3 czaszki Tolteków: remaster - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2739
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 58 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 36 razy
Płeć: Mężczyzna

3 czaszki Tolteków: remaster - recenzja

Postautor: Adam_OK » 01 kwietnia 2019, 23:09

Obrazek

Z życzeniami trzeba uważać, bo nigdy nie wiadomo co i kiedy się spełni. Piszę o tym, bo Szczery, w swojej recenzji gry „3 czaszki Tolteków” wspominał o tym, że może kiedyś pojawi się jakaś unowocześniona wersja tej gry. I proszę – jest ona już dostępna. Czy dzięki temu ten tytuł jest w stanie zdobyć nowych fanów? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w tym tekście.

Akcja gry toczy się w Arizonie w roku 1866. Pewien kowboj, Fenimore Filmore, wplątuje się w strzelaninę między trzema zbirami a pewnym handlarzem. Niestety, chociaż zbóje zostają przepędzeni, to ten ostatni zostaje poważnie ranny. Fenimore próbuje mu pomóc, ale robi to na tyle nieudolnie, że on umiera. Przed śmiercią wspomina mu o skarbie, do którego kluczem są trzy złote czaszki. Kupiec miał jedną z nich i to z jej powodu został on napadnięty. Nasz kowboj zabiera ją, ale za długo się nią nie nacieszył, bo zbiry po krótkiej chwili wróciły, postrzeliły Filmore'a i zabrały to, co chciały. Tu zaczyna się właściwa rozgrywka, w której naszym celem będzie skompletowanie wszystkich złotych czaszek i zdobycie skarbu. O tym, czy się to udało przekonamy się po dotarciu do finału zabawy. Mnie zajęło to około osiem godzin, co jak na obecne czasy jest wynikiem całkiem dobrym. I był to całkiem przyjemnie spędzony czas, bo fabuła gry jest dosyć ciekawa i pokręcona. Sporo tu wnoszą postacie oboczne takie jak mnich i generał rewolucjonistów w jednym; Indianin, który studiował medycynę na Harvardzie czy pułkownik, który na obsesję na punkcie walki z Apaczami. Postacie te wnoszą też nieco humoru do rozgrywki, dzięki czemu jest ona jeszcze przyjemniejsza. Ja osobiście nie żałuję, że zapoznałem się z tą produkcją.

Obrazek

Niestety, szkoda że tak dobrze nie jest z zagadkami. Przede wszystkim brakowało mi zadań nieprzedmiotowych, które nazywam „puzzlowatymi”. Były jedynie różnego rodzaju łamigłówki inwentarzowe, których rozwiązania były logiczne, a przedmioty wykorzystywaliśmy głównie zgodnie z ich przeznaczeniem. Co prawda był jeden moment, w którym chwilowo można było poćwiczyć swoje szare komórki (a także szczęście) i była nim gra w pokera, ale zwycięstwo w niej nie było do niczego potrzebne (w sensie fabularnym). Swoją drogą ten poker był mocno uproszczony – graliśmy talią z kartami od dziesiątek wzwyż (aż do jokera włącznie), a z ręki można było wymienić maksymalnie dwie karty. Przez to ta mini – gra była znacznie uproszczona, ale mimo to był to dosyć przyjemny fragment zabawy. Szkoda, że nie znalazło się miejsce na inne, tego typu, elementy, byłoby to znaczne urozmaicenie i uprzyjemnienie rozgrywki. Zamiast nich zdecydowano się zaimplementować kilka czasówek np. przy paleniu fajki pokoju. Może te elementy nie są jakieś strasznie trudne, ale należę do tej części graczy, która zwyczajnie nie lubi się spieszyć. W końcu, jak wiadomo, pośpiech jest wskazany jedynie przy łapaniu pcheł, a więc grać powinno się w tempie takim, jakie pasuje każdemu graczowi. Mi bardziej odpowiada, jak mogę na spokojnie wszystkiemu się przyjrzeć i wszystko przemyśleć, ale w tym tytule nie zawsze było mi to dane. W związku z tym oraz z brakiem łamigłówek nieprzedmiotowych zagadki oceniam bardziej negatywnie niż pozytywnie.

Dokładnie odwrotnie jest z oprawą audio – wizualną. Jeśli chodzi o grafikę, to widać, że ją poprawiono względem oryginału (oceniam to na podstawie screenów; z wersją sprzed wielu lat nie miałem okazji się zapoznać), choć zdarza się, że postacie widoczne nieco w oddali są mniej wyraźne niż w innych momentach. Mam tu na myśli np. żołnierzy widocznych podczas animacji zamykania bramy pojawiającej się, gdy Fenimore wchodzi do fortu. Zdarza się też, że naszej postaci również to dotyka, np. gdy wychodzi z wody tuż po tym, jak spłynął z niezbyt wysokiego wodospadu. Z rzeczy, które mnie też nieco denerwowały był np. sposób poruszania się Fenimore'a oraz to, jak chodził? (biegał?) osiołek, gdy dosiadał go nasz bohater (po mojemu on wtedy skakał, co wyglądać miało zapewne śmiesznie, ale dla mnie było żałosne). Na szczęście to były niewielkie sprawy, gdyż generalnie zarówno lokacje, jak i postacie były wykonane bardzo ładnie. Miejsca, które odwiedzamy, choć zbyt wiele ich nie ma, to prezentują się naprawdę dobrze, sporo w nich szczegółów. Również napotkane postacie narysowano starannie, przez co patrząc na tę grę z boku można by odnieść wrażenie, że jest to kreskówka. Takie wrażenie może spotęgować np. staruszka robiąca na drutach, która (jak dla mnie) jest bardzo dokładną kopią babci z „Looney Tunes” (właścicielką Tweety'ego). Do tego przerywniki filmowe zrealizowane w stylu znanym z małego ekranu. Co ciekawe, tu też miałem pewien problem, bo przy pierwszym uruchomieniu gry zamiast większości intra miałem czarny ekran. O dziwo, z innymi cut – scenkami tego kłopotu nie było. Kolejne „o dziwo” dotyczy sytuacji takiej, że to intro mogłem normalnie obejrzeć po tym, jak zacząłem nową rozgrywkę. Na szczęście dobrze się to skończyło, więc za bardzo czepiać się tego nie będę. Generalnie strona wizualna wypada bardzo dobrze, choć nie ustrzeżono się w niej kilku drobnych błędów.

Obrazek

Podobnie jest z oprawą audio. Tu mi się podobało praktycznie wszystko – od dobrze dobranych głosów postaci, przez dźwięki i odgłosy otoczenia aż po muzyczkę przygrywającą w tle. Każdy z tych elementów wykonano naprawdę dobrze i każdy z nich dobrze pasował do klimatu gry. Nie będę się więc o tym rozpisywał, przejdę więc do elementu, do którego mam więcej zastrzeżeń.

Mowa tu o polonizacji. Co prawda, z tego co słyszałem, to jest ta sama lokalizacja, co te około dwadzieścia lat temu, ale jest ona częścią gry, więc ocenić ją trzeba. A ta ocena nie może być pozytywna, zwłaszcza jeśli mamy w niej pełno „kwiatków”. Podam kilka przykładów – przedmiot, o którym postacie mówią „pickaxe” raz jest podpisany jako motyka, a raz jako kilof. Podobnie strój mnicha, który (na podstawie wyglądu) najodpowiedniej byłoby nazwać „habitem” określono mianem „sutanny” lub „komży”. Również z bohaterami drugo – czy trzecioplanowymi mamy zbliżoną sytuację. Weźmy np. mężczyznę stojącego obok wejścia do saloonu – raz nazwano go „leniem”, a nieco później „obibokiem”. Zapewniam, że to tylko niewielka część tego, co znajdziemy w całej grze, więc choć doceniam, że w „3 czaszki Tolteków” mogłem zagrać w rodzimym języku, to nie mogłem nie zauważyć tak oczywistych błędów w tłumaczeniu.

Obrazek

Mimo tego, nie żałuję, że zagrałem w odświeżoną wersję dzieła studia Revistronic. Można powiedzieć, że w moim przypadku spełniła ona zadanie, o którym pisał Szczery, bo gdyby ona nie powstała, to pewnie nie zagrałbym w ten tytuł. Całkiem fajna fabuła i dobre wykonanie to jej główne zalety. Co prawda, przydałoby się trochę zagadek nieprzedmiotowych (zwłaszcza zamiast czasówek) oraz lepsza polonizacja, ale i tak miło spędziłem te kilka godzin. Ba, zachęciła mnie ona do zapoznania się z jej kontynuacją, a nie każdej produkcji to się udaje. Tak więc, jeśli do tej pory ktoś, jak ja, nie miał okazji zrobić tego wcześniej, więc niech nadrobi jak najszybciej tę zaległość i samemu znajdzie (lub nie ;) ) legendarny skarb Tolteków, do którego kluczem są trzy złote czaszki.

OCENA GRY: 7/10

ZALETY:

+ fabuła
+ logiczne zagadki przedmiotowe
+ generalnie grafika
+ oprawa audio

WADY:

- brak łamigłówek „puzzlowatych”
- czasówki
- jakość spolszczenia

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Awatar użytkownika
Urszula
Administrator
Posty: 10492
Rejestracja: 31 grudnia 2011, 12:05
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował(a): 123 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 132 razy
Płeć: Kobieta

Re: 3 czaszki Tolteków: remaster - recenzja

Postautor: Urszula » 02 kwietnia 2019, 00:14

Polonizacja jest już poprawiona.
___________________________________________________________________________________________________
Moje gry
Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Dawstwa Szpiku - KRS 0000202597 - przekaż 1% podatku

kontakt w sprawach PrzygodoManii: urszula(at)przygodomania(kropka)pl


Wróć do „3 czaszki Tolteków”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość