Sherlock Holmes kontra Arsene Lupin - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2605
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 54 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 33 razy
Płeć: Mężczyzna

Sherlock Holmes kontra Arsene Lupin - recenzja

Postautor: Adam_OK » 28 października 2013, 13:57

Obrazek

Sherlock Holmes i Arsene Lupin to dwie bardzo znane postacie. Łączy je bardzo wysoki iloraz inteligencji oraz fakt, że obaj są prawdziwymi dżentelmenami. Z drugiej strony jeszcze więcej ich dzieli – pierwszy z nich jest Anglikiem, a drugi Francuzem, a nie od dziś wiadomo, że przedstawiciele obu nacji (delikatnie mówiąc) za sobą nie przepadają. Druga różnica polega na wykonywanym przez nich zawodzie – jeden jest słynnym detektywem, który potrafi rozwiązać każdą zagadkę, a drugi to równie znany złodziej, dla którego nie ma rzeczy, której nie można ukraść. Ciekawi Was co by było, gdyby obaj stanęli naprzeciw siebie? Zagrajcie w opisywaną tu grę, a sami się dowiecie.

Cała historia zaczyna się od listu napisanego przez Lupina do Holmesa. Informuje on w nim, że w ciągu pięciu nocy zamierza zdobyć pięć cennych przedmiotów. Są to rzeczy, z których Anglia jest dumna, które są jej symbolami. W ten sposób Francuz zamierza upokorzyć sąsiadów z drugiej strony Kanału La Manche, ale chce dać szansę Anglikom na obronę swego honoru. Z tego to powodu poinformował o całym planie detektywa i zamierza dawać mu wskazówki co do następnych celów. W końcu czymże byłby sukces, gdyby nie został on odniesiony nad godnym siebie rywalem? Holmes podejmuje wyzwanie i stara się uprzedzić ruch rywala. Podążając za nim zwiedzimy dziewiętnastowieczny Londyn wzdłuż i wszerz – od Baker Street przez Tower do Muzeum Brytyjskiego. Lokacje są dosyć rozległe, a ponieważ w każdej z nich jest sporo do wykonania, więc gra zapewnia rozrywkę przez co najmniej kilkanaście godzin. Jest to całkiem ciekawa rozrywka, ale fabuła gry ma pewną poważną wadę. Chodzi o to, że cała historia jest dosyć przewidywalna (oczywiście mówię tu o jej głównych założeniach). Dla osoby średnio inteligentnej nie będzie stanowić problemu domyślenie się takich rzeczy jak to, kto przez większość czasu będzie miał przewagę, czy Lupinowi uda się ukraść dany artefakt, a nawet jaki będzie ostateczny wynik rozgrywki. Mnie się to udało w znacznym stopniu, przez co po raz pierwszy od dawien dawna zakończenie nie zawierało absolutnie nic, co by mnie zaskoczyło. Trochę szkoda, choć mimo tego nie żałuję, że zakupiłem ten tytuł.

Obrazek

Jak przystało na porządną sprawę kryminalną mamy tu całą masę zagadek. Najczęściej są to różne wskazówki w postaci wierszy, które trzeba właściwie rozszyfrować. A do tego łamigłówki takie jak rozszyfrowywanie babilońskiego pisma klinowego, szukanie fałszywej monety z podobizną jednego z władców Anglii czy też różnego kalibru „zabawy” z obrazami. Jest tego naprawdę dużo, można powiedzieć że ilość takich łamigłówek jest porównywalna z Mystem. Narzekać nie można również na ich poziom – jedne są stosunkowo łatwe i zajmują pięć, góra dziesięć minut, nad innymi trzeba się dłużej zastanowić. Są również quizy analogiczne do tych z poprzedniej części cyklu. Do tego dochodzą oczywiście zagadki „przedmiotowe”, których również jest niemało. Jak widać, miłośnicy rozrywki dla szarych komórek znajdą jej w tej produkcji coś dla siebie.

Czy można to samo powiedzieć w stosunku do oprawy graficznej? W końcu nie od dziś wiadomo, że przygodówki nie należą do najpiękniejszych gier na świecie. Tak samo jest i tutaj, ale nie można też stwierdzić, że to co widać odrzuca od monitora. Widać poprawę w stosunku do poprzednika, szczególnie jeśli chodzi o wygląd lokacji. Część z nich jest praktycznie kalką z poprzednika, szczególnie Baker Street i okolice. Nie ma też już takich sytuacji, jak ostatnio z wodą, która raz była, raz nie, a raz było niewiadomo co. Jeśli zaś chodzi o postacie, to ani Sherlock, ani doktor Watson nie zmienili się zbytnio w stosunku do „Przebudzenia”. Poprawiono nieco ich animacje, dzięki czemu teraz są one bardziej realistyczne. Gdy do tego dodamy bardzo ładne nocne widoki, to można z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że grafika to mocny punkt tego tytułu. Zresztą, jeśli ktoś mi nie wierzy, niech popatrzy sobie na obrazki.

Jeśli chodzi o stronę muzyczno – dźwiękowo to jest poprawnie, ale bez zachwytów. Co do dźwięków otoczenia, to wykonano je naprawdę dobrze, szczególnie spodobały mi się tutaj głosy ptaków w Tower. Jeśli chodzi o muzyczkę – w czasie gry przygrywa coś w tle, ale to co słyszymy prezentuje poziom średni – można posłuchać, ale jeśli nie zwróci się na nią uwagi, to niewiele się straci. Co do głosów postaci – po pierwsze są one oryginalne, więc ci, co nie lubią polskiego dubbingu mogą odetchnąć z ulgą. Po drugie brzmią one dobrze, gdyż są dobrze dopasowane do poszczególnych osób.

Obrazek

Teraz kilka słów o sterowaniu. Naszym detektywem (czasem też doktorkiem) chodzimy za pomocą klawiatury, a wszelkie czynności takie jak oglądanie przedmiotów i ich używanie wykonujemy myszą. Interfejs gry jest więc stosunkowo prosty do opanowania, choć na początku zapominałem, że „gryzoń” nie służy do poruszania się. Sporym ułatwieniem jest za to mapa poszczególnych lokacji. Dzięki niej, chcąc dostać się z jednego końca planszy na drugi nie trzeba biec dziesięć minut, ale wystarczy otworzyć mapę i kliknąć w punkt docelowy. Oszczędza to sporo czasu i nieco nerwów. Większych problemów technicznych gra mi nie przysporzyła, choć czasem po zwinięciu jej na pasek kończyło się to zwisem systemu. Innych trudności nie odnotowałem.

Na koniec, tradycyjnie, krótka opinia o polonizacji. Według mnie, jest całkiem dobrze, zarówno pod względem ortograficznym, jak i stylistycznym. Zarzucić nie mogę nic też czcionce – jest czytelna, ma właściwy rozmiar, a miejscami jest również ozdobna.

Jak widać, najnowszy Sherlock jest pozycją, którą powinien zainteresować się miłośnik gatunku. Ma on sporo zalet, a te szerzej omówione w tym tekście nie są jedynymi. Mam tu na myśli również niewielkie nawiązania do wcześniejszych przygód Holmesa, co ja bardzo lubię, bo jestem nieco sentymentalny. A wady? Niby jest tylko jedna, ale dosyć istotna. Na pewno przez nią gra nie jest tak dobra, jak być mogła, ale i pomimo niej nie można powiedzieć, że kupno tej produkcji jest stratą pieniędzy. Jeśli więc jeszcze nie znacie najnowszych przygód Sherlocka, to zachęcam wszystkich do zapoznania się z nimi.


OCENA GRY: 8/10

ZALETY:

+ ilość i jakość zagadek
+ oprawa audio – wizualna
+ sterowanie
+ polonizacja
+ kilka nawiązań do przeszłości

WADY:

- przewidywalna fabuła

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Wróć do „Sherlock Holmes kontra Arsene Lupin”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość