CSI: 3 wymiary zbrodni - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2434
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 32 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 31 razy
Płeć: Mężczyzna

CSI: 3 wymiary zbrodni - recenzja

Postautor: Adam_OK » 04 maja 2013, 13:55

Obrazek

Fani policjantów z Laboratorium Kryminalnego ostatnimi czasy nie maja powodów do narzekań. W końcu ich ulubiony serial doczekał się kilku wariacji (Las Vegas, Miami, Nowy Jork), a każda z nich – kilku serii. Jakby tego było mało, to powstały również gry komputerowe z ich ulubionymi bohaterami w roli głównej. Niedawno w Polsce wyszła kolejna część tego cyklu – 3 Wymiary Zbrodni i o niej tu napiszę.

Tradycyjnie w grze wcielamy się w nowicjusza, który zaczyna właśnie pracę z zespole Grissoma. Tradycyjnie trzeba będzie również doprowadzić do końca pięć spraw. Tym razem do rozwikłania czekają m.in. morderstwa w galerii sztuki czy na obozowisku poza miastem. Tradycyjnie również pomagać nam w tym będą postacie znane z małego ekranu – np. Sara, Warwick czy Nick. I choć generalnie lubię tradycje, to jedna z tych, o których pisałem wyżej nie specjalnie mi pasuje. Mowa oczywiście o tym, że znów nasza postać jest żółtodziobem. Chciałbym, aby się to zmieniło, bo mam ochotę być równorzędnym partnerem dla w/w postaci, a nie uczniakiem. Może w którejś z kolejnych części się tego doczekam? Myślę, że najlepiej byłoby, gdyby gra dawała możliwość wyboru – być żółtodziobem czy nie? Jeśli gracz zdecydowałby się na to drugie, oznaczałoby to jednocześnie zwiększenie poziomu trudności. Póki co są to tylko moje pobożne życzenia.

Wróćmy jednak do tego, co jest. A generalnie jest dobrze. Na plus zaliczam to, że poszczególne sprawy są znacznie dłuższe niż w poprzednich częściach – teraz trzeba na każdą przeznaczyć nawet i dwie godziny, co oznacza dość istotne wydłużenie czasu potrzebnego na ukończenie całego tytułu. Poza tym zagadki te są wielowątkowe (podobnie jak prowadzone przez nas dialogi), często zmieniają się główni podejrzani i tak naprawdę aż do ostatniego momentu nie wiadomo, kto zabił. Dzięki temu w produkt ten gra się naprawdę przyjemnie.

Obrazek

A co do samych zagadek – tradycyjnie w ich rozwiązaniu pomogą nam specjalistyczne narzędzia. W porównaniu do poprzednika nie ma np. lupy, ale w zamian dostaliśmy fiolet krystaliczny do wykrywania zastygłych plam krwi, aparat do robienia zdjęć czy pendrive’a do przenoszenia danych w formie elektronicznej. Zebrane przy ich pomocy ślady analizujemy w laboratorium. I tu czeka nas kilka nowości. Po pierwsze część dowodów można poddać badaniom w jego mobilnej wersji, po drugie – nie spotkamy tu już Grega, gdyż został on śledczym i będzie naszym partnerem w jednej ze spraw. A po trzecie – rozdzielono analizator DNA i analizator chemiczny od komputera. Moim zdaniem to krok we właściwym kierunku, bo pozytywnie wpływa na realizm rozgrywki. W końcu komputer to jedynie narzędzie do analizy wyników np. elektroforezy (link do definicji tego pojęcia podany został w mojej recenzji gry CSI: Mroczne Motywy), a nie narzędzie do jej przeprowadzenia. Podobnie jest z badaniem różnych substancji chemicznych – w końcu poczciwa „krzemionka” np. nie rozłoży termicznie próbki na związki proste, a jedynie określi (na podstawie swojej bazy danych), co w niej się znajduje.

Oprócz wspomnianych urządzeń w laboratorium znajduje się mikroskop oraz stół montażowy. Ten ostatni, wbrew swojej nazwie można użyć także do rozłożenia na nim różnych przedmiotów np. broni. W sumie mamy więc wszystko, co potrzebne jest do badania. Jeśli więc znajdziemy wszystkie poszlaki, wówczas przestępcy powinni rozglądać się za dobrymi adwokatami, bo inaczej zafundujemy im długie wakacje na koszt państwa.

Kontynuując wątek nowości powiem, że zmieniła się nieco rola Catherine (choć w dalszym ciągu jest jednym ze śledczych). Otóż pojawia się ona podczas wszystkich spraw, a najczęściej widujemy ją właśnie w labie. Wypytuje nas wtedy o nasze postępy, przekazuje informacje od Grissoma itp. Można powiedzieć, że jest teraz łącznikiem między nami a naszym szefem. Poza tym warto wspomnieć o zmienionym nieco sposobie korzystania z naszych narzędzi. Otóż teraz, gdy znajdziemy jakąś poszlakę i klikniemy na nią, to kursor przybierze postać otwartej skrzynki z ikonkami różnych przedmiotów typu rękawiczki, wacik czy luminol. Dodatkowo grając na najniższym poziomie trudności automatycznie zostaną podświetlone te z nich, które najlepiej się nadają do użycia w danej sytuacji. Według mnie ta nowinka jest dobra, bo dzięki temu wszystko jest „pod ręką”, a obsługa gry jest jeszcze prostsza niż wcześniej.

Obrazek

A skoro zahaczyliśmy już o kwestie techniczne, to nadszedł już czas wspomnieć o grafice. Na moim sprzęcie wszystko chodziło płynnie, lokacje były bardzo ładne, a kolory – żywe i nasycone. Podobała mi się również mimika twarzy, szczególnie na zbliżeniach było widać, że twórcy się do tego elementu „przyłożyli”. Jedyne, co mi się nie podobało to filmiki prezentowane przy odwiedzaniu danego miejsca po raz pierwszy. Nie, nie mówię, że były źle wykonane, ale po prostu było ich zbyt mało. W efekcie każdy z nich widziałem kilkakrotnie, przez co w pewnym momencie mi się one znudziły. Poza tym wszystko było OK.

Jeśli zaś chodzi o stronę dźwiękową, to również nie mam do niej zastrzeżeń. Zresztą poprzednie odsłony cyklu zdążyły już mnie do tego przyzwyczaić, więc nie byłem zaskoczony słysząc znów te same, serialowe głosy czy dźwięki dobrze oddające naturalne odgłosy. Krótko mówiąc – jest równie dobrze jak wcześniej.

Jeśli zaś chodzi o interfejs, to poza wspomnianymi zmianami twórcy całą resztę zostawiła taką, jaką była. Znów więc wszystko wykonujemy myszką, przemieszczanie się miedzy lokacjami czy też badanie dowodów odbywa się tak samo, jak wcześniej. Poza tym mamy również podgląd na trójcę dowodową, a gdy staniemy w miejscu zawsze możemy poprosić o podpowiedź. Kto więc grał już w którąś ze wcześniejszych odsłon wie, jak się obsługuje najnowsze CSI, a cała reszta dowie się tego błyskawicznie.

Tradycyjne, 3 Wymiary Zbrodni zlokalizowano w sposób kinowy. I tradycyjnie uczyniono to więcej niż poprawnie, bo naprawdę nie mam się do czego przyczepić. Co prawda kilka literówek, czy drobnych nieścisłości się znajdzie, ale w końcu nikt nie jest doskonały.

No właśnie – nikt i nic, tyczy się to również opisywanej tu gry. Ma więc ona kilka wad, do których (oprócz ponownego bycia żółtodziobem) zaliczę brak szyfrogramów czy bonusów. Nie wiem, czemu je usunięto, przecież były one naprawdę miłym dodatkiem. Do tego dodałbym również ostatnią sprawę – a to dlatego, że nie jest ona tak porywając i wciągająca, jak to było w CSI: Miami. Na szczęście minusy te nie są wielkie ani uciążliwe, dlatego szczerze polecam wszystkim miłośnikom zarówno serialu, jak i przygodówek. To wciąż dobra produkcja, która dostarczy każdemu dobrej rozgrywki na kilka zimowych wieczorów.


OCENA GRY: 8/10

ZALETY:

+ ciekawe sprawy
+ większy realizm
+ grafika
+ dźwięki
+ interfejs
+ polonizacja

WADY:

- znów jesteśmy „rookie”
- brak bonusów
- ostatnia sprawa nie jest takim majstersztykiem, jak w CSI: Miami

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Wróć do „CSI: 3 wymiary zbrodni”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość