Broken sword II: the smoking mirror - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2390
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 28 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 29 razy
Płeć: Mężczyzna

Broken sword II: the smoking mirror - recenzja

Postautor: Adam_OK » 21 kwietnia 2013, 21:23

Obrazek

Ludzi od zawsze fascynowały cywilizacje, które już odeszły do historii, a zwłaszcza wszelkie tajemnice, które po nich pozostały. Jedną z nich jest cywilizacja Majów zniszczona przez hiszpańskich konkwistadorów w XVI w. Pozostawili oni po sobie m.in. wiele piramid, w których rzekomo ukryte są niezliczone bogactwa. Czy tak jest rzeczywiście, czy nie, to zostawmy historykom i badaczom. Fakt faktem, że temat ten wykorzystano w przemyśle rozrywkowym i dzięki temu powstało wiele filmów czy gier nawiązujących do tego motywu. Nie inaczej postąpili panowie z Revolution, którzy w 1997 roku wydali grę Broken Sword 2: The Smoking Mirror.

Jak w dobrym filmie Hitchcocka tak i tu na początku mamy trzęsienie ziemi ;) Oto Nico Collard wraz ze swoim partnerem i chłopakiem w jednej osobie, George’em Stobbartem, udaje się do paryskiej posiadłości wybitnego historyka profesora Oubiere’a. Początkowo wszystko wygląda normalnie, ale jak się okazuje to tylko pozory. Dzieje się tak za sprawą dwóch Indian: jeden ogłusza George’a i przywiązuje do krzesła, zostawiając go na małe randez vous z jadowitym pająkiem ;) i wywołując pożar, który blokuje jedyne wyjście; drugi, posługując się bronią przodków, wypuszcza zatrutą strzałkę do Nico, która traci przytomność i zostaje uprowadzona. Oczywiście na początku musimy wydostać się z płonącego pokoju, pozbyć się insekta i odnaleźć naszą partnerkę. Jak się okaże, nasi bohaterowie zostali wplątani w niezłą intrygę, a zagłębiając się w jej szczegóły, dowiemy się m.in. co łączy jajogłowego profesorka, szmuglera narkotyków i zaćmienie Słońca. Na tej intrydze opiera się fabuła gry, która jest chyba jej najmocniejszym punktem i która sprawia, że strasznie trudno jest oderwać się od monitora. Podążając śladem przestępców, będziemy mieli okazję poznać nie tylko Paryż, ale również małe miasteczko w Południowej Ameryce, Karaibskie wysepki, Londyn czy wnętrze jednej z piramid Majów. Każdy, kto lubi różnorodność, będzie zadowolony ;)

Obrazek

Tropienie bandytów to nie tylko podróże po świecie, ale także (a raczej przede wszystkim ;) )przezwyciężanie trudności i próby pokrzyżowania szyków „tym złym” ;) Generalnie zadania stawiane nam przez twórców są dość łatwe, przez co początkujący gracze będą zadowoleni ;) A reszta? Też nie powinna narzekać, gdyż są one dość zróżnicowane i jest ich całkiem sporo, choć polegają one głównie na używaniu właściwych przedmiotów we właściwym miejscu i we właściwym czasie. Dopiero pod koniec gry robi się nieco trudniej i najpierw musimy wykazać się refleksem (na szczęście tylko raz), a później musimy poradzić sobie z tajemniczą machiną Majów znajdującą się we wnętrzu piramidy. I choć gra pod względem zagadek ma widoczne braki, to są one maskowane zarówno przez świetną fabułę jak i dużą dawkę humoru.

A skoro już przy nim jesteśmy, to powiem, że dawno się tak nie uśmiałem. Szczególnie kwestie George’a (np. te wypowiadane podczas jego rozmowy z Emily muzeum na jednej z Karaibskich wysepek) wywołują szeroki uśmiech na twarzy i towarzyszące mu donośne, radosne rżenie. I choć, aby je zrozumieć i docenić, trzeba znać angielski (podobno jest wersja PL tej gry, ale ja grałem w oryginalną wersję językową), to naprawdę nie trzeba do tego mieć certyfikatów;) Zwłaszcza, że jeden z dowcipów brzmi śmiesznie jedynie w „lengłydżu”, a po polsku znacznie traci na uroku.


Obrazek

Pozostało mi jedynie omówić kwestie techniczne gry. Jak pisałem powstała ona wieki temu (i to dosłownie), więc wszyscy, którzy uważają że ładną grafę mają tylko Far Cry, Half Life 2 czy ostatni Doom, niech się do niej nie zbliżają, bo się srogo zawiodą ;) Natomiast wszyscy ci, którzy potrafią docenić uroki komiksowej grafiki 2D i którym nie przeszkadza niewielka pikseloza obecna nawet na najwyższych detalach, będą w siódmym niebie ;) Ja, grając w tę grę, wspominałem z rozrzewnieniem takie gierki jak pierwsze Indiany Jonesy czy swojski Teenagent ;)

Od ogólnego poziomu gry nie odbiega też muzyka, a nawet go przewyższa ;) Co tu dużo mówić: ona jest PO PROSTU GENIALNA! I naprawdę zapewniam, że w tym stwierdzeniu nie ma ani krzty przesady ;) Tak dobrej muzyki nie słyszałem jeszcze w żadnej innej grze, a to chyba wystarczy za całą rekomendację ;) Oczywiście świetnej muzyce towarzyszy naprawdę dobra oprawa dźwiękowa i dobrze dobrane głosy postaci. Krótko mówiąc: raj dla uszu.
Podsumowując, gra jest naprawdę świetna i mimo upływu lat nic nie straciła na uroku. Jeśli więc jeszcze jej nie masz, to jak najszybciej postaraj się nadrobić te zaległości ;) Ta gra powinna być w kolekcji każdego szanującego się fana gatunku.


PODSUMOWANIE:
OCENA GRY: 9/10
ZALETY:
+ muzyka!
+ fabuła
+ humor
+ grafika
+ dźwięki

WADY:
- ilość zagadek
- zbyt niski poziom trudności

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Wróć do „Broken sword II: the smoking mirror”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość