The whispered world - recenzja

Awatar użytkownika
Urszula
Administrator
Posty: 9955
Rejestracja: 31 grudnia 2011, 12:05
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował(a): 103 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 120 razy
Płeć: Kobieta

The whispered world - recenzja

Postautor: Urszula » 24 stycznia 2012, 14:26

Obrazek
Któż z nas jako dziecko nie słuchał baśni, a potem śnił o bohaterach, utożsamiał się z mniej, czy bardziej sympatyczną postacią w niej występującą. Pewnie większość z nas w szczenięcych latach brało udział w zabawach, gdzie wcielaliśmy się w rolę pięknych, mądrych bohaterów, ale pewnie z nikt z nas nie chciałby być smutnym klaunem. Jednak i taka postać może być sympatyczna i ciekawa. Bohaterem The Whispered World baśni - przygodówki, której producentem jest Daedalic Entertainment jest właśnie taki smutny klaun, urodzony pesymista, który w każdym momencie swego bytu znajdzie powód do narzekań.

Fabuła

Fabuła tej przygodówki opowiada o losach chłopca, który podejmuje się misji uratowania świata. Sadwick (takie imię ma nasz bohater), wbrew swej woli jest klaunem, a koszmarne sny zmuszają go do wyruszenia w drogę i poznania swoich losów. Najgorsze, że według przepowiedni to o­n przyczyni się do zagłady tego, co zna i na swój sposób kocha. Nikt z najbliższych mu osób, nie traktuje poważnie jego koszmarów ani proroctwa i nie ma czasu, czy chęci z nim o tym rozmawiać. Musi więc sam sobie poradzić z problemem. Wyrusza w drogę do „Jesiennego Lasu”, by odszukać wyrocznię Shanę potrafiącą zinterpretować jego koszmarne sny. Choć wyrocznia naszemu bohaterowi przepowie, że to o­n zniszczy świat, jednak o­n sam się z tym nie chce pogodzić i wbrew jej słowom podejmuje próbę odwrócenia przeznaczenia. Czeka go podróż pełna niebezpieczeństw, a jego celem jest dotarcie do Korony i stawieniu czoła złemu proroctwu. Ta gra, choć z elementami humorystycznymi, zmusza również do refleksji. Zgrabnie połączono humor z nostalgią, poruszając w niej zagadnienia samotności i walki z przeciwnościami losu.

Grafika, jak złota polska jesień – jesień przebogata
Obrazek

W grze mamy do zwiedzania mnóstwo lokacji, a większość z nich utrzymana w barwach ciepłego brązu i złota, tak jak powinna wyglądać przyroda i otocznie, gdy przychodzi jesień. Choć tła są statyczne i brak na nich ruchu, to mamy coś ślicznego - wirujący liść na wietrze, dym unoszący się z komina, czy drgający płomień świec. Niby niewielka animacja, a jednak potrafi dodać uroku miejscu przez nas odwiedzanemu i wygląda to niesamowicie pięknie, bajkowo czy wręcz magicznie. Wszystkie lokacje są bardzo ładnie wykonane, bogate w detale i mające swój odmienny klimat i urok. Postaci, choć jest niewiele to o­ne również prezentują się bardzo dobrze. Każdy element jest staranie i dokładnie wykonany wzbogacając tę przygodówkę. Trzeba przyznać, że oprawa graficzna to jej wielki plus. Gorzej wyglądał ekwipunek, gdzie przedmioty zlewały się z tłem i nieraz był problem z odnalezieniem potrzebnej nam rzeczy, którą wcześniej zabraliśmy w trakcie gry. Animacja również nie wyszła najlepiej, każde przejście między lokacjami powodowało chwilowe zamrożenie obrazu. W niektórych momentach, ot choćby przy układaniu rur, ta chwilka rosła do dłużej chwili i trzeba było poczekać, aż gra zdecyduje się na odpowiednie przestawienie elementu rurociągu. Miałam również problem z wywołaniem ekwipunku interakcji z otoczeniem. Kliknięcie lewym klawiszem myszy i przytrzymanie go nie zawsze działało i wymagało nie jednego, a kliku kliknięć, zanim można było z postacią porozmawiać, obejrzeć przedmiot, czy w końcu go użyć. Czas nas wprawdzie nie gonił i nie było żadnych elementów wymagających zręcznych palców i szybkości, jednak było to denerwujące, gdy program nie reagował na użycie lewego klawisza myszy tak jak powinien. A może to ja byłam zbyt niecierpliwa, zbyt krótko ten klawisz przytrzymywałam? Nie wiem, ale czasem mnie to denerwowało. Również był problem z poruszaniem się głównej postaci; typowy pesymista nie biega, tylko powłóczy nogami, taki też był nasz Sadwick. Chodził ślamazarnie, a za nim snuł się jego przyjaciel - gąsienica o imieniu Spot. Choć na początku gry mamy dostępną mapkę, a więc i poruszanie się między lokacjami odbywa się sprawnie, ale już chodzenie po niej było ślamazarne. Szkoda więc, że nasz bohater nie umiał biegać lub poruszać się troszkę żwawiej. Natomiast całkiem fajnie i sympatycznie wyglądała animacja głównego bohatera, kiedy okazuje radość (ten smutas to umie robić) podskakując, kiedy robi obrażoną minę, czy w końcu wzdycha zrezygnowany. Jego przyjaciel również potrafił robić minki i na jego pyszczku gościł bardzo często uśmiech.


Muzyka zgodna z nastrojem Sadwicka

Obrazek
Lepiej, ba wręcz bardzo dobrze miała się oprawa audio. Ścieżka dźwiękowa jest dostosowana dokładnie do tego, co widzimy na ekranie, a jeszcze odzwierciedla nastrój naszego głównego bohatera. Aktorzy użyczający głosu naszym postaciom wykonali kawał dobrej roboty, natomiast osoba, która wcieliła się w Sadwicka to mistrzostwo świata. Nie wyobrażam sobie naszego marudy i pesymisty mówiącego inaczej: lekko sepleniącego i bez tej intonacji i barwy głosu, jaka została nam zaprezentowana. Zdobycie perły choć było radosne (widoczne w ruchach postaci), gdy podskakiwał, jednocześnie komentując to żałosnym (żalącym się) głosem, jakby do końca nie mógł uwierzyć, że ta perła jest jego. Wszelkie nasze poczynania w grze są komentowane przez głównego bohatera w bardzo sympatyczny marudny sposób. Nie jeden raz uśmiałam się z jego wypowiedzi, ale również i zakręciła mi się łezka, gdy zdmuchiwał świeczki, mówiąc „dobranoc mamo”. Nasz pesymista w każdym momencie swego życia, miał powód do narzekania, ale robił to w tak sympatyczny i czasem bardzo śmieszny sposób, że nie sposób go nie polubić. Wędruje w towarzystwie gąsienicy, która bardziej jest elementem ekwipunku niż pełnoprawnym bohaterem gry, ale widać wielkie przywiązanie Sadwicka do tego dość specyficznego przyjaciela, którego często "używa" by wyjść cało z niejednej opresji, lub rozwiązać zadanie. Tak więc oprawa audio, to kolejny wielki plus i czasem specjalnie klikałam na różne rzeczy i wykonywałam czynności zgoła nielogiczne, by usłyszeć żalący się głos naszego głównego bohatera i jego komentarze. Mówił to tak uroczo, że uśmiechałam się sama do siebie.


Pokręcone i czasem nielogiczne zagadki.

Obrazek
Nawet, gdy miałam stworzyć dziwaczny przedmiot by z wnętrzności Spota wydobyć „szepczący kamień”. Zagadki, choć bardzo dużo, mniej czy bardziej logiczne jakoś specjalnie mnie nie zatrzymały na dłużej, chyba że wspomniany wcześniej rurociąg, ale tylko dlatego, że program chyba sam analizował zamiast gracza, czy aby na pewno to posuniecie jest właściwe. Natomiast zabawa ze Spotem (jego postacie takie jak: płonący Spot, płaski jak tasiemiec, czy kolejne jego wcielenia), podobała mi się i urozmaiciła typowe zadania, jakie występują w przygodówkach. A mamy układanki typowo puzzlowate, zabawę w tworzenie nowych całkiem dziwacznych przedmiotów, w końcu zabawa z dialogami, czyli umiejętne prowadzenie rozmowy, by osiągnąć zamierzony cel i pchnąć akcję do przodu. Zagadki są więc na przyzwoitym poziomie, nie bardzo trudne, ale są też takie, które wymagały od nas chwilowego zastanowienia, lub wręcz bezsensowne. Ale że nasz bohater komentował nasze poczynania bardzo zabawianie, więc nie były bardzo denerwujące.


Czy warto w nią zagrać?

Obrazek
The Whispered World to typowa klasyczna przygodówka wykonana bardzo starannie. Z magicznym, bajkowym światem, ręcznie rysowaną grafiką i postaciami zrobionymi w 2D. Z fabułą i bohaterem, który chwyci każdego za serce, a jego losy wzbudzą zainteresowanie i współczucie każdego gracza. Przeznaczona dla wszystkich graczy w każdym wieku od dziecka po staruszka. Niezależnie, czy gra jako całość ma jakieś mankamenty i czy gracz jest przeciwnikiem ręcznie rysowanej grafiki, pokręconych zagadek, czy w końcu przydługich dialogów, to i tak główny aktor tej przygodówki zapadnie w pamięć. Wszelkie wady tego tytułu, jeśli takie są (choć przed uważnym obserwatorem nie umkną), to i tak ich odbiór zostanie złagodzony, poprzez postać Sadwicka. Polecam wszystkim ten program, bo jest wyjątkowy i choć początek nie porwał mnie od razu, to im dalej w las tym było coraz lepiej. Natomiast zakończenie było dla mnie zaskoczeniem. Pewnie za jakiś czas będę chciała znów pozwiedzać piękny świat w towarzystwie uroczego pesymisty i wesołej gąsienicy. Moja końcowa ocena mimo kliku niedociągnięć jest wysoka i daję tej grze mocną 9/10.



Zalety
+ grafika
+ podkład muzyczny
+ długość gry
+ zagadki
+ głos lektora
+ fabuła
+ kierowanie dwoma postaciami
+ komentarze głównego bohatera
+ niesamowite i całkiem niespodziewane zakończenie.
+ fabuła

Wady
- sterowanie
- czasem zbyt dużo gadania

Wróć do „Whispered world, The”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości