King's quest II: romancing the throne - recenzja

Awatar użytkownika
vaapku
Administrator
Posty: 882
Rejestracja: 04 stycznia 2012, 08:56
Lokalizacja: Resovia
Podziękował(a): 17 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 9 razy
Płeć: Kobieta

King's quest II: romancing the throne - recenzja

Postautor: vaapku » 29 marca 2012, 11:06

Obrazek

Była sobie raz królewna, pokochała grajka... Nie, nie, to nie jest fabuła recenzowanej gry. Po prostu siedzę i siedzę i żadną miarą nie potrafię napisać sensownego początku. Tak naprawdę problem polega na tym, że zamiast pisać cały tekst od nowa, mogłabym wprowadzić niewielkie zmiany w recenzji pierwszej części serii King's quest, oszczędzając sobie tym samym roboty. Ale ponieważ jestem pracowitą (hihi) dziewczynką, opiszę wszystko punkt po punkcie.

Dla kobiety przepłynie ocean i pokona lęk wysokości

Fabuła przedstawia się następująco: niejaki Graham, który został niedawno następcą tronu w Daventry, wpadł na genialny pomysł ożenienia się. W magicznym lustrze ujrzał przecudnej urody dziewczę, które, jak się okazało, zostało uwięzione w wieży. Nasz bohater wyrusza zatem, by odnaleźć i uratować piękną Valanice. Jak można się było spodziewać, będą na niego czyhać liczne niebezpieczeństwa. Aby dotrzeć do ukochanej, będzie musiał otworzyć trzy pary drzwi; klucze do nich są starannie ukryte. Graham zanurzy się w odmętach oceanu, by spotkać się z Neptunem; użyje latającego dywanu, by dolecieć na szczyt wysokiej góry, gdzie drogę zastąpi mu zaczarowany wąż; wreszcie przyjdzie mu zakraść się do siedziby samego Draculi. Czego się nie robi dla miłości...

Podobnie jak w poprzedniej części serii, tak i tutaj znajdziemy wiele nawiązań do znanych bajek. W trakcie rozgrywki przyjdzie nam pomóc Czerwonemu Kapturkowi, spotkać się z syreną, będzie też okazja wypowiedzieć trzy życzenia.

Warto także wspomnieć o małej niespodziance, przygotowanej przez twórców - uważny, zaglądający do każdej dziury gracz będzie mieć okazję zobaczyć zapowiedź innej gry od Sierry. Więcej nie powiem, kto zechce, sam zobaczy.


[/b]
Cóż ja mogę powiedzieć o tej nieszczęsnej muzyce... Najlepiej od razu ją wyłączyć. No chyba, że ktoś ma skłonności masochistyczne, to proszę bardzo, niech słucha. Grafika również nie powala na kolana, ale będę się upierać, że można się do niej przyzwyczaić. Nie jest pięknie, ale najważniejsze, że każdy bez problemu rozpozna, obok czego przechodzi.

Zaprzyjaźnij się ze swoją klawiaturą


Sterowanie bohaterem odbywa się za pomocą strzałek. Twórcy poszli po rozum do głowy i dali graczom do wyboru aż cztery stopnie prędkości gry. Obok dwóch najwolniejszych (Graham powłóczy nogami) i jednej bardzo szybkiej (Graham rączym kłusem zapiernicza po okolicy, wpadając co chwila na jakąś przeszkodę) mamy teraz tempo optymalne (Graham IDZIE).

Komendy oczywiście wpisujemy za pomocą klawiatury. Wbrew pozorom nie jest to jakimś szczególnym utrudnieniem, o ile tylko zna się język angielski (tudzież jakiś inny, nie wiem jakie są dostępne wersje językowe). Najlepiej jest oczywiście przyjrzeć się dokładnie każdemu krzaczkowi, ale jeśli wpiszemy komendę 'look', otrzymamy małą wskazówkę, na co warto zwrócić uwagę w danej lokacji.

Ile masz w sobie cierpliwości, graczu?

Podobnie jak w pierwszej części, tak i tutaj nasz bohater będzie mieć wiele 'okazji', by zginąć śmiercią nagłą a tragiczną. Zły wilk czyha na nas w domku babci, niedaleko brzegu oceanu pałęta się wiedźma Hagatha, a w okolicy sklepu ze starociami spaceruje sobie zły czarodziej. Na dodatek dzielny Graham potrafi spaść z każdych schodów, a i drabina może okazać się niebezpieczna. Muszę jednak stwierdzić, że jakby rzadziej zdarzało mi się ginąć, chyba mimo wszystko druga część jest pod tym względem łatwiejsza od jedynki.


W obu częściach natknąć się można na skrzata kleptomana, o ile jednak w KQ 1 nie można było odzyskać skradzionych rzeczy, przez co trzeba było powtarzać fragment gry, to w dwójce wystarczyło zakraść się do domku skrzata, by zabrać co swoje.
Zagadek brak

W grze ograniczamy się do używania we właściwych miejscach posiadanych przedmiotów. Nie ma żadnych puzzli, łamigłówek. Po głębszym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że to dobrze - kolejna zagadka w stylu "jestem starym gnomem z bajki, o której w życiu nie słyszałaś, jak mam na imię?" raczej by mnie nie zachwyciła.

Dodam jeszcze, że w KQ 2 niemalże z nikim nie rozmawiamy (w każdym razie są to rozmowy baaaardzo krótkie), co jak najbardziej mi odpowiada - nie lubię "przegadanych" przygodówek.

Podobnie jak w recenzji części pierwszej, tak i tutaj wystawię dwie oceny. Obiektywnie patrząc, gra nie zasługuje na więcej niż 4 punkty. Czas działa na jej niekorzyść - brzydka grafika, porażające piski w charakterze oprawy muzycznej, do tego dochodzi brak zagadek i sporo okazji do zgonu. Ja jednak z uporem maniaka będę twierdzić, że warto zagrać - choćby po to, by zobaczyć, jak zmienił się nasz ulubiony gatunek. Nie żałuję czasu, który spędziłam przy tym programie, podobał mi się ten brzydki świat, polubiłam łamagowatego Grahama i nawet lekko się wzruszyłam podczas sceny końcowej :D Moja zupełnie subiektywna ocena to 8/10.


Zalety:
-nawiązania do bajek i baśni,
-bohater, gotów przejść świat wzdłuż i wszerz by odnaleźć ukochaną,
-okazja do zobaczenia, jak dawniej wyglądały przygodówki,
-nareszcie gra, w której nie trzeba prowadzić długaśnych rozmów z każdą napotkaną osobą.

Wady:
-grafika - blee (ale można przywyknąć),
-muzyka - jeszcze większe blee (ale można wyłączyć),
-można zginąć (też mi problem),
-zręcznościówki (a we współczesnych grach ich nie ma?),
-brak zagadek (zagadką dla mnie jest, dlaczego zdaniem twórców kostka cukru działa odstraszająco na duchy).
Tego jeszcze nie grali.
vaapku(at)przygodomania(kropa)pl

Wróć do „King's quest II: romancing the throne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość