Ankh: klątwa mumii - recenzja

Awatar użytkownika
Urszula
Administrator
Posty: 9486
Rejestracja: 31 grudnia 2011, 12:05
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował(a): 87 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 109 razy
Płeć: Kobieta

Ankh: klątwa mumii - recenzja

Postautor: Urszula » 07 kwietnia 2012, 11:03

Obrazek
Studio Deck 13 postanowiło wydać grę wesołą, lekką i przyjemną i tak narodziła się przygodówka Ankh: klątwa mumii, która za sprawą OniGames trafiła także do polskich graczy.
Pozwolę sobie opisać pokrótce, o czym traktuje ta produkcja.

Przenosimy się do czasów starożytnego Egiptu, gdzie pewien młody człowiek postanawia wraz z przyjaciółmi napić się piwka. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie odrobinę niefortunny wybór miejsca na taką imprezę. Świątynia króla Skarabeuszy, w której stoi trumna z jego zmumifikowanymi zwłokami, nie jest chyba najlepszym miejscem na zorganizowanie imprezy i stanowi dowód na to, że nasz bohater sam prosi się o kłopoty. Na efekty nie trzeba długo czekać.
W trakcie rozmowy z przyjaciółmi dochodzi do nieszczęśliwego wypadku - zniszczeniu ulegają wazy, będące własnością mumii. Ta, rozeźlona, rzuca na Assila klątwę, a jednocześnie niechcący obdarza go krzyżem życia (który może służyć również za otwieracz do butelek), sama zaś znika, pozostawiając po sobie jedynie zwój bandaży.
Jakby było mało kłopotów, Assil dostał się do świątyni przy pomocy skradzionego klucza, który zabrał swojemu ojcu. Tatuś daje mu tygodniowy szlaban, a chłopakowi zostało mało czasu, aby zdjąć rzuconą klątwę. Ojciec oczywiście nie wierzy w żadne plagi egipskie ani klątwy i jest głęboko przekonany, że to tylko wykręt jego młodego i lekkomyślnego syna.
Obrazek

W tym momencie mamy przyjemność przejąć kontrolę nad poczynaniami bohatera i postarać się, aby klątwa nałożona na naszego milusińskiego została zdjęta. Trzeba jakoś dostać się do faraona, aby pomógł w tej drażliwej sprawie. Faraon wszedł zaś w jakieś konszachty z Ozyrysem, a tylko ten ostatni tak naprawdę może coś zrobić w sprawie klątwy.

Tymczasem w Kairze dzieją się dziwne rzeczy: jakaś szajka blokuje dostawy bananów, potrzebnych między innymi do wyrobu drinków. Co za tym idzie, trzeba się dobrze nabiegać, aby przywrócić ład i porządek w mieście. Przyjdzie nam zatem rozwikłać wiele zadań pobocznych, zanim w końcu wykonamy to najważniejsze, czyli pozbędziemy się klątwy.
W trakcie rozgrywki okaże się, że nie tylko Assil ma talent do popadania w kłopoty. Gracz będzie mieć również możliwość kierować córką arabskiego ambasadora. Twórcy gry mieli fajny pomysł na humorystyczne przedstawienie problemów dwójki młodych osób, wzbudzając ciekawość, jaki będzie finał całej tej afery.
Podczas gry trzeba będzie zejść w zaświaty, zajrzeć do Sfinksa, a także biegać po Kairze i jego okolicach, aby pokonać wszystkie przeszkody, które stają na drodze do zdjęcia klątwy. Jej działanie widać na ciele naszego bohatera - ma coraz większą liczbę tatuaży.
Postacie wyglądają dobrze, a główny bohater czaruje oczętami niczym dobrze nam znany Szymek Czarodziej. Animacja ruchu również jest całkiem, całkiem, a początkowy taniec głównych postaci występujących w grze może rozbawić. Ubiór naszych bohaterów jest bardzo ładnie odwzorowany, bogaty w szczegóły i zgodny z wyglądem szat noszonych w tamtych czasach. Gorzej mają się zbierane przez nas przedmioty, a wygląd sałaty na straganie to już szczyt wszystkiego. Z kolei lokacje, choć nie ma ich zbyt dużo, wyglądają bardzo ładnie, szczególnie mogą się podobać te w Kairze. Zgodnie z humorystycznym podejściem do całej gry, niektóre budowle przedstawione są zabawnie - choćby Sfinks. Niestety, większość lokacji jest bardzo jaskrawa. To nadmierne nasycenie barw powodowało, że chwilami musiałam odpocząć od wpatrywania się w monitor. Mnie tak jaskrawa kolorystyka przeszkadzała, a odbijające się od piasku pustyni słońce aż raziło. Myślę jednak, że każdemu z nas co innego się podoba i nie wszystkim takie nasycenie barw będzie przeszkadzać.
Obrazek

Za oprawę audio należy się duży plus, a i głosy naszych bohaterów brzmią całkiem dobrze. Gorzej się mają odgłosy otoczenia, bo wszystko zostało zrobione na jedno kopyto - czy otwieramy drzwi, czy rzucamy jakimś przedmiotem. Kroki bohatera są jednakowe, niezależnie czy szura swoimi sandałami po piasku, czy po bruku.
Motywy muzyczne natomiast naprawdę wzbogacają tę przygodówkę i nogi same tańczą w takt melodii. Zabrakło za to budowania czy potęgowania grozy w momentach ucieczki. Muzyczka w takich chwilach nadal skocznie przygrywa, bez żadnych mocniejszych tonów. Zapewne lepiej by było, gdyby momenty chowania się przed strażnikiem w ciemnych miejscach czy ucieczka były odpowiednio zaakcentowane.
Kwintesencją gier przygodowych, oprócz fabuły, są zagadki i tutaj ta gra wypada słabo. Nie możemy liczyć na nic więcej poza dwiema, może trzema zagadkami, nad którymi trzeba się zastanowić, obserwując i kojarząc fakty. Pozostałe zadania polegają na łączeniu przedmiotów i używaniu ich w odpowiednim momencie, czyli jest lekko, łatwo i nie zawsze przyjemnie. Prowadzimy dialogi, które czasem są śmieszne, chwilami nawet bardzo, ale nie ma złych odpowiedzi - jeśli nieodpowiednio pokierujemy rozmową, to nie pchniemy gry do przodu, ale mamy możliwość tak długo dyskutować, aż osiągniemy zamierzony cel. Szermierka słowna jest jednak niewątpliwie ważnym punktem tej gry i trzeba ją umiejętnie prowadzić.
Mamy także zadania, gdzie trzeba jednocześnie pokierować dwoma postaciami, ale one również nie są w żaden sposób utrudnione.
Zdarzyło się również zadanie dość dziwne, dla mnie niezrozumiałe: dlaczego pewnej puszki nie mogę otworzyć nożem czy innym przyrządem, tylko koniecznie muszę ją zrzucać przez nos na madejowe łoże? Widać twórcy uznali, że to jedyny możliwy sposób, aby dobrać się do jej zawartości. Były również elementy czasowe, bardzo proste, które zmuszały do powtórki czynności, ogólnie jednak rzecz biorąc, nie było tak naprawdę nic, co powodowało zacięcie się, czy dłuższy przestój w grze.
Postacie komunikują się między sobą po angielsku, my zaś możemy tekst czytać po polsku. I tutaj ujawniają się niedoróbki: wyświetla się nam część napisów, reszta zaś znika na dole ekranu. Wprawdzie nie zdarzało się to zawsze, ale czasem tak było, co oczywiście wpływa na ogólny odbiór gry. Nie wiem, jakie testy gra przechodziła, że nikt nie zauważył, że użyta zbyt duża czcionka nie mieści się na ekranie.
Trafiły się także błędy w przekładzie. Dlaczego, gdy widzę koszulę w szafie, czytam, że jest to płaszcz? Dość często pojawiały się nieprzetłumaczone podpisy przedmiotów, a że ich wygląd nie zawsze był oczywisty, miałam wątpliwości, co też mi wpadło w ręce i do czego to może służyć. Panowie z OniGames odstawili fuszerkę, przygotowując spolszczenie gry.
Obrazek

Wszystkie czynności wykonujemy przy pomocy myszki, więc sterowanie nie powinno stwarzać problemów, choć tutaj prawy klawisz odpowiada za wzięcie i użycie przedmiotu, więc troszkę mi to się mieszało. Gdy do tego dochodziły elementy, nazwijmy to, czasowe, to byłam zmuszona niektóre czynności powtarzać nie raz, a kilka razy. Być może inni gracze sobie z tym radzili dobrze, ale mi to tak sprawnie nie wychodziło i na przykład zabawa z wężem, choć nietrudna, musiała być przeze mnie powtarzana wielokrotnie.
Trzeba jeszcze wystawić końcową ocenę gry. Po przeczytaniu innych recenzji liczyłam na dużo zabawy i świetny humor. A co otrzymałam? Rozrywkę na raczej przeciętnym poziomie. A może to ja jestem urodzony smutas i ta gra nie potrafiła mnie zbyt często doprowadzić do śmiechu. Łamigłówki i jej długość to kolejne słabe punkty. Jeszcze dobrze nie zaczęłam zabawy, gdy zobaczyłam końcowe napisy, a żadna zagadka nie była wyzwaniem, choć, jak pisałam wcześniej, zabawa z puszką była dziwaczna.
Oprawa audio bardzo dobra i to jest plus, lokacji nie jest dużo, ale zostały ładnie wykonane. Szkoda tylko, że grafika jest czasem zbyt jaskrawa, co powoduje zmęczenie oczu. Fabuła ciekawa i mimo wszystko śmieszna. Dlatego w końcowej ocenie gra dostanie ode mnie 7/10.

Zalety
+ oprawa audio,
+ fabuła,
+ mimo wszystko humor,
+ dobrze dobrane głosy lektorów,
+ komiksowa grafika.

Wady
- długość gry,
- brak zagadek,
- zbyt jaskrawe barwy,
- błędy w przekładzie,
- częściowo niewidoczny tekst.
___________________________________________________________________________________________________
Moje gry
Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Dawstwa Szpiku - KRS 0000202597 - przekaż 1% podatku

kontakt w sprawach PrzygodoManii: urszula(at)przygodomania(kropka)pl

Wróć do „Ankh: klątwa mumii”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość