Rhiannon: curse of the four branches - recenzja

Awatar użytkownika
Urszula
Administrator
Posty: 9394
Rejestracja: 31 grudnia 2011, 12:05
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował(a): 84 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 109 razy
Płeć: Kobieta

Rhiannon: curse of the four branches - recenzja

Postautor: Urszula » 24 stycznia 2012, 17:56

autorka: Urszula


Obrazek


Tytułowy „Mabinogion” to zbiór średniowiecznych walijskich sag przetłumaczonych przez lady Charlotte Guest na język angielski ze szczególnym uwzględnieniem opowieści z cyklu „Cztery Gałęzie". Na jej podstawie powstała gra, która opowiada o pradawnych waśniach między księciem Pryderi a złym czarnoksiężnikiem Lloydem. o­ni poprzez swoje spory wciągnęli w swój świat, naszą tytułową bohaterkę o imieniu „Rhiannon”. Okazuje się, że Rhiannon w walijskiej mitologii jest postacią wyjątkową oraz, co ciekawe, również nazwa posiadłości Ty Pryderi. Według mitologii walijskiej była o­na matką syna o imieniu Pryderi. To wszystko spowodowało, że nasza bohaterka została wciągnięta w walkę między dwoma duchami. My musimy jej pomóc. Jest to przygodówka point & click z elementami horroru ukazana z perspektywy pierwszej osoby. Do powstania tej gry przyczyniła się firma Arberth Studios

Zacznijmy jednak od historii tego niezwykłego miejsca.

Gdzieś w Szkocji, młoda 15-sto letnia dziewczyna o imieniu Rhiannon Sullivan przeprowadza się w raz z rodzicami do wspomnianej posiadłości. Wkrótce po tym wydarzeniu nastolatka w nowym domu, zaczyna widzieć i słyszeć niepokojące rzeczy i zjawiska. Rodzice są przekonani, że wynika to z kłopotów z aklimatyzacją. Młoda dziewczyna jednak jest tak zaniepokojona tymi dziwami, że w końcu poprzez internet nawiązuje znajomość z Jonem Southworthem. Mężczyzna ten jest historykiem i mitologiem. Dostrzega powiązania z imieniem dziewczyny oraz rzeczami, o których pisze. Natomiast rodzice dziewczyny uważają, że w domu nic się nie dzieje, a to o czym o­na mówi to wynik przemęczenia i stresu związanego z przeprowadzką. Postanawiają więc wyjechać na urlop wraz z córką, aby odpoczęła i doszła do siebie. Jon Southworth chce przyjechać i zbadać dom czy jest nawiedzany przez złe moce. Rhiannon wiedząc o tym informuje go drogą mejlową aby w tym czasie przybył i, o ile to możliwe, pomógł oczyścić dom ze złych mocy.


Obrazek

Jedziemy więc do Ty Pryderi. Teren posiadłości, który jest ogrodzony murem, wymaga remontu. Budynki mieszkalne w kształcie czworoboku ustawione są wzdłuż ogrodzenia skrywają tajemnicę. Wokoło nie widać żywej duszy, ale czuje się czyjąś obecność. W oddali słychać tętent konia, choć stajnia jest pusta i nie wygląda aby w niej przebywały ostatnio zwierzęta.

Tak wkraczamy w świat gry przygodowej z elementami horroru. Mamy do zbadania posiadłość i przyległe do niej tereny by dowiedzieć się, kto i dlaczego nawiedza dom. Czy uda się nam rozwikłać zadanie? Czy wypędzimy zło czające się w murach.? No cóż trzeba zagrać, aby uzyskać odpowiedź. Ja muszę was do niej zachęcić lub wręcz odwrotnie odradzić. Jak to odbierzecie i czy uznacie się zachęceni, czas pokaże.

Rozgrywka

Gra podzielona jest na pięć rozdziałów, a w każdym z nich musimy znaleźć magiczne przedmioty tzw. symbole poszczególnych żywiołów i odpowiednio je wykorzystać. Podpowiedź do każdego rozdziału również musi zostać odkryta, aby wiedzieć, co dalej nam czynić trzeba. Zagadki są typowe - zbieramy przedmioty badamy je i wykorzystujemy w odpowiednim momencie. Trudnych zadań logicznych nie ma. Szukanie ukrytych przedmiotów i ich odpowiednie wykorzystanie jednak troszkę czasu nam zajmie. Przy czym jest dużo książek, pamiętników i innych tekstów do przeczytania, z którymi należy się zapoznać by wiedzieć jak dalej postępować.

Obrazek


Nie można, więc powiedzieć, że gra jest prościutka, bo to nieprawda. Jednak powtarzalność czynności (w każdym rozdziale to samo trzeba zrobić) jest mało ciekawa.

Graficznie ta przygodówka jest zrobiona na dość dobrym poziomie. Wszystkie lokacje są ładne, wymalowane z dbałością o szczegóły. Budynki mieszkalne, jak i obejście wokoło nie budzi większych zastrzeżeń. Choć można by się było przyczepić do paru rzeczy, ot dla przykładu na terenie posiadłości mamy sadzawkę. Wiatr, który słychać marszczy wodę, ale jakoś dziwnie omija znajdujące się w niej rośliny. Niebo jest zachmurzone, ale chmurki po nim nie płyną, stoją w miejscu. Słychać śpiew ptaków, szum lasu, ale drzewa się nie poruszają na wietrze, a i ptaszków, których głos słyszymy nie widać. Nie jest to jednak jakimś wielkim mankamentem, bo zadzierać głowy do góry nie trzeba, tylko szukać dowodów na ziemi. Natomiast to, co widać jest bardzo ładne. Przerywniki filmowe również są bardzo dobre i wprowadzają nastrój grozy.

Oprawa audio nie jest najlepsza i muszę tutaj troszkę ponarzekać. W trakcie gry bardzo mało jest muzyki, która by budowała klimat grozy. Owszem słychać duchy, które czasem do nas mówią lub śmieją się z naszych poczynań i ten śmiech może budzić niepokój; słychać szumiący las, płynącą wodę w strumieniu itd., ale nie ma w odpowiednich momentach akcentu muzycznego. Jest o­n tylko w momencie przejścia do kolejnego rozdziału oraz podczas animacji, a są momenty gdzie aż się prosiło aby w tle podkład muzyczny ostrzegał przed zbliżaniem się do ciemnych schodów, czy do drzwi pokoju, w którym mieszka dziewczynka. Był moment, gdy na zaparowanym lustrze w łazience pojawiał się napis Harken, który po chwili spłynął w dół niczym krew. Pewnie miało to nadać charakter grozy i przestraszyć, ale bez odpowiedniej muzyki, jakoś było takie nijakie. Troszkę przez to jest głucho i mniej strasznie w czasie naszej zabawy. Wszystkie nasze poczynania, czyli otwieranie drzwi, używanie różnych przedmiotów słychać i to bardzo dobrze, ale na tym kończy się oprawa audio.


Obrazek


Horror powinien mieć odpowiednią muzykę, aby człowiek się bał. Jeśli to co się dzieje w trakcie gry, grozy nie budzi lub jest jej jak na lekarstwo, a to odpowiednie tony powinny ją wzbudzać. O ile na początku było przez moment strasznie (no może tylko dla mnie), choć nie towarzyszyły temu odpowiednie akordy, to potem już właściwie nie było czego się bać. Więc wszyscy Ci, którzy czekają na emocje takie jak strach, to się nie doczekają. Nie ma czego się bać (mnie to cieszyło) i nie nazwałabym ten produkcji horrorem.

Kolejna sprawa to sterowanie. Poruszamy się tzw. węzłami i tutaj ja miałam kłopot. Dlaczego? Żeby podejść do szafki nie mogłam iść do niej na wprost, tylko trzeba było kluczyć po odpowiednio wytyczonej trasie, aby stanąć na wprost niej. Po drugie trzeba szukać kursora na ekranie , aby iść w wybranym kierunku. Również był problem ze znalezieniem wskaźnika, który by mi kazał w odpowiednim miejscu popatrzeć w dół lub w górę. Nieraz mi się zdarzyło, że gra nie poszła do przodu, bo nie widziałam strzałki w dół. Już na samym początku gry znalezienie klucza pod doniczką było uciążliwe i takich momentów w grze było wiele. Kolejna wada to liniowość wręcz niesamowita. Można oglądać i czytać książkę czy ulotkę wiele razy, ale póki nie nadejdzie odpowiednia chwila w grze, to ani wiedza z niej nie może być wykorzystana, ani jej zabrać nie można. Był taki moment, kiedy postawiłam w odpowiednim momencie puchar, który wypełnił się wodą i utknęłam. Dopiero zabranie ulotki, którą oglądałam dużo wcześniej pozwoliło mi ruszyć dalej do przodu. Nieraz znajdowałam przedmioty, które jednak wracały na swoje miejsce i dopiero, gdy się znalazło punkt, w którym można ich użyć, to gra pozwalała na ich zabranie. Taka liniowość zmuszała do powrotów po niezbędne rzeczy do dalszej gry z jednego końca na drugi.

Plusem natomiast było to, że przedmioty, które już nam nie były potrzebne, znikały z ekwipunku, a miejsca zbadane stawały się nieaktywne.


Obrazek


Ogólnie gra podobała mi się. Nie jest może najwybitniejszą przygodówką, ale na pewno lepszą od niejednej ostatnio wydanej. Pomimo jej wad, (która ich nie ma – tylko Myst IV i jeszcze może Rhem) warto się z nią zapoznać i będzie cieszyć niejednego gracza. Grałam w wersję angielską, więc czekać będę z niecierpliwością na jej polskie wydanie by lepiej wszystko zrozumieć. W mojej ocenie gra zasługuje na 5,5/10.

Zalety
+ grafika
+ fabuła
+ zagadki
+ animacje

Wady
- chwilami kłopoty z sterowaniem
- liniowość
- brak podkładu muzycznego

Wróć do „Rhiannon: curse of the four branches”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość