Agatha Christie: morderstwo w Orient Expressie - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2383
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 28 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 29 razy
Płeć: Mężczyzna

Agatha Christie: morderstwo w Orient Expressie - recenzja

Postautor: Adam_OK » 10 marca 2013, 21:11

Obrazek
Nie każdy musi lubić powieści Agathy Christie albo postać, którą ona stworzyła – Herculesa Poirot. Nie ma też osoby, która by o tym detektywie nie słyszała ani nie znała najsłynniejszej historii z jego udziałem – „Morderstwa w Orient Expressie”. Powieść ta doczekała się niejednej wersji filmowej, a dwa lata temu wyszła również jej adaptacja komputerowa. Do Polski dotarła ona jednak dopiero teraz, więc bez zbędnej zwłoki przejdę do jej opisu.

Na początek mała niespodzianka – choć w grze pojawia się imć Poirot, to nie on jest główną postacią, której poczynaniami kierujemy. W tej grze wcielamy się bowiem w Antoinette Marceau, pracowniczkę kompanii kolejowej obsługującej trasę z Istambułu do Paryża. To właśnie w Stambule zaczyna się akcja. Nasze zadanie polega na odnalezieniu słynnego detektywa i umiejscowieniu go w pociągu. Gdy ten ostatni ruszy ze stacji, zaczyna się właściwa przygoda. Przygoda, o jakiej panna Marceau zawsze marzyła, gdyż podczas podróży dojdzie do tytułowego morderstwa. Śledztwo w jego sprawie będzie prowadzić właśnie Antoinette, a nie Hercules Poirot, gdyż ten zostanie dosłownie unieruchomiony. Stanie się to w wyniku gwałtownego hamowania pociągu, które z kolei wynikało z pojawienia się olbrzymiej zaspy śniegu na torach. Tylko czy ten śnieg osunął się w sposób naturalny, czy też ktoś mu w tym dopomógł? I jaki ma to związek z morderstwem? I, oczywiście, kto go dokonał? Są to główne pytania, na które trzeba odpowiedzieć. Oczywiście ci, którzy czytali powieść lub widzieli film, znają główne założenia fabuły oraz wiedzą, kto jest winny. Tylko czy aby na pewno? W końcu twórcy obiecali zmiany w stosunku do pierwowzoru i faktycznie ich dokonali. Oznacza to również zmiany w zakończeniu. Przypomnę tylko, że w książce Poirot zasugerował dwie wersje, z których jedna została przedstawiona policji. W grze te wersje również są, ale jest jeszcze jedna. Wyboru dokonuje panna Marceau, ale niestety gracz nie ma na to wpływu. Szkoda, bo zamiast trzech zakończeń mamy tylko jedno. Mimo tego uważam, że od strony fabularnej gra prezentuje się dobrze, a dokonane zmiany są pozytywne. Niestety, gra do najdłuższych nie należy, wątpię aby ktoś potrzebował na jej ukończenie więcej niż 7-8 godzin (wariant optymistyczny), raczej to będzie coś około 5-6 godzin (wariant realistyczny). To trochę mało, choć z drugiej strony ciężko o lepszy wynik, skoro zaczynając rozgrywkę, wiele osób domyśla się, w jakim kierunku ona się potoczy.
Obrazek
Główna zagadka, jaką mamy do rozgryzienia, to oczywiście znalezienie zabójcy, ale nim tego dokonamy, trzeba będzie rozwikłać kilka pomniejszych łamigłówek. Jest ich kilka, ale nie są one ani trudne, ani oryginalne. Mamy więc takie klasyczne problemy jak złożenie podartego listu czy włamanie się do sejfu. Będziemy też pobierać odciski palców zarówno od obsługi pociągu i pasażerów, jak również te pozostawione na klamkach, drzwiach i innych tego typu miejscach. Później je ze sobą porównamy, dzięki czemu będzie można dojść do właściwych wniosków. Oczywiście to nie wszystkie zagadki, są również te powiązane z naszym ekwipunkiem. A zbierać będziemy masę rzeczy mniej lub bardziej przydatnych. Niektóre z nich można (a wręcz trzeba) ze sobą łączyć, nim można będzie z nich skorzystać. Niestety, gra nie oferuje tak dużej swobody w tym elemencie jak choćby „Powrót na Tajemniczą Wyspę”, w związku z czym nie ma tu takiej satysfakcji jak tam. Mimo tego uważam, że to dobry pomysł, choć nie do końca wykorzystany.
Jak wspominałem ta produkcja swą światową premierę miała dwa lata temu, więc grafika, jaką ona oferuje, jest na niższym poziomie niż w tegorocznych tytułach. Nie oznacza to, że jest całkiem zła, bo przez ten czas aż tak bardzo się nie zestarzała. Najbardziej „starość” gry odczuwalna jest w przerywnikach filmowych, gdyż obraz w nich wygląda jakby został dotknięty lekką odmianą „pikselozy”. Natomiast w pozostałych przypadkach gra prezentuje się co najmniej poprawnie. Widać sporą dbałość o szczegóły, takie jak wystrój wnętrz poszczególnych przedziałów, wygląd drzew, skał i innych elementów składających się na krajobraz pobliskiego lasku. Wbrew pozorom jest na co popatrzeć i to nie tylko jeśli chodzi o otoczenie, ale również postacie. Miłośnikom urodziwych kobiet do gustu powinny przypaść głównie panna Marceau i hrabina Andrenyi; przedstawicielki płci pięknej również powinny znaleźć jakieś „ciacho” dla siebie. Ogólnie wszystkie postacie wykonano bardzo starannie, bardzo sugestywnie, dokładnie tak, jak powinny wyglądać. Nie mam też zastrzeżeń do sposobu ich poruszania się, szczególnie nasza bohaterka ma bardzo kobiecy chód, taki lekki.

Nieraz się zdarzało, że nasza Antoinette wybierała się na bliższy lub dalszy spacer poza pociągiem. Można wówczas usłyszeć dźwięk, którego niestety nie dane mi było usłyszeć w ostatnie Święta. Chodzi oczywiście o skrzypiący pod butami śnieg. Jeśli i wy nie mieliście takiej okazji, to dzięki tej grze można sobie przypomnieć ten odgłos, bo brzmi on bardzo realistycznie. Podobnie jest z innymi dźwiękami, w tej kwestii nie mam się do czego przyczepić. Zresztą nie tylko do samych dźwięków, ale również do muzyki. Ta ostatnia jest naprawdę udana, bardzo pasuje do klimatu rozgrywki. Generalnie uważam oprawę dźwiękową za udaną.
Jeśli zaś mowa o sterowaniu, to mamy tu tradycyjne „wskaż i kliknij”, czyli wszystko wykonujemy myszą. Jest ono proste i sprawdzone, więc nikt nie powinien mieć z tym problemów. Udostępniono nam również bardzo pojemny ekwipunek, w którym wszystko się bez problemu zmieści. Trzeba tylko pamiętać, aby dokładnie oglądać każdy przedmiot, gdyż niektóre z nich z tyłu lub pod spodem ukrywają ważne wskazówki, a bez nich nie można ruszyć akcji do przodu. Ponadto pogrupowano takie rzeczy jak odciski palców, paszporty pasażerów, dokumenty czy informacje dotyczące chronologii wydarzeń w pociągu, dzięki czemu łatwo się w tym wszystkim zorientować. Ogólnie interfejs jest naprawdę prosty i w pełni zasługuje na miano „user friendly”.
Obrazek
Na koniec tradycyjnie o polonizacji, która jest kinowa, a więc taka, jaką większość graczy lubi najbardziej. W tym wypadku w pełni ich popieram, bo dzięki temu możemy słuchać oryginalnych głosów. A jest się czym cieszyć, bo Herculesowi Poirot głosu udzielił sam David Suchet, czyli aktor który wcielał się w rolę tego detektywa na szklanym ekranie. Inni aktorzy też wypadli dobrze, podobnie jak tłumaczenie napisów. Podczas całej zabawy nie natknąłem się na żadne błędy, na które mógłbym tutaj ponarzekać. Świadczy to o naprawdę dobrze wykonanej robocie przez lokalizatorów gry. Tak trzymać!

Generalnie gra oparta na słynnej powieści jest udana. Jej główne zalety to fabuła, grafika, muzyka, dźwięk i oczywiście głos Davida Sucheta. Do wad zaliczam zbyt proste zagadki i niewielką długość gry. Mimo tego polecam ją nie tylko każdemu miłośnikowi Agathy Christie i Herculesa Poirota (dla nich to pozycja obowiązkowa), ale również i innym maniakom przygodówek. Naprawdę warto się z tym tytułem zapoznać.


OCENA GRY: 7/10

ZALETY:

+ fabuła
+ głos Davida Sucheta
+ oprawa audiowizualna
+ sterowanie
+ polonizacja

WADY:

- za krótka
- za proste zagadki
- kiepskie przerywniki filmowe[/align]
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Wróć do „Agatha Christie: morderstwo w Orient Expressie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość