Simon the sorcerer 3D - recenzja

Awatar użytkownika
Urszula
Administrator
Posty: 9391
Rejestracja: 31 grudnia 2011, 12:05
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował(a): 84 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 109 razy
Płeć: Kobieta

Simon the sorcerer 3D - recenzja

Postautor: Urszula » 24 stycznia 2012, 15:04

autorka: Urszula


Obrazek


Jak do tej pory powstało pięć gier opowiadających o przygodach małoletniego czarodzieja o imieniu Simon czy bardziej swojsko – Szymek.


Chcę podzielić się wrażeniami z trzeciej odsłony serii, najbardziej skrytykowanej i chyba najbardziej niedocenianej przygodówki.

Trochę historii

Twórcą dwóch pierwszych części jest firma Adventure Soft. Powołany przez nią do życia złośliwy i bezczelny nastolatek, który całkiem przez przypadek stał się czarodziejem, podbił serca fanów gier przygodowych. Szybko więc zabrano się za jej kolejną, trzecią odsłonę. Jednak problemy finansowe firmy spowodowały, że gra została odłożona na półkę na dwa lata. Czy rzeczywiście taki był powód? Czy może był nim fakt, że zaczynała się moda na gry robione w 3D? Jak było naprawdę, nie wiem, ale faktem jest, że po jakimś czasie firma Hasbro zdecydowała się grę wydać w nowej „pięknej szacie graficznej”. Postanowiono naszego Szymka wepchnąć w trzeci wymiar i dopiero wtedy wypuścić na rynek. Tutaj popełniono wielki błąd, wykonując nieudaną operację plastyczną i szpecąc, a nie upiększając grę. Efekt, jaki jest, każdy widzi. Czytałam, że w sieci można znaleźć screeny pokazujące Szymka przed tym zabiegiem i według opinii był z niego całkiem przystojny chłopak. Niestety, chirurgowi plastykowi omsknęła się rączka i wyszło to, co wyszło.
Podobno nie grafika jest najważniejsza

Pytając każdego miłośnika przygodówek, co dla niego jest najważniejsze w grze, słyszymy przeważnie: fabuła, zagadki, klimat, a dopiero gdzieś w dalszej kolejności mówi się o grafice. Dlaczego więc najwięcej dyskusji, jeśli chodzi o Szymka 3D, wzbudza tak mało ważna dla graczy szata graficzna? Może dlatego, że jest wyjątkowo brzydka. Postacie składają się z kwadratów i prostokątów i wyglądają mało zachęcająco. Lokacje przedstawiają się zdecydowanie lepiej, choć i o­ne nie grzeszą urodą. Mało tego, niektóre (np. bagna) są tak ciemne, że trudno zobaczyć lianę, po której trzeba wdrapać się na półkę skalną. I choć można się do tego z czasem przyzwyczaić, to szpetota gry zdecydowanie potrafi do niej zrazić. Obraz w niskiej rozdzielczości z brzydkimi postaciami poskładanymi z kwadratów jest minusem tej przygodówki. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że została o­na wydana w 2003 roku i jej szata graficzna jest po prostu przestarzała. Jednak i tak bardziej uciążliwe i mocno przeszkadzające w graniu jest sterowanie i ruch kamery. Co mam na myśli? Otóż często zdarza się tak, że Szymek znika z pola widzenia, by po chwili pojawić się z nosem przyklejonym do ściany. Wykonywanie elementów zręcznościowych, gdy nie widzimy bohatera, którym sterujemy, jest naprawdę trudne. Już na samym początku gry trzeba uciekać przed toczącym się głazem, ale jak tego dokonać, gdy: po pierwsze – w najważniejszym momencie postać znika z monitora, a po drugie – przejście po lewej stronie, gdzie Szymek ma się schować, jest praktycznie niewidoczne. Był to pierwszy moment, w którym chciałam odinstalować grę, gdy - próbując enty raz uciec przed głazem - w kółko ginęłam i całą zabawę trzeba było zaczynać od początku. Wprawdzie twórcy dobrze zdawali sobie sprawę, że nie będzie to łatwe do wykonania, toteż gra automatycznie przywraca nas do momentu, gdy zaczyna się zabawa z głazem. Niemniej takich sytuacji mamy w grze wiele. Reasumując, gra wydana w 2003 roku ma archaiczną i brzydką grafikę i choć nie najważniejsza kłuje w oczy.
Obrazek


Fabuła, jak o­na się przedstawia?

Przygodę rozpoczynamy dokładnie tam, gdzie kończy się część druga. Jeśli jest jakiś przygodomaniak, który nie zna tej serii (bardzo w to wątpię), to przypomnę, że cielesną powłokę Szymka zabrał sobie jego wielki wróg, zły czarownik o imieniu Sordid. W części trzeciej Sordid opuszcza ciało naszego głównego bohatera, ponieważ jego wierny sługa stworzył mu całkiem nowe „zgrabne i eleganckie ciałko”, tym samym dając przyjaciołom Szymka możliwość wskrzeszenia go i ponownego wysłania w misję ratowania świata. Po przeniesieniu bohatera do Świątyni Odrodzenia gracz przejmuje nad nim kontrolę. Ponieważ powrót do żywych jeszcze całkowicie nie nastąpił, trzeba troszkę czasu i zadań do wykonania, aby Szymek odzyskał pełnię sił. Fabuła gry przedstawia się całkiem interesująco i tak jak w poprzednich częściach pozytywny bohater, czyli gracz, ma przeciwstawić się złu, które pod postacią Sordida gnębi cały magiczny świat.W początkach gry towarzyszy nam wróżka – mała, grubiutka i ze skrzydełkami, która udziela wskazówek, jak mamy wykonać daną czynność, w związku z nowym sterowaniem. Mamy więc w jej postaci instrukcję obsługi gry, która byłaby zdecydowanie lepsza, gdyby można było zbyt długie wypowiedzi tejże damy troszkę przyspieszyć lub czasem całkiem pominąć.
Sterowanie z klawiatury – i po co to komu?

Pierwotny plan gry był opracowywany dla 2D, po czym tytuł został wciśnięty w 3D, a więc trzeba było dorzucić elementy zręcznościowe, aby to wszystko pogodzić i wprowadzić jakąś spójność. Nie byłoby to takie uciążliwe (choć ja takich momentów nie lubię), gdyby można było wspomóc się myszką. Niestety, sterowanie z klawiatury, gdy liczy się czas, a Szymek na klawisze ruchu, a szczególnie na zmianę kierunku, reaguje jak spłoszony żółw, jest jednym z trudniejszych elementów tej gry. Nie wiem, ile razy próbowałam zestrzelić kaczki w wesołym miasteczku. Gdyby nie pomoc dobrej duszy, to moja przygoda z Szymkiem zakończyłaby się w tym momencie. Kolejnym problemem jest wykonanie jakieś czynności – ot, choćby otwarcie drzwi. Bohater podchodzi do nich i może sobie chodzić wzdłuż nich, a i tak nie ma możliwości ich otwarcia, dopóki nie ustawimy go pod odpowiednim kątem, co postać sygnalizuje opuszczeniem głowy. Przypomina mi się sterowanie w AD 2044. Tam również był problem ze znalezieniem przedmiotu, bo widoczny był o­n dopiero po odpowiednim ustawieniu się. Używanie rzeczy w ekwipunku, przywoływanie menu gry, by ją zapisać, to zabawa w walenie w klawisze, które nie zawsze chcą reagować zgodnie z naszym życzeniem. To kolejny minus tej przygodówki.
Obrazek


Niedoceniony Szymek i zawarty w nim humor

Ponarzekałam na grafikę i sterowanie, czas napisać coś pozytywnego, jeśli gra posiada w ogóle jakieś zalety.

Otóż posiada, a są nimi humor i zagadki. Uważam, że humor w tej części jest najlepszy, choć jeszcze nie miałam przyjemności grać w piątą odsłonę serii. Szymek jest aż do bólu złośliwy i wredny, zresztą nie tylko o­n, ale wiele innych postaci występujących w grze również. Prześcigają się o­ne w uszczypliwościach, nie ma ani jednego dialogu, w którym nie byłoby jakiegoś przytyku czy ironicznego komentarza. Gra jest tak naszpikowana gagami, że byłoby wielkim błędem próbować pomijać teksty. Jest to chyba jedyna gra, która wzbudza we mnie tak skrajne uczucia. Z jednej strony wściekłość na sterowanie i zręcznościówki, z drugiej zaś wybuchy śmiechu, gdy słucha się, co też ma do powiedzenia Maciej Stuhr, użyczający głosu Szymkowi.

Charakter nasz bohater ma bardzo wredny, a język ostry jak brzytwa. Podobno rodzimi tłumacze troszkę Szymka utemperowali i oryginalna wersja jest jeszcze bardziej złośliwa. Jeśli to prawda, to wręcz trudno to sobie wyobrazić. Trzeci Szymek bije wszystkie części na głowę pod względem humoru i docinków. Mamy w grze również polskie akcenty i żarty i choćby po to, by wysłuchać tych dialogów, warto się troszkę pomęczyć z grą. Pewnie z czasem obraz Szymka zamaże się w mojej pamięci, ale humor będę wspominać jeszcze długo.

Muzyka i odgłosy

Oprawa audio jak i odgłosy towarzyszące rozgrywce nie są ani złe, ani wybitne i specjalnie nie ma się co ich czepiać. Nie ma też za co ich chwalić, więc na ten temat rozpisywać się nie będę.

To, co najważniejsze, czyli zagadki

Pomijam elementy zręcznościowe, których w grze jest niemało, co w połączeniu z bardzo rozbudowanymi lokacjami i kłopotami ze sterowaniem znacznie wydłuża rozgrywkę. Dochodzą do tego jeszcze zagadki czysto przygodowe, których jest również całkiem sporo. Mamy typowe zbieranie przedmiotów, których w odpowiednim momencie musimy użyć, lub w połączeniu z innymi stworzyć narzędzie niezbędne do wykonania jakiegoś zadania czy rozwiązania zagadki. Szczytem pomysłowości jest to z wyzwań, kiedy trzeba otworzyć napęd CD. Więcej o nim nie powiem, bo a nuż ktoś zechce zagrać, zachęcony moja recenzją, i popsuję mu zabawę. Choć z drugiej strony w sieci można znaleźć tak wiele informacji na ten temat, że zanim zagrałam w Szymka 3D, to już wiedziałam o tym, co nam przygotowali producenci. Pewnie niewielu wpadło samodzielnie na rozwiązanie tego zadania. Natomiast bardzo zniesmaczyła mnie zagadka z kluczem wyciąganym z brzucha smoka, bynajmniej nie przy pomocy laparoskopii czy przez gardło. Podsumowując – zagadek w grze jest dużo i trzeba czasem pogłówkować. Choć ostania, odbywająca się we wnętrzu komputera, wymaga właściwie jedynie zręcznych palców i dobrego wzroku, by w ciemnościach nie zgubić drogi.

Całe szczęście, że jest mapa, pelikan i budki telefoniczne

Gdy w końcu nasz bohater opuszcza progi Świątyni Odrodzenia i wyrusza w świat z kolejną misją ratowniczą, gracz dostaje do ręki mapę i umieszczone na niej budki telefoniczne, pełniące funkcję teleportów. Całe szczęście, bo przy tak rozbudowanych lokacjach przejście z jednego końca na drugi zajęłoby bardzo dużo czasu, wydłużając i tak dość długą grę, a Szymek zgubiłby się gdzieś w gąszczu pól i łąk albo padłby z wyczerpania. W kolejnym rozdziale dostajemy również pelikana czy jakieś inne ptaszysko, które całkiem swobodnie dźwiga naszego bohatera na plecach i przenosi go w odpowiednio oznaczone punkty na mapie. Wprawdzie mogłoby być bardziej chętne do współpracy i lądować wszędzie, gdzie chcemy, ale i tak jest pomocne. Mamy więc pewne ułatwienie w grze i nie musimy się zbyt dużo nabiegać. Szymek dostał jeszcze jedno narzędzie, w postaci bardzo szybkiego przemieszczania się, za sprawą przycisku Caps Lock.

Obrazek


Trudna sprawa, jak ocenić grę

Wystawienie końcowej oceny jest wyjątkowo trudne, ponieważ z jednej strony gra została bardzo popsuta przez grafików, a jednocześnie zawiera niepowtarzalny humor w ogromnej dawce i zagadki na bardzo przyzwoitym poziomie w ilościach również zadowalających. W pierwszym momencie, gdy ukończyłam tę grę, miałam ochotę dać jej zaledwie 3 punkty. Musiałam się z nią przespać i przemyśleć moje wrażenia, bo niewątpliwie tytuł ten ma również wiele zalet. Pewnie i tak przeciwnicy tej przygodówki stwierdzą, że moja ocena jest za wysoka, natomiast jej zwolennicy, że za niska. Ja, choć w ankiecie na forum dałam grze 6 punktów, teraz dołożę jej jeszcze jeden i w rezultacie gra ma ode mnie 7/10.
Zalety:
+ humor, humor, humor
+ zagadki
+ świetny dubbing
+ fabuła
+ długość gry.

Wady:
- strasznie szpetna grafika
- animacja postaci
- ruch kamery
- sterowanie
- elementy zręcznościowe (jak dla mnie – samodzielne nie do przejścia)

Wróć do „Simon the sorcerer 3D: Szymek czarodziej”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość