas do okazywania głębszych uczuć. Każdy z nas jest wolnym człowiekiem i ma prawo decydować o swoim losie. I to jest w Magritte najcenniejsze. Gra jest piękną historią, która przekazuje nam, że w każdej chwili mamy szansę, by zmienić swoje życie, by walczyć o to, co mamy głęboko w sercu. Musimy jednak sami tego chcieć. To podstawowy warunek, bez którego wszelkie zmiany nie mają żadnego sensu.

Obrazek

Celem Magritte jest nauka poprzez rozrywkę. Czy jest to w ogóle możliwe? W przeciwieństwie do większości proedukacyjnych tytułów, w których wiedza ma charakter czysto encyklopedyczny, w grze Marcina Drewsa obrazy belgijskiego surrealisty są nieodłączną częścią świata przedstawionego i zaznajamiamy się z nimi niejako automatycznie. Spoiwem łączącym postać Magritte’a z alternatywną rzeczywistością Wrocławia są zagadki. Nie są one zbyt trudne, zwłaszcza dla osób, którym twórczość Belga jest dobrze znana, jednak ich rozwiązanie daje sporo satysfakcji.
Magritte nie zawodzi również pod względem technicznym. Podczas rozgrywki poruszamy się po statycznych lokacjach, przenosząc się skokowo między kolejnymi ekranami. Wprawdzie kilka razy zdarzyło mi się zgubić, ale poza jednostkowymi przypadkami poruszanie się po świecie gry nie sprawiło mi wielkich problemów. Cała nawigacja jest tu zresztą intuicyjna i nawet ktoś, ko nie ma na koncie ani jednej przygodówki, w mig pojmie jak to wszystko działa.
Polubić można także grafikę. Ba! Myślę, że wielu z was będzie w stanie ją pokochać. Tłem lokacji są fotografie, na których umieszczono elementy z obrazów Magritte’a, a całość poddano solidnej obróbce w programach graficznych. Efekt jest powalający. Wrocław wygląda jak miasto wyjęte z surrealistycznego snu i śmiem twierdzić, że taki był właśnie zamysł autora. Równie dobrze prezentuje się oprawa audio. Utwory są doskonale dopasowane do tego, co dzieje się na ekranie. Nie jestem ekspertem od muzyki elektronicznej, ale trip hopowo - ambientowe kawałki bardzo przypadły mi do gustu. Słucham ich nadal, choć grać skończyłem już parę godzin temu.


Obrazek

Moje drugie podejście do Magritte utwierdziło mnie w przekonaniu, że gra Marcina Drewsa ma w sobie coś metafizycznego. Pod względem treści nie tylko nie odstaje od większości komercyjnych produkcji, ale wręcz je przewyższa. To gra zwykła i niezwykła zarazem. Zwykła, bo na pierwszy rzut oka nie różni się niczym szczególnym od typowych przygodówek fpp. Niezwykła, bo mimo wysokiej jakości wykonania jest darmowa, a autor chce za jej pomocą przekazać odbiorcom pewne ważne idee. Jeśli ktoś będzie szukał w Magritte wad, to je znajdzie. Można mówić, że gra jest krótka, że grafika na bazie zdjęć to relikt przeszłości, że zagadek jest zbyt mało… Kto będzie chciał, ten z powodzeniem dopisze sobie jeszcze dwa czy trzy „że”. Pamiętajmy jednak, że mamy do czynienia z produkcją niekomercyjną i należy na nią spojrzeć z nieco innej perspektywy. Nie, wcale nie z węższej. Wręcz przeciwnie.


Ocena: 8,5/10


UWAGA: Gra uruchamia się na Windows 7 bez dźwięku, na starszych systemach operacyjnych można grać bez przeszkód!


Obrazek
_________________________________________________________________________________________________
Kanał na youtube o przygodówkach i nie tylko: http://www.youtube.com/user/vicek83

Wróć do „Magritte”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość