So blonde: blondynka w opałach - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2525
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 40 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 32 razy
Płeć: Mężczyzna

So blonde: blondynka w opałach - recenzja

Postautor: Adam_OK » 21 kwietnia 2013, 21:10

Obrazek

Brunetki czy blondynki? – to pytanie od zawsze zadają sobie przedstawiciele obu płci. Tytuł głośnego i bardzo znanego filmu z Marylin Monroe sugeruje, że „Mężczyźni wolą blondynki”, choć chyba nie wszyscy. W końcu kiedyś Jan Kiepura śpiewał „Brunetki, blondynki, ja wszystkie was dziewczynki całować chcę”. Mimo tego „równouprawnienia” spór o wyższości jednych nad drugimi trwa nadal i trwać będzie zapewne do końca świata. W jego wyniku powstała cała masa dowcipów o złotowłosych paniach podkreślających ich „niedoskonałości rozumowe”. Czy rzeczywiście wszystkie „blondi” są takie głupie? Ze stereotypem tym próbuje walczyć gra „So Blonde”. Czy skutecznie? Przekonajcie się sami, czytając ten tekst.

Główną bohaterką jest Sunny Blonde – amerykańska nastolatka, która wybrała się z rodzicami w rejs luksusowym statkiem. Podczas podróży nasze „Słoneczko” zostaje wypchnięte za burtę, a chwilę później traci przytomność. Gdy się budzi, zauważa że trafiła na jakąś tropikalną wyspę. Choć nie jest ona bezludna, to i tak nasza dziewczyna jest zagubiona, gdyż nikt nie rozumie jej pytań o telefon czy hotel, a pojęcie „komórka” jest im zupełnie obce. W dodatku wszyscy wyglądają, jakby żyli w XVII czy XVIII wieku, a nie na początku XXI stulecia. Z czasem Sunny poznaje miejscowych ludzi, dowiaduje się, że wyspą rządzi niejaki Jednooki, który wszelkich nieposłusznych ludzi zamyka w obozie jenieckim lub zsyła do kamieniołomów. Jak łatwo się domyślić, takie zwyczaje nie przypadają nastolatce do gustu i będzie dążyła do ich zmiany. Co prawda nie będzie to wynikać z dobroci jej serca, ale bardziej z faktu, że jeden z goryli Jednookiego – Czart – zajdzie jej za skórę i będzie chciała wyrównać rachunki. Z biegiem wydarzeń będzie można zaobserwować zmianę Sunny z rozkapryszonej dziewczyny, która lubi głównie siebie i myśli tylko o swoich przyjemnościach, w miłą i sympatyczną osóbkę zdolną do poświęceń dla innych. Tylko czy jej poświęcenia przyniosą spodziewany efekt? Czy rządy Jednookiego się skończą, a klątwa ciążąca nad wyspą zostanie zdjęta? O tym wszystkim przekonają się ci z was, którzy sięgną po tę grę. A moim zdaniem warto to zrobić, choć sama fabuła do odkrywczych i nowatorskich nie należy. Mimo to, te kilkanaście godzin zabawy, jakie oferuje nam program, są znakomitą rozrywką.

Obrazek

Tę rozrywkę zapewnia m.in. pokaźna dawka dobrego humoru i mnóstwo nawiązań do innych dzieł przemysłu rozrywkowego. Oba te elementy napotkamy bardzo często – czy to podczas rozmów z mieszkańcami wyspy, czy to podziwiając krajobraz, czy też robiąc cokolwiek innego. Weźmy dla przykładu sytuację z początku gry, gdy Sunny pojedynkuje się na dowcipy z Morganą – kapitanem miejscowych piratów. Mamy tu i kilka śmiesznych żartów i nawiązanie do słynnej sagi Monkey Island i tamtejszych pojedynków na obelgi. Zresztą twórcy gry chyba bardzo lubią MI (czemu się wcale nie dziwię), bo aluzje do tego cyklu pojawiają się kilkukrotnie. Podobnie jak do innych dzieł George’a Lucasa – Indiany Jonesa czy Gwiezdnych Wojen. To oczywiście nie wszystkie odwołania – osoby pamiętające choćby trylogię „Powrót do Przyszłości” czy serial animowany „Tajemnicze Złote Miasta” też się uśmiechną, widząc niektóre rzeczy. A okazji do uśmiechu (jak pisałem) naprawdę nie brakuje. Mnie najbardziej rozśmieszały teksty naszej „blondi” (tu polecam szczególnie moment, w którym opisuje ona, ile i jakich „tylko najpotrzebniejszych rzeczy” zawiera jej torebka) oraz jej dialogi z wodzem Voodoo – Chemi’nem. W przypadku tych ostatnich sporo wniósł polski dubbing, ale o tym za chwilę. W sumie jest to gra, którą polecić można każdemu smutasowi na poprawę humoru.

Humor to jednak nie wszystko, co gra ma do zaoferowania. Są też tu oczywiście zagadki, które również mi się podobały. Wykonano je tu w formie minigierek, w których często (oprócz logicznego myślenia) należy wykazać się refleksem i zręcznością. Tu jednak pragnę uspokoić wszelkich przeciwników zręcznościówek dowolnej maści – jeśli nie dajecie sobie z jakąś rady, wówczas możecie skorzystać z przycisku „wygrana” i automatycznie przejść dalej. Mimo tego zachęcam do samodzielnego ich pokonywania, bo nie są one aż tak trudne, żeby nie dało się ich rozwiązać za piątym czy dziesiątym razem. Oprócz tego są też łamigłówki typowo logiczne – jak otwarcie wrót w ruinach Ku, przesuwanka obrazkowa (chodzi o tę sytuację ze studnią) i inne. Wszystkie są logiczne, ciekawe, a ich duża ilość zaspokoi każdego. Do tego doliczyć należy również zadania typowo przedmiotowe, których również jest wiele. Jedyny mankament, jaki się z nimi wiąże to fakt, że niektóre przedmioty są tak małe, że łatwo je przeoczyć. Na szczęście można wcisnąć w każdej chwili spację, co powoduje podświetlenie wszystkich aktywnych punktów na ekranie.

Obrazek

A na ekranie po prostu bajka. Po pierwsze zadowoleni powinni być wszyscy ci, którzy nie lubią grafiki 3D – tu wszystko jest jak np. w Runaway, czyli płaskie i bardzo kolorowe. Barwy są zaś głębokie i żywe, dzięki czemu nieraz samemu chciałoby się trafić na taką rajską wyspę. Tu każdy znajdzie coś, czym się zachwyci – dla jednych będzie to uroda Sunny (to chyba najpiękniejsza blond dziewczyna ze wszystkich gier, jakie znam!) lub Morgany (ona dla odmiany jest kuszącą brunetką), dla innych będzie to Juan – burmistrz, poeta i przystojniak w jednym. Mnie zachwyciły również animacje, i to z kilku względów. Przede wszystkim są inne niż większość – wyglądają trochę jak komiks, z tym że obrazki pojawiają się stopniowo. Druga sprawa to przedstawienie w nich naszego „Słoneczka” – na tych przerywnikach można zobaczyć ją w różnych sytuacjach – raz jest wręcz wściekła, raz zmartwiona, raz szczęśliwa itd. Za każdym razem jej twarz przedstawia emocje i to w taki sposób, że nie sposób przejść obok tego obojętnie. Te jej miny, te oczy, pozy – nie potrafię tego opisać, to trzeba zobaczyć samemu. Po prostu – cud, miód i orzeszki!

Muzyką w grze aż tak zachwycać się nie będę, niemniej i tak mi się podobała. Są to głównie lekkie, wakacyjne kawałki. Słucha się tego bardzo przyjemnie, poza tym bardzo pasują one do klimatu produkcji. Co do dźwięku, to jest standardowo – program prezentuje tu poziom zbliżony do innych tytułów. Nie ma co się nad tym rozpisywać, więc szybciutko przejdę dalej.

Dalej, czyli do interfejsu. Wspomniałem już, że podczas zabawy przydaje się spacja, ale nie znaczy to, że naszymi bohaterami (oprócz Sunny okresowo kierujemy też dwoma innymi postaciami) sterujemy klawiaturą. Spacja to tylko dodatek, a głównym „narzędziem” jest mysz – to za jej pomocą wskazujemy kierunek ruchu, zbieramy i korzystamy z przedmiotów, rozmawiamy z innymi osobami itp. Jedyny mankament to fakt, że czasem trudno jest zmusić naszą „blondi” do biegu. Teoretycznie wykonujemy to przez dwukrotne kliknięcie LPM, ale gra nie zawsze na to reaguje i trzeba klikać więcej razy. Co prawda nie jest to jakiś wielki problem, ale czasem bywa uciążliwy (szczególnie gdy ona ma do pokonania spory kawałek drogi).

Obrazek

Uciążliwa na pewno nie jest też polonizacja, choć nie do końca. Mam tu na myśli głos Anety Zając, która użyczyła go głównej bohaterce. Zdarza się bowiem, że jego ton nie pasuje do kwestii i że niewłaściwie oddaje on emocje towarzyszące „Słoneczku”. Można jednak powiedzieć, że co Aneta Zając straciła, to odrobił (i to z nawiązką) Jarosław Boberek, który użyczył głosu Chemi’nowi. Wykazał się on ponownie klasą znaną choćby z roli Kruka z Najdłuższej Podróży. Znów jest świetny, znów jego teksty bawią. Jestem pewien, że nikt by lepiej od niego nie zdubbingował postaci wodza Voodoo, on jest wręcz stworzony dla Pana Boberka. Polonizacja to jednak nie tylko głosy, ale przede wszystkim napisy. Tu jest dobrze, choć kilka małych „usterek” też się trafiło – a to nieprzetłumaczony zwrot, a to jakiś inny mały błąd. Jest ich jednak na tyle mało, że nie psuje to odbioru gry.

Podsumowując, So Blonde to fajna, sympatyczna produkcja, w sam raz na lato. Jest lekka, względnie łatwa i bardzo przyjemna. Ja bawiłem się przy niej znakomicie i chętnie do niej kiedyś powrócę.

OCENA GRY: 9/10

ZALETY:
+ humor!
+ nawiązania do innych tytułów
+ zagadki
+ grafika
+ animacje i miny Sunny
+ muzyka
+ polonizacja
+ sterowanie

WADY:

- trochę oklepana fabuła
- czasem głos Anety Zając

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Wróć do „So blonde: blondynka w opałach”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość