Black Mirror III - recenzja

Awatar użytkownika
Urszula
Administrator
Posty: 9490
Rejestracja: 31 grudnia 2011, 12:05
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował(a): 87 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 109 razy
Płeć: Kobieta

Black Mirror III - recenzja

Postautor: Urszula » 06 stycznia 2012, 18:14

Obrazek


"Najwyższą cnotą strażnika jest wiara. Nie tyle w siebie, co w Boga.”


Takie przesłanie otrzyma Darren, czy może raczej Adrian Gordon w ostatniej swej rozgrywce. Tymczasem, zanim do niej stanie, czeka go wiele wyzwań i walka z niejednym koszmarem.

Intro gry wprowadza nas w wydarzenia, jakie miały miejsce w Willow Creek. Nasz bohater trafił do komnaty rytualnej, z której uciekł chyba tylko dzięki wielkiemu szczęściu lub, być może, przy pomocy ducha Mordreda. Niestety, został złapany na terenie płonącego zamku z zapaloną pochodnią, w wyniku czego został osadzony w areszcie pod zarzutem morderstwa i podpalenia zamku. Teraz czeka na postępy w śledztwie, a co za tym idzie uniewinnienie. Tymczasem ktoś niespodziewanie wpłacił za niego kaucję. Nasz bohater uzyskał tym samym możliwość samodzielnego dowiedzenia, że jest niewinny, oraz, co ważniejsze, zniszczenia klątwy ciążącej na rodzie Gordonów. Tak pokrótce przedstawia się fabuła trzeciej odsłony gry pod tytułem Black Mirror, bardzo mocno powiązanej z częścią pierwszą, a przede wszystkim z drugą. Dlatego bez znajomości poprzedniczek nie ma co siadać do zabawy.

Graficznie Black Mirror 3 stoi na bardzo wysokim poziomie. Jest mroczniejsza niż część poprzednia serii i bardziej zbliża się do pierwowzoru. Oprawa wizualna jest utrzymana w ciemnych, przytłaczających kolorach, co wzmacnia uczucie grozy i mroczności. Obfituje w całą masę szczegółów i detali powodujących, że wszystko wydaje się bardzo realne i rzeczywiste.


Obrazek


Zbliża się zima. Liście z drzew opadają wirując na wietrze. W nocy, gdy temperatura znacznie spada, widać obłoczki pary wydobywające się z ust naszego głównego bohatera i szron na drzewach. Niejednokrotnie będziemy się zachwycać realizmem i szczegółowością miejsc i postaci. Z papierosów palonych jeden za drugim przez lekarkę na sesjach terapeutycznych wydobywa się dym. Postać Darrena odbija się w strumyku, gdy przechodzi przez most prowadzący do kościoła, czy w szybie za plecami kelnerki stojącej przy barze. Chmury gonią po niebie, z ogniska unosi się dym, rośliny falują na wietrze. Na zewnątrz zacina deszcz, a po lesie pełza mgła. Mało jest dni słonecznych i pogodnych, jest szaro, ponuro, deszczowo i złowieszczo. Wszystko to razem wygląda niesamowicie.

Animacje i przerywniki filmowe bardzo wzbogacają i tak rewelacyjną grafikę. Choć nie było zbyt wielu bardzo strasznych momentów, to sama oprawa wizualna potęgowała nastrój grozy i wprowadzała wewnętrzny niepokój. Przerywniki są krótkie, ale pokazujące kwintesencję tego, co się dzieje, potrafiące pokazać wyczerpanie Darrena walką z klątwą i wszelkimi przeciwnościami. Przybyło troszkę nowych lokacji, a stare nieco się zmieniły po wydarzeniach, jakie miały miejsce w drugiej części gry. Nie poprawiono niestety pewnych ruchów naszego bohatera i nie bardzo mogę zrozumieć, czemu przechodząc przez prowizoryczny most zrobiony z drabiny, Darren skradał się zamiast poruszać się ostrożnie. Również u pozostałych postaci widać pewne niedoróbki, a ostatnia scena, gdy Valentina wyprowadza Darrena, woła o pomstę do nieba. Wykonano to wręcz brzydko, nie wiem, kto tak się porusza. Jest to jednak jedyny mankament, cała reszta jest po prostu piękna i pomimo mojej niechęci do gier strasznych, ta może swoją oprawą wizualną zachwycić.

Oprawa audio to kolejny wielki plus tej przygodówki. Muzyka zmienia się w zależności od tego, gdzie jesteśmy i co się dzieje na ekranie. Sekcja smyczkowa gra w takich momentach, że skóra na plecach cierpnie. Muzyka towarzysząca nam przez całą rozgrywkę jest bardzo dobra i zasługuje na pochwałę. Należy zwrócić także uwagę na dźwięki otoczenia, które również zostały bardzo dobrze dobrane. W odpowiednich momentach słychać pohukiwania sowy, wrzask kruków, szum padającego deszczu, skrzypienie otwieranych drzwi i uruchamianych urządzeń. Bogactwo odgłosów jest przeogromne, ten świat żyje, co słychać i widać. Gdy w komnacie rytuałów słychać ryk smoka, czy może innej bestii, naprawdę jest się czego przestraszyć. Kolejny plus to aktorzy użyczający głosów bohaterom gry - spisali się na medal. No, może za wyjątkiem Valentiny. Zmieniający się głos Darrena, gdy górę bierze klątwa, to świetna robota. Głos hotelarza, skrzekliwy i fałszywy, powodujący że czuje się do niego niechęć, jest obślizgły jak zdechła ryba. Inspektor jest zarozumiały i arogancki. Podsumowując, oprawa audio stoi na wysokim poziomie, wzbogacając tę produkcję.


Obrazek


Kwintesencją każdej dobrej gry przygodowej są zagadki. Tutaj mamy ich całkiem sporo. Większość jest logiczna i wynikająca z fabuły. Wprawdzie w przeważającej części są to zagadki przedmiotowe, ale mamy też mini gierki i puzzle. Napotkane osoby i rozmowa z nimi naprowadzają nas na zadania i zagłębiają nas w całą rozgrywkę, wyjaśniając wiele wątków i podpowiadając, co mamy wykonać, co akurat mnie nie cieszyło. Również Darren pewne czynności wykonuje automatycznie, nie dając graczowi szansy na samodzielne działanie. Niestety zdarzają się również momenty, w których gracz choćby nie wiem, co czytał i kombinował, nie wpadnie sam na rozwiązanie, tylko metodą prób i błędów spędza pół dnia, żeby przypadkiem odkryć łamigłówkę. Co mam na myśli? Ot, choćby ukrycie kodu potrzebnego do otwarcia szkatułki na filmie. Żadnej wskazówki ani podpowiedzi, że tam coś może być ukryte, ani informacji, jakie kolory filtra potrzebne są, aby ów kod zobaczyć. Nagimnastykowałam się nad tym bardzo. Tak jak w poprzedniej części, również i tu mamy do odblokowania dodatkowe gry, filmiki i screeny. Jednak tutaj twórcy troszkę przegięli, bo nie tylko trzeba znaleźć ptaki, ale jeszcze dochodzą czynności, które w naturalnym odruchu wykonuje się inaczej, niżby tego chcieli twórcy. Mam tu na myśli choćby konieczność stawienia czoła atakującym nas psom. Trzeba chodzić po kilka razy w te same miejsca, czytać raz przeczytane notatki czy wiadomości, by odblokować bonusy. Wszystko to wydłuża sztucznie rozgrywkę i prawdę powiedziawszy denerwuje, a z czasem wręcz nudzi. Pomimo że grałam dwukrotnie w BM 3, nie udało mi się odblokować jednej fotografii. Nie wiem, czy to błąd programu, czy jestem tak nieuważna. Zdecydowanie taka dodatkowa zabawa powinna być lepiej przemyślana. Ilość zagadek w moim odczuciu jest może minimalnie mniejsza, lub porównywalna do tych, z którymi mieliśmy do czynienia w drugiej odsłonie serii. Niestety jednak ich jakość, a właściwie trudność, jest zdecydowanie gorsza. Liczyłam na więcej i bardziej dopracowane łamigłówki, bez prowadzenia gracza za rączkę. Denerwująca jest również ilość podświetlonych hotspotów, które koniecznie trzeba zbadać, a które nic kompletnie nie wnoszą do rozgrywki, a jedynie wysłuchujemy komentarzy i tak nadmiernie gadatliwego głównego bohatera, co powoduje kolejne sztuczne wydłużenie gry. Jego nadmierna i niepotrzebna paplanina denerwowała w części drugiej i tutaj jest tak samo. Nadal tak jak wcześniej trzeba się nieźle naklikać zanim Darren wykona jakąś czynność, bo ma brzydki zwyczaj komentowania tego, co widzi lub co należy z tym zrobić. Lokację z muzeum właściwe można całkiem pominąć, bo za wyjątkiem mniej czy bardziej śmiesznych tekstów, nic do rozgrywki nie wnosi. Wprowadzono również drugą grywalną postać, która mnie osobiście się nie podobała. Nie przekonała mnie jej rola w całej historii, nie podobał mi się także, o czym już wcześniej wspomniałam, jej głos. Wyskoczyła, jak filip z konopi, ciekawe gdzie była wcześniej. Ponownie twórcy zostawili sobie furtkę, nie wyjaśniając wszystkiego.

Gra podzielona została na sześć rozdziałów, przy czym piąty to chyba bardziej wstęp do szóstego, bo był nieprzyzwoicie krótki. Ilość i bogactwo plansz jest ogromna. Mamy więc co robić i zwiedzać, tym bardziej, że główny bohater nadal nie nauczył się biegać, choć w filmikach widać, że całkiem zgrabnie ta czynność mu wychodzi. Czasem dwuklik powodował, że Darren niespodziewanie zjawiał się w punkcie b, choć nie przebierał szybciej nogami. Czas rozgrywki to około 15 godzin, choć pewnie znajdą się osoby, które przejdą grę znacznie szybciej lub i tacy, którzy bawić się będą dużo dłużej lub ciekawscy chcący odblokować wszelkie bonusy.

Obrazek


Sterowanie jest typowe, znane miłośnikom przygodówek.Mamy nieograniczoną ilość miejsc na zapisy stanu gry. Można w opcjach ustawić sobie obraz, dźwięk, podpowiedzi oraz kursor taki sam, jak w pierwszej odsłonie tej serii.

Podsumowując, gra w moim odczuciu jest mniej spójna od poprzedniczki. Mamy mniej łamigłówek i są o­ne łatwiejsze. Oprawa audio-wizualna stoi na wysokim poziomie. Pojawiła się druga grywalna postać, która jest jednak nieciekawa i nudna. Podobnie jak w części poprzedniej, mamy możliwość odblokowywania bonusów, opcja ta jednak została źle przemyślana, to dodatkowe zadanie jest zdecydowanie męczące, a z czasem staje się nudne. Liczyłam na grę lepszą lub porównywalną z poprzedniczkami, w mojej ocenie jest gorsza, choć oczywiście warta zagrania. Uważam, że zasługuje na 8/10.

Zalety
+ grafika
+ oprawa audio
+ ilość i jakość lokacji
+ większość zagadek
+ głosy lektorów.

Wady
- bonusy
- druga grywalna postać
- zakończenie.

Wróć do „Black Mirror III”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość