Wspomnienia tygrysomanki - gry edukacyjne Minnesota Zoo

Dział z grami uruchamianym w przęglądarce internetowej
Emu
Posty: 10
Rejestracja: 14 kwietnia 2018, 13:42
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Wspomnienia tygrysomanki - gry edukacyjne Minnesota Zoo

Postautor: Emu » 23 kwietnia 2018, 21:00

Gwoli wprowadzenia: jestem miłośniczką wielkich kotów, a zwłaszcza tygrysów. Zaczęło się w wieku półtora roku od mojego pierwszego pluszowego tygryska, obecnie 35-letniego humanoidalnego (ma lalkopodobną sylwetkę - ręce i nogi, a nie cztery łapy) tygryska pochodzenia czeskiego imieniem Pawełek. Nieco później, tak w wieku 4 lat, miałam np. zwyczaj wkładać sobie za rajstopki pasiasty pasek od szlafroka i udawać, że to mój ogon... Tygrysomanką pozostałam przez całe życie, choć niestety póki co nigdy nie głaskałam tygrysków innych niż pluszowe (miałam za to okazję głaskać irbisa, dokładniej niejaką Falę, i musnąć ręką lwiątko).

Na stronie amerykańskiego Minnesota Zoo były kiedyś gry edukacyjne o tygrysach i część z nich jak najbardziej miała fabułę. Pod względem technicznym były zrobione nietypowo, najwyraźniej przez kogoś, kto nie znał się na robieniu gier, na żadnych Flashach itp., ale miał ciekawy pomysł: gra była po prostu zorganizowana w postaci serii stron. Dokonywało się wyborów i przechodziło się do kolejnych zdarzeń, klikając odnośniki.
Fabuła gry nr 1: na lotnisku gdzieś bodaj w Teksasie doszło do incydentu: tygrys został prawdopodobnie nielegalnie wwieziony do kraju. Strażnik zauważył, że tygrys wygląda na spragnionego i otworzył klatkę, by dać mu wody - wtedy tygrys błyskawicznie wyleciał z klatki, przeciął teren, przeskoczył ogrodzenie i tyle go widzieli... W grze wcielasz się w opiekuna zwierząt w miejscowym zoo, który zostaje poproszony przez policję o pomoc w wytropieniu zbiega, zanim dojdzie do paniki. Jako pomoc masz (można ją otworzyć w osobnym oknie) książkę o tygrysach chińskiego specjalisty "dr. Tygrysa", który tak jest nazywany, bo jego prawdziwe nazwisko, Laohu, znaczy po chińsku "tygrys". Możesz czerpać z niej informacje na temat tygrysich zwyczajów, wielkości, wyglądu i na tej podstawie oceniać doniesienia. Na policję przychodzi np. młoda meksykańska rzeźbiarka, która wyprowadzając psa zauważyła ślady jakiegoś dużego zwierzęcia, a potem przeczytała o tygrysie, więc wróciła nad rzekę z woreczkiem gipsu, żeby zrobić odlew (okazuje się, że ślad jest za mały jak na tygrysa i prawdopodobnie pochodzi od zwykłej pumy). (Bardzo zabawne jest dla mnie, jak policja - dla której taka sprawa jest nietypowa - wpisuje to do swoich standardowych formularzy i można tam przeczytać: "offense: tiger pawprint". :rotfl:) Pojawiają się rodzice chłopca, który twierdzi, że wbiegł do wody uciekając przed tygrysem (od razu można ocenić relację jako niewiarygodną, bo tygrysy lubią pływać i nie boją się wody). Przychodzi hodowca bydła, który opowiada, że w nocy krowy narobiły hałasu, a on zdążył zauważyć jakieś uciekające zwierzę, zrobił raczej kiepskiej jakości zdjęcie, a rano znalazł na kawałku wystającego drutu kępkę rudego futra. Później przyjeżdża właściciel ranczo, który opowiada, że coś wystraszyło jego konie (okazuje się, że raczej nie mógł to być tygrys, bo ranczo leży około 30 mil od miasta i tygrys nie zdołałby tam dotrzeć w parę godzin. Ostatecznie tygrys zostaje wytropiony nad Rio Grande i bez większych oporów, najwyraźniej zmęczony ucieczką, pozwala strzelić do siebie środkiem usypiającym.
Fabuła gry nr 2, kontynuacji: okazuje się, że tygrys ma wszczepiony mikrochip i na tej podstawie zostaje zidentyfikowany. To młody samiec tygrysa sumatrzańskiego, urodzony w zoo w Indonezji, który jako mały tygrysek został po prostu wykradziony z zoo. Po dwóch latach od zdarzenia zoo już ma inne plany, nie chce wszczynać procedury sprowadzenia tygrysa z powrotem i proponuje oficjalne przekazanie tygrysa "naszemu" zoo. W grze zadaniem jest zaprojektowanie jak najlepszego wybiegu dla tygrysa, a także odparcie nagabywań ze strony rywala, właściciela jednego z wielu w USA "przydrożnych zoo" o niskich standardach.
Fabuła gry nr 3: jako tygrys urodzony w Indonezji, syn samicy urodzonej na wolności, niespokrewniony blisko z żadnym tygrysem sumatrzańskim w USA, "nasz" tygrys jest cennym osobnikiem. Zadaniem jest wybranie dla niego partnerki i doprowadzenie do spłodzenia małych. Jeśli się uda, na koniec widać urocze zdjęcie małych tygrysich pełzaczków...

A potem gry, po przebudowie strony Minnesota Zoo, po prostu zniknęły. :( Strasznie mi ich szkoda, naprawdę je lubiłam (choć podkreślam, że ja po prostu jestem tygrysomanką i lubię prawie wszystko, co związane z tygrysami). Nawet pisałam do Minnesota Zoo z prośbą o przywrócenie gier, ale zostałam olana.
Byłoby dla mnie ideałem, gdyby ktoś z tego zrobił grę z prawdziwego zdarzenia. Połączył te trzy części, dorobił pełną grafikę ("grafika" w tej grze ograniczała się do zdjęć tygrysów, odlewu odcisku łapy, kępki futra, do planów wybiegu itp.), dialogi, może więcej doniesień w fazie tropienia zbiega...

Awatar użytkownika
yemet
Poszukiwacz Przygód
Posty: 183
Rejestracja: 10 kwietnia 2015, 23:55
Podziękował(a): 2 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 10 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Wspomnienia tygrysomanki - gry edukacyjne Minnesota Zoo

Postautor: yemet » 29 kwietnia 2018, 17:18

Na upartego pierwszą z tych gier można zaliczyć do paragrafówek i właśnie tak te gry robi się pod przeglądarkę. Nie można tu przegrać; w przypadku złej odpowiedzi będziemy dokonywali wyboru tak długo, aż wybierzemy tę poprawną. To nie jest spowodowane trudnościami technicznymi, bo - jak słusznie zauważyłaś - te gry mają przede wszystkim uczyć. W pozostałe nie grałem.
Nietrudno zrobić coś podobnego, bo nie zastosowano tu zmiennych przechowywanych w sesji.

W te gry możesz zagrać tutaj - https://web.archive.org/web/20040702202 ... /index.asp


Wróć do „Gry online”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość