Old Man's Journey - recenzja

Awatar użytkownika
ZenekZombie
Moderator
Posty: 1694
Rejestracja: 19 października 2014, 14:19
Lokalizacja: Częstochowa/Lublin
Podziękował(a): 38 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 34 razy
Płeć: Kobieta

Old Man's Journey - recenzja

Postautor: ZenekZombie » 03 czerwca 2017, 07:35

Obrazek
Old Man’s Journey
Autorka: ZenekZombie



Masz dość ciągłego ratowania świata? Męczą cię zawiłe intrygi i śledztwa? Potwory kryjące się pod łóżkiem już dawno cię nie straszą? Masz dość myślenia godzinami nad kolejnym szyfrem otwierającym kolejny sejf? A może chcesz po prostu zrelaksować się przy grze, ciesząc się jej sielskim anielskim klimatem. W takim razie to może być tytuł dla ciebie.

W Old Man’s Journey wcielamy się w starszego mężczyznę, który pewnego pięknego, słonecznego dnia, siedząc na tarasie swojego domu i spoglądając na ocean, słyszy dzwonek do drzwi. Przy furtce czeka na niego listonosz z listem, a to, co znajduje się w rzeczonym liście, sprawia, że mężczyzna od razu chwyta za swój wysłużony plecak i laskę i wyrusza w daleką podróż przez kolorowy świat gry. W jej trakcie przeżyjemy wraz ze staruszkiem najważniejsze wydarzenia z jego życia, poznamy m.in. historię jego małżeństwa. A wszystko to opowiedziane zostało za pomocą starannie wykonanych, barwnych plansz - w grze nie uświadczymy choćby jednego słowa. Fabuła - choć przewidywalna – z pewnością sprawi, że niejednemu zakręci się łezka w oku.

Obrazek


Główny nacisk rozgrywki został położony na manipulowanie otoczeniem, a dokładnie ukształtowaniem terenu. Zadaniem gracza jest takie ułożenie elementów krajobrazu, by bohater mógł przejść dalej. Odbywa się to za pomocą przeciągania i zmiany wysokości poszczególnych fragmentów danego obszaru. Jedyny myk polega na tym, iż nie można zmienić tego fragmentu, na którym obecnie stoi mężczyzna. Gdy już docieramy do końca poziomu, przychodzi czas na zanurzenie się we wspomnieniach dziadka. Czasem, by uaktywnić dane wspomnienie, musimy odświeżyć staruszkowi pamięć poprzez znalezienie odpowiedniego katalizatora np. wydobycie dźwięku dzwonów, co w praktyce sprowadza się do kliknięcia na danym przedmiocie. Zagadki nie należą do trudnych i nie zaliczyłam żadnych przestojów w trakcie swojej podróży. Mechanizm manipulacji terenem został wykonany porządnie, nie napotkałam momentu, w którym gracz po popełnieniu błędu znalazłby się w sytuacji bez wyjścia. Mimo wszystko pomysł na rozgrywkę bardzo mi się spodobał, mimo że przy dłuższych posiedzeniach przed ekranem może znużyć. Przydałaby się większa różnorodność stawianych przed graczem wyzwań, tak jak w jednym fragmencie, w którym za zadanie mamy tak ukształtować teren, by przebić głazem mur - niewielka zmiana, a cieszy.

Obrazek


Tym, co na początku przyciągnęło moją uwagę do Old Man’s Journey, była warstwa graficzna. Dawno nie widziałam tak ślicznie wyglądającej gry. Dość powiedzieć, że przy zrzucaniu screenów nałapałam ich grubo ponad 70 i długo nie mogłam się zdecydować, które z nich ostatecznie trafią do forumowej galerii. Co nowa plansza, to nowy zrzut, którym warto byłoby się podzielić. Świat gry jest pełen barw: od pastelowych po intensywne, od ciepłych po zimne. Niewątpliwie świetnie oddają one atmosferę danego fragmentu podróży. Do tego tytuł świetnie wygląda w ruchu: drzewa poruszają się na wietrze przyjemnie szumiąc, żaglówki suną po tafli jeziora, a ptaszki latają po niebie. Przedstawiony świat naprawdę żyje.

Kolejnym plusem jest udźwiękowienie. Mimo tego, że w Old Man’s Journey nie usłyszymy ani jednego słowa, to wszystkie elementy dźwiękowe krajobrazu zostały oddane w sposób wyśmienity: tu jakiś muzykant przygrywa sobie na gitarze, tam owce beczą na pastwisku, ptaki śpiewają ukryte w koronach drzew, a woda w wodospadzie pluska tak, że aż ma się ochotę wskoczyć na chwilę i ochłodzić. Sama ścieżka muzyczna również została świetnie skomponowana, niekiedy wesoło przygrywa w tle, tylko po to by za chwilę zmienić ton na bardziej melancholijny i poruszyć w sercu wrażliwą strunę. Miód na uszy.

Old Man’s Journey nie należy do najdłuższych tytułów, spokojnie da się go ukończyć w około dwie godzinki. Ja dawkowałam sobie grę w kilku krótkich sesjach, ponieważ mała różnorodność gamplayu troszkę mnie męczyła. Niemniej jednak, bardzo miło spędziłam czas poświęcony temu tytułowi. Na pewno polecę go wszystkim tym, którzy szukają niezbyt trudnej rozgrywki podanej w pięknej oprawie wizualno-muzycznej.

Obrazek

Dziękuję twórcom za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.
kontakt w sprawach forum: zenekzombie[at]przygodomania.pl

Wróć do „Old Man’s Journey”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości