Larry 7: miłość na fali - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2581
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 51 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 33 razy
Płeć: Mężczyzna

Larry 7: miłość na fali - recenzja

Postautor: Adam_OK » 07 lipca 2013, 16:55

Obrazek

Jest wiele gatunków sztuki, ale dla każdego mężczyzny (no prawie, są wyjątki ;) ) najważniejszym jej rodzajem jest sztuka uwodzenia kobiet. I co ciekawe nie trzeba wcale wyglądać jak Brad Pitt aby być w niej mistrzem. Dowodzi tego choćby przykład Larry’ego Laffera, bohatera serii gier komputerowych. O jednej z nich, opatrzonej numerkiem 7 wam opowiem.

Na pierwszy rzut oka Larry nie jest wcale atrakcyjny i zapewne wiele kobiet widząc go na ulicy odwróciłoby się w przeciwnym kierunku i nic dziwnego. Trudno wymagać, aby na jego widok kobiety piszczały z radości, skoro Larry jest niemłody, niski, łysy, ma nieźle ukształtowany „miesień piwny” i nie ma wielomilionowego konta w banku. Niemniej pomimo tego, jak sobie upatrzy jakąś laleczkę, to zrobi wszystko, aby ja zdobyć. Nawet jeśli nie zrobi dobrego pierwszego wrażenie, to on się nie poddaje i uparcie dąży do celu. Tak było we wszystkich częściach serii gier i tak jest też w części siódmej (a faktycznie to szóstej, bo część czwarta „zaginęła w akcji”). Jej początek jest bardzo obiecujący, bo Larry spędza upojną noc właśnie z taką wspomnianą wyżej laleczką. Sprawa się komplikuje, gdy nasz bohater przykuty kajdankami do łóżka (nie będę wam mówił czemu został przykuty, bo sami się pewnie tego domyślacie) zostaje pozbawiony wszystkiego oprócz bielizny przez tę lalę. Jakby tego było mało w hotelowym pokoju, gdzie miało miejsce to całe zdarzenie, wybuch pożar a Larry zostaje sam. No cóż, jakoś trzeba sobie radzić i po bardzo efektownym locie z 40 piętra nasz macho ląduję na kaktusie ;) Jako pamiątkę tego zdarzenia Larry z hotelowego pokoju zabiera bilet na rejs luksusowym promem. Niewiele się namyślając pakuje walizki i wybiera się w podróż. Chyba nie muszę dodawać, że na tym statku razem z Larrym płynąć będzie wiele pięknych kobiet, włącznie z Panią Kapitan Kasią.Nie muszę też chyba dodawać, co Larry będzie robił podczas rejsu i co będzie chciał osiągnąć (spokojnie, wyniki jego działań nie zostały ocenzurowane). Na jego szczęście na tym promie podczas każdego rejsu są organizowane zawody o Puchar Zdobywców Pani Kapitan (chyba się domyślacie, co można w nim wygrać ;) )No to do dzieła!

Obrazek

W tym momencie tak naprawdę gra się rozpoczyna (choć ucieczką z płonącego pokoju też kieruje gracz) Nim jednak przystąpimy do rywalizacji w siedmiu konkurencjach takich jak gotowanie, rzucanie do celu z zamkniętymi oczami czy Mistrz Miłości 2000 musimy się rozejrzeć po statku i zajrzeć do naszej kajuty. Hmmm, chyba coś tu nie gra, gdyż choć ma ona numer 0, to jej standard przypomina „pokoje” oznaczone numerem 00 i to te z podrzędnych hoteli. Na szczęście dużo czasu spędzać w niej nie będziemy, gdyż to my musimy „zapolować” (na tutejsze piękności), a nie na nas będą polować (laseczki). A wśród „zwierzyny” są takie „okazy” jak Zofia i Angela Dzban, Wiktoria Bibliofilska czy Gosia Kroft (no i oczywiście Pani Kapitan). Aby je „upolować” Larry będzie musiał użyć swego „uroku osobistego” czyli najzwyczajniej w świecie podstępu. Jego postępy są śledzone nie tylko przez gracza(który nimi kieruje), ale także przez narratora(który je komentuje), dodatkowo uzyskuje się za nie punkty (maksymalnie można ich mieć 1000) Oczywiście nie ma co liczyć, że te punkty dostaniemy za darmo, bo trzeba wpierw ruszyć mózgownicą. I tak oto przeszliśmy do zagadek, jakie oferuje gra. Generalnie polegają one na używaniu właściwych rzeczy we właściwym miejscu i próżno szukać tu jakichś zagadek typu kulki z NiBiRu. Co prawda, gra jest przez to dosyć prosta, ale nie oznacza to, że wszystkie czynności będziemy wykonywać mechanicznie. Myślenie przydaje się np. podczas gry w rozbierane kości z Mariolą (choć jak ktoś chce, to może skorzystać z cheatu i znacznie tę grę sobie ułatwić ) Inne zadania też nie są jakieś specjalnie trudne, ale przy szukaniu potrzebnych nam przedmiotów trzeba być bardzo uważnym, bo można coś przeoczyć. Myślę, że właśnie dlatego twórcy przygotowali bonusowy konkurs pt. „Gdzie jest Ogór?” w którym należy odnaleźć 32 Ogóry porozrzucane po całym statku. Jak ktoś wykaże się spostrzegawczością i znajdzie je wszystkie dostanie fajną tapetkę ;) Na koniec tego wątku powiem wam coś, choć wiem, że wielbiciele MoS-a będą mnie chcieli zlinczować za to, co napiszę ;) Otóż uważam że przez brak zagadek logicznych gra wcale nie jest gorsza (co nie znaczy, że nie uważam, że nie jest to wada). Dlaczego więc w jednej grze krytykuję małą ilość zagadek, a w innej która nie ma ich wcale – nie? Odpowiedź jest prosta: w Larrym ten brak jest dobrze zamaskowany, a tym czynnikiem maskującym jest humor. Tam go brakowało, a wystarczyło tylko nieco przerobić dialogi i z niezłej gry wyszłaby świetna.

Obrazek

Wróćmy jednak do Larrego. Wspomniałem, że obecny jest w niej humor i to zdanie podtrzymuję. Praktycznie na każdym kroku spotkamy coś, co wywoła uśmiech na twarzy: nazwiska bohaterek (jak ktoś zobaczy np. panie Dzban, to dowie się, jakie dzbany twórcy mieli na myśli ;) ), sytuacje czy dialogi. W tych ostatnich prym wiodą rozmowy z Jańcią, jedną z najśmieszniejszych postaci z gier w całej ich historii(wyżej oceniam tylko Kruka z Najdłuższej Podróży) Ona to miała naprawdę super teksty, choć (nie wiedzieć czemu) często były one przerywane głośnym „piiiiiiiiiiiiip” ;) Nawet kursor ma śmieszny kształt, który podkreśla charakter gry. Powiem wam szczerze, że to właśnie ten element sprawił, że pomimo liniowości gry przeszedłem ją ze trzy razy i za każdym razem tarzałem się przy niej ze śmiechu.

Jak wspominałem, naszym zadaniem będzie „wyrwanie” kilku piękności, a na koniec spędzenie upojnej randki z Panią Kapitan. Czy jednak rzeczywiście są one takie piękne? Otóż... tak ;) A wszystko za sprawą naprawdę całkiem dobrej grafiki. I mimo, że wszystko jest w 2D (jest to tzw. Komiksowa grafika, zwana przez niektórych dobranockową ;) ), to całość wygląda naprawdę ładnie, zarówno tła, jak i wspomniane wcześniej panie. Naprawdę jest na czym oko zawiesić i to nie tylko podczas „momentów”. Równie dobrze jest z dźwiękiem i przygrywającą w tle muzyczką, więc nie będę się nad tym rozpisywał. A kończąc wątek techniczny dodam też, że interfejs gry w pełni zasługuje na miano intuicyjnego, można też dowolnie zmieniać różne opcje graficzne, muzyczne i można robić save’y w dowolnym momencie.

Na koniec zostawiłem sobie polonizację. I zgodnie z zasadą „Last, but not least” jest to kolejny argument potwierdzający klasę gry. Jest to lokalizacja pełna, a w głównych rolach obsadzono znanych, profesjonalnych aktorów: Larry mówi głosem J.Stuhra, a Pani Kapitan – K.Figury. Ten profesjonalizm wyraźnie słychać, a do poziomu tych osób dostosowali się wszyscy ;) Nie dostrzegłem też żadnych wpadek w słowie pisanym, czyli napisach pod dialogami.
Podsumowując jest to gra „o lekkim zabarwieniu erotycznym” podana w ładnej oprawie i polana dużą dawką humoru. Niestety, wszystko co dobre, szybko się kończy, co w tym przypadku jest szczególnie widoczne, bo schrupanie tej gry jest czynnością dosyć prostą.


PODSUMOWANIE:

OCENA GRY: 8/10

ZALETY:

+humor(Jańcia)
+grafika
+muzyka
+polonizacja

WADY:

-brak typowych zagadek logicznych
-za krótka
-za prosta

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Wróć do „Larry 7”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość