Sherlock Holmes: tajemnica srebrnego kolczyka - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2577
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 50 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 33 razy
Płeć: Mężczyzna

Sherlock Holmes: tajemnica srebrnego kolczyka - recenzja

Postautor: Adam_OK » 28 października 2013, 13:50

Obrazek

Agatha Christie i Artur Conan Doyle. Co ich łączy? Bardzo wiele, a najważniejszą cechą wspólną obu tych postaci jest to, że oboje byli pisarzami i oboje stworzyli dwie postacie, które zna dziś cały świat. Są nimi dwaj detektywi Hercules Poirot i Sherlock Holmes. Obaj są bohaterami nie tylko serii książek, ale także wielu filmów i gier. O jednej z nich, w której wcielimy się w Holmesa, opowiada gra Tajemnica Srebrnego Kolczyka i o niej będzie ten tekst.
14 października 1897 roku nasz bohater, razem ze swoim nieodłącznym towarzyszem doktorem Watsonem udają się do posiadłości Sherringford Hall, gdzie ma odbyć się przyjęcie urodzinowe córki gospodarza, sir Marcusa Bromsby’ego, panny Lawinii. Nim przyjęcie się rozpoczęło Sherlock wykorzystując dedukcję opowiada Watsonowi kim jest gospodarz i jego goście. Po tej pouczającej lekcji rozpoczyna się przemowa sir Marcusa, ale nie dane mu będzie jej dokończenie, bo pada strzał. Tylko jeden, ale za to zabójczo skuteczny. W tym momencie wszyscy odwracają się w kierunku, z którego strzelano i widzą dymiącą broń w ręku... panny Lawinii. Od tej chwili przejmujemy kontrole nad Holmesem i wkraczamy do akcji.

Obrazek

Nasze zadanie jest oczywiste: udowodnić niewinność panny Lawinii i znaleźć prawdziwego mordercę. Droga wiodąca do tego celu jest dość długa i ma wiele zakrętów. Wskazówek i śladów szukać będziemy nie tylko we wspomnianej wcześniej posiadłości, ale także w cementowni pana Bromsby’ego, w domu jego adwokata czy w pobliskim opactwie, a wszystko to wykonamy w ciągu pięciu rozdziałów gry, z których każdy opisuje jeden dzień śledztwa. Śledztwo to nie tylko szukanie dowodów rzeczowych, ale przede wszystkim przesłuchiwanie świadków. Tego elementu nie mogło zabraknąć w grze, można powiedzieć, że stanowi jeden z ważniejszych składników gry. Sprawia to, że gra jest dość statyczna, więc jeśli ktoś preferuje zawrotne tempo akcji, powinien trzymać się od SH:TSK z daleka. Tym, którym to nie przeszkadza powiem, że w naszej pracy pomocne będą lupa, miarka i probówka (Holmes dysponuje nimi od początku gry), będziemy korzystać też z domowego laboratorium Sherlocka w celu przeanalizowania zdobytych dowodów. Na koniec każdego dnia zostajemy poddani próbie w postaci qiuzu, w którym musimy poprawnie odpowiedzieć na pytania dotyczące śledztwa i uzasadnić swoje zdanie.

Obrazek

Qiuzy to jedne z zadań „na myślenie” które przyjdzie nam rozwiązać podczas gry. Inne są całkiem ciekawe (jak choćby ułożenie magicznego kwadratu czy złamanie kodu do sejfu Bromsby’ego), ale jest ich stosunkowo niewiele i nie wymagają one od gracza gwałtownej „burzy mózgów”. Jakby tego było mało twórcy uraczyli nas jeszcze trzema zadaniami, w których bardziej niż jasny umysł przydaje się refleks. Osobiście nie przepadam za elementami zręcznościowymi w przygodówkach, dlatego ich obecność obniża końcową ocenę gry. Ogólnie tan ważny element, moim zdaniem, pozostał trochę niedopracowany, co jest dziwne. Krótko mówiąc jest przeciętnie, mogło być dużo lepiej.

Obrazek

Przejdźmy teraz do kwestii technicznych, czyli jak się w najnowszego Sherlocka gra. Otóż gra się całkiem przyjemnie, a to za sprawą kilku czynników m.in. interfejsu. Podobny był w grze „Podróż do wnętrza Ziemi”, ale dla potrzeb Sherlocka został ulepszony, dzięki czemu nie ma problemów ze zbieraniem przedmiotów i poruszaniem sterowaną postacią(miłym akcentem jest fakt, że czasem przejmujemy kontrolę nad doktorem Watsonem, ale niestety to gra, a nie my decyduje kiedy to się dzieje). Postacie występujące w grze są w pełni trójwymiarowe i wyglądają całkiem dobrze na tle równie dobrze wykonanych lokacji (oczywiście jak na przygodówkę). Nie będę też rozpisywał się o jakości filmików, bo są podobnej jakości jak grafika, jako ciekawostkę powiem tylko, że są dość długie( zwłaszcza outro, tak długiego nie widziałem w żadnej innej grze). O oprawie dźwiękowej również złego słowa powiedzieć nie można, podobnie jak i o muzyce(której nie ma za wiele, ale ta co jest, jest wysokich lotów), więc te kwestie też potraktuję skrótowo.

Na koniec opowiem nieco o polonizacji gry. Jest to (modna ostatnio) lokalizacja kinowa, więc przetłumaczono tylko napisy. Z tego zadania polski wydawca wywiązał się bez zarzutu, podczas gry nie dostrzegłem jakiś poważnych błędów (a drobnych było na tyle mało, że ich nie pamiętam). Do gry dołączono też krótką, ale treściwą instrukcję, a następnie całośc włożono do pudełka DVD. Cały zestaw wygląda ładnie i warty jest swojej ceny (niezbyt wysokiej zresztą).
Podsumowując powiem, że SH:TSK jest dobrą grą, ale na pewno nie dla każdego miłośnika przygodówek. Jeśli lubisz kryminały, Sherlocka to jest to gra dla ciebie i nie wahaj się jej kupić, zwłaszcza, że kosztuje niecałe dwie dychy.


PODSUMOWANIE:

OCENA:7/10

ZALETY:

+fabuła
+polonizacja
+grafika i dźwięk
+muzyka

WADY:

- elementy zręcznościowe
- za mało zagadek
- przydługie zakończenie gry

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Wróć do „Sherlock Holmes: tajemnica srebrnego kolczyka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość