Agatha Christie: morderstwo w Orient Expressie - recenzja

Awatar użytkownika
Urszula
Administrator
Posty: 9391
Rejestracja: 31 grudnia 2011, 12:05
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował(a): 84 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 109 razy
Płeć: Kobieta

Agatha Christie: morderstwo w Orient Expressie - recenzja

Postautor: Urszula » 08 marca 2012, 08:56

Obrazek
Istnieje wiele gier, których twórcy pomysł na scenariusz zaczerpnęli z książek - zwykle tych bardzo znanych i chętnie czytanych. Pewnie wiąże się to nie tylko z tym, że taki scenariusz zaszczepiony do gry może spowodować, że będzie ona bardzo interesująca, ale również z szansą na przyciągnięcie większej liczby graczy, gdy ktoś zauroczony książką zechce sprawdzić, jak to wygląda na monitorze komputera. Tak było również w przypadku recenzowanej przeze mnie gry: Agatha Christie: morderstwo w Orient Expressie.
Niestety, ja akurat nie jestem miłośniczką kryminałów, jednak uznałam, że nie mogę z tego powodu skreślić tej przygodówki. Mimo że nie jestem fanką twórczości Agathy Christie, siadając do gry, pomyślałam, że być może jest szansa na to, że stanę się zapalonym śledczym, tym bardziej że szukanie i rozwiązywanie zagadek to coś, co bardzo lubię. Niestety zawiodłam się, nie oprawą graficzną, również nie muzyczną, ale tym, co w przygodówkach powinno być najlepsze, a mianowicie zagadkami. Jeśli wszystkie kryminały przygodowe wyglądają podobnie jak ten, to ja nigdy nie stanę się ich zwolenniczką.

Podobieństwa i różnice

Ze względu na prawa autorskie, scenariusz zaczerpnięty z książki mistrzyni kryminałów musiał ulec małym zmianom. Gracz, zamiast w rolę słynnego belgijskiego detektywa Herkulesa Poirota, wcieli się w panią Antoinette Marceau - pracownicę linii kolejowych, prywatnie miłośniczkę, studentkę kryminalistyki. Sam Poirot ulega w trakcie podróży wypadkowi, w wyniku czego z przyczyn oczywistych nie może prowadzić dochodzenia, a właściwie zbierać śladów przestępstwa. Dlatego zadanie to zostanie powierzone pani Antoinette, a my będziemy kierować jej krokami.
Jest morderstwo, musi być więc zabójca, którego gracz musi znaleźć. Jego w tym głowa, by wśród wielu poszlak, także tych fałszywych, znaleźć drogę do prawdy.

Prowadzimy śledztwo

Ktośpowie, że fajnie się zapowiada, mieć całkowitą kontrolę nad prowadzeniem śledztwa - to musi być ciekawe. Wykazywanie, kto skłamał, a kto nie, analizowanie zebranych dowodów i porównywanie odcisków palców powinno przecież przypaść graczom do gustu.
Częściowo tak jest - niestety tylko częściowo. W trakcie zabawy trudno oprzeć się wrażeniu, że jest się prowadzonym jak po sznurku. Czytanie dokumentów nie zbliża do rozwiązania, a rozmowy z Poirotem mają z góry ustalony przebieg.
Wprawdzie gra na początku oferuje wybór stopnia trudności, nie zmienia to jednak faktu, że gracz w dużym stopniu prowadzony jest za rękę. To powoduje, że nie ma złych odpowiedzi, pytania powtarzane są tak długo, aż odpowiedź będzie prawidłowa. Szkoda, byłoby ciekawiej, gdyby nasze błędne decyzje miały wpływ na postęp w grze i zwroty akcji.

Obrazek
Męczące i niestety zalatujące nudą było ciągłe przesłuchiwanie tych samych osób i prowadzenie konsultacji z Poirotem. Szukanie śladów, kręcąc się w kółko, powodowało, że nie byłam zainteresowana tym kto zabił, a że zamordowany święty nie był, to i nie wzbudzał we mnie pozytywnych uczuć. Wałęsałam się więc po bliźniaczych wagonach sypialnych w poszukiwaniu śladów na klamce, czy wazoniku, by jak najszybciej zakończyć grę, a nie cieszyć się z samego grania. Być może ktoś, czytając te moje wywody, uzna, że właśnie tak powinna wyglądać przygodówka kryminalna i to, co ja uważam za wadę, uzna za zaletę. Jeśli tak - zapraszam właśnie takich graczy do zabawy.


Ładniejsza oprawa graficzna

W porównaniu do poprzedniej części widać duży postęp pod względem grafiki. Znacznie lepsze są zwłaszcza modele postaci, również animacja chodu i przerywniki filmowe mają się o wiele lepiej. Główna bohaterka skradająca się wzdłuż pociągu wygląda bardzo autentycznie. Specjalnie zwróciłam uwagę na jej chód, bo było to zrobione bardzo dobrze. Tylko dlaczego ślady zostawiane przez nią na śniegu tak szybko znikają? Czyżby była lekka jak piórko? Wyskakując z okna pociągu, biegając wzdłuż i wszerz, nie pozostawia na śniegu znaku, a właściwie pozostawia, ale one wszystkie od razu znikają. Również kolejne osoby, przebywające na zewnątrz, tegoż śladu nie pozostawiają, nie ma więc poszukiwania, który to ślad należy do mordercy, bo tylko on jeden się uchował na śniegu, wszystkie pozostałe z powodu intensywnego śniegu zostały zasypane, choć postawione później. Nie ma jednak co się za bardzo czepiać, bo animacja chodu i skradania jest ładna, a taki drobny szczegół, jak znikający ślad, nie powinien mieć wpływu na postrzeganie grafiki. Chyba twórcy uznali, że gracz nie poradzi sobie ze zbyt dużą liczbą tychże śladów i specjalnie je zatarli w odpowiednim momencie. Gorzej ma się mimika i wygląd twarzy podczas prowadzenia rozmowy. Wszystkie postacie mogłyby brać udział w reklamie pasty do zębów, która działa wybielająco. Choć jednej osobie można było troszkę popsuć uzębienie lub przynajmniej zrobić odcień żółtawy, w końcu kilku palaczy tam było. Niestety, wszyscy mieli zęby bielusieńkie niczym proteza zmarłego.
Brakowało mi również choć odrobiny emocji na twarzach bohaterów. Nie było widać ani strachu, ani złości. Dziwnie wyglądał także ruch ust w trakcie mówienia.

Obrazek
Inaczej ma się wygląd samego pociągu. Wnętrza są pięknie wyrysowane, bogate w detale. Nawet obskurna chatka w lesie wygląda bardzo realistycznie. Natomiast części garderoby pochowane w walizkach i szafach są strasznie podobne, szczególnie odnosi się to do obuwia pań. Czasem wydawało mi się, że pomyliłam przedział, okazywało się jednak, że w sąsiadujących ze sobą pomieszczeniach różne osoby mają w szafie takie samo obuwie, co powodowało małą dezorientację. Wprawdzie powinnam się była bardziej skupić na męskim obuwiu, ale za jednym zamachem oglądałam szafy z obuwiem obu płci, uznając, że jak już badać, to wszystko.

Co słyszymy?

Jeśli chodzi o oprawę audio, to o ile podkład muzyczny towarzyszący nam podczas rozgrywki jest lepszy niż u poprzedniczki, o tyle odgłosy otoczenia nie prezentują się już tak dobrze. Co prawda słychać skrzypienie pod butami, kiedy nasza bohaterka chodzi po śniegu, jednak odgłos kroków podczas biegania po pociągu jest zawsze taki sam, niezależnie od tego, czy chodzimy po przedziale, w którym na podłodze leży gruby dywan, czy po wagonie bagażowym. Również wszystkie drzwi w całym pociągu skrzypią tak samo. Bardzo realistycznie brzmią za to odgłosy wiatru czy lawiny.
Dobrze wypadły także głosy aktorów.

Łamigłówki to właściwie tylko i wyłącznie zbieranie dowodów oraz szukanie i łączenie przedmiotów, by móc je wykorzystać w odpowiednim momencie, a zatem są to zagadki przedmiotowe. W trakcie gry zdarzy się co prawda porównywanie odcisków palców, będzie też okazja ułożyć puzzle, otworzyć kasę, czy zbudować radiostację, ale nie ma takich atrakcji wiele, a budowanie tej ostatniej to już dzieło przypadku, bo nie wiem czemu miała być tak wykonana, a nie inaczej. Urządzenie to powstało więc sprawdzonym sposobem klikania wszystkim na wszystko. Przedmiotów zaś w ekwipunku miałam bardzo dużo, niektóre zupełnie niepotrzebne, więc wypróbowywanie wszystkich możliwości wydłużało i tak według mnie nudną zabawę.

Obrazek
Udogodnienia

Po przejściu całego pociągu, po najechaniu na górną krawędź ekranu, pokaże się obraz pociągu służący za mapkę do szybszego przemieszczania się między lokacjami. To bardzo użyteczna rzecz i za to należy się dodatkowy punkt.
Istnieje również możliwość pomijania dialogów i animacji i choć wtedy może parę ważnych rzeczy umknąć, ale to dobrze, że w ogóle taką opcję przewidziano. Oglądanie kolejny raz, jak nasza bohaterka szepcze coś do Herkulesa Poirota było irytujące i opcja pomijania animacji była zbawienna.

Na koniec

Jak pisałam na początku,nie jestem fanką kryminałów, a ta przygodówka nie zdołała zachęcić mnie do takiej rozrywki. Widać trzeba mieć w genach chęć prowadzenia dochodzenia. Ja niestety nie umiem czerpać przyjemności z prowadzenia śledztwa, albo jeszcze nie natrafiłam na naprawdę dobrą grę tego typu.
Podsumowując, Morderstwo w Orient Expresie być może jest dobrą grą, tylko ja nie potrafiłam należycie jej docenić. Ma dobrą fabułę, porządną grafikę, średnią oprawę dźwiękową i nieciekawe zagadki. Moja końcowa ocena to słabe 7/10.

Wróć do „Agatha Christie: morderstwo w Orient Expressie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość