Agon: tajemniczy kodeks - recenzja

Awatar użytkownika
Urszula
Administrator
Posty: 9823
Rejestracja: 31 grudnia 2011, 12:05
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował(a): 100 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 119 razy
Płeć: Kobieta

Agon: tajemniczy kodeks - recenzja

Postautor: Urszula » 14 lutego 2012, 17:35

Obrazek
Węgierski producent Private Moon Studios wypuścił serię gier pod wspólnym tytułem Agon. Na rynek polski trafiły dwie z nich: Agon: the Lost Sword of Toledo oraz Agon: Tajemniczy Kodeks. O tej ostatniej chcę napisać parę słów i wyrazić na jej temat swoją opinię.

Zabawę rozpoczynamy w Muzeum Brytyjskim. Wcielamy się w profesora Hunta, który bada zagadkę odkrytą przez jego przyjaciela. Dotyczy ona dziwnych manuskryptów. Nie zdradzę, co się za tym wszystkim kryje, powiem tylko, że naszym zadaniem będzie przełamanie pewnej klątwy, a aby tego dokonać, trzeba rozwiązać wiele zadań i odnaleźć wszystkie manuskrypty.
W trakcie trwania przygody nasz bohater - badacz - będzie musiał przeczytać wiele dokumentów, sprawdzić mnóstwo poszlak i miejsc, aby ukończyć powierzone mu zadanie. Czy mu się to uda - to już inna sprawa, wszystko zależy od umiejętności i cierpliwości gracza. Czas nas nie goni, więc można w ślamazarnym tempie pokonywać wszystkie zadania, gra zresztą nie dostarczy nam zwrotów akcji ani napięcia. Nie ma zabawy na czas - niczym stateczny pan o lasce będziemy przemierzać przygotowane przez twórców lokacje.

Obrazek


Jak pisałam,zabawę rozpoczniemy w Anglii, by na końcu wylądować na Madagaskarze. Tutaj chcę od razu napisać, że jeśli ktoś myśli, że zwiedzi także wiele innych miejsc na mapie świata, to się rozczaruje, bo po drodze mamy tylko Laponię. Tak więc przyjdzie nam zbadać dokładnie trzy miejsca, w których poszukiwać będziemy zaginionych czy może ukrytych kartek.
Jak długo pozostaniemy w każdym z tych miejsc, nie umiem powiedzieć, bo to zależy od umiejętności gracza, ale według mojej oceny nie są to długie epizody. Każdy z nich, począwszy od Laponii, kończy się koniecznością rozegrania gry planszowej. Tutaj od razu przypomina mi się Aztec, w którym również trzeba było wygrać w grze patoli, aby coś uzyskać, pchnąć akcję do przodu. Jednak w Aztecu nawet po trzech przegranych i tak otrzymywaliśmy to, co trzeba. Tutaj niestety (albo stety) będziemy grać tak długo i tyle razy, aż uda nam się pokonać przeciwnika.
Jest za to opcja, której nie było w Aztecu: ustawienie stopnia trudności rozgrywki na niski i wtedy wygrana jest łatwiejsza do osiągnięcia. Być może wielu graczy nie będzie musiało z tego ułatwienia korzystać, ale dobrze, że taka opcja istnieje, bo choć otrzymujemy wskazówki jak grać, to instrukcja może się wydać niewystarczająca i wtedy można sobie ustawić łatwiejszy tryb gry. Ja w każdym razie po kolejnej przegranej skorzystałam z tego ułatwienia. Pomimo to zabawa i tak była fajna, więc nic nie traci się z przyjemności grania.

Obrazek


Zresztą pod koniec gry trzeba będzie rozegrać kolejną planszówkę. Obie są dostępne także po zakończeniu tej przygodówki. Można wtedy walczyć z komputerem w trybie normalnym, cierpliwie rozmyślając nad kolejnym ruchem, bo nie będzie nas ciągnęło, by zobaczyć, co dalej się będzie działo w grze.

Łamigłówek oprócz tych opisanych wyżej jest dość sporo, ale wszystkie w mniejszym czy większym stopniu mają podpowiedzi i jeśli jesteśmy uważnymi graczami, na pewno sobie z nimi damy radę. Ich poziom trudności jest wyważony: nie są ani zbyt trudne, ani łatwe, więc ich rozwiązywanie dostarczy wiele zabawy i przyjemności.
Twórcy nie ustrzegli się jednak stworzenia zagadki głupiej. Właściwie to nie tyle jest to zagadka, a kolejny raz zadanie na słuch. Znamy to z wielu gier, więc nie jest niczym nowym dla przygodomaniaka, ale mnie ona troszkę złościła. O czym piszę? O zabawie z lemurem, za głosem którego miałam się błąkać po puszczy. Było to denerwujące, bo choć nie mam kłopotu ze słuchem, to jednak troszkę błądziłam, zanim trafiłam na właściwe miejsce. Na dodatek taką zabawę trzeba przejść niejeden raz. Niestety jest to zabawa na słuch, a nie na logikę, a jeśli się ma słaby sprzęt nagłaśniający, to może się to okazać prawdziwą zmorą. Są to zadania, które mogą niejednego gracza przyprawić o ból zębów.
Kolejną rzeczą, która mi się nie podobała, była konieczność rozszyfrowywania tekstów i wpisywania ich po angielsku. To znaczy samo szyfrowanie było fajne, ale konieczność zapisu po angielsku już nie. Skoro większość ważnych informacji mogłam przeczytać w języku polskim, to czemu szyfrowany tekst musiałam wpisać wpierw po angielsku, żeby potem pojawiał się po najechaniu na niego myszką tekst polski? Mnie osobiście to się nie podobało i mogli to wydawcy polscy dopracować.
Niestety, kuleje również polonizacja, a szczególnie nazwy przedmiotów lub tłumaczenie niektórych zagadek. Czasem wręcz może to zmylić gracza i za to również minus. Jednak ogólnie większość zagadek i ich tłumaczenie oraz schematy były poprawne.

Obrazek


Oprawa graficzna,choć ma swoje lata, wygląda bardzo dobrze. Lokacje są ładne, szczególnie barwnie i kolorowo jest na Madagaskarze. Niestety, zasypana śniegiem szaro-bura Laponia jest mniej urokliwa, ale chyba trudno by ją było zrobić inaczej. Choć pewnie twórcy mogli się pokusić i budynki w odwiedzanej wiosce zrobić ładniejsze. Co ciekawe, dookoła świat spowity śniegiem, a były miejsca (ważne dla gry, więc być może dlatego bardzo widoczne), których śnieg się nie imał. Dziwnie to wyglądało, gdy wszędzie śnieg po pas za wyjątkiem skał, maszyny czy łódki wyciągniętej na pomost. Zresztą ta ostatnia bardziej robiła za koło ratunkowe, gdy ważny przedmiot nie został zabrany wcześniej lub została przeoczona ważna informacja wybita na budynku. Więc w zależności od gracza, można na łódce zobaczyć wybite numery, znaleźć oliwiarkę, a jeśli ktoś jest bardzo uważny i nie pominął żadnej wskazówki - wtedy łódka jest tylko elementem krajobrazu niespełniającym żadnej roli.

Wszystkie przedmioty,które przyjdzie nam zbierać, mają również dopracowany wygląd i nie trzeba się zastanawiać, co też nam wpadło w ręce. Wszelkie urządzenia przez nas uruchamiane i oglądane są dopracowane i mają realny wygląd.
Ogólnie więc na oprawę graficzną narzekać nie będę, bo plansze w całej grze naprawdę były dopracowane i dobrze się prezentowały. Nieco gorzej się miały postacie i ich animacja. Pirat jedzący ryż z miski to mistrzostwo świata w pokazaniu brzydkiej animacji ruchu.
Wszystkie postacie są bardzo toporne. Skośnoocy Lapończycy wyglądali jakby mieli zeza i łypali na nas dziwnie oczami. Ich mimika twarzy była całkiem po prostu brzydka. Mimo tych wad cała reszta oprawy graficznej tej przygodówki przedstawia się całkiem dobrze.

Oprawa muzycznato kolejny plus. Motywów muzycznych jest dużo, najbardziej podobała mi się ścieżka dźwiękowa towarzysząca nam na Madagaskarze. Do tego dochodzą odgłosy otoczenia, które również wykonane są bardzo dobrze. Gorzej mają się kwestie mówione, a już szczytem wszystkiego jest nasz bohater, mówiący że poszukuje Agona. Robi to tak, jakby miał przed sobą głuchego, który musi czytać z ruchu jego ust, lub osobę niedorozwiniętą, która może coś zrozumie, jeśli będzie się mówiło baaardzo rozwlekle. Osoby podkładające głos nie spisały się najlepiej i ten element gry mi osobiście się nie podobał. Przyznam się, że w opcjach gry ustawiałam sobie dialogi bardzo cicho, żeby mnie nie drażniły, a muzykę odpowiednio podkręcałam, aby zagłuszyć rozmowy, bo głosy lektorów były brzydkie.

Obrazek


Sterowanie w grze niesprawia problemów i jest znane. Wszystkie ważne informacje mamy dostępne w dzienniku, więc w każdej chwili możemy, klikając na odpowiednią ikonę w prawym górnym rogu, wejść do naszego ekwipunku, księgi z ważnymi informacjami, czy do menu gry, by w trakcie rozgrywki ustawić sobie lub zmienić opcje.
Niestety bolączką jest zbyt mało miejsca na zapis gry, mamy możliwość dokonać tylko ośmiu takich zapisów, co w mojej ocenie jest niewystarczające.

Podsumowując,Agon to gra ciekawa z niezłymi zagadkami, z dobrą oprawą graficzną i muzyczną, niestety zbyt krótka, ale to wada nie tylko tej produkcji. Warta zagrania i na pewno wielu z was spędzi przy niej miłe chwile. Zachęcam do zapoznania się z nią, w mojej ocenie zasługuje na 7/10.

Zalety

+ oprawa graficzna
+ oprawa muzyczna
+ w większości ciekawe zagadki
+ przedstawiona jest interesująca historia

Wady
- animacja postaci
- zabawa z lemurem
- polonizacja
- podkładane głosy

Wróć do „Agon: the mysterious codex”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość