Sanitarium - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2424
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 31 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 31 razy
Płeć: Mężczyzna

Sanitarium - recenzja

Postautor: Adam_OK » 28 października 2013, 13:36

Obrazek

Długo myślałem jak zacząć ten tekst, bo opisywana tu gra jest bardzo niestandardowa, dlatego nie mogłem zastosować żadnego szablonu. W końcu, gdy dziś wracałem z pubu i miałem w sobie kilka piw ;) doznałem olśnienia ;) i pomyślałem „napiszę o tym, jakie problemy towarzyszyły powstaniu tego akapitu”. Wymyśliłem też dalszą część tej recenzji, a jaki był efekt moich przemyśleń możecie przeczytać poniżej.

Nazywam się...., no właśnie, jak ja się nazywam? I gdzie ja jestem? Czy ktoś może mi to powiedzieć? Hmm, rozejrzę się trochę po okolicy. Widzę, że nie jestem tu sam, bo wokół mnie jest pełno ludzi. Tylko dlaczego oni się tak dziwnie zachowują? Ot, choćby on – ciągle wali głową w mur. Czy on zgłupiał albo zwariował? Sądząc po zachowaniu innych, to nie jest ono jakieś strasznie dziwne. A skoro tak to chyba trafiłem do jakiegoś domu wariatów. Tylko czemu? Ał, moja głowa! Co za ból! Coś musiało mi się stać, bo kiepsko się czuję. Wyglądam też nie najlepiej z tym bandażem na głowie. Chyba musiałem się mocno walnąć, bo wydaje mi się że ten posąg ożył. A może mi się nie wydaje?

Jak łatwo się domyśleć rozterki opisane powyżej przeżywa główny bohater gry, którego poczynaniami kieruje gracz. Dość szybko dowiemy się, że nasza postać na imię Max, a do wariatkowa trafiliśmy w wyniku obrażeń poniesionych podczas wypadku samochodowego. W ten sposób zostaliśmy przyjęci pod „czułe skrzydła” doktora Morgana, dyrektora owego przytułku. Wydawać by się mogło, że skoro w ten sposób zaczyna się gra, to dalej będzie bardzo sztampowo. Na szczęście tak nie jest, bo choć Max chce odzyskać pamięć i wyjaśnić co tak naprawdę się stało, to droga do osiągnięcia tego celu jest bardzo nietypowa. Otóż kierując poczynaniami naszego bohatera będziemy musieli zmierzyć się również z jego przeszłością, lękami i (jego) marzeniami z dzieciństwa. Z tego powodu Max czasem zmieni postać i stanie się małą dziewczynką (a dokładniej swą zmarłą w dziecięcym wieku siostrą Sarą) lub postacią z komiksów Grimwallem, czy też świętym wojownikiem Azteków. A wszystko po to, by poznać prawdę, co łatwe nie jest, gdy rzeczywistość miesza się ze snem, a teraźniejszość ze wspomnieniami. W efekcie otrzymaliśmy bardzo zakręconą fabułę, w której łatwo się pogubić. Nie oznacza to, że jest zła, wręcz przeciwnie jest (co tu dużo mówić ;) ) GENIALNA!

Obrazek

Ciągle te pytania i pytania, a odpowiedzi jakoś nigdzie znaleźć nie mogę. Jakbym mało miał zmartwień i problemów. Na szczęście każdy problem można dosyć szybko rozwiązać, wystarczy tylko trochę pomyśleć. Zresztą i tak mnie one nie zatrzymają choćby było ich tysiące, bo ja muszę, po prostu muszę poznać prawdę, całą prawdę o sobie i o wydarzeniach ostatnich dni. I dlatego wszystko, co stanie na drodze między mną a prawdą zostanie pokonane, a ja wówczas będę mógł wrócić do normalnego życia.

Te wspomniane problemy, to oczywiście zagadki, jakie przyjdzie nam rozwiązać podczas obcowania z tą grą. I o nich również należy wyrażać się w samych superlatywach ;) Dlaczego? Po pierwsze nikt nie może narzekać, ze jest ich mało. Po drugie mają dość zróżnicowany poziom trudności, więc każdy znajdzie coś dla siebie ;) I tak przyjdzie nam np. doprowadzić wodę do fontanny czy też (jako Grimwall) wyłączyć machinę insektów. Najtrudniejsza dla mnie była zagadka, w której należało odtworzyć sekwencję 6 dźwięków jedynie ze słuchu (pewnie dlatego, że nie jestem jakoś wybitnie uzdolniony muzycznie). Niemniej każdą zagadkę można rozwiązać samemu, bo są one logiczne (choć czasem może się wydawać coś zupełnie odwrotnego, ale wystarczy się dokładniej przyjrzeć, trochę pomajstrować jakąś wajchą i już wszystko jest jasne), często też można uzyskać do nich podpowiedź podczas rozmów z niektórymi postaciami. Po raz pierwszy (dopiero, a szkoda!) nie mogę też narzekać na wstawki zręcznościowe. Nie, to nie znaczy, że ich nie ma ;) Są i to w dość pokaźnej liczbie. Co jest więc w nich takiego niezwykłego? Otóż jeśli podczas wykonywania takiego zadania popełnisz błąd, w wyniku którego twoja postać „zginie”, to zaczynasz to zadanie od środka ;) Wytłumaczę to na przykładzie pierwszego zadania, w którym idziesz ścieżką wśród dyń i masz za pomocą kosy zabić nadlatujące kruki, a potem pokonać ożywionego stracha na wróble. Gdy „zginiesz”, to wracasz na początek tej dróżki, ale wszystkie zabite wcześniej kruki są dalej zabite i nie „respawnują” się przy każdym przechodzeniu odcinka już wcześniej przebytego. Takie podejście do zręcznościówek sprawia, że gracz nie rzuca klawiaturą, nie bluzga na wszystko dookoła i sprawia, że nie traci niepotrzebnie nerwów. Rozwiązanie proste i bardzo skuteczne, szkoda tylko, że nie ma chętnych do wykorzystania tego pomysłu w innych grach.

Nie, już nie mogę dłużej tego znieść! Co się ze mną dzieje? Te obrazy, one są takie......, takie wyraźne, takie sugestywne. Tylko czy aby na pewno są prawdziwe? A jeśli nie, to co ja widzę? Czyżby nagle moja przeszłość stanęła mi przed oczami? Chwileczkę, tak się dzieje umierającymi, a ja nie umieram. Więc co to jest?

Obrazek

Problemy miałem nie tylko z napisaniem wstępu, ale również z oceną grafiki. W końcu gra swoje lata ma i nie wygląda już tak pięknie, jak tuż po swojej premierze. Dość łatwo jest również dostrzec piksele, zarówno w tle, jak i w modelach postaci. Pomimo tego, grafikę oceniam tak samo, jak wcześniejsze elementy, a to głównie za sprawą animacji. Bo skoro mogą się one podobać nawet ponad 10 lat po premierze gry, to znaczy, że są wybitne. A skoro animacje, to i cała grafika, gdyż naprawdę ciężko było w 1997 roku wymagać od programistów stworzenia ładniejszej gry. I za to należy im się uznanie.

Sen z powiek spędzają mi nie tylko te przeklęte wizje, ale również towarzyszące im dźwięki. Już sam nie wiem co jest gorsze! Wiem tylko, że od tych dźwięków przechodzą mi po całym ciele dreszcze. I jak tu nie zwariować? Niech to się już wreszcie skończy!

Z oprawą audio było znacznie łatwiej niż z grafiką, bo ona się tak szybko nie starzeje. I, jak pewnie się domyślacie, również i o niej wypowiem się pozytywnie. Trudno tego nie zrobić, gdy zarówno dźwięki, jak i muzyczka przygrywająca w tle są ważnym elementem budującym klimat gry i z tego zadania wywiązują się znakomicie. To dzięki nim towarzyszy nam niepewność (i że) ,a miejscami ciarki przechodzą nam po plecach. A np. odgłosy deszczu są tak realistyczne, że kierując Maxem starałem się jak najszybciej wejść do jakiegoś pomieszczenia z dachem nad głową, aby jak najmniej zmoknąć ;) Złego słowa powiedzieć też nie można o dialogach, gdyż wyraźnie słychać w nich emocje targające bohaterów. Po prostu dobra robota!

Na domiar złego ogarnia mnie wrażenie, że ktoś mną kieruje. Nie wiem czemu, nie wiem skąd ono się wzięło, ale wydaje mi się, że tak jest naprawdę. A może to kolejne złudzenie? A jeśli tak, to naprawdę zwariowałem. Tylko czy kiedykolwiek uda mi się wyrwać z tego zaklętego kręgu obłędu? Czy jest na to jakieś lekarstwo?

W opisywanej tu grze zastosowano klasyczny interfejs „point’n’click” i sprawdza się on równie dobrze jak we wszystkich innych grach, a może nawet i lepiej. Osobiście nie miałem problemów ze znalezieniem aktywnych miejsc w poszczególnych lokacjach, równie łatwo się posługiwałem inwentarzem i zgromadzonymi tam przedmiotami. Najmniejszych problemów nie sprawiało mi również prowadzenie dialogów, a dzięki podświetlaniu omówionych tematów zawsze wiedziałem, o czym jeszcze mam porozmawiać z daną osobą. W grze występuje również opcja zapisu w dowolnym momencie, można też dowolnie zmieniać różne opcje graficzne i muzyczne. Teoretycznie powinna być to norma, ale niestety, w wielu innych produkcjach tak nie jest, dlatego tutaj należy podkreślić, że Sanitarium to gra z gatunku „user friendly” ;)

Ufffffff, na szczęście to już koniec. Cieszę się, że mam to już za sobą i że mogę powrócić do szarej rzeczywistości. Tylko czy naprawdę wszystko będzie takie samo jak wcześniej? Mam co do tego wątpliwości.

Podobne wątpliwości miałem i ja (ale tylko przez chwilę) gdy zastanawiałem się, jaką ocenę wystawić tej grze. Niby wszystko jest w porządku, ale czułem, ze czegoś mi brakuje. W końcu pomyślałem sobie tak: ”Jeśli ta gra nie zasługuje na taką ocenę, to która zasługuje?” W efekcie gra dostaje tyle, ile widać niżej. A czy warto w nią zagrać? Spójrzcie na ocenę, a będziecie wiedzieć już wszystko ;)


PODSUMOWANIE:

OCENA GRY: 10/10

ZALETY:

+ GENIALNA fabuła!
+ zagadki
+ grafika
+ muzyka i dźwięki
+ interfejs
+ czyli w sumie wszystko ;)

WADY:

- nie stwierdzono ;)
- no, może jest jedna: nigdy nie wydano jej oficjalnie w Polsce ;)

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Wróć do „Sanitarium”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość