Overclocked: historia o przemocy - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2605
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 54 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 33 razy
Płeć: Mężczyzna

Overclocked: historia o przemocy - recenzja

Postautor: Adam_OK » 23 sierpnia 2013, 12:28

Obrazek

Pierwsze dzieło panów z House of Tales było (jak na debiut) całkiem udane, choć do kilku rzeczy można się było przyczepić. Całkiem niedawno światło dzienne ujrzała ich druga produkcja zatytułowana „Overclocked”. Przed zagraniem w nią zastanawiałem się, czy twórcy wyciągnęli właściwe wnioski i czy znalazły one odzwierciedlenie w praktyce. Tekst ten da odpowiedź na te kwestię, więc zapraszam do lektury.

Głównym bohaterem jest David McNamara, psychiatra. Pracował on swego czasu dla amerykańskiej armii, ale pewne wydarzenia przerwały jego karierę. Spotykamy go, gdy przybywa z Waszyngtonu do Nowego Jorku, aby w szpitalu na Staten Island rozwikłać pewną zagadkę. Trafiło tam pięcioro młodych ludzi, którzy zostali znalezieni półnadzy i uzbrojeni na ulicach miasta. Wszyscy cierpią na amnezję, a nasz hero jest specjalistą od takich przypadków, dzięki zastosowaniu własnej metody zwanej wstecznym przywracaniem pamięci. Kuracja nie będzie przebiegała tak jak Dave mógłby sobie tego zażyczyć. Wszystko przez to, że ktoś rzuca mu kłody pod nogi, personel na Staten Island jest mu nieprzychylny, a żona wniosła właśnie sprawę o rozwód. Z czasem kłopoty będą się mnożyć, ale Dave nie spocznie, dopóki nie doprowadzi sprawy do końca. W końcu to jego jedyna szansa na rozwiązanie problemów, gdyż wszystkie te wydarzenia są ze sobą powiązane. W efekcie mamy do czynienia z bardzo udanie skonstruowaną intrygą, która potrafi wciągnąć lepiej niż odkurzacz. Tak było ze mną – gdy zacząłem grać, to chciałem robić to jak najdłużej i jak najwięcej. W rezultacie przejście gry zajęło mi zaledwie półtora dnia, ale był to czas bardzo intensywnego grania. Daje to co najmniej kilkanaście godzin zabawy, co uważam za bardzo przyzwoity wynik.

W każdej przygodówce powinny być zagadki logiczne, gdyż to właśnie one wyróżniają je spośród innych gatunków gier. Niestety, tutaj jest bardzo ubogo pod tym względem. Na dobrą sprawę napotkamy tu jedynie typowe zadania w stylu „złam kod do drzwi” (łamigłówka ta powtarza się tutaj, choć każda wersja jest nieco inna) oraz zagadkę polegającą na podłączeniu właściwych kabelków do radia, tak by to ostatnie działało. Innym razem trzeba znaleźć właściwą częstotliwość, a pod sam koniec gry trzeba będzie też ze stosu nagrań wybrać te właściwe. I to by było tyle, jak widać na kilkanaście godzin zabawy to trochę za mało. Co prawda są jeszcze tzw. „przedmiotówki”, ale to nie to samo. Z kolei ktoś inny może powiedzieć, że cała historia jest jedna wielką zagadką, ale to jest nieco naciągane. Co gorsza, łamigłówki w tej grze są również stosunkowo proste i dla nikogo nie powinny stanowić większego problemu. Tym bardziej, że w razie braku pomysłów można zastosować metodę prób i błędów, która okazuje się tu niezwykle skuteczna. Dzieje się to za sprawą małej liczby kombinacji, co równoznaczne jest z niskim stopniem skomplikowania zagadek. Szkoda, bo liczyłem na coś więcej.

Obrazek

Nie mogę tego samego powiedzieć o grafice – jest naprawdę ładna i klimatyczna. Nie jest tak bajkowa i kolorowa, jak w opisywanym przeze mnie niedawno Atlantis Evolution, ale trudno się temu dziwić. Tu mamy zupełnie inny typ historii – bardziej mroczny, tajemniczy i dokładnie to oddaje oprawa wizualna Overclocked. Wszystkie elementy składające się na nią zostały wykonane dobrze – postacie wyglądają poprawnie, a ich animacja jest na odpowiednio wysokim poziomie. Lokacje są bardzo duże, szczególnie fort i szpital, choć zabłądzić w nich raczej się nie da. Bardzo dobre są również filmiki – pasują do klimatu rozgrywki, znacznie ją uatrakcyjniając. Z jednej strony to fajnie, z drugiej szkoda, bo ... nie ma na co ponarzekać.

Troszkę ponarzekam za to na muzykę. Jej głównym mankamentem jest to, że zwyczajnie słychać ją zbyt rzadko. Właściwie to pojawia się ona jedynie podczas wstawek filmowych. Co prawda tych ostatnich nie brakuje, ale mimo wszystko uważam, że to zbyt rzadko. Tym bardziej, że to co słychać jest naprawdę udane i dobrze dobrane do wydarzeń pokazanych na filmikach. A poza nimi, czyli podczas właściwej gry, towarzyszą nam jedynie dźwięki i różne odgłosy otoczenia. Do nich nie mam zastrzeżeń, wszystko brzmi co najmniej poprawnie, więc na tym zakończę ten wątek.

Na zakończenie kwestii technicznych czas wspomnieć o interfejsie. Jak łatwo się domyślić, jest on bardzo podobny do tego z gry „Moment of Silence” (notabene, w grze można zobaczyć plakat z tej gry – niby mała rzecz, a cieszy). Dla przypomnienia – sterujemy naszymi postaciami (podczas wspomnień pacjentów kierujemy ich poczynaniami) za pomocą myszy, ekwipunek jest na dole ekranu, a linie dialogowe – na górze. W porównaniu z poprzednim tytułem panów z House of Tales, dokonany został pewien postęp. Dotyczy to sprawy, którą określiłem jako „odwrócona piramida” i wiązała się ona z nieprawidłowym wyświetlaniem napisów. Postęp polega na tym, że tym razem tej piramidy nie ma, co cieszy. Niestety, jeśli chodzi o ekwipunek, to znów przedmioty są zbyt duże, co sprawia że jednocześnie widać ich zbyt mało. Na szczęście tym razem dźwigamy dużo mniej rzeczy niż w „Chwili Ciszy”, więc nie ma tu aż takiego dużego kłopotu z przewertowywaniem inwentarza w poszukiwaniu właściwego przedmiotu. Poza tym innych problemów - czy to z działaniem gry, czy to w samej grze - nie znalazłem.

Obrazek

Na koniec kilka słów o polonizacji. W tym przypadku rodzimy wydawca postanowił zrobić pełne spolszczenie, a więc nie tylko napisy, ale również i dialogi. Muszę przyznać, że wyszło to naprawdę dobrze, bo głosy głównych bohaterów takich jak Dave, doktor Young, pielęgniarka czy detektyw Morazzi świetnie do nich pasują. Jedyne zastrzeżenia mam do głosu recepcjonisty, który jest zbyt monotonny i mało wyrazisty. Jeśli zaś chodzi o tekst pisany – nie mam tu się zbytnio do czego przyczepić, bo rażących błędów nie dostrzegłem.

Ogólnie rzecz biorąc Overclocked to solidny produkt, sporo lepszy od „Moment of Silence”. Głównym atutem tej gry jest świetna fabuła, choć inne elementy – grafika, dźwięk, polonizacja również przemawiają na jej korzyść. Gdyby tylko było nieco więcej zagadek, to produkt ten byłby praktycznie idealny. Mimo tego naprawdę warto się z nim zapoznać, to jedna z lepszych gier tego roku.


OCENA GRY: 8/10

ZALETY:

+ fabuła!
+ grafika
+ dźwięki
+ polonizacja
+ interfejs

WADY:

- zagadki
- za mało muzyki
- za duże przedmioty w inwentarzu

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Wróć do „Overclocked: historia o przemocy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość