Radosna "tfurczość" literacka

Można się "chwalić" swoimi pracami i zainteresowaniami.
Awatar użytkownika
Xantia
Przyjaciel forum
Posty: 899
Rejestracja: 28 lutego 2012, 15:15
Lokalizacja: mała Wielkopolska
Podziękował(a): 3 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 1 raz
Płeć: Mężczyzna

Re: Radosna "tfurczość" literacka

Postautor: Xantia » 15 marca 2013, 23:43

Urszula pisze:Czy mi się zdaje, czy zieloni pomylili rymowanki z dailogankami :rotfl2:


Chyba trochę tak Ula :D, ale czyż proza nie potrafi być wierszem? :>

@Gocciana- może i przereklamowana, ale nie do końca, bo inaczej by nas nie było :E
A z tym oplem- klin klinem :)

Awatar użytkownika
Gocciana
Publicysta
Posty: 2562
Rejestracja: 03 stycznia 2012, 19:52
Lokalizacja: Małopolskie
Podziękował(a): 11 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 11 razy
Płeć: Kobieta

Re: Radosna "tfurczość" literacka

Postautor: Gocciana » 29 października 2013, 18:42

Nie lubię jak tematy... umierają ;) Zatem, aby przeciwdziałać naturalnemu 'zejściu' w/w, oraz zmobilizować utalentowanych w tej materii, wkleję coś co talentowi owemu zaprzecza :D

Przemijanie - tytuł podpowiedziany przez pewną fajną kobitkę ;)

Skrzywione twarze, pokryte pajęczyną lat.
Tysiące głosów szepczących z oddali.
Na lustrze rysa, w rogu zwiędły kwiat.
Wspomnienie listu, co żywym ogniem się spalił.

Świt szary, jak kot, za oknem się skrada.
Żar papierosa dogasa powoli.
Cisza z mrokiem, właśnie w sen zapada.
I myśl, co jak drzazga pod paznokciem boli.

Blask słońca nieśmiało przez firankę przebija.
Budzi ze snu cienie po kątach uśpione.
Ślad łzy spod powieki powoli przemija.
Budzi się nowe, a stare... odchodzi zmęczone
Один человек сказал, всем нам улыбается смерть, мы лишь можем улыбнутся ей в ответ:-)

Awatar użytkownika
Xantia
Przyjaciel forum
Posty: 899
Rejestracja: 28 lutego 2012, 15:15
Lokalizacja: mała Wielkopolska
Podziękował(a): 3 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 1 raz
Płeć: Mężczyzna

Re: Radosna "tfurczość" literacka

Postautor: Xantia » 30 października 2013, 22:01

Temat nieprzemijający.
Gocciano :) Poruszyłaś nieśmiertelny, śmiertelnie poważny temat o naszej śmiertelności. I czas ku temu odpowiedni bo Zaduszki tuż tuż. Mnie się wiersz podoba.

Awatar użytkownika
Scoffer
Publicysta
Posty: 752
Rejestracja: 28 lutego 2012, 14:37
Ukończone gry przygodowe - link do tematu: viewtopic.php?f=68&t=634#p1876
Lokalizacja: Giżycko/Warszawa
Podziękował(a): 1 raz
Otrzymał(a) podziękowania: 4 razy
Płeć: Kobieta

Re: Radosna "tfurczość" literacka

Postautor: Scoffer » 31 października 2013, 09:05

Powrót w dobrym stylu ;d Tylko mój ścisły umysł nie może przeżyć tego śladu, co się spalił, ale to bo się czepiam :P
Wszystkie drogi przede mną!

Awatar użytkownika
Gocciana
Publicysta
Posty: 2562
Rejestracja: 03 stycznia 2012, 19:52
Lokalizacja: Małopolskie
Podziękował(a): 11 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 11 razy
Płeć: Kobieta

Re: Radosna "tfurczość" literacka

Postautor: Gocciana » 31 października 2013, 16:20

Co do tego o stylu, to się nie zgadzam, bo wiersz knot, co do tego o śladzie, to w pełni masz rację Scofferku ! Ślady się nie palą (no chyba, ze te łatwopalne ;)) i Twój ścisły umysł słusznie to 'zauważył' :D Zrobiłam poprawkę.

Xantia dziękuję, jak zwykle jesteś miły :)
Один человек сказал, всем нам улыбается смерть, мы лишь можем улыбнутся ей в ответ:-)

Awatar użytkownika
Gocciana
Publicysta
Posty: 2562
Rejestracja: 03 stycznia 2012, 19:52
Lokalizacja: Małopolskie
Podziękował(a): 11 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 11 razy
Płeć: Kobieta

Re: Radosna "tfurczość" literacka

Postautor: Gocciana » 24 lutego 2014, 18:56

Mama - mamusia

Matka, hmmm... całkiem zwykłe słowo,
Naucz się jego znaczenia uczyć wciąż na nowo.
Najpierw jest pierwszy Jej uśmiech, Twoje serca bicie.
Potem, choć się nie przyznasz, ale marzysz skrycie,
By zawsze przy Tobie była, choćby myślą tylko.
We wszechświecie, gdzie ludzkie życie jest jedynie chwilką.
Żona/mąż, dzieci, przyjaciele, itd... spoko.
Jednak w chwili spokoju, zastanów się głęboko,
Kto tak naprawdę i zawsze będzie Ci opoką!


Właśnie!
Один человек сказал, всем нам улыбается смерть, мы лишь можем улыбнутся ей в ответ:-)

Awatar użytkownika
wiadp1
Posty: 19
Rejestracja: 04 października 2013, 09:04
Płeć: Nieokreślona
Kontakt:

Re: Radosna "tfurczość" literacka

Postautor: wiadp1 » 02 marca 2014, 08:24

Bardzo ciekawy temat. Sam także coś tam kiedyś nieśmiało napisałem i ostatnio stwierdziłem, że może warto to w końcu opublikować. Poniżej przedstawiam trzy moje krótkie historie.

Obrazek

Psychiatra Janusz Chrzanowski zostaje wyznaczony do pracy z 10 letnią dziewczynką cierpiącą na rozdwojenie jaźni. Jednak jej przypadek okazuje się bardzo nietypowy.
Link do tekstu


Obrazek

Stefan jest wielkim fanem Sherlock'a Holmes'a. Zawsze fascynowały go metody i umiejętności słynnego londyńskiego detektywa. Niespodziewanie zniknięcie kota sąsiadki okazuje się być jego wielką szansą. Czy korzystając z nauk Sherlock'a Holmes'a będzie w stanie rozwiązać tę tajemnicę?
Link do tekstu


Obrazek

Katarzyna Wolska, w końcu udaje się na swój wymarzony urlop. Niestety jej plany ulegają znacznym zmianom pod wpływem pewnych tajemniczych zdarzeń.
Link do tekstu
PRZYGODÓWKOMANIA - darmowe gry przygodowe dla każdego

ADVENTURE AREA - free adventure games for everyone

Awatar użytkownika
Gocciana
Publicysta
Posty: 2562
Rejestracja: 03 stycznia 2012, 19:52
Lokalizacja: Małopolskie
Podziękował(a): 11 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 11 razy
Płeć: Kobieta

Re: Radosna "tfurczość" literacka

Postautor: Gocciana » 02 marca 2014, 13:09

wiadp1 Nie odpuszczaj pasji i talentowi!! To naprawdę niezłe jest :okok: Publikuj, a nuż Ci się uda :tak: W końcu 'talent, rzecz powszechnie znana...', ale zazwyczaj się go zaprzepaszcza!
Один человек сказал, всем нам улыбается смерть, мы лишь можем улыбнутся ей в ответ:-)

Awatar użytkownika
Gocciana
Publicysta
Posty: 2562
Rejestracja: 03 stycznia 2012, 19:52
Lokalizacja: Małopolskie
Podziękował(a): 11 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 11 razy
Płeć: Kobieta

Re: Radosna "tfurczość" literacka

Postautor: Gocciana » 06 czerwca 2015, 19:30

''Dylemat'

Kiedy przyjdzie opuścić ten świat, tuszę, że przyjmę to z pokorą.
Chociaż czasem, szczególnie wieczorową porą,
dławi mnie, dopada mnie strach.

Bo jeżeli nie będzie już nic i cała wieczność nieistnienia,
To czy moje... niebycie coś zmienia?
Tak więc po co dalej mam żyć?

Ze starością się zmagać i bólem i do końca liczyć swe dni!
Czyż nie lepiej z podniesionym czołem,
Odejść gdy słońce na niebie lśni?
Один человек сказал, всем нам улыбается смерть, мы лишь можем улыбнутся ей в ответ:-)

Awatar użytkownika
Annelotte
Obserwator
Posty: 32
Rejestracja: 10 lutego 2019, 16:02
Płeć: Nieokreślona

Re: Radosna "tfurczość" literacka

Postautor: Annelotte » 10 lutego 2019, 16:34

Ja pisuję głównie fanfiki, publikuję je na irrliel oraz AO3: https://archiveofourown.org/users/Yuri_onna/works

Awatar użytkownika
Annelotte
Obserwator
Posty: 32
Rejestracja: 10 lutego 2019, 16:02
Płeć: Nieokreślona

Re: Radosna "tfurczość" literacka

Postautor: Annelotte » 13 lutego 2019, 10:29

Próbowałam też kiedyś pisać filki, czyli piosenki inspirowane science fiction/fantasy. Słuchu muzycznego niestety nie mam, więc zostało pisanie tekstów:

Pieśń wygnańca
(inspirowane luźno serią "Bolo")

Po dwudziestu latach służby miałam już wszystkiego dość,
Bo w pancernych nie ma lekko, dają ludziom nieźle w kość.
Za to co zostało z żołdu mogłam zacząć życie gdzieś,
więc udałam się na Pollux, by farmerski los tam wieść.

Dziura była z niej straszliwa, ale pasowała mi,
Wiejskie życie, wiecie sami, choć harówka aż po świt,
To nie narzekałam na to, sielska nuda – mówią tak,
Aż pewnego dnia to wszystko tak zwyczajnie trafił szlag.

Choćbyś chciała to zapomnieć, pewnych rzeczy nie da się.
I tak było też tamtego dnia, gdy codzienność jebał pies.

Sygnał alarmowy zabrzmiał, farma Milla pali się,
Ogień walił z niej wysoko, ale sygnał w eter szedł.
W mig nadeszło kilka innych, sytuacja jasna już.
Jakaś banda renegatów brała naszych tam pod nóż.

Odpaliłam starą Bessie, transportowy śmigacz – rzęch,
lecz dość dużą aby zmieść kilka rodzin w jej bebech,
Objechałam okolicę, zgarnęłam kogo się da
I polecieliśmy prosto do centrum bezpieczeństwa.

Choćbyś chciała to zapomnieć, pewnych rzeczy nie da się.
I tak było też tamtego dnia, gdy codzienność jebał pies.

W centrum chryja jak w burdelu, żadnych planów obrony.
Część zielonych już nawiała, a dowódca był wkurwiony.
Chociaż radarach widać, gdzie leci piracka wesz.
To jedyne co robili, to wzywali SOS.

Mówię im „Cholera jasna, dajcie moim ludziom broń”.
A oficer się odwraca, patrzy, krzyczy na mnie „Won!”
Zaczął grozić nam laserem, nie zdzierżyła moja pięść,
Skurwiel poleciał na ziemię, pech że przy tym kark mu pękł.

Choćbyś chciała to zapomnieć, pewnych rzeczy nie da się.
I tak było też tamtego dnia, gdy codzienność jebał pies.

Reszta gapi się jak wrona, która zobaczyła gnat,
A ja byłam już wkurzona, bo wciąż nam uciekał czas.
Kazałam otworzyć składy, rozdać broń każdemu z nich.
Bo choć farmer to nie żołnierz, swoje ziemie zna jak nikt.

I poszliśmy na piratów, pięćdziesiątka była nas,
Dopadliśmy gnojów kiedy lecieli przez gęsty las.
Żadnych czujek, ubezpieczeń, rozpoznania ietde.
Więc w panikę wpadli kiedy piekło rozpętało się.

Choćbyś chciała to zapomnieć, pewnych rzeczy nie da się.
I tak było też tamtego dnia, gdy codzienność jebał pies.

Serie z działek rozwaliły pierwszy pojazd, zaraz też
W pizdu poszedł i ostatni, więc utknęli, cóż za pech!
Potem poszedł ogień ciągły, każdy sam obierał cel,
Próbowali się odgryzać, więc doszło do walki wręcz.

„Bez pardonu” nikt nie wołał, bo i nikt nie dawał go,
Za spalone farmy Milla, Borsa, Toma, Bonniego.
Za wszystkich zabitych kumpli, za ich żony, dzieci też
Wyrżnęliśmy ich jak świnie, żyw nie został żaden wieprz.

I choćbyś chciała to zapomnieć, pewnych rzeczy nie da się.
I tak było też tamtego dnia, gdy codzienność jebał pies.

Marines przybyli wieczorem, by pozbierać co się da.
Lecz mnie wtedy już nie było, zostawiłam tamten świat.
Za zabójstwo oficera, kradzież broni, jeńców śmierć...
Powiedziałam moim ludziom „Zwalcie to wszystko na mnie”

Wzięłam więc statek piratów i choć stary to był wrak,
Odleciałam na nim z Pollux tak szybciutko jak się da.
Dzisiaj wiodę życie zbiega, mam na karku stado psów.
Ale gdyby trzeba było... to zrobiłabym to znów.

I choćbyś chciała to zapomnieć, pewnych rzeczy nie da się.
I tak było też tamtego dnia, gdy codzienność jebał pies.

Samotność dowódcy
(inspirowane luźno Honor Harrington i serią Crest of the Stars)

Morze gwiazd mnie otacza kiedy patrzę w bezmiar ich
Samotna w swej kabinie, sygnał mówi „Czas już iść”.
Chwilę się jeszcze waham, coś spokoju nie chce dać.
I przypomina o tym wciąż, przez co trudno mi spać.

Gdy wojna się zaczęła, wierzyłam, że skończy się
Za rok czy może za dwa, że przeminie jak zły cień.
Lecz minęła dekada, wojna trwa, a moją twarz
Znaczą kolejne zmarszczki, a mój mundur – znaki szarż.

Lśnią złotem epolety, admiralski symbol ich,
Marzyłam o tej chwili poprzez wszystkie moje dni.
Lecz już na stanowisku, mej kampanii kreśląc plan
Poczułam, jaki ciężar niesie ich zwodniczy blask.

Choć stoję dziś na czele, to najkrócej z wszystkich śpię.
Chciałabym znać ich wszystkich, spędzić z nimi każdy dzień.
Dowódca wie, że słowo dla jej ludzi prawem jest.
A każdy rozkaz znaczyć może życie albo śmierć.

Dbam o nich jak o dzieci, które zawsze chciałam mieć.
Od tych, co są najniżej po tych, co są blisko mnie.
Dbam o nich jak najlepiej, wiem, że wiedzą o tym i
Odpłacą mi tym samym, gdy zabijać każę im.

Bez skargi i sprzeciwu idą gdzie dowódca chce.
Flotylle prują przestrzeń, aby wrogom zemstę nieść.
Planety zmienić w popiół i zagłady roznieść żar.
Tak moje dzieci czynią już od nazbyt wielu lat.

Przyjaciel, krewny, bliski czy to ważne jeszcze jest?
Wysłałam już każdego z nich, by przelewali krew.
Wiedzieli, że tak trzeba i z uśmiechem szli tam, gdzie
powiodły ich skreślone w noc wśród łez rozkazy me.

Te zły to łzy jedyne, na jakie dowódcę stać.
Nie ujrzy ich nikt oprócz mnie, nie wolno mi się bać.
Jak skała niewzruszona, głos mi nie drży, w oczach blask.
Z tysięcy gardeł okrzyk brzmi, gdy w bitwy idzie czas.

Samotna wśród tysięcy, na mym mostku patrzę w dal.
Na jedno moje słowo przestrzeń lśni milionem salw.
I tylko w rzadkich chwilach, sama w ciszy modlę się,
Bym nie musiała dzieci mych wysyłać już na śmierć.

Ogień pośród gwiazd
(tłumaczenie filka "Fire in the sky": https://www.youtube.com/watch?v=bqL7Yllgeew )

Prometeusz, jak mówili, skradł bogom z niebios żar
Uczyliśmy się nim władać przez długie setki lat
Dziś zwracamy wzrok ku niebu, patrząc bogom prosto w twarz
By wraz z hukiem godnym gromów ponieść ogień pośród gwiazd!

Gagarin przed półwieczem zrobił pierwszy, ważny krok
By jak Ikar w stronę słońca odbyć swój dziewiczy lot.
I choć wiedział, że śmierć czyha, cenę musiał przecież znać,
To pociągnął śmiało dźwignię, krzesząc ogień pośród gwiazd.

Na tym przestać nie mogliśmy, trzeba było dziesięć lat
By osiągnąć niemożliwe i na księżyc ponieść żar.
Zaś Apollo był dowodem, że gdy chcemy, to nas stać.
To był jeden mały krok, to był ogień pośród gwiazd!

Powraca wciąż w snach ten pierwszy lot w dal.
W pamięć się wrył obraz z odległych już dni.
Ogień płonący wśród gwiazd...
Nie wymaże tego już czas.

Gdy od lotu Gagarina upłynęło dwadzieścia lat
W niebo wzbił się prom Columbia, by przetrzeć nowy szlak.
Choć mówili “ciężarówka”, to jej trasa wiodła tam,
Gdzie silników moc olbrzymia krzesze ogień pośród gwiazd.

Lecz bogowie są zazdrośni, gdy ktoś im dorównać chce
I wraz z lotem Challengera nadszedł też ofiary dzień.
Cały świat patrzył jak spada, zewsząd słychać było płacz
Gdy odeszli od nas w chwale, krzesząc ogień pośród gwiazd!

Reszta dziś zależy od nas, przyszłość jutrem staje się.
Nie możemy się zatrzymać, trzeba iść tam gdzie nasz cel.
Bo skorupka nie trwa wiecznie, pisklę czeka czeka lotu czas.
Kroczmy śmiało ku niebiosom, niosąc ogień pośród gwiazd!

Awatar użytkownika
Annelotte
Obserwator
Posty: 32
Rejestracja: 10 lutego 2019, 16:02
Płeć: Nieokreślona

Re: Radosna "tfurczość" literacka

Postautor: Annelotte » 21 lutego 2019, 20:30

Zaznaczę od razu, aby nie próbować sobie przypisywać sławy (lub niesławy) - ta rzecz to tylko moja własna wersja jednego z moich ukochanych filków, czyli Signy Mallory autorstwa Leslie Fish do książki "Stacja Podspodzie" C.J. Cherrych. Ile razy słuchałam tej piosenki, to nie zliczę - i trochę mi żal było, że w polskiej literaturze takich bohaterek jak Signy właściwie nie ma. Ale że napisanie wiedźmińskiego filka zawsze było jakoś tam moim skrytym (tudzież niemożliwym do zrealizowania) marzeniem, to pewnego wieczora naszło mnie na połączenie tych dwóch rzeczy. Słuchu muzycznego nie posiadam (czołg mi najechał na ucho), więc za jakość nie ręczę, ale gdy skończyłam, to złapałam się na tym, że sama to sobie śpiewam, więc chyba aż tak tragicznie nie jest...

Biała Rayla

Nazwana Białą Raylą, postrachem elfów jest
Gdziekolwiek kroczy rota jej, nieludzi czeka śmierć
Przeszła poprzez piekło, aby poznać zemsty smak
Na szlaku vengeberskim, tam gdzie skończył się jej świat

Mówią, że gardzi śmiercią, w szturmie zawsze pierwsza mknie
Że miecze, włócznie, groty strzał jej nie imają się
Lecz kiedy już opada cały ten bitewny pył
To ona pierwsza klęczy przy poległych ludziach swych.

Czerń jej kruczych loków dziś przyprószyła biel
Jest kapitanem Aedrin, postrachem scoia tael.
Wśród ludzi Demawenda jej imię szepczą z czcią
Kapitan Rayla z Aedrin, czy spotkałeś kiedyś ją?

Mówią, że w sercu Rayli współczucia wygasł blask.
Że tam gdzie Aedrin pośle ją, szubienic rośnie las.
Lecz czemu gdy podąża poprzez miasta, grody, wsie
To ludzie krzyczą imię jej, pokojem ciesząc się?

Mówią, że w żyłach Rayli płynie ołów zamiast krwi
Że w oczach lód, w ramionach stal, a głowie gniew się tli.
Że nikt z brygady Vrihedd nie uszedł żyw z jej rąk.
Lecz któż jak ona lepiej wie, do czego zdolni są?

Czerń jej kruczych loków dziś przyprószyła biel
Jest kapitanem Aedrin, postrachem scoia tael.
Wśród ludzi Demawenda jej imię szepczą z czcią
Kapitan Rayla z Aedrin, czy spotkałeś kiedyś ją?

Nazwana Białą Raylą, postrachem elfów jest,
Jedyną, które miecza wciąż Isengrim lęka się
A w każdym szynku w Aedrin, gdzie biesiada huczna trwa
Za Raylę toast trzeba wznieść, bo chroni nas od zła.

Czerń jej kruczych loków dziś przyprószyła biel
Jest kapitanem Aedrin, postrachem scoia tael.
Wśród ludzi Demawenda jej imię szepczą z czcią
Kapitan Rayla z Aedrin, czy spotkałeś kiedyś ją?


Wróć do „Nasze hobby”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość