Reah: zmierz się z nieznanym - recenzja

Awatar użytkownika
Urszula
Administrator
Posty: 9905
Rejestracja: 31 grudnia 2011, 12:05
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował(a): 103 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 120 razy
Płeć: Kobieta

Reah: zmierz się z nieznanym - recenzja

Postautor: Urszula » 24 stycznia 2012, 15:08

autorka: Urszula


Obrazek

Do gry mam szczególny sentyment, więc siłą rzeczy moja ocena będzie wysoka. Trudno mi w niej znaleźć jakieś wady za wyjątkiem zakończenia. Postaram się jednak napisać, co mnie w niej zachwyciło. Teraz po latach wiem, że jest porównywana do Mysta i potocznie nazywana jest grą Mysto-podobną. Gdy ja w nią grałam o Myście nie miałam zielonego pojęcia. Natomiast Reah była pierwsza moją przygodówką z udziałem żywych aktorów i choć swoje kwestie wypowiadali o­ni jakoś sztucznie, to i tak mi to nie przeszkadzało. Jako początkujący zjadacz przygodówek musiałam się bardzo nabiedzić, aby ten tytuł ukończyć.

Zacznę jednak od fabuły. Gdzieś w przyszłości odkryto nową planetę o nazwie Reah. Dziennikarz zostaje zawieziony na miejsce, aby zrobić reportaż. W trakcie przekraczania portalu zdarza się awaria i portal się zapada. Łowca sensacji staje się sam zwierzyną, musi rozwiązać zagadki, wykazać się sprytem i inteligencją, aby wydostać się z tego świata i powrócić do domu. Mamy za zadanie wytworzyć złoty odważnik albo przy pomocy luster zapalić ogień pod piecem. Czy to mu się uda? Trzeba zagrać, aby się o tym dowiedzieć. Sterowanie jest przy pomocy myszy. Ułatwieniem jest dla gracza podświetlanie się w ekwipunku tego przedmiotu, który musimy użyć. Za wiele ich nie mamy, ale i tak nie musimy kombinować, co z czym połączyć. Gra zajmuje sześć płyt CD albo jedną dwustronną DVD, mimo to nie zajmuje nam zbyt dużo miejsca na dysku. Dzieło firmy LK Avalon krótkie nie jest i aby ją ukończyć trzeba poświęcić kilka wieczorów.


Obrazek

Grafika, gdy grałam pierwszy raz zachwyciła mnie bardzo, po latach, gdy po drodze widziałam inne gry już nie jest tak powalająca. Nie mniej nadal wygląda bardzo ładnie. Dopracowanie szczegółów i autentyczności miejsc przez nas odwiedzanych jest duża. Cały świat możemy oglądać z FPP (z ang. First Person Perspective, co znaczy Perspektywa Pierwszej Osoby), możemy się obracać się o 360 stopni i patrzeć w górę i w dół. Obrót wokół własnej osi odbywa się płynnie. Zwiedzamy wiele miejsc, wszystkie są bardzo ładnie dopracowane. Świątynia w mieście, Zatopione Miasto, Stacja Kosmiczna to miejsca pełne uroku, które z przyjemnością oglądamy i zwiedzamy. Kolory w grze są naturalne i stonowane zieleń w grze jest naturalna soczysta a nie jak np.: w Alidzie niebiesko –szara.
Muzyka i odgłosy towarzyszące grze są bardzo urzekające. Wsłuchiwanie się w muzykę w trakcie grania, nastraja nas i zachęca do dalszych zmagań, przyciąga jak magnes do komputera. Natrafiamy na magiczną fontannę, której ustawienie prawidłowo dźwięków przywróci mowę tubylcom dla nas zrozumiałą. Ustawienie kurków z gazem zrobi małe bum i pozwoli się dostać do świątyni. To już bardziej zagadki dźwiękowe niż muzyka, ale to wszystko tworzy klimat tej pięknej gry. Odgłosy przyrody są naturalne bardzo miłe dla ucha Do dzisiaj dzwoni mi w uszach dźwięk kapiącej wody w świątyni i odgłos własnych kroków gdy po niej spacerowałam.


Obrazek

Łamigłówki są różne pod względem trudności. Czasami, potrzebny jest dobry słuch, czasami logiczne myślenie a czasami umiejętność złożenia elementów w całość. Producenci przez całą grę nie wprowadzali żadnych karkołomnych łamigłówek aż tu nagle przychodzi końcówka i mamy dokręconą śrubę aż za mocno. Wpierw mamy wieże Hanoi, której pokonanie zajęło mi pewnie ze trzy godziny a to z powodu jej pokazania. Nie widziałam dokładnie, który pojemnik jak napełniam takimi samymi białymi kwadratami. Czytałam, że trzeba użyć do niej 160 ruchów ja wykonałam znacznie więcej zanim ją pokonałam. Potem kolejna zagadka, w krótkim czasie trzeba zapamiętać osiem różnych kształtów figur, niewiele różniących się od siebie. Trzeba mieć rewelacyjna pamięć fotograficzną. Widać jednak, że jest to do pokonania, bo grę ukończyłam, nie mniej te ostatnie łamigłówki mocno dały mi w kość. Zagadki zresztą są w tej grze najważniejsze i bardzo urozmaicone, co sprawia, że chce się brnąć dalej, aby w końcu się wydostać z tego dziwnego świata.

Klikając w ostatni przycisk, kończący moje zmagania z grą, czekałam na fanfary. Celem było wydostać się z tego świata by powrócić na ziemię i opisać wrażenia z tej podróży. Tutaj nastąpiło wielkie rozczarowanie. Nie przyniosło tego, na co czekałam a byłam niemalże pewna, że tak się stanie. Co się stało i jak zakończyła się gra musicie sami sprawdzić. Mnie zakończenie rozczarowało. Cała gra jednak była rewelacyjna, wciągającą i pewnie jeszcze nie raz zanurzę się w świat Reah. Końcowa ocena gry to 9/10


Zalety
+ fabuła
+ grafika
+ muzyka
+ zagadki


Wady

- zakończenie gry

Wróć do „Reah: zmierz się z nieznanym”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość