80 dni - recenzja

Awatar użytkownika
Urszula
Administrator
Posty: 9397
Rejestracja: 31 grudnia 2011, 12:05
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował(a): 84 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 109 razy
Płeć: Kobieta

80 dni - recenzja

Postautor: Urszula » 24 stycznia 2012, 13:55

Obrazek
Literatura, a zwłaszcza przygodowa, była zawsze inspiracją dla twórców gier komputerowych. Na kanwie różnych dzieł literackich powstawały i powstają programy, które mają za zadanie dostarczyć nam rozrywki. W 2005 roku firma Frogwares stworzyła nową przygodówkę, zatytułowaną 80 Dni. W Polsce ukazała się rok później. Podróż opisywana przez Juliusza Verne w książce wprawdzie różni się troszkę od gry komputerowej, ale przygody, rozmach i zabawa są podobne. Również to, co najważniejsze w książce, czyli zakład i podróż dookoła świata, pozostaje niezmienione. Jedynie tytułowy bohater otrzymał inne imię.

Niejaki Olivier, niebieski ptak uciekający od wszelkich obowiązków, szczególnie małżeńskich, postanawia pomóc swojemu wujkowi. Wujek, choć leciwy pan, dokonuje zakładu, iż przemierzy dookoła świat w 80 dni. Zakład jest dżentelmeński i trzeba go wygrać, bo jak nie, to wujaszek straci mnóstwo kasy. Jako, że wiek mu na to nie pozwala, wysyła Oliviera. Obaj mają z tego mieć korzyść, Olivier odroczy niechciany ślub, a wujek wygra zakład, nie tracąc całego swojego majątku. I tak nasz bohater przy pomocy przeróżnych środków transportu, takich jak statek, zeppelin czy pociąg, po drodze jeszcze jakiś latający dywan się znajdzie, przemierzy świat, odwiedzając Kair, Bombaj czy San Francisco. Czy zakład wygra? Tego nie zdradzę, choć z drugiej strony o tym zadecydują umiejętności gracza. Każdy chciałby dostać kasę i wybrać się w taką podróż dookoła świata. Możemy to osiągnąć, siadając do tej gry.

Obrazek
Gra zaliczana jest do gier przygodowych, ale liczba zręcznościówek i brak zagadek stawia ją gdzieś na pograniczu tego gatunku. Dochodzą do tego jeszcze momenty detektywistyczno–logiczne, co powoduje, że trudno powiedzieć jednoznacznie, jaki to gatunek gry. Pewnie wielu osobom przypadnie to do gustu, mnie jednak troszkę te drobiazgi denerwowały i sprawiły wiele kłopotów. Gracz, oprócz ścigania się z czasem, musi również zadbać o sen, jedzenie czy pieniądze dla naszego głównego bohatera, bo inaczej nie pchnie akcji do przodu. Jakby tego mało, musimy znaleźć i zebrać dowody, że okrążamy ten świat, a nie siedzimy gdzieś w knajpce i lecimy palcem po mapie. Dowodami będą patenty wynalazków jego wuja, które musi zebrać. Tak więc zadanie nasz Olivier musi wykonać naprawdę.

Grafika, wykonana w pełnym środowisku 3D, jest bardzo kolorowa, bajeczna. W każdej lokacji mamy wszystko wymalowane z dbałością o szczegóły, ale chwilami jest troszkę topornie. Szczególnie widoczne jest to w otaczającej nas florze i faunie, choć jest o­na charakterystyczna dla danego klimatu i miejsca, w którym obecnie przebywamy. Natomiast budynki i miasta przez nas odwiedzane są bardzo ładne, z zachowaniem detali i klimatu charakterystycznego dla odwiedzanych państw. Każda lokacja ma swój specyficzny wygląd, a aura zmienia się i jest odpowiednia dla danego regionu. Mamy Afrykę, gdzie panuje wieczne słońce; deszcz, mgły czy śnieg w Japonii. Również osoby i zwierzęta spotykane w trakcie podróży są odpowiednio dobrane do lokacji. Choć wszyscy, którzy stanowią tło miasta i robią sztuczny tłok, są bardzo do siebie podobni jak z matrycy, wiadomo, że osoba, z którą mamy rozmawiać, w tym tłumie będzie się wyróżniać i odbiegać wyglądem od wszystkich. Graficznie więc gra przedstawia się całkiem dobrze. Oprócz tego mamy animację, stojącą na dość dobrym poziomie. Przed wyjazdem z poszczególnych miast pożegna nas taniec, charakterystyczny dla regionu.

Obrazek
Oprawa audio ma się nieco gorzej, po dłuższym czasie może nużyć, a nawet denerwować. Nie dostraja się do gry, nie tworzy napięcia i klimatu, w momentach ważnych tylko brzęczy, a znikoma jej różnorodność po chwili drażni. Inaczej mają się prowadzone rozmowy, głosy są fajnie dobrane i lektorzy bardzo dobrze odrobili swoje zadanie. Do tego gra jest chwilami zabawna, nasz bohater ma poczucie humoru, a i spotkane osoby czasem swymi odpowiedziami spowodują uniesienie się kącików naszych ust. Generalnie jednak oprawa audio stoi pod psem, jedynie lektorzy, a konkretnie ich głosy, się sprawdziły.

Sterowanie również odbiega od tradycyjnego point&click. Poruszamy się przy pomocy klawiatury i myszki, co czasami powoduje brak rąk, a właściwie palców, by sterowanie odbywało się płynnie. Taki sposób rozgrywki jest moją zmorą, tym bardziej gdy bohater reaguje na wszelkie nasze działania jak spłoszony żółw. Denerwuje to tym bardziej, że mamy elementy zręcznościowe, gdzie szybka reakcja postaci jest potrzebna, wręcz wskazana. Tym bardziej, że czas nieubłaganie idzie do przodu. Natomiast program reaguje tak, jakby chciał przeanalizować za nas, czy aby ten krok jest słuszny. Nieraz mnie to doprowadziło do białej gorączki, a w dwóch wypadkach musiałam posiłkować się zapisami innych graczy, bo jak dla mnie było to nie do przejścia. Wprawdzie można na początku gry wybrać typ rozgrywki pod względem jego trudności, jednak przejście trybem łatwiejszym, czyli turystycznym, niewiele mi pomogło. Maszerowałam jak pijany we mgle i wiecznie mieszałam klawisze i zamiast się skradać, to skakałam i odwrotnie. Jednak ci, którzy mają zdolności w posługiwaniu się klawiaturą i myszką, mogą wybrać sobie tryb trudniejszy.

Obrazek
Do tego dochodzą różne błędy w grze, co jeszcze bardziej obniża jej wartość. Nasz bohater nigdy nie zginie i nawet jak spada, to i tak kości ma całe. Czasem śmiesznie wygląda, gdy przebiera w powietrzu nogami, gdy na czas nie zareagował na wciśnięcie spacji, która miała spowodować przeskok z dachu na dach. Widocznie programiści uznali, że takiej sytuacji nie będzie, że jesteśmy super sprawni i na pewno wszystko wykonamy na czas, zgodnie z ich założeniem. Dlatego wychodzą z tego czasem komiczne, a czasem denerwujące bugi, które utrudniają grę.

To, co najważniejsze w grach przygodowych, czyli zagadki i łamigłówki, tutaj właściwie nie występuje, i to kolejny minus. Gra przewiduje wyścig z czasem, zdobywanie środków do dalszej podróży. Czasem, aby wyruszyć dalej, trzeba będzie przekupić odpowiednich dostojników. Całe nasze działanie właściwie musi się skupić na prowadzeniu odpowiednio rozmów, negocjacji, istotna jest także spostrzegawczość. Czasu na łamigłówki nie będzie, bo ich po prostu nie ma. Jest to kolejny powód, aby gry nie zaliczyć do typowych przygodówek.
Na plus trzeba zaliczyć mapkę umieszczoną w prawym górnym rogu, która nam pokazuje gdzie jesteśmy i czy nasz przeciwnik mocno nas wyprzedza, a po lewej wskazuje trasę naszej wędrówki. Ogólnie gra nie należy do super produkcji i błędy oraz elementy zręcznościowe mogą zniechęcić. Jednak żeby zobaczyć ogrom pracy grafików, jak również niezłą fabułę, warto ją włączyć i pograć. Kolejna zaleta to niskie wymagania sprzętowe, więc każdy powinien mieć możliwość uruchomienia tej gry na swoim komputerze. W ogólnej ocenie mogę dać grze naciąganą 7/10.



Zalety
+ grafika
+ bardzo dobrze dobrane głosy aktorów
+ charakterystyczny klimat każdego z odwiedzanych krajów
+ spora grywalność
+ niskie wymagania sprzętowe

Wady
- dużo błędów
- fatalne sterowanie
- to nie do końca przygodówka
- nużący podkład muzyczny
- właściwie brak łamigłówek

Wróć do „80 dni”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość