Gray skies, dark waters - recenzja

Awatar użytkownika
ZenekZombie
Moderator
Posty: 1810
Rejestracja: 19 października 2014, 14:19
Lokalizacja: Częstochowa/Lublin
Podziękował(a): 38 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 34 razy
Płeć: Kobieta

Gray skies, dark waters - recenzja

Postautor: ZenekZombie » 19 czerwca 2017, 17:10

Obrazek


Gdy ukochana osoba znika w niewyjaśnionych okolicznościach, rodziną zaginionego targa przemożne pragnienie odkrycia, co stało się z najbliższym. Czy dobrowolnie nas opuścił? Czy stało mu się coś złego? Czy warto nadal karmić się nadzieją, że jeszcze kiedyś go spotkamy, a może należy rozpocząć nowe życie tu i teraz. Czy obsesyjne poszukiwanie prawdy do czegoś nas doprowadzi? Wreszcie, czy jej poznanie ukoi nasz ból?

Gray Skies, Dark Waters śledzi historię rodziny, która próbuje funkcjonować po zniknięciu jednego z jej członków. Wcielamy się w 17-letnią Linę, której mama przed rokiem zaginęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Dziewczyna oprócz prób pogodzenia się z tą niewątpliwą tragedią, stara się poskładać wszystkie elementy układanki i dowiedzieć się, co tak naprawdę stało się z Vivian Garett. W trakcie gry poznamy wiele - niekiedy mrocznych - sekretów rodziny Garettów, dowiemy się, co trapi poszczególnych jej członków, jakie demony skrywają. Ale czy bohaterka uzyska odpowiedzi na wszystkie nurtujące ją pytania, tego już wam nie zdradzę. Powiem tylko, że twórcy przygotowali dla nas kilka zakończeń, a jak je zinterpretujesz - zależy tylko od Ciebie, Drogi Graczu. Fabuła jest dosyć ciekawa, twórcy dodatkowo postanowili podlać ją lekką dozą wątków nadprzyrodzonych, co dodaje opowiadanej historii pikanterii. Z pewnością ta historia jest idealna do tworzenia własnych teorii i analiz.

Obrazek


Rozgrywka jest dość nieliniowa, większość zadań możemy wykonywać w dowolnej kolejności, wiele z nich jest także opcjonalnych. Zadania stawiane przed graczem nie są trudne, a samych zagadek jest jak na lekarstwo. Większość czasu spędzimy na przeprowadzaniu rozmów z poszczególnymi członkami rodziny i odkrywaniu kolejnych fragmentów układanki, a także eksploracji otoczenia. Główna bohaterka zazwyczaj ma dużo do powiedzenia na każdy temat, na szczęście jej wynurzenia nie są nudne. Łamigłówek logicznych oraz przedmiotowych jako takich nie ma.
Lina nie posiada przepastnych kieszeni, tak że wszystkie warte odnotowania przedmioty zapisywane są na liście zadań do wykonania, a gdy znajdziemy miejsce, w którym będziemy mogli ich użyć, trzeba będzie się pofatygować i przynieść dany przedmiot. Na szczęście twórcy zawczasu pomyśleli o funkcji mapy, co zaoszczędza zbędnego łażenia w te i we w te. A spacerowania po mapie troszkę będzie, bo choć Lina zapewnia, że jest wysportowana, a nawet odnosiła w tej dziedzinie sukcesy, to biegać się nie nauczyła, tak że nieśpiesznym krokiem przechadza się po lokacjach.

Obrazek


Gra nie wygląda zbyt dobrze. Niezbyt liczne, ręcznie rysowane lokacje bywają puste, a kreska poprowadzona jest mało starannie. Kolorystyka świata jest przybrudzona, co bardzo dobrze buduje przygnębiający klimat gry, oraz oddaje targające postaciami emocje. Na dwuwymiarowy świat gry naniesiono postacie 3D, co wygląda dość dziwnie i pokracznie. Oba elementy ze sobą nie współgrają, postacie są odklejone od teł, co bardzo razi. Samo wykonanie modeli też nie jest najlepsze, są one mało szczegółowe i dosyć… straszne. Przynajmniej ja odnosiłam dość niepokojące wrażenie, patrząc na nie. Animacja jest pokraczna, bohaterowie poruszają się sztywno i nienaturalnie.

Gray Skies, Dark Waters została w pełni udźwiękowiona, oprócz niezbyt zapadającego w pamięć, niemniej jednak przyjemnego dla ucha motywu muzycznego, będziemy mogli posłuchać wszystkich dialogów, co ostatnimi czasy - szczególnie w niskobudżetowych produkcjach indie - należy niestety do rzadkości. Niestety, widać, a raczej słychać, że nagrania te zostały potraktowane po macoszemu. Często da się usłyszeć przeróżnego rodzaju szmery oraz pogłos, co na pewno umniejsza czerpanie przyjemności z ich odsłuchiwania.

Obrazek


Podsumowując, Gray Skies, Dark Waters przemówi do osób lubujących się w grach, w których nacisk położony został na narrację, a odkrywanie niuansów opowiadanej historii oraz snucie własnych teorii to dla nich chleb powszedni. Niestety mimo włożonej w nią pracy, gra nie ustrzegła się błędów, a niski budżet produkcji jest aż nadto widoczny, szczególnie w warstwie audiowizualnej. Na pewno kilka dodatkowych szlifów poprawiłoby odbiór tego tytułu. Dzieło Green Willow Games nie jest długie, jednokrotne przejście zajmuje około 2 godzinki, fakt istnienia kilku zakończeń, z pewnością poprawia żywotność Gray Skies, Dark Waters.


Dziękuję twórcom za udostępnienie egzemplarza do recenzji.
kontakt w sprawach forum: zenekzombie[at]przygodomania.pl

Wróć do „Gray skies, dark waters”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości