Ring: the legend of the Nibelungen - recenzja

Awatar użytkownika
Emilio
Publicysta
Posty: 354
Rejestracja: 15 lutego 2012, 15:46
Lokalizacja: Człuchów, Polska Pn
Podziękował(a): 3 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 1 raz
Płeć: Mężczyzna

Ring: the legend of the Nibelungen - recenzja

Postautor: Emilio » 08 października 2012, 20:52

Ring - recenzja
O co kaman
Moja pierwsza gra z półki science – fiction. Jak zwykle miałem obawy, czy gra spełni moje oczekiwania i czy trafi w mój dość wybredny gust. Jest to opowieść widziana oczami Isha – jednego z „ostatnich ocalałych” a zarazem mędrca. W grze wcielamy się w cztery postacie – króla karłów Albericha, boga ognia Loge, Siegmunda oraz w niepokorną Brunnhildę. Pomysł, nie ukrywam, ryzykowny aczkolwiek, udał się. Jest to opowieść o „prastarym” świecie i o tym, jak zwykły śmiertelnik stał się półbogiem. Fakt, trochę pogmatwane, ale za to pod koniec gry wszystko się wyjaśnia. Celowo nie opisuję całej fabuły, aby nikomu nie zepsuć zabawy.

Jak to zrobić
Ring serwuje nam całą masę zagadek. I bardzo dobrze. Jak na rasową przygodówkę przystało, mamy tu różnorodność (poczynając od zagadek muzycznych, przez układanki, zadania typowo logiczne, na znajomości anatomii człowieka kończąc) wyzwań o różnym stopniu trudności. Pamiętam, jak kombinowałem z zagraniem Walkirii na minipianinku (czy jak nazwać to ustrojstwo) albo jak tworzyłem golema z różnych metali. Niektóre zagadki są trudne i niestety niekoniecznie można znaleźć jakiekolwiek wskazówki, porady, co i jak wykonać. Tu twórcy albo zapomnieli o wskazówkach, albo tak je pochowali, że nie można ich znaleźć, przez co trzeba rozwiązania szukać metodą „chybił – trafił”. Są też zagadki pozbawione odrobiny logiki, a przesycone alchemią. Na szczęście jednak to mały procent całości, więc można to przełknąć. Cała reszta to miód dla typowych przygodomaniaków. I sądzę, że tu się nikt nie powinien rozczarować. Naprawdę jest dobrze.

Co słychać
Oj, tu słychać! Muzyka w grze jest GENIALNA! Wagnerowskie utwory wykonywane są przez muzyków z Filharmonii Wiedeńskiej. Muzyka jest wszechobecna i to jest piękne (nawet jedna zagadka jest związana z Walkirią). Odgłosy otoczenia również nie budzą większych zastrzeżeń. Wszystko jest spójne i co najważniejsze – buduje nastrój i klimat godny pogratulowania twórcom. Niewielkim minusem jest troszkę zbyt głośna muzyka, która momentami zagłusza kwestie bohaterów. Nie jest to jednak jakieś uciążliwe zjawisko, niemniej jednak należy o tym wspomnieć.
Polonizacja. Tu wszystko jest OK, tłumaczenie bez zarzutu, kwestie są spójne i nawet nieźle układają się w całość. Głosów postaciom użyczyli m.in. Wiktor Zborowski i Wiesław Michnikowski. Przy takich nazwiskach chyba nie trzeba się rozpisywać – super obsada i basta.

Jak widać
Piękno! Tutaj również grafikom należą się ukłony. Przede wszystkim Oscar za pomysł osadzenia germańskiej mitologii w przyszłości i kosmosie. Plenery zrobione są z dużą dbałością o detale, krajobrazy wręcz powalają swoim pięknem (ot choćby widoki ze szczytu piramidy). Podczas rozgrywki z pewnością zauważymy „pikselozę”. Na obronę przypomnę tylko, że owa gra wydana była w 1998 roku i na tamte czasy była to naprawdę powalająca grafika. Mnie osobiście pixele nie przeszkadzały; ba, nawet dodawały tego swoistego uroku. Zaryzykuję stwierdzenie, że bez tych pixelków gra nie była by już tą samą grą, a i klimat byłby jakiś taki inny.
Postacie są również wykonane starannie. Wstawki filmowe (a tych mamy ponad godzinę) również są przyjemne dla oka (tu należy wymienić koniecznie Córy Renu pluskające się w wodzie). Jedynym irytującym mnie aspektem był bezruch postaci. Podczas rozmowy ruszały się tylko usta – tu „body language” leży na całej linii, a szkoda.

Jak działa
W grze sterujemy myszką, interfejs jest prosty, przejrzysty, łatwy. Poruszanie się jest intuicyjne. Zebrane przedmioty przechowujemy w plecaku (ekwipunku), gdzie nie ma całej masy okienek do zapełnienia przez najróżniejsze przedmioty. Rozgrywka odbywa się czterema postaciami, co już samo w sobie jest ciekawym pomysłem. W grze niestety można zginąć, ale twórcy pozwolili nam zapisać grę w dowolnym momencie, co jest dużym udogodnieniem (w przeciwieństwie np. do Atlantis – ten sam wydawca). Generalnie gra jest stabilna, spójna, działa bez większych „zgrzytów” (grywalnościowych rzecz jasna).

Czyli…
Podsumowując – Ring to kawał dobrej gry, z ładnie wykonaną grafiką. Niezaprzeczalnie muzyka to najmocniejsza strona wydawnictwa i to bez dwóch zdań. Zagadki również są na wysokim poziomie. Osobiście gra ta spełniła moje oczekiwania i podczas gry niejednokrotnie miałem wypieki z fascynacji. Gdy rozgrywka się zakończyła, posmutniałem, że to już koniec. Niestety gra do najdłuższych nie należy, co nie oznacza, że odbija się to na jakości. Dodam jeszcze od siebie, że jest to obowiązkowa pozycja dla rasowego przygodomaniaka. Z pewnością jeszcze nie raz sięgnę po Ring i przeniosę się do krainy Nibelungów.

Ocena: 9/10
Plusy:
- muzyka!!!!!!!!!
- magiczny klimat
- grafika
- zagadki
- pomysł

Minusy:
- rażący oko bezruch postaci
- troszkę za krótka

Emil >>>EMILIO<<< Szumski

Wróć do „Ring - seria gier”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość