Broken sword 2,5 - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2435
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 33 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 31 razy
Płeć: Mężczyzna

Broken sword 2,5 - recenzja

Postautor: Adam_OK » 21 kwietnia 2013, 21:27

Obrazek

Nie będzie wielką przesadą, gdy powiem, że każdy fan przygodówek przynajmniej słyszał o serii Broken Sword. Znana i ceniona od lat doczekała się sporej grupy fanów. Pewnego razu część z nich postanowiła zrobić coś więcej – stworzyć swoją kontynuację przygód George’a i Nico. Trwało to dosyć długo, ale w drugiej połowie ubiegłego roku dostaliśmy wreszcie efekt końcowy. Jaki on jest – zaraz o tym opowiem.

Jak zapewne widać, w tytule mamy liczbę 2,5, która jednoznacznie umiejscawia akcję gry pomiędzy częściami drugą a trzecią. A zaczyna się ona w momencie, gdy George dostaje z Paryża wiadomość, że Nico nie żyje. Jest nią bardzo wstrząśnięty i podłamany. Postanawia jednak udać się do stolicy Francji i na miejscu sprawdzić, co się stało. Pierwsze swe kroki kieruje do mieszkania Nico. Jak się okaże, francuska dziennikarka jest cała i zdrowa. George ma jednak przeczucie, że dzieje się coś dziwnego, dlatego postanawia zostać trochę dłużej w stolicy Francji i zbadać sprawę. Jak łatwo się domyślić, to tylko wstęp do całej przygody, w której znów nasza para bohaterów stanie oko w oko z neotemplariuszami. Nim jednak dojdzie do ostatecznej rozgrywki, nasi ulubieńcy odwiedzą wiele miejsc: tych znanych z pozostałych części sagi, takich jak Cafe de la Chandelle Verte (gdzie się wszystko zaczęło) czy Mountfaucon, jak i mniej znanych jak wykopaliska w Portugalii i biblioteka w Yorku, aż do Chin, gdzie się wszystko zakończy. Cała opowieść jest naprawdę interesująca, myślę że niejedna „firmowa” gra nie może pochwalić się równie udaną fabułą.

Wśród wielu cech, jakie ma opisywany tu tytuł, nie sposób przemilczeć nawiązań do innych gier z serii. Oprócz znanych nam lokacji (poza w/w jest też hotel Ubu) są też postacie, które już kiedyś napotkaliśmy. I tak znów pojawi się Andre Lobineau, porozmawiamy też z Duanem i Pearl oraz wystrychniemy na dudka Guido i Flapa. Dzięki temu czuje się klimat sagi Broken Sword, a cała rozgrywka jest dużo przyjemniejsza.

Obrazek

Związki z poprzednimi częściami (głównie z dwiema pierwszymi) widać również w zagadkach, a raczej ich bardzo niewielkiej ilości. Na dobrą sprawę można powiedzieć, że nie ma ich wcale, bo czy za łamigłówkę można uznać odczytanie hasła z kartki podartej na dwie części? Ewentualnie za takową można uznać sytuację w bibliotece w Yorku, gdy majstrujemy w piwnicy przy pewnych guziczkach, ale to (niestety) jedyny taki przypadek na całą grę. A co gorsza, zamiast zagadek puzzlowatych mamy kilka sytuacji, w których trzeba się wykazać refleksem. Za przykład może posłużyć chwila, gdy w Portugalii siedzimy w studni i musimy szybko działać, aby Flap i Guido nie wysłali George’a na tamten świat. Generalnie momentów, w których można zginąć jest sporo, choć fragment z bombą w pociągu zaliczam do ciekawszych.

Kontynuując wątek związków, przejdźmy teraz do grafiki. Otóż i ona jest wykonana w stylu znanym z dwóch pierwszych gier – płaskie lokacje, postacie i wszystko dookoła. Z jednej strony to fajnie, bo również dzięki temu możemy poczuć klimat tamtych produkcji. Z drugiej – dla wielu może być to czynnikiem odrzucającym od tego tytułu np. moja siostra, gdy ją zobaczyła, to stwierdziła, że jest ona brzydka. Prawdziwi fani nie przejmują się jednak tymi opiniami, w końcu czy oprawa wizualna jest tu aż tak ważna?

Obrazek

Jeśli chodzi o muzykę, to jest naprawdę dobrze. W zależności od potrzeby – uspokaja, buduje napięcie albo po prostu pogrywa sobie w tle. Generalnie jest miła dla ucha, a to jest dla mnie najważniejsze.

Na koniec kilka słów o interfejsie. Tu was zaskoczę, bo jest ... taki sam jak w jedynce i dwójce (cóż za zaskoczenie, prawda?). Inwentarz jest na dole, podobnie jak ikonki tematów, które pojawiają się podczas rozmowy. Wszystkie czynności wykonujemy myszką, a kursor zmienia swój kształt w zależności od czynności, jaką chcemy wykonać. Krótko mówiąc – standardowe point and click.

Biorąc pod uwagę fakt, że jest to fanowska produkcja, to tytuł ten jest naprawdę dobry. Szkoda tylko, że to co dobre, tak szybko się kończy, a to właśnie można powiedzieć o tej grze. Z drugiej strony – nie ma co narzekać i cieszmy się z tego, że ten projekt znalazł swe szczęśliwe zakończenie.


OCENA GRY: 8/10

ZALETY:

+ klimat poprzednich części
+ nawiązania do nich
+ niezła fabuła
+ oprawa audio
+ sterowanie

WADY:

- za krótka
- za mało zagadek
- średnia grafika

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Wróć do „Broken sword 2,5: the return of the templars”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość