Simon the sorcerer 5 - recenzja

Awatar użytkownika
Urszula
Administrator
Posty: 9486
Rejestracja: 31 grudnia 2011, 12:05
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował(a): 87 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 109 razy
Płeć: Kobieta

Simon the sorcerer 5 - recenzja

Postautor: Urszula » 24 stycznia 2012, 14:49

autorka: Urszula


Obrazek


Nasz Szymek, czy już bardziej dostojnie Szymon znudził się światem realnym i postanowił osiąść na stałe w magicznym. Prowadząc wygodnickie życie u boku Ali, czyli naszej starej Alix objada się pizzami i w myśl powiedzenia, kto ma pilota ten ma władzę, zajął strategiczną pozycję na wprost telewizora. To piękne sielankowe życie zakłócają obcy zjawiający się na progu domostwa, a ściślej sklepu magicznego. Mało, że porwali Alę to jeszcze i jemu grożą. Szymon rad, nie rad musi im stawić czoła, albo raczej wziąć chwilowo nogi za pas i obmyślić strategię, jak uwolnić wybrankę swego serca i cało wyjść z opresji.

W tych niezbyt sprzyjających okolicznościach, gdy za drzwiami stoi wróg ty graczu przejmujesz kontrolę i znów, jak wcześniej wyruszasz w misję ratunkową, podbijając kosmos i schodząc do podziemia, by ratować magiczny świat. Fabuła gry, choć uległa maleńkiej innowacji przenosząc nas troszkę dalej, poza magiczne królestwo, nadal jest taka sama (do tego ratować trzeba jeszcze Alix) i wiadomo, co nam czynić trzeba.

Grafika troszkę lepsza.

Im dalej w las, a właściwie im straszy Szymek, tym ładniejszy. (Szkoda, że w życiu tak nie jest). Lokacji całkiem sporo i znacznie różniące się od siebie, tylko proporcje są jakieś dziwne, albo Szymek wraz z resztą bohaterów urósł do gigantycznych rozmiarów, w efekcie czego domki jakoś mizernie wyglądają, jakby pochodziły z królestwa krasnoludków. Zwiedzać nam przyjdzie wyspę na Karaibach, podziemne miasto kretów, kosmos czy statek piracki. Kolorystka tych miejsc jest bardzo ładna i znacznie różniącą się, na wyspie pięknie świeci słońce, a pod ziemią ciemno i ponuro. Ręcznie malowane i dopracowane w szczegóły tła wzbudzą na pewno miłe wrażenie. Bluszcz pnący się po murach, cienie rzucane przez drzewa, domy, czy chodźmy statek kosmiczny obcych, patrolujący teren jest bardzo ładne.

Animacja postaci i przerywniki filmowe mogą się również podobać. Mimika naszych bohaterów jest w tej odsłonie bardziej dopracowana i żywa. Widać na ich twarzach emocje.

Obrazek


Nasz Simon albo wydoroślał, albo humor mu się troszkę stępił.

To, co do tej pory Simon prezentował w kwestii uszczypliwości troszkę uciekło twórcom gry. Przedni humor i dowcipy zostały zamienione nie całkowicie, ale w znacznym stopniu na słownik łaciny kuchennej. Wprawdzie jej nie słychać, bo włącza się znane nam bibczenie, ale zdecydowanie, Szymek już jakby nie ten. Czasem dowcipy i uszczypliwości Simona były wręcz prostackie i nie potrafiły rozbawić. Całe szczęście, że choć częściowo jego rolę przejął Czerwony Kapturek, bo inaczej humor tej przygodówki znacznie by zubożał. Wprawdzie nadal może (czasami) doprowadzić swoimi tekstami do wybuchu śmiechu, szczególnie gdy troszkę poklikamy na różne przedmioty, ale w porównaniu do poprzednich części jest ich zdecydowanie mniej i czasem są po prostu głupawe. Mamy jednak na pocieszenie klika barwnych postaci, które dzielnie sekundują naszemu bohaterowi i pomagają mu rozśmieszyć nas do łez. Oprócz Szymka i Czerwonego kapturka, spotkamy wilka ochlaptusa, którym przyjdzie nam sterować, metalową papugę Polly, lekko zniewieściałego kapitana i wiele innych, które znacznie wzbogacają tą grę. Warto więc powłóczyć się po tym magicznym świecie i posłuchać, co nasi bohaterowie mają do powiedzenia. Fajna jest zabawa, gdy wypełniamy kontrakt praktykanta, tam również zostały wstawione śmieszne komentarze, które mają na celu rozbawić gracza. Jest możliwość odpowiadania w formie miłej i grzecznej lub wręcz odwrotnie, jednak te opcje dialogowe nie mają specjalnie wpływu na naszą rozgrywkę i nie wpływają na dalsze losy gry. Mamy jeszcze Bagnika przechrzczonego na Bagnisia, który swoim głosem i flegmą potrafi też rozbawić, choć samego Szymka mocno irytuje i to jest pocieszne, gdy Bagniś na zgodę szykuje swoją okropną błotną zupę.
Gdzie te zagadki się schowały?

Nie ma właściwie nad czym łamać głowy, choć rozmaitość zadań jest duża. Nie sprawią o­ne jednak kłopotu graczowi, bo choć użycie przedmiotów wymaga innego toku myślenia i jest ich całkiem sporo to każdy, kto zna poprzednie gry nie będzie miał kłopotu z ich rozwiązaniem. Będziemy mieli np. za zadanie wygonić ducha hippisa, pobawić się w chemika by stworzyć „szczególne perfumy” czy jako spirytysta ożywić zombie. Jednak wszystkie zagadki są łatwe i nie powinny nastręczać żadnych problemów. Typowo: bierzemy przedmiot, używamy go w odpowiednim momencie lub łączymy z innym, aby wykonać zadanie. Innowacją jest możliwość rzucania mocami, co urozmaica grę pod względem zadań. Żeby posłuchać wesołych komentarzy warto się nimi pobawić i rzucać je na różne przedmioty. Gdyby jednak zadania nastręczały kłopotów i młody gracz miał problem, w jakim miejscu użyć jakiegoś przedmiotu niezgodnie z jego naturalnym przeznaczeniem (sos tabasko jako super mieszanka wybuchowa do rozwalenia muru) czy wręcz logiką (bardzo w to wątpię) to mamy trzystopniowy system podpowiedzi. Dla początkujących graczy będzie to niewątpliwie dużym ułatwieniem. Choć w trakcie pisania solucji chciałam sprawdzić, jak działa system podpowiedzi i w dwóch czy trzech miejscach właściwie podpowiedzi nie było. To, co nam zaoferował „kapelusz” bardziej zamieszało niż ułatwiło rozwiązanie zagadki. Innowacją jest możliwość przejścia gry (w niektórych momentach) na kilka sposobów i warto zrobić zapis, aby je wszystkie zobaczyć. Koniecznie zaś trzeba obejrzeć zakończenie w różnych wariantach, bo jest, na co popatrzeć, czy może posłuchać.
Obrazek

Tradycji stało się zadość.

Tak jak wcześniej, tak i teraz mamy nawiązania do różnych produkcji branży rozrywkowej, najwięcej do filmów takich jak: Gwiezdne wojny, Władcy Pierścieni czy Piraci z Karaibów. Kapitan Szparka to wypisz wymaluj znany nam Kapitan Jack Sparrow. Postacie z filmów są tak charakterystyczne i przerysowane, że każdy gracz się połapie, z jakiego filmu pochodzą.
Szymek i dubbing.

Wszystkie postacie mają świetnie dobrane głosy i pasują do postaci, choć w przypadku Bagnisia jego piskliwy i jednocześnie flegmatyczny głos miał swój urok, ale zdecydowanie bardziej mi się podobał w trzeciej odsłonie tej serii, gdzie jego głos podkładał Henryk Gołębiewski, a Szymkowi głosu użyczył Maciej Stuhr. Bardzo to przykre, że nie ma polskiego dubbingu i kolejny raz dostajemy do ręki grę w wersji kinowej i zamiast skupić się na zabawie przyjdzie nam czytać przetłumaczony tekst. Niemniej głosy bohaterów nie drażnią i z pewnością umilają rozrywkę. Oprawa audio również nie budzi żadnych zastrzeżeń. Choć biorąc pod uwagę, jakie miejsca odwiedzamy, mogłaby być lepsza, gdy jesteśmy w kosmosie czy pod ziemią.
Dla kogo ta gra?

Zastanawiam się, do kogo jest skierowana ta gra. Z jednej strony, fabuła prosta jak budowa cepa, czasem infantylna, a sterowanie i trzystopniowa podpowiedź mogłaby sugerować, że to młodszy gracz powinien być jego odbiorcą. Zaś z drugiej strony pikantne teksty o zabarwieniu erotycznym, sceny również nie bardzo przeznaczone dla młodszych odbiorców, choćby kopniak w krocze Simona w wykonaniu Czerwonego Kapturka. Ironiczny teksty głównego bohatera sugerują, że gra powinna trafić do starszego gracza. Tak, więc zastanawiam się, kogo właściwie mieli na myśli twórcy Simona. Pewnie sami do końca nie mogli się zdecydować, więc dali nam grę o dziecinnej fabule z podpowiedziami dla dzieci, a tekstami dla starszych przygodomaniaków.
Obrazek

Czy warto zagrać?

Wszyscy, którzy znają poprzednie części tej serii specjalnie nie muszą być zachęcani, bo prędzej czy później i tak się zapoznają z tym tytułem choćby z ciekawości. Natomiast Wszyscy inni, którzy nie mieli przyjemności grać, choć w jedną z gier opowiadających o losach małoletniego czarodzieja (Są tacy??) Zapraszam do zapoznani się z tym tytułem. Po pierwsze, dlatego że choć humor mniej śmieszny nadal potrafi rozbawić. Po drugie, pod względem graficznym ta przygodówka przedstawia się bardzo ładnie. Po trzecie zaś tak oryginalne postacie i zakręcone zagadki warte są zobaczenia. Na koniec gry dostajemy jeszcze mały bonus w postaci filmiku pokazującego, co też obcy mówili we własnym języku i jakie mieli faktyczne zamiary wobec naszego głównego bohatera. Wystawić jeszcze trzeba końcową ocenę. Gra, choć ładniejsza graficznie nie wnosi nic nowego zaczyna się całkiem po prostu starzeć, choć trzeba przyznać, że ładnie, dlatego otrzyma ode mnie mocną 7/10.
Zalety:
- zakręcone, choć proste zadania
- bardzo fajne postacie i nawiązania do różnych filmów
- ładna grafika
- animacja postaci
- humor znany z tej serii, (choć mocno zubożał)
- przejście gry na kilka sposobów
- grywalna druga postać (bardzo krótko, ale zawsze jest jakieś urozmaicenie)

Wady

- krótka
- brak polskiego dubbingu
- czasem zbyt ostre podteksty
- wydana w Polsce ponad rok po światowej premierze.

Wróć do „Simon the sorcerer 5: kto nawiąże kontakt?”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość