Tajemnica zaginionej jaskini - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2659
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 58 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 33 razy
Płeć: Mężczyzna

Tajemnica zaginionej jaskini - recenzja

Postautor: Adam_OK » 09 czerwca 2013, 17:38

Obrazek

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce.......eeeeeeee, chyba coś pochrzaniłem, więc zacznę od początku. Dawno, dawno temu, za siedmioma morzami...........yyyyyyyyy, to chyba też nie ta bajka. Może ta: W czasach, kiedy Słońce było Bogiem..........Hmmmmmm, to też nie to. Zresztą, czy to ważne kiedy, wiadomo przecież, że było to w zamierzchłych czasach. I nie chodzi mi tu o zamierzchłe czasy w rozumieniu mego polonisty z liceum, który na początku każdego roku szkolnego zwykł mawiać: ”W zamierzchłych czasach, czyli przed wakacjami, omawialiśmy........” Chodzi mi o takie czasy, gdy nie było praktycznie niczego, co jest dziś obecnie w naszych wsiach i miastach. Ba, nie było wtedy nawet i miast, a ludzie żyli głównie w jaskiniach. Wtedy to (być może) żył sobie jakiś młody myśliwy imieniem Arok. Wybrał on się (albo i nie ;) ) któregoś dnia na polowanie. Jego celem był jeleń, ale zamiast go upolować i zjeść Arok znalazł pewną jaskinię, a w niej kilka rzeczy, które mu przypomniały o starych czasach i Arok wybrał się w sentymentalno – poznawczą podróż. Tę podróż razem z Arokiem odbędzie gracz, który zagra w opisywaną tu grę.

Nie będę tu za wiele opowiadał o tym, co się stało gdy Arok został zrobiony w jelenia ;) , ale jedynie wspomnę trochę ogólnie o fabule. Jak wiadomo w czasach Aroka, czyli kilkaset tysięcy lat temu, wszystko było prymitywne i niestety z fabułą tej gry też jest podobnie. Owszem z jednej strony potrafię zrozumieć twórców, gdyż ciężko było wymyślić coś ciekawego mając dość ograniczone pole manewru (ograniczenia wynikały głownie z czasów, w których osadzono grę). Teoretycznie Arok mógł ratować siebie/swą wioskę/jakąś kobietę* przed śmiercią, ale ile to już razy było przerabiane? W porównaniu z tym przemierzanie jaskiń w poszukiwaniu swego dawnego mistrza malarstwa naściennego w celu pobierania u niego nauk jest oryginalne, ale czy ciekawsze? No cóż, to już jest kwestia dyskusyjna. Początkowo cieszyłem się, że jest tu pewna odmiana, ale później mój zapał osłabł, co w połączeniu z brakiem czasu wolnego sprawiło, że na jakieś 2 tygodnie odpuściłem sobie tę grę (tuż przed końcem!) Nie świadczy to o fabule najlepiej, gdyż przez te dwa tygodni miałem kilka okazji, aby skończyć tę grę. Przykro to mówić, ale dla mnie fabuła to najsłabszy element gry.


Obrazek

Na szczęście dużo lepiej jest z zagadkami. Moja opinia opiera się na tym, że od czasów Still Life nie grałem w grę, która miałaby aż tyle łamigłówek. Niestety, tak jak w SL, tak i tu z ich poziomem bywa różnie. Owszem jest sporo zagadek przyjemnych (co wcale nie znaczy łatwych), mających logiczne rozwiązania i odpowiedni poziom trudności, ale niestety są też takie, które mi się nie podobały. Mówię tu głównie o zagadkach logiczno – dźwiękowych ( a zwłaszcza o pierwszej z nich). Krótko mówiąc była ona dla mnie głupia. Oczywiście próbowałem ją rozgryźć własnymi siłami, ale okazało się, że moja logika nie pokrywa się z logiką twórców i w efekcie musiałem skorzystać z gotowca. Były tez „zręcznościówki”, ale tutaj twórcy pokazali, że potrafią tworzyć zagadki „user friendly” Otóż kilka razy trzeba było animując jakieś ścienne malowidło (wiem, że to dziwne, ale tak naprawdę w grach zawsze są jakieś nielogiczności i przekłamania w stosunku do rzeczywistości) wykonać pewne czynności szybko, ale kiepski refleks nie oznaczał wcale śmierci gracza i konieczności ładowania gry. Wszystko za sprawą faktu, ze gracz miał nieograniczoną ilość prób, więc porażka oznaczała jedynie konieczność powtórzenia danej zagadki. Co prawda wykonywanie czegoś po raz dwudziesty jest wkurzające, ale mniej niż wczytywanie gry dwadzieścia razy, tylko po to, aby za chwilę wczytać ją po raz dwudziesty pierwszy. Generalnie jednak zagadki oceniam pozytywnie, gdyż podczas tej gry naprawdę trzeba wytężyć swe szare komórki, a ostatnio niewiele gier zmuszało do tego graczy.

Gierka ma też walory edukacyjne, gdyż zawiera encyklopedię, w której podane są różne informacje o ludziach pierwotnych, ich życiu, zwyczajach i sztuce. Wraz z postępami w grze zawiera ona coraz więcej danych. Co prawda nie należy traktować tej encyklopedii jako wyroczni, gdyż te informacje to tylko ułamek wiedzy o tamtych ludziach i tamtych czasach i dla eksperta z tej dziedziny nie zawierają niczego ciekawego, niemniej dla zwykłego gracza (a zwłaszcza dla bardzo młodego gracza) może być interesująca. Co ciekawe, w tej encyklopedii są też wskazówki dotyczące niektórych zagadek, więc warto do niej zaglądać.

Przejdźmy teraz do kwestii mniej istotnych, czyli spraw technicznych. Jak wiadomo, jeśli chodzi o grafikę, to nie jestem zbyt wybredny i dlatego często w swoich recenzjach piszę, że jest ona w porządku. Tu też tak będzie, bo wygląda ona naprawdę ładnie. Kolorowo wyglądają zwłaszcza otwarte przestrzenie, na których rosną różne rośliny, ładnie też prezentowała się rzeczka, gdzie polowałem ma łososia. Z kolei jaskinie są utrzymane w ciemniejszej tonacji , głównie brązowej pomieszanej z żółtą (żółty kolor daje odblask ognia) Postacie też wyglądają przyzwoicie, choć tu akurat twórcy nie mieli wiele do roboty, bo z Arokiem w grze występuje łącznie 5 osób. Wielkich zastrzeżeń nie mam też do animacji tych postaci, po prostu nie odbiega to jakoś specjalnie od normy. Jeśli chodzi o dźwięki i muzykę to tu też gra trzyma standard. Woda brzmi jak woda, kamień jak kamień itp. Dodatkowo w każdej lokacji przygrywa w tle inna muzyczka, która jest dosyć spokojna, ale według mnie pasuje do tej gry. Co prawda może się po pewnym czasie znudzić, zwłaszcza kawałek z menu, ale to nic nowego. W sumie muzyka nie jest ani jakoś bardzo denerwująca ani godna zapamiętania na dłużej.


Obrazek

Z kwestii technicznych został jeszcze interfejs. Generalnie nie różni się on niczym specjalnym od klasycznego interfejsu point&click, ale jest jeden szczegół, o którym wspomnieć należy. Mówię tu o łączeniu różnych przedmiotów. Do tej pory najczęściej było tak, że przedmioty łączyło się w ekwipunku najeżdżając jedną rzeczą na drugą. Tutaj natomiast twórcy postanowili zrobić to tak, że jest to możliwe jedynie w specjalnych miejscach rozrzuconych po lokacjach. W tych miejscach trzeba najpierw wyjąć jeden z przedmiotów, które można ze sobą połączyć, położyć na nim i dopiero wtedy można wziąć drugi przedmiot i stworzyć z nich coś nowego. Może się to wydawać denerwujące, ale mnie to nie przeszkadzało, bo w tych miejscach nie tylko się łączyło te przedmioty, ale również od razu się wykorzystywało to, co powstało z ich połączenia. W sumie wyszło na jedno i to samo, bo co to za różnica kiedy się połączy pewne rzeczy ze sobą, jeśli można użyć ich dopiero później?

Na koniec tradycyjnie o polonizacji. Tu panowie z IQP nie mieli wiele do roboty, bo praktycznie dialogów w grze było jak na lekarstwo. Co prawda jest też encyklopedia i instrukcja, ale i tak w porównaniu z innymi grami wiele do roboty nie było. Nic więc dziwnego, ze wyszło lepiej niż z Agatką, gdzie błędów było co niemiara. Tu jakichś rażących uchybień i błędów ortograficzno – stylistycznych nie ujrzałem, choć od razu przyznaję się, że niezbyt dokładnie wertowałem encyklopedię. Instrukcja też jest poprawnie zrobiona, choć te kilkanaście stron A5 zawiera sporo tekstu. Niemniej jest ona taka jak cała gra – ani rewelacyjna, ani badziewna. A skoro już przy tym jestem – generalnie gra jest niezła, choć nie wybija się ponad przeciętność. Zapewne też, gdyby nie ilość zagadek wkrótce bym o niej zapomniał. Trochę to ratuje sytuację, ale niewiele. Pozostaje mieć nadzieję, że następne gry z serii „The Adventure Collection”, do której ECHO się zalicza będą ciekawsze.


OCENA GRY: 7/10
ZALETY:
+ dużo zagadek
+ niezła grafika
+ przyzwoita oprawa audio
+ dobra polonizacja
+ nowatorskie podejście do łączenia przedmiotów

WADY:
- jakość zagadek dźwiękowych
- kiepska fabuła
- nic powalającego na kolana

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Wróć do „Tajemnica zaginionej jaskini: secret of the lost cavern”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość