Gobliiins 4 - recenzja

Awatar użytkownika
Urszula
Administrator
Posty: 9394
Rejestracja: 31 grudnia 2011, 12:05
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował(a): 84 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 109 razy
Płeć: Kobieta

Gobliiins 4 - recenzja

Postautor: Urszula » 06 stycznia 2012, 18:50

Obrazek


Nastała moda na tworzenie sequeli do gier, które osiągnęły popularność, wysoką ocenę przez graczy, przynosząc w ten sposób dochody firmie. Kolejne części nie zawsze są tak dobre jak pierwowzór, a czasem jest wręcz odwrotnie - są coraz lepsze.

Niejaka firma Societe Pollene postanowiła po szesnastu latach wskrzesić grę przygodowo-logiczną pod tytułem Gobliiins, tworząc jej część czwartą. Kierownikiem odpowiedzialnym za jej powstanie jest Pierre Gilhodes (autor poprzednich trzech części, jak i znanej nam gry Woodruff and the Schnibble of Azimuth), który w tamtym czasie współpracował ze studiem Coktel Visio. Wydawcą gry w Polsce jest Cenega, a dystrybutorem CD –Projekt, który poszedł jeszcze o krok dalej i do gry dodał trzy poprzednie części w naszym ojczystym języku. Mamy więc możliwość zakupienia czterech gier o stworkach z dość pokręconym rozumkiem.

Jeśli ktoś nie grał wcześniej w Gobliiinsów, to muszę napisać co nieco o nich. Nazwa gry pochodzi od rasy stworków, którymi przyjdzie nam kierować, a że mamy ich trzech, to stąd są trzy „i” w nazwie. Każdy z nich ma swoje własne umiejętności niedostępne dla drugiego. Pierwszy to mądrala, umie czytać, pisać i używać różnych przedmiotów; drugi to osiłek, który rozumu ma tyle, co ziarnko piasku, ale dysponuje ogromną siłą. Trzeci i ostatni, niczym Harry Potter przy pomocy różdżki sprawi, że kamień będzie lewitował, a szkielet na chwilkę ożyje.

Nasi trzej bohaterowie mają ważną misję - odnaleźć zwierzaka króla. Zanim jednak wykonają to główne zadanie, czeka ich jeszcze cała masa innych, z którymi muszą się uporać. Gra podzielona jest na 15 etapów, plus jeden bonusowy, o ile uda się graczowi odnaleźć wszystkie złote zęby. Tak więc, w zależności od naszych umiejętności, albo uda się nam zobaczyć bonusowy etap albo i nie. Ktoś powie nic bardziej prostszego. Nie jest jednak to takie oczywiste, bo o ile na początku gry ząb jest bardzo dobrze widoczny, tak już pod koniec gry odnalezienie go może nastręczać kłopotów.


Obrazek


Twórcy gry czwartą część, choć robili ją w dobie wielkich możliwości graficzno – sprzętowych postarali się, by ta przygodówka swym wyglądem nawiązywała do poprzedniczek, więc mamy zabawę z polowaniem na piksele. Niektóre plansze są tak bardzo jaskrawe, że trudno wśród wielu bardzo kolorowych przedmiotów odnaleźć jeden mały złoty ząb. Zapewne nie jest to przypadek, tylko jak najbardziej zamierzony cel, aby utrudnić nam rozgrywkę. Każda plansza, jak w kreskówkach, jest starannie narysowana i widać, co na niej się znajduje, choć czasami niektóre przedmioty zlewają się z tłem i trudno je zauważyć. Szczękę kościotrupa, ukrytą w skale musiałam dłuższy czas szukać i całkiem przypadkiem ją znalazłam najeżdżając na nią myszką. Takich elementów w grze będzie więcej i czasem to mnie denerwowało. Postacie w grze są trójwymiarowe i całkiem zgrabnie się poruszają, choć nie zawsze tam gdzie chcemy. Do tego Gobliiinsy robią sobie psikusy i jak mają napad śmiechu to przez chwilę nic nie możemy zrobić, bo zupełnie nie reagują na nasze polecenia.

Mamy, więc przed nosem grę logiczno-przygodową, tylko logika nasza, a Goblinów troszkę się różni. Używanie przedmiotów nie zawsze jest takie, jak nam rozum dyktuje i trzeba się przestawić na zupełnie absurdalne rozwiązania. Ogon szkieletu smoka może być swoistą trampoliną, o ile smok dostanie po głowie. Żaba może służyć nam za przewoźnika, o ile zechce skoczyć za przelatującą pszczółką. Łyżka może zostać użyta do odkręcenia słoika i wydobycia z niego korniszonków itd., Jeśli się przestawimy na swoisty sposób myślenia, to jest to gwarancja sukcesu, czyli ukończenia gry. Początkowe etapy są dość łatwe, ale im dalej w las tym trudniej i trzeba się nakombinować by zobaczyć końcowe napisy. Gra wprawdzie bardzo trudna nie jest, ale nie jest też zupełnie prosta i troszkę czasu przy niej spędzimy. Jeśli jeszcze zechcemy poznać poprzednie części, to mamy zapewnioną rozrywkę na dłuższy czas. Nie będę pisać jak to w zwyczaju producentów, że mamy grę na dwadzieścia godzin, bo każdy z nas przejdzie ją w innym tempie w zależności od naszych umiejętności oraz chęci.


Obrazek


Pod względem oprawy audio gra nie jest jakimś wielkim dziełem. Choć muzyka pasuje do gry i nie jest brzydka, to z czasem może denerwować. Nasi trzej bohaterowie nie rozmawiają w żadnym znanym nam języku, wydają z siebie różne dźwięki, a napisy wyświetlające się pośrodku ekranu tłumaczą nam ich swoisty język. Można się było pokusić o lektorów i oszczędzić nam czytania tekstu. Dialogi chwilami są zabawne, mamy też humor sytuacyjny. Może nie jest to super zabawne, albo człowiek z wiekiem robi się bardziej wybredny i to, co kiedyś rozśmieszało teraz już wywołuje tylko uśmiech, nie mniej można się spodziewać sytuacji, przy których parskniemy śmiechem.

Sterowanie i opcje gry to już bardziej niedoróbka i archaizm. Nie mamy czegoś takiego jak ustawienia gry, zmiana rozdzielczości, czy możliwość przyciszenia muzyki. Nie możemy również zapisać stanu gry i zakończyć ją w dowolnym momencie. Musimy, czy nam się to podoba czy nie, albo zakończyć cały etap, albo czeka nas powtórka rozgrywki. Na końcu każdego etapu wyświetla się kod dostępu do kolejnego i jeśli go nie wklepiemy zaczynamy grę od początku. Możemy go źle przepisać, wpisać lub, co gorsza zapodziać kartkę z zapisanym kodem i dalej gra nie pójdzie. Jest to niewygodne i archaiczne; pamiętam grę z 1997 roku pod nazwą Pandemonium, którą w ten sposób zapisywałam. Od tego czasu minęło sporo lat i można to było zmienić. Kolejna sprawa - zmiana Goblinsa, którym mamy kierować. Zmiany dokonujemy przy pomocy spacji. Twarz aktywnego Goblinsa wyświetla się w małym okienku na dole w prawym rogu ekranu . Zerkanie co chwilę, który z nich jest aktywny może zmęczyć. Sterowanie postaciami też czasami stwarza kłopoty. Dlaczego? Otóż nie zawsze taką samą czynność (lub podobną) tak samo mogę zrobić. Gdy każę Goblinowi wejść po drabinie i zdjąć książkę z półki rozłoży bezradnie ręce nie wiedząc, czego od niego chcę. Polecenie muszę wykonać inaczej od razu muszę mu kazać zabrać książkę i wtedy wie, co i jak. Na innej zaś planszy wskazanie przedmiotu do zabrania z jakieś półki jest niewykonalne, póki mu nie każę wpierw wejść po drabinie czy schodach, a potem dopiero zabrać jakiś przedmiot. Osiłkowi też trzeba kilka razy pokazywać, że mebel trzeba spuścić ze schodów, a magowi, że wskoczyć na grzbiet żaby, a nie używać na niej czarów. W momentach, gdy liczył się czas, aby daną czynność wykonać takie błędy w grze przeszkadzały.


Obrazek


Podsumowując mamy grę w pełnym 3D z archaicznym sposobem zapisu, z brakiem możliwości zmian w ustawieniach, by lepiej działała na naszym sprzęcie. Podkładem muzycznym, który po czasie może być męczący, ale z fajnymi i pokręconymi zagadkami, humorem, który może rozbawić oraz dodatkowymi trzema grami na płycie w naszym ojczystym języku. Czy warto grę zakupić to już musicie sami zadecydować w mojej ocenie jednak nie warto, lepiej poczekać aż gra będzie troszkę tańsza. Nie jest to całkowity gniot, ale też i grałam się w lepsze, podobnego typu. W mojej ocenie ta przygodówka zasługuje na ocenę 6/10

Zalety

+ fajne łamigłówki
+ absurdalny humor
+ kolorowa grafika, ( choć chwilami męcząca)
+ długość gry

Wady
- archaiczny sposób zapisu gry
- pikseloza
- po dłuższym czasie męcząca muzyka
- brak możliwości zmiany w ustawieniach
- błędy w grze

Wróć do „Gobliiins 4”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość